Dużo hałasu o nic. Byłoby śmiesznie a jednak jest smutno

  • 01.02.2020, 00:29 (aktualizacja 01.02.2020, 10:54)
  • redakcja
Dużo hałasu o nic. Byłoby śmiesznie a jednak jest smutno
Czy zostanie zlikwidowane przedszkole przy ulicy Stolarskiej. Władze miasta nic o tym nie wiedzą. Radny twierdzi, że będzie to sprawdzał, interpelował oraz składał wnioski. Za pół roku dowiemy się, że radny uratował Przedszkole.

Dzisiaj w internecie ukazał się fragment spotkania rodziców przedszkolaków numer 8 z dyrekcją placówki. Jak czytamy na profilu lokalnej gazety "nastąpiło olbrzymie zamieszanie zarówno w trakcie zebrania jak i po nim. Aktualnie rodzice nie mogą składać deklaracji w systemie "Nabór", a sekretariat nie przyjmuje deklaracji w formie papierowej. Dyrekcja ZS-P nr 5 zapoznaje rodziców dzieci z dwóch grup przedszkolnych z ofertą przeniesienia maluchów do budynku Szkoły Podstawowej nr 8. Niektórzy rodzice twierdzą, że Przedszkole nr 8 przy ul. Stolarskiej ma zostać zburzone"

Co ciekawe w spotkaniu uczestniczył radny miejski, znany z tego, że co do zasady bywa oburzony i ze wszystkim się nie zgadza. Mowa oczywiście o radnym Adrianie Witczaku, którego o spotkaniu z rodzicami powiadomił... dziennikarz tygodnika. Po co? Efektem było jedynie zamieszanie. 

Radny na swoim profilu internetowym napisał - Na zebraniu rodziców zjawiłem się zupełnie przypadkiem. Dziennikarz TIT zadzwonił do mnie, pytając czy jako członek Komisji Oświaty Rady Miejskiej jestem zainteresowany tym zebraniem. Byłem zaskoczony. Organ prowadzący przedszkole nie poinformował mnie, jako radnego, o tak ważnych planach dotyczących tego przedszkola. Na temat sprawy wypowiem się wkrótce po jej dokładnym przeanalizowaniu. Na chwilę obecną niezrozumiałe dla mnie jest dlaczego muszę dowiadywać się o ważnych sprawach dotyczących placówek oświatowych od przedstawicieli mediów, podczas gdy władze miasta milczą.

Już sam ten wpis świadczy o niskim poziomie wiedzy merytorycznej. Gdyby w Tomaszowie Mazowieckim radnych powiadamiano o wszystkich spotkaniach z rodzicami, jakie odbywają się w placówkach oświatowych, ustanowilibyśmy zapewne precedens niespotykany dotąd w całym kraju. Gdyby radny (nauczyciel) miał odrobinę więcej wiedzy, być może wyjaśniłby rodzicom, że o likwidacji placówki na tę chwilę nie może być mowy. Dlaczego? Wyjaśnia to wiceprezydent Izabela Śliwińska, do niedawna dyrektorka Zespołu, w skład którego wchodziło także przedszkole przy ulicy Stolarskiej. 

Zgodnie z art, 89 ustawy Prawo Oświatowe szkoła (przedszkole) może być zlikwidowana z końcem roku szkolnego przez organ prowadzący, po zapewnieniu możliwości kontynuowania nauki przez inną placówkę publiczną. Niezbędna do tego jest pozytywna opinia Kuratora Oświaty. Ponadto organ prowadzący zobowiązany jest w terminie co najmniej 6 miesięcy przed likwidacją powiadomić rodziców, uczniów i właściwego kuratora. Czynności tego rodzaju nie są procedowane. Wycinek relacji z dzisiejszego spotkania z rodzicami przedszkolaków z PP 8 obejrzałam ze zdziwieniem - wyjaśnia wiceprezydent.  

O co więc chodzi? O propozycję zorganizowania oddziałów przedszkolnych w Szkole Podstawowej numer 8. Jak widać spotkała się ona z dużym niezrozumieniem. Izabela Śliwińska przypomina ubiegłoroczne doświadczenia, związane z utworzeniem takich oddziałów np. W SP 11 lub SP 12, SP 14. Wówczas spotkały się one z dużym zainteresowaniem i aprobatą ze strony rodziców. - Przypominam, że propozycja jest wyborem rodziców. Ci, którzy nie zdecydują się na takie rozwiązanie mogą liczyć oczywiście na to, że ich pociechy pozostaną w przedszkolu nr 8 - dodaje.

Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej oddziały przedszkolne mogą funkcjonować w każdej szkole. W tej, w ostatnich latach wiele się zmieniło, by dostosować warunki do pobytu i opieki dla młodszych dzieci.

