Powiem szczerze, iż na obchodach rocznicy Katastrofy Smoleńskiej byłem pierwszy raz. Byłem ciekaw jak wyglądają te uroczystości „na żywo”. Czy będę widział na własne oczy sławny mit o fanatyzmie PIS, o moherowych beretach, czy też o słynnej manifestacji pełnej agresji. Wyjazd spod Urzędu Miasta zaplanowano na godziną 14.15. Wszyscy chętni, którzy wyrazili ochotę, aby uczestniczyć w uroczystościach, które zorganizowano W Warszawie zjawili się wcześniej i udało nam się wyjechać przed godziną 14. Podróż do Warszawy trwała lekko ponad dwie godziny. Wysiedliśmy przy Placu Piłsudskiego.
Tłumów jednak nie było widać. Tłumy pokazały się po wejściu na krakowskie przedmieście. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne gdyż mit o flagach PIS na tym marszu są mocno przesadzone. Osobiście widziałem może 4-5 takich flag. W powietrzu królowała biel i czerwień. O frekwencji ciężko pisać. Wąskie ulice krakowskiego przedmieścia były jednak pełne. Kolejne zaskoczenie to sporo młodych ludzi. Rodziny z dziećmi ustawiły się z tyłu kolumny, gdyż z wózkami, które posiadali ciężko by było ruszyć się gdziekolwiek.
Około godziny 17 zaplanowano przemówienie Pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Po przemówieniu udaliśmy się na Plac Zamkowy. Widok z Placu na Warszawę znakomity, ja jednak zwróciłem też uwagę na ciekawe zjawisko. Wzrok mój sięgał dwóch przystanków tramwajowych, na których wysiadali młodzi ludzie. Większość z nich szła w kierunku tłumów, które zgromadziły się Warszawie. Uśmiechnięte twarze, chwila odpoczynku i o godzinie 19 rozpoczęto mszę w intencji ofiar. Rozgadany Plac Zamkowy nagle zamilkł, a uczestnicy tych uroczystości swój wzrok i skupienie skierowali na wielki telebim, na którym transmitowano wspomnianą mszę.
Po uroczystościach kościelnych przyszedł czas na marsz pamięci. W między czasie byłem świadkiem ciekawej sytuacji, kiedy to dwie średniego wieku panie zaczepiły dziennikarkę i kamerzystę TVN i spokojnym tonem zaczęły w ich stronę kierować różne słowa. Nie były to słowa obraźliwe, a odnosiły się do socjotechniki, jaką stosuje ta telewizja. Ludzie stojący obok pań szybko przemówili kobietom do rozsądku i zwróciły uwagę, że to nie czas, ani miejsce na krytykę. To była jedyna taka sytuacja tego dnia, której byłem świadkiem. Sam Marsz pamięci znakomity.
W ciszy wieczornej ludzie dumni maszerowali z kilkunastometrową flagą. Dzieci, młodzi, dorośli, narodowcy wszyscy w ciszy przemieszczali się w miejsce gdzie przemawiał Jarosław Kaczyński. Duża część oczywiście została na ulicach Warszawy. Była jednak też część, która w trakcie przemówienia opuściła marsz. Wiele mówi się o tak zwanej „agresji moherowych beretów”, powiem szczerze, że jako dziennikarz zaryzykowałem i powiedziałem ludziom, z którymi że jestem wyborcą partii Balcerowicza i Petru. Agresji nie było, było za to merytoryczna rozmowa na temat poglądów politycznych. Po różnych rozmowach zrozumiałem, iż największym problemem polskich obywateli to zarobki, brak silnej gospodarki, brak zakładów pracy. Ludzie po prostu chcą godnie żyć - chcą pracować i żyć jak europejczycy.
Jako wyborca Nowoczesnej Balcerowicza i Petru nie spotkałem się z brzydkim zachowaniem, co więcej odniosłem wrażenie że ludzie wcale nie mają pretensji do mnie o to na kogo głosowałem.
Do domu wróciliśmy około 23.20. Była to moja pierwsza i z pewnością nie ostatnia wizyta. Medialną papkę o zawłaszczeniu tych uroczystości przez PIS można puścić między bajki, także mit o agresji i moherowych beretach. Z mojej strony mogę napisać że będę tam za rok, tyle że już z rodziną.





















































































Napisz komentarz
Komentarze