W czwartek 2 lutego 1871 roku nauczyciel wiejski gminy Golesze wyjeżdżając około 3 po południu z Golesz w kierunku Wolborza spostrzegł w oddali ogromną ilość wojska zalegającego pole pod lasem. Wojsko nie było niczym dziwnym w owych czasach, ale zastanowiła go jego ilość. Wystraszony wpadł do najbliższej chałupy i opowiedział co się stało. Momentalnie cała wieś była zaalarmowana, wszyscy wybiegli, widząc na własne oczy, jak dwa nieprzyjacielskie wojska toczą śmiertelny bój. Całe to niewytłumaczalne dla zgromadzonych zjawisko trwało blisko dwie godziny, aż do zachodu słońca. Jak czytamy w relacji wikariusza wolborskiej parafii, księdza Justyna Gryglewskiego wyglądało ono tak:
Przemysław J. Łaski
15.03.2017 14:09
(aktualizacja 27.09.2023 00:46)
Oddziały piechoty i konnicy w odstępach różnych tworzą zygzakowate, daleko sięgające linie bojowe. Wyróżniają się chorągiewki i czapki ułańskie, nawet kształty mundurów, ale koloru różnicy nie ma, twarze też niewyraźne wszystko jakoś zamglone. Tu szturmuje piechota, tam ściera się jazda, tu harcują pojedynczy jeźdźcy, uderzają na siebie kolumny, mieszają się z sobą, to znów odskakują lub ścigają się. Tam znowu oddziały kawaleryi stoją naprzeciw siebie nieruchome, przed każdym od działem jeździec z pałaszem w ręku również nieruchomy. Wtem pałasz się wznosi w górę rumak w podskokach sadzi naprzód, a za nim cały oddział. Toż samo dzieje się na przeciwnej stronie.
Spod kopyt końskich śnieg pryskający zaćmiewa niebo. Miesza się to wszystko chaotycznie w jedną czarną poruszającą się massę, która niby podminowana rozpryskuje się na wszystkie strony i tylko stosy sterczą na ziemi to ludzie i konie. Są chwile, w których bitwa tak się wyraźnie rysuje, że niby widać spadających z koni kawalerzystów lub obalających się piechurów, albo też biegające samopas konie. Wtenczas z pośród widzów wydobywały się krzyki przerażenia lub współczucia, a kobiety i dzieci przelęknione z płaczem do domu uciekały. Wszystko to przedstawiało się w bardzo bliskiej odległości. Postaci ludzi i koni, mimo swojej wyrazistości, niby mgłą okryte być się zdawały, chociaż niebo było pogodne.
Te spostrzeżenia naturalnie oddziałały na uspokojenie się widzów i za chwilę rozsądniejsi wytłumaczyli obecnym, że to było tylko złudne zjawisko optyczne. Znalazło się nawet dwóch zuchwalszych, którzy pobiegli na miejsce zjawiska. Widziano jak przerzynali się przez kolumny wojsk, ale oni sami nic nie widzieli; po powrocie znów to samo przedstawiło się ich oczom. To wszystko trwało aż do ostatniego zniknięcia promieni zachodzącego słońca. W miarę jak słońce się chowało, wojska się wznosiły, głowy ich górowały nad lasem, aż wreszcie wszystko znikło w przestrzeniach.
Relacja z Golesz odbiła się wówczas szerokim echem w kraju. Doniesienie, którego prawdziwość zapewniał ks. Gryglewski przytaczała i komentowała większość znaczących polskich czasopism, od Poznania po Lwów. Tłumaczono to mianemcudownego zjawiska, złudnego widzenia, fata morgana, mamidła optycznego, mirażu.
Najbardziej prawdopodobne, że to właśnie zjawisku mirażu (fata morgana) należy przypisywać niesamowite widzenie sprzed 143 lat. Zjawiska takie powstają na wielkich równinach, przy bardzo spokojnym stanie powietrza. Decydującym czynnikiem warunkującym jego powstawanie jest dostatecznie silne nagrzanie dużej powierzchni podłoża. W tym przypadku było to nagrzane słońcem pole. Promienie świetlne są wtedy zakrzywiane w górę, ku chłodniejszemu, a więc gęstszemu powietrzu. Po południu, pole „oddawało” swe ciepło, ogrzewając warstwę powietrza tuż nad swoją powierzchnią, podczas gdy wyższa warstwa była chłodna.
Zakrzywione promienie docierały do oczu obserwujących pozornie z innego kierunku, co wywołało powstanie obrazu zwierciadlanego. Prawdopodobnie zjawisko z Golesz mogło być odbiciem toczącej się równocześnie jakieś bitwy. W tym dniu miały miejsce liczne starcia we Francji przy granicy ze Szwajcarią (m.in. ostatni etap walk pod Belfort), kończące wojnę francusko-pruską (1870-1871). Właśnie odbicie na polach pod Goleszami starcia Francuzów z Niemcami jest najbardziej prawdopodobne, na co zwracano uwagę także ówcześnie. Byłoby to niewątpliwie jedno z najbardziej niesamowitych zjawisk fata morgana w historii, nie tylko Polski, ale i na światową skalę.
Do wpisu nr 7: jak często jeździłem na wiejskie zabawy do Żarnowicy, to często jechałem przez ten mój rodzinny Modrzewek i nieraz, wioząc dziewuchę na ramie mojego roweru i celowo przewracając się z nią do rowu - tam rzeczywiście niejedno się działo. Rzeczywiście - nauka radziecka zna takie przypadki.
Ajdejano
21.03.2017 04:21
Najpierw do Autora materiału: zdjątko (malunek) - ch.... wie, skąd ? Z pewnością - nie spod Golesz.
Czyli - przekręt nr 1.
Pochodzę spod Golesz i z rodziny o dosyć dużych tradycjach narodowych (powstania, AK).
Ponadto, rodzina mojej Matki pochodzi z Modrzewka (tam urodził się i miał majątek A.F. Modrzewski - sąsiad moich praprzodków) - odległego od Golesz o około 500 - 700 m.
Potem: nikt z moich stron, nigdy nawet nie wspomniał o takiej - wyżej opisanej - historii.
Czyli - co ?! Tzw. konfabulacja ?!?!
Cinek
16.03.2017 19:44
Takie są skutki palenia marihuany czy innych dopalaczy.
david
21.02.2014 08:48
dziwne miejsce, tam niejedno się ukazało
05.02.2014 10:52
Z tego nauczyciela byl dobry iluzjonista zwolal wies i zasugerowal ze na polu jest jakas walka rycerzy poprostu ich zahipnotyzowl taka jest prawda
16.03.2017 09:40
Ale hipnoza jest w takim samym stopniu wiarygodności jak fata morgana;-)
marcin
05.02.2014 08:05
Tak to jest jak się wódkę z mety pije.
04.02.2014 20:46
Panie Jacku...czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ostatni akapit opisuje jak to jest możliwe biorąc pod uwagę prawa fizyki. Natomiast racja...trochę to dziwne i pewnie sporo naciągane. Pozdro
jacek
04.02.2014 20:08
"mogło być odbiciem toczącej się równocześnie jakieś bitwy. W tym dniu miały miejsce liczne starcia we Francji". Jak to możliwe ze odbicie z francji ? :D
asia
04.02.2014 11:55
No to się najedli strachu, ciekawe czy w pamięci mieszkańców pozostał jakiś ślad o tym tak rzadkim zjawisku.
Prist
04.02.2014 06:20
W tych Goleszach się cuda dzieją, zwłaszcza przy sobocie na przystanku, Pozdro:)
Napisz komentarz
Komentarze