Rodzice sami niech ocenią warunki w szkole i przedszkolu, obejrzą, zapoznają się i podejmą decyzje. Taką możliwość daje im właśnie elektroniczny system naboru. Mogą złożyć deklaracje o kontynuacji wychowania przedszkolnego do przedszkola, do którego obecnie uczęszczają. Faktem jest, że rodzicie z przedszkola przy ul. Stolarskiej narzekali często na warunki. Władze miasta zapewniają natomiast, że miejsc w przedszkolach publicznych w Tomaszowie nie powinno zabraknąć. 

- Organ prowadzący widzi wszystkie deklaracje i wnioski rodziców. W przypadku dużej ilości chętnych oferujemy rodzicom wolne miejsca w przedszkolach. Miasto jest obszerne. Są przedszkola, które cieszą się dużym zainteresowaniem.  Niektóre mają problemy z wyczerpanie limitu miejsc. Ubiegłe lata pokazały, że jeszcze we wrześniu były wolne miejsca - przypomina wiceprezydent Śliwińska. 

 

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (17)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

44
44 02.02.2020, 14:11
A Ja Chodzilem do tego przedszkola w 80r i wszystko bylo GIT.Powiem Wam po prostu.Cierp vialo co chcialo.
Ona
Ona 01.02.2020, 10:31
Radny nie znał także projektu uchwały, którą miał opiniować, bo na komisji jej nie udostępniono. Sejmowe zwyczaje u nas nastały, wielkim światem powiało.
wanda
wanda 01.02.2020, 09:54
Mnie zastanawia tylko jedno dlaczego pan redaktor skontaktował się akurat z panem Adrianem , może to jakiś superbohater naszego miasta który raptem rozwiązuje wszystkie problemy ? a może to jakiś układzik sprytnie zrobiony aby za promować naszego młodziutkiego radnego,mój syn chodził do tego przedszkola co prawda już jakiś czas temu ale zawsze mówiło się o warunkach tam panujących a teraz kiedy padła propozycja że kto chce może przenieść swoje dziecko do oddziałów przedszkolnych ulokowanych w szkole to robi się z tego jakaś ogromna awantura.przecież to nikt nikogo do niczego nie zmusza każda propozycja jest po to aby ją rozważyć a nie zachowywać się jak na targowisku miejskim,no chyba że ktoś sprytnie chciał aby ta rozmowa właśnie tak się potoczyła a wtedy przybędzie Superman Witczak i on za łagodzi wszelkie spory.ludzie rozmowa to podstawa nauczmy się normalnie rozmawiać a przede wszystkim słuchać ze zrozumieniem bo tej całej awanturze chodzi o likwidację przedszkola a o tym nie było w ogóle mowy.zacznijcie wreszcie myśleć i nie dajcie się manipulować sprytnym techniką manipulacji młodych a zarazem dobrze wykształconych ludzi
Tomaszowianka
Tomaszowianka 01.02.2020, 08:58
Szanowny Panie Redaktorze, ten artykul świadczy wyłącznie o niskim poziomie wiedzy mertorycznej i umiejętności dziennikarskich Pana. Radni miejscy powinni być zawiadamiani o planach likwidacji placowki i o tym pisze Pan Radny, a nie o zebraniach z rodzinami. Pisanie że jPan Radny jest z gruntu oburzony czy jest zawsze przeciw, świadczy wyłącznie o Panu. Takie daleko idące uogolnienia mowią sporo o poziomie dziennikarza. Oglądam posiedzenia rady naszego miasta. Bylabym szczęśliwa gyby radni tak przygotowywali się do kazdego posiedzenia, posiadali taką wiedzę zarówno prawną jak i na temat funkcjonoeania naszego miasta jak Pan Witczak. Smutne jest natomiast to, ze mlody, wyksztalcony i zaangażowany w sprawy miasta człowiek zamiast ze wsparciem spotyka sie z Pana strony wyłącznie z atakiem . Dodam atakiem pozbawionym jakichkolwiek merytorycznych podstaw. Pozdrawiam i proszę o więcej rozwagi i poczucia odpowiedzialnosci.
w_p
WuPe 02.02.2020, 16:32
Ale z artykułu jasno wynika, że likwidacji nie będzie, więc idąc Twoim rozumowaniem w jakiej sprawie ten radny miałby być poinformowany?
lucky luck
lucky luck 01.02.2020, 14:49
nie ma czegoś takiego jak wiedza merytoryczna, ale rozumiem, że chciałaś poczuć się mądrzejsza
MS
MS 01.02.2020, 10:43
Młodzi, wykształceni, z dużych miast (najczęściej tzw. słoiki), To już mieliśmy. Każdą pozytywną inicjatywę należy wspierać bez wątpienia. Tyle, e tu mamy do czynienia jedynie z pieniactwem. Ja również oglądam sesje Rady Miejskiej. Z takim beznamiętnym bełkotem, upajaniem się własnymi slowami, rzadko można się spotkać. Oczywiście do niczego i do nikąd to nie prowadzi. Na przykład na ostatniej sesji Rady Powiatu radni PO w tym głównie Pan Witczak domagali się aby od początku do końca w obradach uczestniczyli prezesi miejskich spółek, dyrektorzy urzędnicy i Bóg wie kto jeszcze. Pytam więc: po co? By radny miał okazję zadać kolejne setki pytań? Przecież Ci ludzie naprawdę mają co robić. Nie wyobrażam sobie, by zapraaszać Prezesa Chudzika na każdą sesję Rady Powiatu i kazać siędzieć mu niej przez kilka godzin. byłoby to oczywistym idiotyzmem i zwyczajnym szkodnictwem.Nie do tego człowiek ten został powołany. Oczywiście mógłbym się domagać obecności przy okazji cokwartalnego sprawozdania z działalności. I teraz na przykład się tego domagam, bo Zarząd Powiatu zapomniał przekazywać nam sprawozdania. Inna sprawa, że ja takiej potrzeby zwyczajnie nie mam. Dlaczego? napiszę o tym pod koniec

W opisywanym przypadku jest podobnie. Pan Witczak pomylił rolę, w jakiej występuje. Już nie tylko zgłasza chęć kandydowania w wyborach prezydenckich, ale wydaje mu się, że Prezydentem Miasta już został. Ja zalecałbym więcej pokory i skromności.

Co do wiedzy i przygotowania merytorycznego. Zachęcam do uważnego przeczytania artykułu. Likwidacja przedszkola wiąże się z określonymi procedurami i czasem, w jakim powinny one zostać wykonane. To po pierwsze. Wszystko na piśmie. Propozycja ulokowania części dzieci w szkole i spotkanie z rodzicami nie test tożsame z procedurami wymaganymi przez Prawo Oświatowe. A tu pojawiają się czyjeś pomysły na rzekome wyburzanie. Zabrakło tylko sugestii, że Marcin Witko dogadał się z jakimś deweloperem i chce mu oddać atrakcyjny teren, jakby takich leżących całkowitym odłogiem i niezagospodarowanych u nas brakowało.

Po drugie czemu niby Prezydent miałby informować o jakichś domniemanych planach szeregowego radnego, zanim jeszcze te plany powstały lub pojawiły się w głowach urzędników. Rozumiem, że Pan predentend do urzędu Prezydenta ma wysokie mniemanie o sobie, ale władza w mieście dzieli się na prawotwórczą i wykonawczą. Pan radny jest jedynie malutkim trybikiem tej pierwszej. Nie jest nawet szefem własnego klubu. Będzie miał prawo wyrazić swoją opinię, kiedy pojawią się formalne dziialania. Ostatecznie to Rada Miejska decyduje o tym, czy coś zlikwidowac czy też nie.

Ja również znam rodziców, których dzieci do przedszkola chodziły. Niektóre z nich pracowały nawet w naszej firmie. Opinie co do warunków tam panujących były różne.

Co do mojej pracy w samorządzie, to też nie obywa się bez krytyki. Jednak stawiam raczej na rozwiązywanie problemów. Nie potrzebuję Prezesa Chudzika na sesjach, bo mam go w szpitalu na co dzień. Ponieważ, jestem w nim codziennie. Czasem w sprawach obywateli, czasem w sprawach szpitala. Rozmawiam nie tylko z prezesem ale i lekarzami, pielęgniarkami itd. Jestem radnym z przypadku, jak radnym z przypadku jest pan Witczak. Tyle, że ten przypadek stanął na mojej drodze już po raz trzeci. Pan radny PO na trzecie wybory będzie musiał jeszcze trochę poczekać. Może mu się uda jeśli wewnętrzne knowania w mateczce partii mu na to pozwolą.
Ja
Ja 01.02.2020, 10:27
Pan radny powienien wiedzieć, ze jeżeli ktoś by chciał likwidować placówkę - to z MOCY prawa by go poinformowano. Skoro tego nie zrobiono to znaczy ze placówka NIE BĘDZIE likwidowana. To takie skomplikowane panie radny?
Lukiernik
Lukiernik 01.02.2020, 09:40
Otwórz oczy do wiosny daleko.
a
a 31.01.2020, 23:55
Zwykła kampnia wyborcza. Garniturek, krawacik do zmordowanych i zderzorientowanych ludzi.

Jak tam z tą zbiórką na pana któremu spłonęła chałupka przy Głowackiego?
Zapewniono mu jakieś warunki na startość, czy kilka tysiaczków rozeszło się na bieżące życie, a domu jak nie ma tak nie?

Żenujące to wszystko.

Pozostałe