Prawym okiem: zbliża się bunt mrówek

  • 23.05.2019, 23:57 (aktualizacja 24.05.2019, 21:07)
  • Mariusz Strzepek
Prawym okiem: zbliża się bunt mrówek
Zaintrygował Was tytuł? I bardzo dobrze, bo właśnie o to chodziło. Niestety rozczaruję wszystkich tych, którzy liczyli na felieton o tematyce ekologicznej. Wskazane w nim owady stanowią metaforę. Symbolizują ludzi, których często nie dostrzegamy, a dzięki którym wiele urzędów i instytucji nadal sprawnie funkcjonuje. Dzięki, którym politycy mogą brylować w mediach.

Nie dzieje się tak dzięki umiejętnością zarządczym szefów (których często po prostu nie ma) ani partyjnym kadrom (o których za chwilę). To zasługa mrówczej pracy, doświadczenia i wiedzy ludzi, często niesprawiedliwie krytykowanych. To oni przygotowują dokumentacje przetargowe, wnioski o dotacje unijne, wydają decyzje i rozpatrują ludzkie sprawy. Pomagają, załatwiają, rozpatrują. Zarabiają przy tym niewspółmiernie mało. W mrówkach zaczyna kiełkować bunt.  

Wiele osób, analizując wydatki samorządów, czy samorządowych spółek zwraca uwagę na rosnące koszty administracyjne. Faktycznie przyrastają one w tempie alarmującym, ale dzieje się tak w każdym sektorze gospodarki. Dobrym przykładem jest służba zdrowia, gdzie w ciągu kilku lat wydatki osobowe osiągnęły przyrost rzędu kilkudziesięciu procent. Trudno się dziwić, skoro mamy niezrównoważony rynek pracy.

Czytajcie także

Prawym okiem: w labiryncie srołków

Jakiś czas temu pisałem artykuł o sporym przyroście zatrudnienia w Starostwie Powiatowym w ubiegłej kadencji samorządowej. Zatrudnienie wzrastało też w innych instytucjach. Do pracy trafiali najczęściej tzw. "znajomi królika", rekomendowani przez tego, czy innego partyjnego działacza (czyt. klikę). Często bez szerszej wiedzy merytorycznej, a nawet jak twierdzą niektórzy z awersją do pracy i nauki.

O podejmowaniu nowych wyzwań, twórczej i koncepcyjnej pracy nie mogło więc być mowy. Tworzenie "srołków" nie adekwatnych do posiadanej wiedzy i doświadczenia nie jest zresztą niczym nowym. Praktyka dotyczy wszystkich ugrupowań politycznych bez wyjątku. Co gorsza, nie mówimy tu tylko o sekretarkach i referentach, a więc pracownikach niższego rzędu, tylko o kadrze zarządczej.

Polecamy

Starostwo pęcznieje w szwach. Rosną wydatki na wynagrodzenia

Dotąd to wszystko jeszcze jakoś działało, dzięki tym właśnie wspomnianym przeze mnie na wstępie mrówkom. Niekompetentny szef musiał się mocno starać, by napsocić (chociaż prawdziwe szkodniki również się trafiały), wystarczyło, że nie przeszkadzał. On brał kasę, a słabo wynagradzani "robotnicy" odwalali za niego czarną robotę.  

Świat się jednak zmienił. Mrówki zaczynają dostrzegać możliwości pracy poza macierzystym mrowiskiem. Coraz częściej zaczynają z niego emigrować do sektora prywatnego, gdzie specjaliści od procedur przetargowych, budownictwa, reklamy, wniosków unijnych są wręcz rozchwytywani i to za o wiele większe wynagrodzenia niż te w sferze samorządowej.

Za chwilę odejdą wszyscy Ci, którzy się do czegokolwiek nadają, a pozostaną partyjni nominaci, którzy chętnie uczestniczą w różnego rodzaju nasiadówkach i uroczystościach ale uznają, że prawdziwa  praca to... "nie dla nich zajęcie".

W sumie nawet to trudno im się dziwić, bo są eksploatowani ponad miarę, wysysa się z nich całą energię, a na koniec muszą znosić niezadowolenia Pana X, czy Pani Y, o których wiedzą, że znają się jedynie na...  politykoaniu. Środkowy palec sam zaczyna prostować się z zaciśniętej w pięść dłoni. Dużo wymagać, mało płacić i zniechęcać kiepską polityką kadrową... nie tędy droga.

 

Czujesz się mrówką, zachęcam do dyskusji

Mariusz Strzepek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (12)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Smieszne
Smieszne 26.05.2019, 07:31
No i przyszedl do roboty wlasciciel i wykasowal to co pracownik puscil. P. Strzepek i tak sie dowiedza wszyscy z TiTu o kumoterstwie w komisji PA
Tomaszowiak
Tomaszowiak 23.05.2019, 15:30
Panie Mariuszu tak jest jak Pan pisze i nie tylko w urzędach ale spółkach też.
Ajdejano
Ajdejano 23.05.2019, 12:19
Szanowny Panie Mariuszu: ten materiał i te wpisy poniżej - to miód na moje skołatane serce. Ile razy na tym forum czepiałem się tego urzędniczego nieróbstwa. Nie tylko w urzędach, ale i w wielu innych miejscach (szpital, spółeczki komunalne, itp., itd.).
W obrębie tego całego towarzystwa wzajemnej adoracji, około 30% - to ludzie, którzy wykonują pracę, potrzebną tzw. petentom. I ci kompetentni ludzie pracują jako "urzędasy", wielokrotnie z różnych przyczyn, ale z pewnością nie dla jakichś wielkich zarobków i nie dla idei.
Dla idei, albo w ogóle bez idei 70% "srołków" zajmują właśnie ci z partyjnymi nalepkami na czole. I to jest problem.
Ja
Ja 24.05.2019, 18:15
Nie masz pojęcia bladego o czym piszesz
.
. 24.05.2019, 18:57
To u tego pana normalka.
;(
;( 23.05.2019, 09:31
Sama prawda i tylko prawda
ComTM
ComTM 23.05.2019, 07:57
Mój św. pamięci profesor ekonomii uczył studentów, że wszelkiego typu administracja (tu: urzędy) jest samonapędzającym się organizmem. Jak nie ma jakichś przepisów, to je szybko stworzy, aby mieć co robić i udowodnić potrzebę swojego funkcjonowania (i rozrastania się). Niestety, liczba tejże administracji osiąga kolejne rekordy. Ale warto pamiętać, także z kursu ekonomii, że wartość dodana powstaje w produkcji i usługach, a nie w "budżetówce". Czy sfera poza budżetowa zdoła to wszystko udźwignąć? Oczywiście należy docenić wielu ludzi pracujących w urzędach, bo znajdują się wśród nich fachowcy zaangażowani w swoją robotę, ale obawiam się, że szybko ulegają frustracji z przyczyn podanych w artykule.
Tylko refleksja. Na koniec trochę bólu
Tylko refleksja. Na koniec trochę bólu 23.05.2019, 09:13
Jest świetna książka Lewickiego (czyli amerykanisty, wcześniej uznanego przez salon, który po drugim PiSie odważył się wobec salonu być sceptycznym), na temat tego jak w USA (w niektórych rzecz jasna stanach), demokracja bezpośrednia obowiązuje niemalże od szczebla sprzątaczki w bibliotece. Może zatem w ten sposób? Poziom merytoryczny pewnie by się obniżył, ale byłoby to na pewno sprawiedliwze i prostsze do oceny.

Poziom merytoryczny może by się obniżył a może nie? Przypomnijmy soboe, że jeszcze niedawno kwestionowano wybory bezpośrednie przy wybieraniu prezydentów miast w Polsce. Wiiezczono wręcz katastrofę. Ja pamiętam też podobne kasandryczne przepowiednie, gdy upowszechniania się praktyka ocen wykładowców, które to oceny wystawili studenci w anonimowych (przajmniej teoretycznie, bo teraz te ankiety często są przypisane do konta studenta w USOSie czy tzw Wirtualnych Uczelniach)

A i naszemu obecnemu prezydentowi wyrzucano jeszcze przed 4-5 laty, że skończył studia z obszaru... muzyki.

Może jeśli każdego szefa referatu w UM czy Starostwie wybierlaiby ludzie bezpośrednio nie byłoby tyłu ocen krytycznych, ktoś buduje sobie potem dwór zatrudniając wg sympatii, związków towarzyskich czy zwyczajnego nepotyzmu.

PS poniższy komentarz pisałem 20 minut :( na moim osiedlu drugi dzień odbywa się koszenie trawy :( Staram się bardzo rozważnie do tego podchodzić, ale naprawdę przysięgam! Prze CL dzień potem boli mnie głowa :( Wczoraj kosili od 8 do 12.

NA MIŁOŚĆ BOSKĄ! :((((

Będę starał się ten temat jeszcze poruszać. Tutaj tak kiedyś nie było i było lepiej.
Ja mam prawo o tej godzinie być w mieszkaniu!
Co mam zdobić? Całe mieszkane dudni od kosiary. Wszystkie okna pozamykane :((
Błagam o jakieś pomysły! To trwa naprawdę zdecydowanie za długo! JA TEŻ PRACUJE TERAZ. BŁAGAM O POMOC! (SM Przodownik, Osiedle Hubala I)
Dziekuje! Bardzo dziekuje!
Dziekuje! Bardzo dziekuje! 23.05.2019, 10:53
Przestali kosic! Godzine wczesniej niz wczoraj i dwa kwadranse po wczwsniejszym komentarzu na NT.

Moc tego portalu jest niesamowita!

Zadzwonil pewnie ktos na komorke kosiarza "Kończta na dzisiaj"
Cegła na cegłę
Cegła na cegłę 23.05.2019, 03:12
Potem rok na bezrobociu i skamlanie o byle mandat w Radzie Miasta czy podtomaszowskiej gminy. Panie Jakubie opowie nam pan coś tym razem? Jakieś numery ustaw, daty (łącznie z dniowywmi) :) Poprosimy.

Wiem, wiem, "jeden z najbardziej kompetentnych pracowników UM w jego historii" no ale na oucie jakoś średnio przedzie. W życiu prywatnym nudni sąsiedzi, z którymi rozmowa (jeśli wymusza) koncentruje się na przedstawianych w seriaach schematach obyczowch. Rodzina, dom, narzekanie na standardowe i bezpieczne tematy. Generalnie pusta głowa i opadające rece. Moja 70-letna matka ma bogatsze życie emocjonalne od nich.

Nawet zwykle biuro rachunkowe by utrzymalo się na rynku - to jest w Tomaszowie średnio 5 lat pracy za głodowe stawki i od 7 a bywa że i do 20-21. Szczególnie przed kwietniem. Matka nieraz telefonue do nich stąd wiem. Generalnie gó.wniana, odtwórcza praca. Ja też ostatnio wypełniam tabelki (za małe pieniądze, ale nie przez 8 godzin! I mam nadzieję, że to jednak tymczasowe) I tak szczerze powiedziawszy to gdy rano wracam sobie z roweru to zastanawiam się czy ci goście którzy klada cegłę na cegłę na nową lecznice weterynaryjna nie mają przyjemniejsze roboty. Serio. Przynajmniej robią coś sensownego.

Dla murarza itp robota jest, dla skrybów urzędowych, nie byłbym taki pewien.

A argument mądrych pracowników, głupich szefów, można z równym powodzeniem stosować i do firm prywatnych. Bo to nie jest tak, że rynek tu zweryfikuje. Możesz być mega pracowitym, przedsiębiorczym mieć tysiące dobrych pomysłów, a i tak w konkurencji z czyms wiekszym, starszym rady nie dasz. W tych dużych zarządzanie bywa równie fatalne czego przykładem jest Tesco.

PS nie prowadziłem i nie zamierzam prwodzic własnej firmy. Podobne zarzuty odpieram wzruszeniem ramion. To żaden obowiązek.
jakub_olczyk
jakub_olczyk 23.05.2019, 08:56
"Potem rok na bezrobociu i skamlanie o byle mandat w Radzie Miasta czy podtomaszowskiej gminy. Panie Jakubie opowie nam pan coś tym razem? Jakieś numery ustaw, daty (łącznie z dniowywmi) :) Poprosimy"

Ponieważ mam na imię Jakub, to "coś" napiszę. Bez dat, paragrafów i skamlenia ... skądinąd bez roku na bezrobociu, tylko całe 3 miesiące, żeby spełnić warunek uzyskania dofinansowania z PUP na założenie własnej firmy, i nie o mandat do Rady Miasta, czy podtomaszowskiej gminy, tylko do Rady Powiatu i to z ugrupowania, które mnie samo zaprosiło do swoich szeregów, uczciwie nie obiecując nic w zamian :)

Artykuł bardzo na czasie, bo - jak słusznie zauważono w tekście - nie tylko urzędnicy, ale i inni pracownicy mają już dosyć pracy "za grosze", a i z tego co słyszałem, coraz rzadziej też i za "dziękuję". Wiedzę i doświadczenie zdobywa się latami i zaczyna docierać do "mrówek", że jest to niezły kapitał na start. Tylko w tym roku pisałem kilkanaście wniosków i biznesplanów o dotację dla naprawdę wartościowych ludzi, którzy mieli dosyć bycia "mrówką" i chcą podjąć ryzyko prowadzenia własnej działalności. Znam też kilka osób, które z powodzeniem mogłyby się odnaleźć w innej branży, niż budżetówka, ale się boją podjąć tego ryzyka. Ale tak jest nasze "mrowisko" zbudowane, że nie każdy może być "królową" i "mrówki" też są potrzebne.
Cegła na cegłę
Cegła na cegłę 23.05.2019, 03:47
Autora tekstu proszę o nie branie komentarza do siebie. Zupełnie inna sytuacja. Niekwestionowana postawa obywatelska, twórcze życie, na pewno stanowiące wartość dodaną w historii miasta. Nie wiadomo jeszcze czy w przyszłości zostaie to o odnotowane, ale nawet jeśli nie to co z tego? Samo życie zgodnie z jakimiś wartościami jest cenne.

Ja w innych miejscach wypełniam sobie mała lukę w opisie tej 60-tysiecznej społeczności, której narzuca się defetyzm a to mikrodzialanie czasem motywuje mnie na cale tygodnie. Pieniądze na przeżycie ma, teraz jeszcze będzie ich więcej bo przestaje palić, także kto wie czy to nie są najlepsze lata. Wcześniej siedziałem o 8-12 godzin nie wiadomo po co.

A urzędowe skryby? No cóż, nie ja im wybierałem drogę zawodowa i model życia. Ale może na jakiejś płaszczyźnie są zadowoleni? Może tak. Widzę teraz w co drugim takim domu te małe białe pieski które kojarzą się z obyczajowoscia angielskiego salonu angielskiej klasy średniej i to jeszcze sprzed reform wiktorianskich :) Plebs ma yorki, urzędowe skryby te białe pieski. Może taki piesek, 10-letni Kia Ceed i poczucie bycia częścią lokalnej inteligencji w mieszkaniach bez jednej książki (recz jasna maja ich tysiące na tabletach. Tak tylko w tym sensie hahaha :) może to ich satysfakcjonuje.

Jeśli czują się niedowartosciowani, to rzeczywiście - śmiało! Otwierać swoje firmy, przechodzić do prywatnego sektora tomaszowskoego consultingu :) Tylko potem nie beczec! Pamiętajcie, że decyzje podejmowalisce sami, a powrtoru często nie ma, bo dziś w każdym niepijackim domu dzieci kończą studia.

Pozostałe