Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 13:47
Reklama

Fundacja Sopockie Korzenie (2)

Tomaszowscy weterani rock'n'rolla na sopockich deptakach

 

Uczestnicząc w kwietniowych (2011r), sopockich, pośmiertnych (XXX - lecie) obchodach poświęconych Krzysztofowi Klenczonowi wiedziałem już, że za niespełna trzy miesiące w tym mieście dojdzie do wielkiego wydarzenia (16 – 17 lipca). Mijało właśnie 50 lat (lipiec/sierpień 1961 rok) jak w widłach ulic Powstańców Warszawy/Bohaterów Monte Casino/Grunwaldzka zaistniał pierwszy w Polsce Pawilon Taneczny nazwany przez organizatorów, Non Stopem. Zaproszenie na jubileuszowe obchody, gospodarze wręczyli mi kiedy po klenczonowskim benefisie wracałem do domu. Dla mnie miało to być osobiste i szczególne wydarzenie.

 

Czytaj: Subiektywna historia rock'n'rolla w Tomaszowie Mazowieckim cz. 9 - w sopockim Non Stopie

 

Jako 17 letni chłopak, w drugim roku istnienia (1962r) tej instytucji, 49 lat temu, wraz z moim przyjacielem z Tomaszowa, Wojtkiem Szymańskim przez okres około dwóch tygodni, a może dłużej, pracowaliśmy nie zdając sobie sprawy z miejsca w jakim dane nam było się znaleźć. A był to historyczny, taneczny I Non Stop (dziś to miejsce nie istnieje), pierwszy w Trójmieście, pierwszy w naszym kraju. Wykonywana praca, to zasłanianie poprzez naciąganie grubych brezentowych plandek, otwartego tarasu lokalu. Brezentowe ściany i zadaszenie, pełniły bardzo ważną funkcję, oddzielały taras kawiarni Pawilon od głównej, ruchliwej ulicy (deptak przy Bohaterów Monte Casino) prowadzącej na sopockie Molo, taneczne wyczyny polskiej młodzieży na tak zwanych, rock’n’rollowych tańcach, również zwanych z angielska, fajfami.

 

Wróciły wspomnienia o tamtych beztroskich latach, o latach młodości, które zaowocowały, że w swojej trzeciej publikacji Rodzina Literacka ’62 podzieliłem się z czytającymi, swoimi przeżyciami, wrażeniami, w XVIII rozdziale pt 50 lat Non Stopu w Sopocie. Dziś, kiedy mam dystans do tamtego okresu, lepiej, precyzyjniej to widzę i odczuwam. Przez okres dwóch dekad (1961/1981) XX wieku, sopocki Non Stop był największym i najmodniejszym w Polsce, jedynym w krajach demoludów, letnim, tanecznym miejscem z żywą muzyką, który odegrał podobną rolę jaką dziś przypisuje się; Club Marque w Londynie czy Fillomore East w San Francisco. Na przestrzeni tych lat na scenach, kolejnych Non Stopów występowało wiele polskich zespołów. Przygrywali do tańca, najwięksi z największych, począwszy od Czerwono Czarnych, Niebiesko Czarnych poprzez Czerwone Gitary, Skaldów, Budki Suflera, Niemena po Breakout, Pięciolinie, Krzak, SBB czy trójmiejskie Kombi.

 

Sobota-16-lipca-2011


Na upalne, dwudniowe obchody święta sopockiego Non Stopu, przybyłem przed południem w sobotę 16 lipca 2011 roku. Zakwaterowanie otrzymałem w pięknym pensjonacie ZATOKA, usytuowanym nad brzegiem morza, przy samej promenadzie łączącej Gdańsk, Sopot, Gdynię.

 

Tu spotkałem grupę warszawskich fanów, w której znalazła się moja koleżanka z lat młodości, obecnie mieszkanka stolicy, Maryla Tejchman. O godzinie 17.30 nadmorską promenadą, z warszawską grupą udaliśmy się na ulicę Bohaterów Monte Casino gdzie na tarasie Krzywego Domku miał rozpocząć się pierwszy dzień obchodów 50 lat Non Stopu. Naprzeciw Krzywego Domku, po drugiej stronie monciaka, na tarasie restauracji Błękitny Pudel dostrzegłem swoich znajomych, do których z Marylą Tejchman, dołączyłem.  Siedzieli tu, spijając piwo, Marek Karewicz ze swoją 16-letnią córką Aleksandrą, jego opiekunowie, Hanna Erez i Wiesław Śliwiński oraz były lider grupy POLANIE (Polanie All Stars brali udział w jubileuszowym koncercie), piosenkarz, gitarzysta i kompozytor, Piotr Puławski.

 

Po kilkuminutowej dyskusji wspartej kuflem piwa, punktualnie o godzinie 18.00 otworzyły się szeroko drzwi na taras kawiarni Zła Kobieta, która mieści się w kompleksie budynku Krzywy Domek, a w ich prześwicie ukazał się gospodarz imprezy, Wojtek Korzeniewski, prezes Fundacji Sopockie Korzenie, który zagaił - Witam wszystkich bardzo gorąco, jednocześnie pragnę poinformować państwa, że w tym momencie rozpoczyna się wydarzenie na miarę XXI wieku. Otóż dokładnie minęło 50 lat jak w Sopocie, niedaleko od miejsca w którym się dzisiaj znajdujemy, w kierunku Mola, u zbiegu ulicy Powstańców Warszawy i Grunwaldzkiej powstał pierwszy w Polsce, pierwszy w krajach demoludów, młodzieżowy, taneczny pawilon nazwany przez organizatorów, Non Stopem. Zapraszam wszystkich do wnętrza kawiarni Zła Kobieta. Niech żyje rock’n’roll – z okrzykiem zakończył Korzeniewski - Rozpoczynamy świętowanie.

 

 

 

Wszyscy wstaliśmy od stolików, i jak jeden mąż, udaliśmy się na drugą stronę monciaka, do lokalu Zła Kobieta. Lokal wypełniony był już po brzegi. Dla wielu uczestników spotkania zabrakło miejsc siedzących. Wśród stojących zauważyłem gdańskich przyjaciół, Henię i Czarka Francke. Dostrzegłem również dziennikarzy z Warszawy, zabierający głos w spotkaniu Krzysztof Szewczyk i Marek Gaszyński. Obok nich, stał znany człowiek z Trójmiasta, Marian Zacharewicz, muzyk, piosenkarz, kompozytor (Te same noce i dnie, Czekamy wciąż na miłość) współorganizator sopockich festiwali, twórca sukcesów Ireny Jarockiej. Na spotkanie przybyła również ze Stanów Zjednoczonych, Alicja Klenczon Corona, nieobecna na kwietniowym benefisie swojego męża, Krzysztofa.

 

Właściwie to pierwszy dzień jubileuszowego świętowania był przedłużeniem kwietniowych wydarzeń. Ściany budowlanego kompleksu Krzywy Domek, w lokalach Zła Kobieta, Cafe del Art czy Dream Bar wystrojone były fotogramami i rollapami autorstwa Marka Karewicza, Nie przejdziemy do historii, który tym, tematycznym wernisażem prac zamykał cykl kwietniowych wydarzeń poświęconych XXX – leciu śmierci Krzysztofa Klenczona.

 

Alicja Klenczon Corona zakończyła swoim wystąpieniem pierwszą część spotkania poświęconego zmarłemu mężowi. Podziękowała wszystkim obecnym za przybycie, podziękowała za pomysł i wysiłek jaki wnieśli w obchody, tak kwietniowe i dzisiejsze, przyjaciele z Fundacji Sopockie Korzenie. Po zakończonym monologu Alicji, mikrofon znalazł się w ręku Marka Gaszyńskiego, który zaprosił wszystkich do kawiarni obok, Cafe del Art, znajdującej się w pasażu Domku na przeciw Złej Kobiety, na promocję swojej najnowszej książki, pierwszej, napisanej powieści, Teoria zbrodni uprawnionej.

 

Po przemieszczeniu się wszystkich do lokalu naprzeciw, głos zabrał Marek Gaszyński - dziennikarz radiowy i muzyczny prezenter, autor tekstów piosenek (między innymi Sen o Warszawie, Gdzie się podziały tamte prywatki, Nie zadzieraj nosa), autor wielu książek o tematyce muzycznej (Niemen – Czas jak rzeka, Czerwone Gitary – Nie spoczniemy, Mocne uderzenie Czerwono Czarni/Niebiesko Czarni czy ostatnie dzieło dziennikarskiego życia Mój cały Rock’n’Roll w Polsce).

 

- Proszę Państwa chciałbym dzisiaj przedstawić Wam moją najnowszą książkę, pierwszą napisaną przeze mnie powieść, do której zabierałem się od dawien dawna. Obejmuje ona wątki, sceny z kilku, ostatnich dziesięcioleci. Rozgrywa się w rozmaitych miejscach na świecie jak; Warszawa lat 50-tych, tajemnicze lasy północnej Kanady, stocznie Gdańska w czasie strajków czy dyskoteki w warszawskim Hotelu Bristol. Bohater książki prześladowany jest przez UB-ecję, trafia na komunistyczną uczelnię
w Moskwie, do namiotu indiańskiego uzdrowiciela, do saloonu kowbojskiego. Pracuje jako wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim. Książka wypełniona jest rock’n’rollem, jazzem w warszawskich Hybrydach, intrygą, miłością i zbrodnią. Myślę, że czytający znajdzie tu wszystko co sprawi mu zadowolenie i satysfakcję.

 

Dodatkowych pytań z sali za wiele nie było, pan Marek w swojej promocyjnej mowie zawarł prawie wszystko. Publikacja Gaszyńskiego rozchodziła się jak przysłowiowe bułeczki do tego stopnia, że autor nie nadążał z wpisywaniem dedykacji. Obok książki Marka Gaszyńskiego wystawiłem swój Tomaszowski Tryptyk (Moje miasto w rock’n’rollowym widzie, A jednak Rock’n’Roll, Rodzina Literacka ’62) i nieskromnie powiem, że kilka kompletów sprzedałem. Tym samym mam świadomość, że rozsławiłem nasze miasto. Bo uważam swoje kronikarstwo za lokalnie historyczne.

 

Po promocji książki nastąpił czas na kuluarowe spotkania, rozmowy. Przenieśliśmy się naszą grupą (Marek Karewicz, Marek Gaszyński, Maryla Tejchman, Hania Erez, Wiesław Śliwiński,), piętro wyżej, do restauracji Dream Bar. Przy kolacji, wspartej lekkim alkoholem, piwem, słodyczami omówiliśmy strategię na dzień jutrzejszy (synoptycy zapowiadają bardzo upalną niedzielę), a Wiesław Śliwiński jak przystało na gospodarza, organizatora jubileuszu, świętowania, przedstawił nam cały program niedzielnego spotkania. Omówił zespoły, które miały swoimi występami ubarwić ten szczególny koncert muzycznego maratonu, że podczas występu Polanie All Stars  dojdzie do pięknego dla Polaków wydarzenia, swoje 90 urodziny, osobiście na koncertowej  scenie będzie obchodził nasz nestor, ojciec chrzestny polskiego rock’n’rolla, pan Franciszek Walicki.

 

 

 

 

 

Niedziela-17-lipca-2011-rok


Był bardzo upalny poranek, morze spokojne, żadnej falki na horyzoncie. Zapowiadała się piękna, słoneczna niedziela. Po porannej, morskiej kąpieli i śniadaniu, promenadą udałem się z Marylą Tejchman (zaprzyjaźniła się z moimi przyjaciółmi z Trójmiasta i okazało się, że mieszka w Warszawie w sąsiedztwie Marka Karewicza)  w kierunku Mola.

 

Na placu tuż przy promenadzie w widłach ulic Chopina, Traugutta, Drzymały, miejsce istnienia II Non Stopu, miały w godzinach popołudniowych (start o 14.00) odbyć się koncerty wielu współczesnych, młodzieżowych zespołów, na zakończenie jubileuszu, 50 lat Non Stop-u, koncert muzycznych dinozaurów, Polanie All Stars, który to zespół wystąpił w historycznym składzie; gitary – bracia Zbigniew i Wiesław Bernolakowie,  perkusja – Andrzej Nebeski, saksofon – Włodzimierz Wander. Nie dołączył tylko do zespołu, z przyczyn dla mnie niewiadomych, choć podczas koncertu był obecny, Piotrek Puławski – niezapomniany piosenkarz grupy, wielki interpretator coverów Erica Burdona. Do zespołu na sopocki jubileusz dołączyli Tomek Dziubiński – gitara i Adam Zimny – śpiew (wykonał wszystkie utwory Piotra Puławskiego). Jednocześnie gościnnie z Polanami All Stars wystąpili piosenkarze nowej generacji; Marek Piekarczyk (TSA), Wojtek Korda, Tomek Lipa Lipnicki i Krzysztof Zalef Zalewski.

 

Na ogrodzeniowej siatce obramowanej kątownikiem, otaczającej wokół plac, który dziś stanowi parking samochodowy dla korzystających z plażowania, z morskiej kąpieli  (dawny II Non Stop), widniały gęsto rozmieszczone, duże fotogramy autorstwa Marka Karewicza. Przypominały wszystkim przybyłym na muzyczny maraton do Sopotu, historię polskiego rock’n’rolla, od Bogusława Wyrobka i pierwszego zespołu Rhythm and Blues po Czerwono i Niebiesko Czarnych, Niemena, Czerwone Gitary, TSA SBB,  Breakout po koncerty MMG w Jarocinie. Na stojącym obok budynku (willa, o której pisałem w poprzednim felietonie), widniał mural z wizerunkiem Krzysztofa Klenczona. Jego odsłonięcie miało miejsce 28 kwietnia 2011 roku.

 

Już przed południem na historycznym placu II Non Stopu, na scenie głównej odbywały się techniczne próby dźwięku, nagłośnienia, strojenie instrumentów, piosenkarskie próby. Rozstawione wiaty wokół nonstopowego placu skupiały wielu muzycznych fanów, gapiów, zbieraczy poszukujących przeróżnych gadżetów, pamiątek związanych z jazzem rock’n’rollem w postaci wydawnictw książkowych, prasa kolorowa zagraniczna i krajowa, płyty analogowe (longplaye, single, albumy), CD, koncerty na DVD i taśmach VHS, bawełniane koszulki z różnymi wizerunkami muzycznych idoli, wszelkiego rodzaju plakaty z koncertów, olejne obrazy i wiele innych, przedziwnych, tematycznych, nie wymienionych gadżetów.

 

 

Swój punkt sprzedaży miał również Marek Gaszyński, przy którym i ja skorzystałem, bo obok Marka stanąłem ze swoimi publikacjami. W krótkim czasie jego powieść rozeszła się niesłychanie szybko, cały handel redaktora nie trwał dłużej niż godzinę. A miał na stoisku kilkadziesiąt egzemplarzy. Czego nie mogę powiedzieć o sprzedaży moich książek. Sprzedałem tylko kilka tytułów, choć moje publikacje oglądało dziesiątki osób. Tu poznałem przeglądającego moje książki, twórcę, animatora festiwalu Muzyki Młodej Generacji w Jarocinie, pana Krzysztofa Wodniczaka. Pan Krzysztof był w towarzystwie mojego przyjaciela Wiesławem Wilczkowiaka. W czasie naszej konwersacji dowiedziałem się wiele o kulisach jarocińskiego, festiwalu. Na koniec naszej rozmowy, spowodowanej rozpoczęciem muzycznego maratonu, pan Krzysztof podarował mi czasopismo Magazin Brzmienie – Rockinberlin (które założył z Czesławem Niemenem). Wydawane jest w Niemczech, w języku polskim i niemieckim. Ja natomiast  rewanżując się panu Wodniczakowi, sprezentowałem swój Tomaszowski Tryptyk.

 

O godzinie 14.00 przy roznegliżowanym tłumie, przybyłym prosto z plaży (panował potworny upał), plac II Non Stopu wypełniony został po brzegi. Nie było gdzie przysłowiowego wsadzić palca. Znalazłem się w towarzystwie wymienionych Wiesława i pana Krzysztofa, po chwili do nas dookoptował Piotr Puławski (były solista zespołu Polanie) i na wózku Marek Karewicz. Pana Marka przekazał mi jego opiekun, Wiesław Śliwiński, który jako grupa organizująca imprezę miał sporo obowiązków z tym związanych. Dotarli również do nas Henia i Czarek Francke, Hania Erez oraz Maryla Tejchman. Rozpoczął się koncert a raczej muzyczny maraton, o którym pozwolę sobie opowiedzieć swoim czytelnikom w kolejnym felietonie.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Antek Malewski 17.10.2013 12:22
Opisuję załączone FOTO; 1. FOTO - 1. Stoisko na terenie II Non Stopu gdzie odbywały się jubileuszowe obchody. Z Markiem Gaszyńskim sprzedajemy swoje publikacje. 2. FOTO - 2. Na placu II Non Stopu. Po lewej, mojej stronie Maryla Tejchman, po prawej w białej sukience, Hania Erez. 3. FOTO - 3. Plakat jubileuszowej imprezy.

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama

Polecane

Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie MazowieckimŻołnierze i weterani uczą młodzież, jak reagować na zagrożenia, dezinformację i kryzysyInowłódz wprowadza Kartę Mieszkańca. Nowy program dla rozliczających PIT w gminieUstawa „wrzuci” tysiące mieszkań na rynek?Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagi
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A kogo mieli wybrać tęczowego Rafała co się z pedofilem z Targówka fotografował?Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: TomMazTreść komentarza: W języku polski imiona piszemy z dużej litery! Trochę szacunku!Źródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnejAutor komentarza: AdiksTreść komentarza: Kilkanaście mln zł w rundzie wydanej na transfery i podnieta, że bramkami udało się uciec że spadkowej. W ,,normalnej" firmie zarząd, menadżerowie od transferów do zwolnienia. Kurde ale muszą ,,doić" sponsora.Źródło komentarza: Widzew jeszcze żyje. Wieczór, który przywrócił nadzieję przy PiłsudskiegoAutor komentarza: Ewa SzlakTreść komentarza: No cóż gość jest z pokolenia lewicy, która nie zna słowa empatia, kultura, wyczucie.Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: MisierwiczTreść komentarza: Co z tego, że na zwolnieniu. On tam był prywatnie :-)Źródło komentarza: Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama