Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 września 2026 05:14
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego

Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Większość z nas stanowi mieszankę różnych cech, choć zwykle jeden wzorzec pozostaje dominujący i to on w największym stopniu wpływa na nasze decyzje, emocje i relacje – powiedział PAP Marcin Cząba, współautor książki o dziewięciu typach osobowości.

Marcin Cząba jest badaczem komunikacji, scenarzystą i współautorem – wraz z Emilią Nadratowską-Cząbą – książki „Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą”. Od ponad dwóch dekad zajmuje się analizą wzorców zachowań, relacji i mechanizmów psychologicznych wpływających na sposób postrzegania rzeczywistości.

PAP: W książce opisujecie dziewięć typów osobowości. Muszę jednak zacząć od wyznania: nie odnajduję siebie w stu procentach w żadnym z nich. Czy to oznacza, że istnieją również „kundle” – wojownik z domieszką marzyciela albo dawca z cechami buntownika?

M.Cz.: Oczywiście. Ludzie nie są figurami wyciętymi z kartonu. Każdy z nas nosi w sobie wiele wzorców zachowań, które nakładają się na siebie. Wpływają na nie doświadczenia z dzieciństwa, środowisko, w którym dorastaliśmy, relacje rodzinne czy schematy przejęte od rodziców.

Typy osobowości należy traktować raczej jak spektrum niż zamknięte szufladki. To trochę jak z kolorami tęczy. W podręczniku widzimy siedem barw, ale w rzeczywistości przejść między nimi jest znacznie więcej. Podobnie jest z ludźmi. Większość z nas stanowi mieszankę różnych cech, choć zwykle jeden wzorzec pozostaje dominujący i to on w największym stopniu wpływa na nasze decyzje, emocje oraz relacje.

Można powiedzieć, że dysponujemy ograniczoną liczbą podstawowych mechanizmów psychologicznych, ale używamy ich w niemal nieskończonej liczbie konfiguracji. Tak jak kilka figur na szachownicy pozwala rozegrać miliony różnych partii.

PAP: Czyli chodzi o odnalezienie tego głównego wzorca?

M.Cz.: Tak, ale paradoks polega na tym, że najtrudniej jest trafnie ocenić samego siebie. Każdy z nas patrzy na „swoje ja” przez filtr własnych przekonań, usprawiedliwień i wyobrażeń. Dlatego często więcej prawdy o nas potrafi powiedzieć ktoś bliski – partner, przyjaciel albo osoba, która obserwuje nas od lat.

Można być na przykład typem, którego nazywamy zwycięzcą, i jednocześnie nie mieć szczególnego talentu do zarządzania pieniędzmi. Kluczowa nie jest tutaj wysokość konta bankowego, lecz ambicja. Taka osoba chce osiągać cele, zdobywać pozycję, wspinać się po szczeblach hierarchii. Dla jednego będzie to sukces biznesowy, dla innego prestiż naukowy, pozycja społeczna albo autorytet w swojej dziedzinie.

PAP: Każdy typ osobowości ma w waszej książce wersję dojrzałą i niedojrzałą. Co to oznacza?

M.Cz.: Ta sama cecha może być zarówno źródłem siły, jak i problemów. Weźmy buntownika. W niedojrzałej formie buntuje się przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Konfliktuje się z otoczeniem, prowokuje, walczy z każdym autorytetem. Taki człowiek często niszczy relacje, a czasem samego siebie.

Ale dokładnie ten sam potencjał może zostać wykorzystany w sposób konstruktywny. Dojrzały buntownik nie walczy już z ludźmi, lecz o ludzi. Staje po stronie słabszych, broni wykluczonych, sprzeciwia się niesprawiedliwości.

Mam przyjaciółkę hematolożkę. Każdego dnia walczy o swoich pacjentów, często mierzących się z chorobami zagrażającymi życiu. Ten sam upór, który w niedojrzałej wersji mógłby prowadzić do nieustannych konfliktów, u niej stał się źródłem siły i determinacji. Cecha pozostała ta sama. Zmienił się jedynie kierunek, w którym została wykorzystana.

PAP: Czy któryś z typów jest lepszy od pozostałych?

M.Cz.: Nie. To byłoby tak, jakbyśmy próbowali udowodnić, że jeden język obcy jest lepszy od drugiego. Każdy typ osobowości opisuje świat w nieco inny sposób.

Dla perfekcjonisty ogromną wartością będzie sumienność. To dzięki niej osiąga świetne rezultaty, dba o szczegóły i buduje poczucie bezpieczeństwa. Tymczasem dla osoby o typie, który nazywamy Piotrusiem Panem, ta sama sumienność może oznaczać więzienie. Kojarzy mu się z ograniczeniem wolności, nadmiarem zasad i utratą spontaniczności.

Znam kobietę o bardzo perfekcjonistycznym usposobieniu, która przyłapała się kiedyś na tym, że usuwała część maili jeszcze przed ich przeczytaniem, bo sama świadomość zaległości wywoływała u niej napięcie. Z drugiej strony mam znajomą reprezentującą niemal modelowy typ Piotrusia Pana. Tak długo nie otwierała rachunków, że pewnego dnia odłączono jej prąd. Jej pierwszą reakcją nie była panika, lecz stwierdzenie: „No trudno, przez kilka dni poczuję się jak w latach osiemdziesiątych”.

Obie osoby funkcjonują według zupełnie innych zasad. I żadna z nich nie jest z definicji lepsza od drugiej.

PAP: Tytuł książki mówi, że każdy z nas gra w inną grę. Co to właściwie znaczy?

M.Cz.: To metafora. Dziś często mówi się o bańkach informacyjnych. My posługujemy się pojęciem gry, ale chodzi bardziej o to, że każdy człowiek żyje w swojej „bańce logicznej”, przez którą interpretuje rzeczywistość.

Wyobraźmy sobie perfekcjonistę. Dla niego świat powinien działać jak precyzyjny mechanizm zegarka. Jeśli ograniczenie prędkości wynosi 50 km. na godzinę, pojedzie dokładnie 50. Nie 52, nie 55. Jest przekonany, że gdyby wszyscy przestrzegali ustalonych zasad, świat funkcjonowałby lepiej.

Osoba bardziej spontaniczna odbierze tę samą postawę jako sztywniactwo, totalny brak elastyczności. Obie patrzą na ten sam świat, ale widzą go przez zupełnie inne filtry.

PAP: Piszecie również o „martwym punkcie” psychiki. Czym on jest?

M.Cz.: To obszar, którego nie dostrzegamy właśnie dlatego, że jednostronnie rozwijamy pewne cechy naszego typu, a inne całkowicie zaniedbujemy, bo jesteśmy zbyt mocno skupieni na czymś innym. Można go porównać do martwego pola w samochodowym lusterku.

Przykładowo zwycięzca koncentruje się na wynikach, skuteczności i osiąganiu celów. To jego ogromna siła. Jednocześnie może nie zauważać ludzi stojących za liczbami i wskaźnikami. Jeśli ma przeprowadzić redukcję zatrudnienia, myśli o optymalizacji procesu, a nie o konkretnych rodzinach, które utracą źródło dochodu. Widzi las, ale przestaje dostrzegać pojedyncze drzewa.

Podobnie działa to w innych typach. Osoba niezwykle empatyczna, tzw. dawca, może mieć problem z wyznaczaniem granic. Pożycza pieniądze komuś, kto od lat ich nie oddaje, usprawiedliwia kolejne nadużycia i nie potrafi powiedzieć „nie”, ponieważ jej uwagę całkowicie pochłania cierpienie drugiego człowieka.

Każda mocna strona ma swoją cenę. Jeśli jesteśmy bardzo zdyscyplinowani, możemy zaniedbać spontaniczność. Jeśli jesteśmy niezwykle ambitni, możemy ignorować sygnały płynące z własnego ciała. Jeśli jesteśmy wyjątkowo opiekuńczy, możemy stać się bezbronni wobec manipulacji.

PAP: Podajecie w książce informację, że zdecydowana większość konfliktów między ludźmi – 96 proc. - wynika z różnic w percepcji. Naprawdę możemy patrzeć na to samo i widzieć coś zupełnie innego?

M.Cz.: Nie tylko możemy – robimy to codziennie. Inspirowaliśmy się między innymi pracami Edwarda de Bono dotyczącymi myślenia równoległego. Pokazują one, że ludzie interpretują te same wydarzenia przez pryzmat własnych wartości i doświadczeń.

Dla jednych konflikt jest zagrożeniem. Dla innych jest czymś oczyszczającym. Wyobraźmy sobie mediatora i wojownika. Mediator marzy o harmonii. Nawet niewielkie napięcie traktuje jako źródło stresu. Wojownik przeciwnie – uważa konflikt za coś ożywczego. Twierdzi wręcz, że dopiero podczas sporu ludzie pokazują swoją prawdziwą twarz.

Jeżeli takie osoby pracują razem, każda z nich będzie przeżywać tę samą sytuację zupełnie inaczej. Wyobraźmy sobie zebranie. Szef o usposobieniu wojownika podnosi głos, ostro krytykuje projekt i mówi: „to się nie nadaje, robimy od nowa”. Dla niego to normalna wymiana argumentów. Tymczasem mediator wraca do domu z poczuciem porażki i przez cały wieczór zastanawia się, czy nie został publicznie upokorzony. Obaj uczestniczyli w tej samej rozmowie, lecz każdy przeżył ją w innym świecie, całkiem inaczej. Ale to jeszcze nie wszystko – taki wojownik potrzebuje konfliktu, będzie go szukał, prowokował, bo traktuje go jak taki energetyczny prysznic. Dla mediatora, zwłaszcza niedojrzałego, każda scysja jest życiową katastrofą.

PAP: Jak więc mediator powinien rozmawiać z szefem-wojownikiem, gdy chce go poprosić o podwyżkę?

M.Cz.: Nie istnieje uniwersalna instrukcja obsługi człowieka. Możemy jednak nauczyć się rozumieć język typu osobowości drugiej osoby.

W przypadku kontaktów z wojownikiem niezwykle ważne jest wyznaczanie granic. Takie osoby często testują otoczenie. Sprawdzają, czy druga strona potrafi się obronić, czy raczej ustąpi przy pierwszej presji. Jeśli pokażemy wyłącznie lęk, możemy zostać uznani za kogoś, kto nie wierzy we własne racje, można go najpierw zlekceważyć, a potem upokorzyć.

Nie chodzi o to, by walczyć. Chodzi o spokojne i stanowcze komunikowanie własnych potrzeb. Wojownik często bardziej szanuje człowieka, który potrafi powiedzieć „nie zgadzam się”, niż takiego, który przytakuje dla świętego spokoju.

PAP: Jakie połączenie osobowości w związku jest najbardziej ryzykowne?

M.Cz.: Paradoksalnie nie zawsze te, które wydają się najbardziej skrajne. Weźmy perfekcjonistę i Piotrusia Pana. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak przepis na katastrofę.

Tymczasem bardzo często tworzą oni dobre związki właśnie dlatego, że wzajemnie się uzupełniają. Perfekcjonista daje związkowi strukturę i porządek. Piotruś Pan z kolei wnosi spontaniczność, lekkość i radość życia. Każde z nich posiada coś, czego brakuje drugiemu.

Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy obie strony pozostają na poziomie niedojrzałym i zaczynają traktować swoje różnice jako broń. Wówczas jedna osoba zarzuca drugiej chaos i nieodpowiedzialność, a druga odpowiada oskarżeniami o kontrolowanie i sztywność.

PAP: Z książki płynie jednak optymistyczny wniosek: można się rozwijać i zmieniać.

M.Cz.: To był jeden z głównych powodów, dla których ją napisaliśmy. Od ponad 25 lat obserwujemy ludzi i widzimy, że jest możliwa ogromna zmiana wtedy, gdy rozpoznajemy własne martwe punkty.

Pamiętam kobietę wychowaną w domu przypominającym małą jednostkę wojskową. Liczyła się tam wyłącznie dyscyplina, obowiązki i kontrola. Ta babka strzygła włosy na krótko, chodziła w glanach, jej ciuchy przypominały umundurowanie. Kiedy urodziła jej się córka, dziewczynka okazała się całkowitym przeciwieństwem – matki i całej rodziny.

Ta kobieta długo uważała córkę za ekscentryczkę i problem wychowawczy. Mówiła o niej per „dziwoląg”. Spotkaliśmy się na po tym, jak kiedyś rodzice zeszli rano do kuchni i odkryli, że mała udekorowało ją różowymi rysunkami. Na pytanie, dlaczego to zrobiła, odpowiedziała: „bo u nas jest za mało różowego”.

Trzeba było czasu, aby zaczęli dostrzegać, że dziewczynka pokazuje coś, czego im wszystkim w tym domu brakowało: spontaniczności, emocjonalności, otwartości i radości życia.

Co ciekawe, zmieniać zaczęła się również sama matka. Zaczęła bardziej dbać o siebie, pozwalać sobie na kobiecość, łatwiej nawiązywała relacje z ludźmi. To, co początkowo wydawało się problemem, okazało się lustrem pokazującym rodzinie jej zaniedbane potrzeby.

PAP: A co z osobami, które przez całe życie pędzą za sukcesem?

M.Cz.: Bardzo często zatrzymuje je dopiero kryzys - wypalenie zawodowe albo poważne problemy zdrowotne. Widzieliśmy wiele przypadków ludzi, którzy przez lata budowali karierę i ignorowali wszystko inne. Dopiero gdy pojawiał się sygnał alarmowy, np. w postaci zawału, zaczynali zadawać sobie pytania o sens, relacje i własne potrzeby. To bolesne doświadczenie, ale czasami właśnie kryzys pozwala zobaczyć to, czego wcześniej nie byliśmy w stanie dostrzec. Kiedyś usłyszałem od zaprzyjaźnionego księdza: „Marcin, wierz mi, nikt na łożu śmierci nie żałował, że nie pracował więcej, ale wielu płakało nad utraconymi relacjami”.

PAP: Na koniec pytanie osobiste. Pisał pan tę książkę razem z żoną. Jakimi jesteście typami osobowości i czy różnice pomagały wam, czy przeszkadzały w pracy?

M.Cz.: Tak naprawdę pracujemy nad tym tematem od ponad dwóch dekad. Książka była raczej próbą uporządkowania wiedzy niż początkiem wspólnej drogi.

Ja jestem typem, który nazywamy Piotrusiem Panem, wiecznym dzieckiem – wizjonerem o bardzo dywergencyjnym sposobie myślenia. Oznacza to skłonność do łączenia odległych idei i dostrzegania związków, których inni często nie zauważają. Problem w tym, że czasami odbywa się to kosztem spraw bardzo przyziemnych.

Kiedyś wyjechaliśmy z żoną na dwutygodniowy urlop. Po powrocie okazało się, że przez cały ten czas drzwi wejściowe do domu nie były zamknięte na klucz. Ale to nie wszystko - one były przez cały czas uchylone. Każdy mógł wejść do środka.

Dla wielu osób byłby to dowód skrajnej nieodpowiedzialności. Moja żona potraktowała to jednak jako kolejny przykład tego, że kiedy pochłonie mnie jakiś pomysł, potrafię całkowicie stracić kontakt z realnym życiem. Ważniejsze jest coś innego – choć nie jesteśmy idealni, przez te ćwierć wieku, kiedy jesteśmy razem, nigdy nie było pomiędzy nami jakiejś strasznej awantury. Bo wiemy, że to nie ma sensu i rozumiemy, skąd biorą się nasze zachowania. A zrozumienie rozbraja konflikty, zanim zdążą się pojawić.

 

Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

Koalicja Obywatelska zdecydowanie prowadzi w najnowszym sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu”. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, na KO zagłosowałoby 33,34 proc. badanych. Prawo i Sprawiedliwość uzyskałoby 22,23 proc., a Konfederacja 13,54 proc. Samo pierwsze miejsce nie oznacza jednak, że obecny obóz rządzący miałby prostą drogę do utrzymania władzy. Data dodania artykułu: 04.09.2026 11:04
KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: 04.09.2026 10:00
4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

3 września jest datą, która zaczyna się od podpisu pod traktatem kończącym jedną wojnę, a potem prowadzi prosto w sam środek kolejnych. W 1783 roku Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych. W 1939 roku Londyn i Paryż wypowiedziały wojnę III Rzeszy – w Warszawie ludzie wiwatowali, wierząc, że pomoc właśnie nadchodzi. Tego samego dnia niemieckie samoloty ponownie pojawiły się nad Tomaszowem Mazowieckim: o godz. 11.30 siedemnaście maszyn zrzuciło na miasto dziewiętnaście bomb, zabijając pięć osób. W 1944 roku dogorywała powstańcza Warszawa, w 1980 górnicy z Jastrzębia wywalczyli między innymi wolne soboty, a dokładnie pół wieku temu Viking 2 usiadł na powierzchni Marsa. Muzycznie wspominamy Mieczysława Fogga, świętujemy urodziny Stana Borysa i Bogdana Łyszkiewicza, a sportowo czekają nas dziś trzy duże polskie emocje: siatkarki grają o półfinał mistrzostw Europy, Iga Świątek wychodzi na kort US Open, a wieczorem Ekstraklasa nadrabia zaległości. W Tomaszowie dzień zakończy się jazzem. Data dodania artykułu: 03.09.2026 09:04
3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Środa, 2 września, wygląda jak montaż równoległy z politycznego thrillera. W Katowicach prokuratura prowadzi kolejną dużą operację w sprawie Zondacrypto – zatrzymano trzy osoby, w tym znanego inwestora Rafała Zaorskiego, a funkcjonariusze zabezpieczają dokumentację w PKOl i UOKiK. Donald Tusk przed piątkowym głosowaniem nad wetem ustawy o kryptoaktywach mówi wprost o wykorzystywaniu kryptowalut przez Rosję do finansowania sabotażu. Radosław Sikorski ocenia, że Moskwa prowadzi przeciw Polsce i jej sojusznikom wojnę hybrydową. Kijów jest atakowany siódmy dzień z rzędu, USA i Iran wymieniają kolejne uderzenia, a baryłka ropy Brent kosztowała po południu blisko 95 dolarów. W Łodzi nad dawną Wifamą stanęła ściana czarnego dymu. Dla Tomaszowa najbliższe dni przyniosą natomiast znacznie spokojniejszy, ale bardzo praktyczny temat: Bieg Malinowskiego i duże zmiany w kursowaniu MZK. Data dodania artykułu: 02.09.2026 20:58
Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

Komiks zamiast tradycyjnego omówienia lektury, budżet szkolnej wycieczki na matematyce, gry podczas nauki języka obcego, powrót przyrody i zajęć praktyczno-technicznych. Od tego roku szkolnego w polskiej edukacji rozpoczyna się jedna z największych od lat zmian programowych. Jej twórcy przekonują, że szkoła ma nie tylko przekazywać informacje, ale nauczyć młodych ludzi, jak je rozumieć, łączyć, oceniać i wykorzystywać w prawdziwym życiu. Data dodania artykułu: 02.09.2026 10:51
Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

2 września jest jedną z tych dat, w których historia lubi stawiać obok siebie rzeczy pozornie niemożliwe. Dokładnie 405 lat temu pod Chocimiem zaczynała się jedna z największych bitew XVII-wiecznej Europy. W 1666 roku płonął Londyn. W 1944 roku dogorywała powstańcza Starówka, a niemieckie oddziały mordowały rannych i cywilów. Rok później na pokładzie USS „Missouri” Japonia podpisywała kapitulację – II wojna światowa formalnie się kończyła. Tego samego dnia w Warszawie byli oficerowie AK powoływali konspiracyjne Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Muzyczny kalendarz otwierają dziś Billy Preston, Steve Porcaro, Tatiana Okupnik i sanah, sportowy – Henryk Gruth, nocny mecz Igi Świątek i kolejny etap Vuelta a España. A w Tomaszowie Mazowieckim można dziś pójść na „Drugie życie” albo jeszcze zdążyć zgłosić drużynę do siatkarskiej walki o Puchar Wójta. Data dodania artykułu: 02.09.2026 09:04
2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

Pierwszy dzień września miał być przede wszystkim dniem pamięci i pierwszego szkolnego dzwonka. Historia dopisała jednak własny, niepokojący komentarz. Gdy na Westerplatte i w Tomaszowie Mazowieckim wspominano ofiary niemieckiej napaści z 1939 roku, Rosja szósty dzień z rzędu atakowała Kijów, Niemcy oskarżyły Moskwę o próbę ataku dronem na lotnisko Lipsk/Halle, a Stany Zjednoczone rozpoczęły kolejną falę uderzeń na cele w Iranie. Ropa poszła ostro w górę. W Polsce prezydent Karol Nawrocki ponownie wezwał Niemcy do wypłaty reparacji, a prawie pięć milionów uczniów wróciło do szkół, w których od dziś obowiązują nowe zasady. W Tomaszowie dzień rozpoczął się syrenami o piątej rano, a kończy koncertem pamięci przy ul. Browarnej. Stan informacji: wieczór, 1 września 2026 roku. Data dodania artykułu: 01.09.2026 21:25
87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open

1 września ma w polskim kalendarzu ciężar, którego nie da się pomylić z żadną inną datą. O świcie 1939 roku huk dział „Schleswig-Holsteina” i bomb spadających na polskie miasta przerwał świat, który jeszcze poprzedniego wieczoru udawał, że wojny można uniknąć. Kilkadziesiąt minut później wojna dotarła również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dzisiaj, dokładnie 87 lat później, na tomaszowskich ulicach znów zabrzmiały syreny – tym razem jako znak pamięci. Ale 1 września to nie tylko wojna: to także początek roku szkolnego, rocznica śmierci Kazimierza Deyny i Henryka Warsa, 80. urodziny Barry’ego Gibba, urodziny Glorii Estefan oraz sportowy dzień z awansem Igi Świątek w US Open i kolejnym etapem Vuelta a España. Data dodania artykułu: 01.09.2026 08:43
1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open
Kino Konesera: Nowa Fala

Kino Konesera: Nowa Fala

Filmowe spotkanie w cyklu Kino KoneseraNowa Fala to propozycja dla miłośników ambitnego kina prezentowana w ramach cyklu Kino Konesera. Na plakacie zapowiedziano seans filmu w reżyserii Richarda Linklatera, z udziałem Guillaume'a Marbecka, Zoey Deutch i Aubry Dullin.Produkcja Francja/USA z 2025 roku trwa 105 minut. Wydarzenie odbywa się we wrześniu 2026 roku w kinie Helios i stanowi okazję do obejrzenia interesującego filmu w kameralnej, kinowej atmosferze. Pokazywane w zeszłorocznym konkursie festiwalu w Cannes najnowsze dzieło Richarda Linklatera to energetyczna i błyskotliwa podróż do czasów narodzin francuskiej nowej fali. Reżyser, jeden z najważniejszych twórców amerykańskiego kina niezależnego, składa hołd Godardowi i całemu pokoleniu artystów, którzy odmienili oblicze światowego kina. „Nowa fala” to film o pasji, wolności twórczej i odwadze marzenia inaczej. Z niezwykłą lekkością i humorem pokazuje artystę w momencie, gdy rodzi się dzieło, a kino staje się przestrzenią buntu i młodzieńczej energii. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.09.2026

Polecane

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 10:00
Ponad 3,2 kilometra nowej drogi dla pieszych przy DK12. Podpisano umowę Nowy wóz dla OSP w Lubochni. Inwestycja za ponad 1,55 mln zł zakończona Ponad milion złotych na magazyn obrony cywilnej w Kolonii Zawada Plica i Wolbórka jako zielony kręgosłup miasta. Stary pomysł wraca w nowej interpelacji Lechia podejmie KS CK Troszyn. Czeka ją trudny mecz z beniaminkiem III ligi, który przeszedł kadrową rewolucję Powiat zakończył rozbudowę drogi do Krzemienicy. Inwestycja za ponad 8,2 mln zł KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany Polacy żyją w social mediach. Młodzi są tam najczęściej, ale to starsi chętniej wierzą temu, co widzą Silny wiatr uderzy w Tomaszów. IMGW ostrzega, porywy do 85 km/h 4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego Ogólnopolskie Święto Dożynkowe w Spale. 25 tysięcy mieszkańców wsi z całego kraju u Prezydenta Rzeczypospolitej Archiwalne Dożynki Prezydenckie w Spale 1933: korowód, gwary i obrzędy II RP
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Park wyremontowano, uporzadkowano i otwarto w 20 rocznice istnienia PRL. W pracach porzadkiwych udzial brali tomaszowianie, po pracy, w wolnych chwilach, uczniowie po lekcjacj. Otwarcie parku bylo wielkom swietem. Fontanna, muszla, male zoo, staw z labedziami, park jordanowski dla najmlodszych, uporzdkowane alejki, Schmidt. To bylo cos. Duma tomaszowiakow, radosc dzieciakow. To bylo cos. Ale solidarnie uporzadkowany park XX lecia noszacy obecnie nazwe Park Solidarnosci chyba powinien otrzymac trzecia nazwe. Ale co ja tam wiem. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Co ma Solidarnosc do parku? Nic. Co ma park do Solidarnosci? Nic. I co mi zrobicie ? Nic. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Klozetowa Treść komentarza: A może po prostu "Muszla"? Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: m Treść komentarza: Taka też była nazwa parku "NASZ CZYN DLA DZIECI XX LAT PRL" Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Te psy ciągle uciekają i biegają po lesie gdzie przebywają dzieci , niektórzy nie powinni mieć zwierząt Źródło komentarza: „Nożownika nie było”? Prokuratura stawia zarzuty. Pijany i agresywny kryminalista jednak na wolności Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: I jeden i drugi, to mniej więcej ta sama liga "noblistów" prymitywu. Źródło komentarza: 21 kłamstw w 15 minut. Piotr Kucharski rzuca nimi bez najmniejszych skrupułów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama