Gdy serce sportowe miasta przestaje bić
Czwartek godzina 17.50, miesiąc jak miesiąc, tydzień jak tydzień, dzień jak dzień. Wsiadam w auto i jadę po moją lubą w okolice Dzieci Polskich, aby nie musiała wieczorami wracać przez całe miasto do domu skonana po wielogodzinnym dyżurze w NFZ. Trasa jest krótka, bo ledwie 3-kilometrowa. Ot Bartosza Głowackiego, po czym Nowowiejska, zjazd w Spalską na rondo i długa w Grota Roweckiego, Warszawską i w końcu osiedle Niebrów. Niby wszystko to samo, a jednak....
14.03.2020 19:23
5
4
Komentarze