Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 8 maja 2026 10:11
Reklama

Michał Czernecki: nigdy nie wstydziłem się tego, jak zagrałem

„Dawniej zdarzało mi się przedkładać wyzwania zawodowe nad obowiązki męża i ojca. Po części z powodu niedostatku pieniędzy, ale także z przyczyn ambicjonalnych. Teraz jest inaczej. Z wiekiem przychodzi refleksja o efemeryczności efektów mojej pracy, nieuchronnej starości i tego, że na co sobie teraz w rodzinie zapracujemy, to będziemy w jesieni życia mieć” - przyznaje Michał Czernecki w rozmowie z PAP Life. Aktor jest gwiazdą nowego serialu Canal+ „Algorytm miłości”, który jest parodią randkowego show.

PAP Life: W ostatnich miesiącach mogliśmy pana oglądać w takich filmach jak: „Polowanie”, „Kos”, „Miłość jak miód”, „Skołowani” oraz serialach „Camera Cafe”, „Emigracja XD”, „Skazana” i „Algorytm miłości”. Jest pan zainteresowany każdą propozycją, która do pana przychodzi?

Michał Czernecki: To, że nie schodzę z planu to wrażenie, które rodzi się z faktu, że filmy czy seriale mające już nierzadko dwa, trzy lata są wyświetlane na platformach streamingowych o dużych zasięgach. Przez to, że premiery są umiejscowione w czasie blisko siebie, co stwarza pozór mojego rzekomego zapracowania. W rzeczywistości jest tak, że w istocie od jakiegoś czasu na brak ofert nie narzekam, ale staram się dbać o proporcje między pracą a wypoczynkiem.

PAP Life: Czyli jednak zdarza się panu odrzucać propozycje?

M.C.: Oczywiście. Nawet powiedziałbym, że zdarza się coraz częściej. Wynika to w oczywisty sposób z większej ilości propozycji, które do mnie trafiają. Niektóre z nich są na tyle mało interesujące, że nie chcę im poświęcać swojego czasu. Na niektóre chęci są, za to terminy nie pozwalają. Bywają też i takie sytuacje, że wszystko układa się w materii artystycznej i kalendarzowej idealnie, ale moje oczekiwania finansowe rozmijają się z możliwościami drugiej strony.

PAP Life: Po prostu jest pan za drogi.

M.C.: Wynagrodzenie jest ważne. To ostatecznie mój zawód i aktorstwem zarabiam na utrzymanie swoje i mojej rodziny. Prawie każdą propozycję, którą otrzymuję, rozważam wnikliwie i sprawdzam, czy moje umiejętności i wrażliwość mogą być w danym przedsięwzięciu pomocne. Podstawowym kryterium, którym kieruję się przy wyborze, jest oczywiście scenariusz. Jak pisał David Mamet w książce „Prawda i fałsz. O herezji i zdrowym rozsądku w aktorstwie”: „Jeśli scenariusz jest dobry, twoje aktorstwo mu nie zaszkodzi. Jeśli jest zły, twoje aktorstwo mu nie pomoże”. Kolejną sprawą, która jest dla mnie istotna, jest ekipa ludzi, z którymi w wyniku mojej decyzji spędzę kilka czy kilkadziesiąt dni na planie, lub kilka lat w teatrze. Jeśli na tej ludzkiej płaszczyźnie coś się nie układa albo intuicja podpowiada mi, że układa się tylko pozornie, to lepiej dla mnie, dla tych ludzi i dla projektu, żebym zrezygnował. Najlepiej jest, kiedy wszystkie składowe uzyskują optymalne parametry, wtedy udział w danym przedsięwzięciu jest w miarę oczywisty. Najczęściej jednak nie wszystko układa się tak dobrze i trzeba ważyć na szali zyski i straty.

PAP Life: Zdarzało się panu przyjmować propozycje, których dziś pan żałuje?

M.C.: Pamiętajmy, że aktorstwo nie zawsze wygląda tak, jak opisują je w poczytnych periodykach. To zajęcie bardzo kapryśne, nieprzewidywalne, zależne od panujących aktualnie trendów i popytu, a także gustu widowni. Rodzina i małżeństwo wymagają warunków zgoła przeciwnych: stabilności - także finansowej, fizycznej obecności, możliwości planowania z wyprzedzeniem, etc. Próby godzenia tych dwóch płaszczyzn są skomplikowanym, złożonym i bardzo często frustrującym procesem. Wydaje mi się, że decyduje tutaj najczęściej hierarchia priorytetów, która dla każdego jest inna. Jeśli chodzi o mnie, dawniej częściej zdarzało mi się przedkładać wyzwania zawodowe nad obowiązki męża i ojca. Po części z powodu niedostatku pieniędzy, ale także z przyczyn ambicjonalnych. Teraz jest inaczej. Z wiekiem przychodzi refleksja o efemeryczności efektów mojej pracy, nieuchronnej starości i tego, że na co sobie teraz w rodzinie zapracujemy, to będziemy w jesieni życia mieć. Są projekty, o których wolałbym zapomnieć. Ale nigdy nie wstydziłem się tego, jak ja w tych przedsięwzięciach zagrałem. Zawsze robiłem wszystko, aby efekt końcowy był jak najlepszy. Nie zawsze jednak starczało warsztatu, wyobraźni, talentu. Film czy serial, a także spektakl to dzieła zbiorowe i czasami mimo najlepszych chęci i starań wychodzi coś, z czego nie jest się dumnym. Ważne, żeby z porażek wyciągać wnioski i nie popełniać wciąż tych samych błędów.

PAP Life: Wyobraźmy sobie, że pana kariera z jakiś powodów wyhamowała i wtedy przychodzi do pana propozycja poprowadzenia bikini reality show za pieniądze, które rozwiążą problemy finansowe. Co pan robi?

M.C.: Przez ponad 20 lat pracy w tym wysoce nieprzewidywalnym zawodzie nauczyłem się niczego nie wykluczać, niczego nie przekreślać, ani nie palić za sobą mostów, o ile nie jest to bezwzględnie konieczne. Reasumując - nie wiem. Jeśli przyjdzie taka propozycja, będę musiał podjąć decyzję i zmierzyć się z jej konsekwencjami. Jakie by one nie były.

PAP Life: W serialu „Algorytm miłości” wciela się pan w rolę prowadzącego bikini reality show, Tomka. Na premierze zażartował pan, że zgodził się pan wziąć udział w tej produkcji, bo „Adamczyk chciał honorarium w dolarach, Damięcki był za ładny, a Kuna była zajęta”. Wydaje mi się, że „Algorytm miłości” to produkcja, która potencjalnie ma wiele min. Czy parodiowanie czegoś, czego parodiować właściwie nie trzeba, bo większość ludzi ogląda takie programy dla śmiechu, ma sens?

M.C.: Przyjąłem propozycję roli Tomasza, ponieważ, po pierwsze, zespół scenarzystów pod wodzą Łukasza Sychowicza precyzyjnie naszkicował tak samą postać, jak i jej jaskrawo kontrastujący z nastawieniem uczestników sceptyczny stosunek do programu, który prowadzi. Podobało mi się także od początku, że to właśnie w postaci Prowadzącego, jak i osobie lektora (Wojciech Malajkat), ogniskuje się cały dystans i drwina z tego typu reality shows. Uważam, że satyra na wszechobecną pseudoozrywkę z gatunku bikini reality jest potrzebna. Potrzebna po to, żeby zwłaszcza młodzi ludzie nie zapominali o zdrowym dystansie do tego, co oglądają w mediach.

PAP Life: Co okazało się w tej roli najtrudniejsze?

M.C.: Znalezienie odpowiedniej konwencji grania oraz sposobu filmowania tego, co my aktorzy zagramy. Wyzwaniem było także zawrotne tempo pracy, biorąc pod uwagę konieczność początkowego poszukiwania optymalnych rozwiązań. Realizacyjnie też najprościej nie było, ponieważ w przeważającej większości scen brali udział prawie wszyscy uczestnicy naraz, co wymaga wielu powtórzeń i umiejętnego gospodarowania energią, tak, aby kiedy w końcu przychodzi kolej na nasze zbliżenie, mieć w sobie świeżość i zapał identyczny z tym, jaki się miało na pierwszym ujęciu w szerokim planie.

PAP Life: Pana bohater w „Algorytmie miłości” ma bardzo wyrazisty, wręcz przerysowany wizerunek. Po co był ten zabieg?

M.C.: Od pierwszych rozmów z główną kostiumografką, Dorotą Wiliams i szefową działu charakteryzacji, Adą Merską wiedzieliśmy, że po pierwsze musi być ekstrawagancko i nietuzinkowo. Po drugie, że ta postać musi być możliwie daleko wizualnie od mojego znanego dotąd widzom wizerunku. Stąd charakterystyczne okulary i szyty na miarę garnitur w ultranowoczesnym kroju. Do tego wąs i trwała ondulacja na głowie. Jestem bardzo wdzięczny obu paniom za ich pomysły, wiedzę i doświadczenie. Tworzenie postaci w serialu, filmie i teatrze to zawsze jest praca zespołowa. I aktor jest tu ważnym, ale bynajmniej nie wystarczającym elementem układanki.

PAP Life: W „Algorytmie miłości” występują młodzi aktorzy, nie tylko profesjonalni, także bez szkoły aktorskiej. Czy z pana punktu widzenia praca z jednymi i drugimi bardzo się różni?

M.C.: Oczywiście, że się różni i to znacząco. Na korzyść pracy z aktorami zawodowymi oczywiście. Użyję porównania wojskowego, które tylko z pozoru jest na wyrost. Czy jeżeli bylibyśmy wszechstronnie wyszkolonym żołnierzem jednostki specjalnej, to wolelibyśmy na trudną misję wziąć do pary podobnie wytrenowanego, zaprawionego w boju partnera? Czy kogoś, kto walkę oglądał tylko na ekranie i wyobraża sobie, że jest na nią gotowy. Odpowiedź jest dość oczywista, prawda? A w branży rozrywkowej zapomina się o tym, że aktor przechodzi czteroletni, intensywny trening, który przygotowuje go do grania różnorodnego repertuaru i w ogóle do szerokiego spektrum działalności zawodowej. Komedia, dramat, tragedia, taniec, śpiew, balet, pantomima, praca z kostiumem i charakteryzacją, współpraca pomiędzy poszczególnymi pionami w teatrze, filmie i serialu. Taki jest zakres praktycznego kształtowania warsztatu adepta aktorstwa, aby potrafił przekonująco stworzyć iluzję dowolnej postaci. Ludziom, którzy nie są kształceni w takim trybie tylko wydaje się, że mogą być równorzędną konkurencją dla aktorów zawodowych. Nie mogą i nie będą mogli. Tym, którzy wątpią w prawdziwość mojego twierdzenia polecam wizytę w jakimkolwiek teatrze, gdzie zatrudnia się amatorów. Teatr nie wybacza braku przygotowania, braku techniki i treningu utrzymywania uwagi widza. Tam nie ma montażu i wyboru ujęcia, aby ukryć deficyty, albo umie się grać, albo się nie. Przyznam, że z nadzieją wyglądam momentu, kiedy przestanie się nadużywać terminu aktor czy aktorka w odniesieniu do ludzi, którzy aktorami nie są. I o ile, tak jak na przykład Maciek Musiał, nie skończą właściwej uczelni, nigdy się nimi nie staną. Niezależnie od tego, w ilu produkcjach by nie wystąpili.

PAP Life: Czy młodzi aktorzy prosili pana o radę?

M.C.: Zdarzyło się to kilka razy. Może nie tyle o radę, bo to w większości bardzo utalentowani, wspaniali młodzi ludzie. Kilka razy zapytano mnie jako starszego kolegę o zdanie, jak ja coś widzę z perspektywy mojego dłuższego stażu w zawodzie. A ja chętnie odpowiadałem. I równie często - jeśli nie częściej - to ja pytałem ich o zdanie na jakiś temat. Bo i ja wiele się od nich nauczyłem i mam nadzieję jeszcze się nauczyć. Wszak w bieżącym świecie to jednak oni orientują się lepiej, bo to ich czasy.

PAP Life: Ma pan 46 lat. Ile czasu zajęło panu dotarcie do momentu, kiedy stał się pan aktorem rozpoznawanym, a producenci i reżyserzy docenili pana nazwisko?

M.C.: Aktorstwem dramatycznym zajmuję się zawodowo od 21 lat. Była to droga pełna zwątpień i rozmaitych trudności, w tym także tych natury osobistej. Rozpoznawalność to efekt zagrania we właściwych projektach, we właściwym czasie i tego, że te seriale i filmy okazały się chętnie oglądanymi pozycjami w bezliku dostępnej obecnie gamy dzieł audiowizualnych. To także efekt wieloletniej nauki warsztatu, szlifowania rzemiosła na wielu scenach teatralnych w kraju, w bardzo zróżnicowanym repertuarze

PAP Life: Którą z ról, które ostatnio pan zagrał, ceni pan sobie najbardziej?

M.C.: Myślę, że najbliższy z ostatnich kilku lat jest mi film „Skołowani” w reż. Jana Macierewicza. Jestem przekonany, a opinie widzów zdają się to potwierdzać, że stworzyliśmy kino niegłupie, zabawne i wzruszające. Nazwałbym je tak ostatnio rzadkim w polskiej kinematografii „kinem środka”. Postaci w tej opowieści są wyraziście, jak to w komedii, zarysowane, ale wiarygodne i pełne uroku. Dialogi są błyskotliwe, chętnie się ich słucha, a komizm jest niewymuszony i nie opiera się na schlebiającym najniższym gustom prostackich ripostach. Myślę też, że mimo oczywistych uproszczeń i skrótów wynikających z istoty gatunku komedii romantycznej, świat, który widzimy na ekranie jest filmowany ze smakiem. A przede wszystkim adekwatnie do emocjonalnej zawartości scen. Jestem też dumny z tego, że udało mi się stworzyć bohatera, z którym współcześni mężczyźni mogą się identyfikować. Który natchnie ich do chwili refleksji nad własnym życiem.

PAP Life: Jakie momenty w pańskiej karierze były przełomowe?

M.C.: Takich momentów jest kilka. Bardzo trudnym, a jednocześnie otwierającym na nowe możliwości zdarzeniem, było moje odejście z Teatru Dramatycznego w Warszawie. Nie byłem z tą instytucją związany stosunkiem pracy, ale grałem tam w ośmiu tytułach. Była to moja ukochana przestrzeń i miejsce moich najpiękniejszych dotychczas spotkań z takim teatrem, jaki od zawsze chciałem współtworzyć. Praca z Ondrejem Spišakiem była dla mnie największym darem, jaki w dotychczasowej pracy na scenie otrzymałem od losu. Spektakle, które wyreżyserował, najpierw w Teatrze Na Woli, a potem już w TD, to najlepsze, co udało mi się stworzyć w moim scenicznym dorobku. Odejście z Dramatycznego oznaczało dla mnie jednocześnie uwolnienie się z pełnej nadużyć i nieporozumień relacji z dyrekcją i definitywny koniec współpracy z Ondrejem. Tego ostatniego bardzo żałuję i mam nadzieję, że nasze ścieżki zawodowe jeszcze się kiedyś przetną. Był to moment przełomowy o tyle, że z dnia na dzień zostałem praktycznie bez pracy. Musiałem opuścić, jak to mówią „swoją strefę komfortu” i szukać dla siebie innych możliwości. Po wielu próbach, ślepych uliczkach i rozczarowaniach jestem tu, gdzie jestem. I jest mi w tym miejscu dobrze.

PAP Life: Zdarza się panu jeszcze prosić kogoś o radę zawodową?

M.C.: Pewnie, że tak. Nasz zawód jest zawodem rzemieślniczym i mistrzowskim zarazem. Relacja mistrz-uczeń wciąż stanowi podstawę ciągłości aktorstwa jako profesji. Przekazywanie sobie wzajemnie warsztatowych tricków, czy po prostu wspieranie młodszych koleżanek i kolegów na początku ich zawodowej przygody to dla starszych aktorów przywilej i obowiązek jednocześnie. Ale z tego, co widzę, powinność tę realizuje się z przyjemnością i nikt nigdy nie odmówił mi rady czy wsparcia, jeśli o takowe poprosiłem. Ja postępuję tak samo. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

 

ikl/moc/ag/

 

Michał Czernecki – jeden z najpopularniejszych polskich aktorów filmowych, teatralnych i serialowych. Pochodzi z Sosnowca. Ukończył aktorstwo w krakowskiej PWST. Występował na scenach wielu teatrów, w spektaklach w reżyserii m.in. Krystiana Lupy, Ondreja Spisaka i Mai Kleczewskiej. Rozpoznawalność przyniosły mu seriale, w tym „Na dobre i na złe”, „Pierwsza miłość”, „Motyw”, „Lekarze”, „Diagnoza” i „Wojenne dziewczyny”. Ostatnio ten 46-latek wystąpił w serialu „Skazana”, „Algorytm miłości”, „Emigracja XD” i „Camera Cafe. Nowe parzenie”. W 2018 r. ukazała się książka pt. „Wybrałem życie”, która jest wywiadem-rzeką, jakiego udzielił Monice Sobień. Ma dwóch synów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Dziś w kraju i na świecie. Piątek pod znakiem historii, polityki i wielkich rocznic

Piątek, 8 maja 2026 roku. Sto dwudziesty ósmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.55, zajdzie o 20.10. Imieniny obchodzą dziś: Benedykt, Bonifacy, Stanisław, Stanisława, Ida, Michał, Piotr i Wiktor.Data dodania artykułu: 08.05.2026 09:29
Dziś w kraju i na świecie. Piątek pod znakiem historii, polityki i wielkich rocznic

Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Czwartek, 7 maja, to 127. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.56, zajdzie o 20.09. Imieniny obchodzą dziś: Gizela, Róża, August, Ludmiła i Wincenty. To dzień, w którym historia splata się z teraźniejszością – od reform Rzeczypospolitej sprzed ponad dwóch i pół wieku, przez dramaty wojny i komunizmu, po współczesne debaty o bezpieczeństwie, dezinformacji i pamięci.Data dodania artykułu: 07.05.2026 09:17
Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Bon senioralny to dobre rozwiązanie, które może być elementem stymulacji usług opiekuńczych na poziomie lokalnym – powiedział PAP Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych. Dodał, że niepokojące jest jednak to, że tak mało seniorów będzie mogło skorzystać z tego wsparcia.Data dodania artykułu: 06.05.2026 09:24
Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

Dziś środa, 126. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.58, a zajdzie o 20.07. Imieniny obchodzą: Bartłomiej, Benedykta, Filip, Franciszek, Jakub, Jan, Judyta i Jurand.Data dodania artykułu: 06.05.2026 08:56
Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

4 maja łączy w Polsce historię, pamięć i bieżące wydarzenia: w Warszawie trwają centralne obchody Dnia Strażaka, a 344,8 tys. maturzystów pisze dziś język polski. W Erywaniu liderzy 48 państw rozmawiają o bezpieczeństwie Europy i wojnie w Ukrainie.Data dodania artykułu: 04.05.2026 08:22
4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)

Niedziela, sto dwudziesty trzeci dzień roku. Poranek przyszedł dziś wcześnie – słońce wstało o 5.04, jakby samo chciało przypomnieć, że to dzień nie tylko kalendarzowy, ale i symboliczny. Zachód o 20.02 zamknie go spokojnie, ale między tymi godzinami rozegra się historia – ta współczesna i ta sprzed lat. Imieniny obchodzą dziś m.in. Aleksander, Antonina, Maria, Piotr i Tymoteusz – imiona brzmiące jak echo dawnych kronik i rodzinnych opowieści.Data dodania artykułu: 03.05.2026 07:50
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)

Piątek, 1 maja – dzień, w którym historia spotyka się z teraźniejszością

Słońce wstało dziś o 5:08, zajdzie o 19:59. To 121. dzień roku, a kalendarz przypomina o imieninach m.in. Anieli, Jakuba, Jeremiego, Józefa i Mai. Ale 1 maja to nie tylko kartka z kalendarza — to dzień, który niesie ze sobą ciężar historii i puls współczesnych wydarzeń.Data dodania artykułu: 01.05.2026 09:37
Piątek, 1 maja – dzień, w którym historia spotyka się z teraźniejszością

Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

Są dni, które układają się jak szybki serwis informacyjny – migawki, fakty, nazwiska. I są takie, które wymagają zatrzymania. Bo za każdym nagłówkiem kryje się proces, który trwa latami.Data dodania artykułu: 29.04.2026 08:52
Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności
Reklama
Smaki świata na Placu Kościuszki

Smaki świata na Placu Kościuszki

Food trucki wracają do TomaszowaJuż w dniach 8–10 maja Plac Kościuszki w Tomaszów Mazowiecki zamieni się w tętniącą życiem strefę street foodu. Przed mieszkańcami i gośćmi trzy dni pełne kulinarnych doznań, spotkań na świeżym powietrzu i dobrej energii. To propozycja dla wszystkich, którzy chcą na chwilę zwolnić, wyrwać się z codzienności i spędzić czas w luźnej, weekendowej atmosferze. Wydarzenie rozpocznie się w piątek o godzinie 15:00 i potrwa do niedzieli. Na miejscu pojawią się różnorodne food trucki serwujące dania z różnych stron świata – od klasyków street foodu po bardziej oryginalne smaki. Organizatorzy zapowiadają, że każdy znajdzie coś dla siebie – niezależnie od tego, czy przyjdzie na szybki posiłek, czy spędzić kilka godzin ze znajomymi lub rodziną.Weekend pełen atrakcjiPiątek (8 maja, 15:00–21:00)Start wydarzenia to idealna okazja, by po pracy rozpocząć weekend w dobrym stylu. Luźna atmosfera, pierwsze kulinarne odkrycia i spokojne tempo – tak zapowiada się otwarcie zlotu.Sobota (9 maja, 12:00–21:00)Najbardziej intensywny dzień wydarzenia. Jeszcze więcej smaków, ludzi i dobrej energii. Od godziny 13:00 do 21:00 przestrzeń wypełni muzyka na żywo – DJ zadba o klimat, który sprzyja zarówno relaksowi, jak i wspólnej zabawie.Niedziela (10 maja, 12:00–19:00)Ostatni dzień wydarzenia upłynie pod znakiem rodzinnej atmosfery. W godzinach 13:00–15:00 zaplanowano warsztaty cyrkowe oraz pokaz „Jak on to robi?”, który dostarczy widzom sporej dawki śmiechu, magii i interakcji na żywo – szczególnie najmłodszym uczestnikom.Przepis na udany weekendZlot food trucków w Tomaszowie Mazowieckim to nie tylko jedzenie – to przede wszystkim doświadczenie. Spotkania z ludźmi, wspólne chwile przy stole, muzyka i przestrzeń, w której można po prostu być tu i teraz. Bez pośpiechu, bez presji – za to z dużą dawką smaku i dobrej energii.Organizatorzy zachęcają: zbierzcie znajomych, rodzinę i przyjdźcie na Plac Kościuszki. Ten weekend ma smakować dokładnie tak, jak lubicie. Na miejscu będzie można spróbować:frytki belgijskie – chrupiące i konkretnekurczaki w panierce – złociste i soczystezapiekanki, langosze, grill (karkówka, kiełbasa)churrosy, lody włoskie, granita – coś na słodko i na ochłodęData rozpoczęcia wydarzenia: 08.05.2026
Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

W dniach 8–15 maja w całej Polsce obchodzony jest Tydzień Bibliotek, ogólnopolski program promocji czytelnictwa organizowany od 2004 roku przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Jego głównym celem jest podkreślenie roli bibliotek w życiu społecznym i kulturalnym oraz zachęcenie do korzystania z ich zasobów i oferty edukacyjno-kulturalnej.To również okazja, aby docenić pracę bibliotekarzy – osób, które z pasją i zaangażowaniem budują przestrzeń spotkań z literaturą, wiedzą i drugim człowiekiem. Wydarzenie to inauguruje Dzień Bibliotekarza, przypadający na 8 maja.Tegoroczna XXIII edycja Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek odbywa się pod hasłem „Biblioteka. Otwierasz. Odkrywasz”. Pokazuje ono bibliotekę jako miejsce, w którym każdy może zacząć swoją przygodę z wiedzą i kulturą. „Otwierasz” oznacza wejście do biblioteki i sięganie po jej zasoby, a „odkrywasz” – poznawanie nowych inspiracji i możliwości.Tomaszowska książnica przygotowała bogaty program wydarzeń adresowany do różnych grup odbiorców:Miejska Biblioteka Publiczna ul. Browarna 7- akcja „Przyłapani na czytaniu” ma na celu promocję czytelnictwa poprzez uchwycenie codziennych chwil spędzanych z książką. W bibliotece oraz jej najbliższym otoczeniu fotografowane będą osoby pochłonięte lekturą- „Filmowa giełda – przynieś, zostaw, wymień” -  wymiana filmów na płytach DVD- konkurs fotograficzny „Biblioteka w nowym miejscu – gdzie ta biblioteka…?” jest zaproszeniem do poznania biblioteki w jej nowej lokalizacji przy ul. Browarnej 7. Zadaniem uczestników będzie wykonanie najciekawszego, nieoczywistego i nieszablonowego zdjęcia biblioteki- akcja „Odkrywam Bibliotekę”. Każda osoba, która w czasie trwania Tygodnia Bibliotek założy kartę czytelnika w nowej siedzibie biblioteki, otrzyma los uprawniający do udziału w loterii13.05.2026 r. godz. 12 „Poetyckie parkowanie” to poetyckie działania w terenie, które łączą miłość do literatury z aktywnym wypoczynkiem na świeżym powietrzuOddział dla Dzieci i Młodzieży Plac T. Kościuszki 18- „Literackie Bingo”, „Książka w ciemno” – niespodzianki dla Wypożyczających- wystawa „Odkryj swoją bibliotekę”-  Fotobudka - akcja „Nadaj drugie życie przedmiotom! Podziel się, nie wyrzucaj!” - zabawka za wypożyczenie książek11.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Odkryj emocje, pozwól im być”12.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Otwórz serce na bibliotekę”13.05.2026 r. godz. 10 - Flashmob - akcja promująca czytelnictwo i bibliotekę. Przemarsz z książkami w centrum miasta14.05.2026 r. godz. 15 - Warsztaty dla najmłodszych ,,Dziecięca biblioteka bez tajemnic”Filia nr 1 ul. Akacjowa 1, Filia nr 2 ul. Opoczyńska 22, Filia nr 3 ul. Koplina 1- wystawy tematyczne - lekcje biblioteczne- akcja "Biblioteczna polecajka"- Filia nr 3 ul. Koplina 1 12.05.2026 – Filia nr 3 ul. Koplina 1 - „Kwadrans na czytanie" czyli wiosenna biblioteka pod chmurkąWięcej informacji na stronie internetowej www.mbptomaszow.pl oraz mediach społecznościowych.Zapraszamy serdecznie do udziału w wydarzeniach!Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.05.2026

Polecane

Dziś w kraju i na świecie. Piątek pod znakiem historii, polityki i wielkich rocznicProkuratura zaskarżyła wyrok w sprawie radnego powiatowego Leona K.Udany początek sezonu kajakarzy MUKS „Wiking” z Tomaszowa MazowieckiegoKonkurs na dyrektora „Dąbrowszczaka”. Powiat szuka nowego szefa I LOWarsztaty Stress Off w Parku Solidarność. Bezpłatne spotkanie o stresie i wypaleniuSP nr 6 zaprasza w podróż bez wyjazdu. „Dookoła świata” w szkolnym wydaniuBogusławice zapraszają na międzynarodowe zawody w powożeniu i rodzinny weekend atrakcjiTrzęsienie w PiS. Radni wyrzuceni z partii, ale w Tomaszowie podobne głosowania nikomu nie przeszkadzają?Weekend w Tomaszowie: muzyka, historia i fantastyka w jednym programieZalew Sulejowski w Smardzewicach zaprasza na wiosenny relaksNoc Muzeów 2026 w Inowłodzu. Zamek Kazimierza Wielkiego otworzy się po zmrokuDrzewko za makulaturę wraca do PCAS. Ekologiczna akcja już 18 maja
Reklama
Reklama
ReklamaTwój Sklep Medyczny
Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?

Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?

Leon K., radny Rady Powiatu Tomaszowskiego, prowadził samochód w stanie nietrzeźwości. Miał ponad promil alkoholu (nieoficjalnie 1,6 promila). Sąd warunkowo umorzył postępowanie. To decyzja, która musi budzić sprzeciw.
Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie

Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie

Działacze tomaszowskiej Koalicji Obywatelskiej i PiS z żenująca infantylnością publikują kolejne internetowe wpisy na temat tzw. konsolidacji tomaszowskiego szpitala. Dla nich to "szansa" dla pacjentów... ograniczenie dostępności usług medycznych. Lokalny poseł podrzuca kilka pism, jako kukułcze jajo, mając świadomość, że propozycja jaką serwuje, jest nie do zaakceptowania. Mówiąc wprost: niezły cwaniaczek, bo z jednej strony przypodoba się partyjnym liderom, co może skutkować dobrym miejscem w przyszłorocznych wyborach, z drugiej dolał paliwa do zardzewiałego politycznego baku. W sumie to dla niego nawet lepiej, by powiat pomysł odrzucił, bo będzie publikował kolejne rolki i wpisy w sieci, na temat, że ruszył na ratunek a źli radni i Starosta z jego pomocy skorzystać nie chcieli. Tyle, że... żadnej pomocy tu nie było, a jedynie typowa polityczna ściema. Nabór wniosków konsolidacyjnych ma trwać do 30 października. Za to przez ostatni rok koalicji KO-PiS w powiecie, gdzie w Radzie Powiatu za Zdrowie odpowiada Alicja Zwolak Plichta, udało się z rentownej placówki uczynić niemalże bankruta. na stronach internetowych nie znajdzie się żadnego wniosku w tym temacie. Zresztą niemal w żadnym innym również
ReklamaTwój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Obywatel TomaszowaTreść komentarza: Jeszcze chwila rządów popsl i nie będzie niczego:)!!!Źródło komentarza: Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w TomaszowieAutor komentarza: OsobaTreść komentarza: Ciekawe co dalej? Zobaczymy.Źródło komentarza: Prokuratura zaskarżyła wyrok w sprawie radnego powiatowego Leona K.Autor komentarza: TomaszowianinTreść komentarza: Temu posłowi to już nawet zamknięty oddział nie pomoże....Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: Paweusz82Treść komentarza: Szanowna redakcjo! Jeszcze jedna myśl, która mi się nasunęła - ad vocem do zdjęcia w miniaturce jak zobaczyłem to zdjęcie posła z rurką w nosie to w pierwszej chwili pomyślałem że się posmarkał. Cieszę się że w redakcji u Was są zgrywusy, pozdrawiam Was :)Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Ten materiał powyżej jest dosyć ostry. I dobrze, ze ten materiał (być może) cokolwiek uświadomi niezbyt mądremu, młodemu i niezbyt lubianemu, homo niepewnemu posłowi to, że ten społeczny i parlamentarny pajac nie jest jakimś chorym umysłowo (nie tylko w swoim służalczym myśleniu przeciwko Polsce), ale również jest fizycznie chorym. I być może, to właśnie ta jego faktyczna choroba powoduje, że jest z nim tak źle, jak jest.Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Koleżanka pana Kazia ?! Ja odpowiem tak: jaki pan Kazio, taka jego koleżanka. My, tutaj w terenie, dobrze znamy "yntelekt" pana Kazia. I dlatego myślimy, że przygłup goni przygłupa.Źródło komentarza: Wojewoda weryfikuje uchwałę ws. Pauliny Sochy
ReklamaTwój Sklep Medyczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama