Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 22:10
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

„Piętno Anioła”. O tym jak Filipek Krawiec szedł, a właściwie - jechał się bać.

Ostatnio wydaną powieścią „Piętno Anioła”, promowaną w Tomaszowie w klubie „6NA9” 17 maja, zakończyłem „serial” z życia Filipa Krawca. Losy mojego fikcyjnego, powieściowego bohatera od lat wczesnej młodości pokazałem w akcji na terenie komunistycznej Polski na kartach „Zupy z Króla”. Dorosłe życie z niejakim trudem przeżył on w USA i w Kanadzie w obłokach „Siwego dymu”. Aż w końcu jego książkowe życie tak zawirowało, że już jako człowieka dojrzałego, naznaczonego „Piętnem Anioła” powiodłem z Kanady do Polski, żeby niespodzianie zaprowadzić z powrotem do Nowego Jorku. „Piętno Anioła” to zmieniona wersja powieści, która przez ponad rok ukazywała się w codziennych odcinkach w torontońskiej „Gazecie Gazeta” na przełomie lat 2007/2008. Tam nosiła tytuł „Idę się bać, zaraz wracam” i miała inne zakończenie. Widocznie kilka lat temu nie zamierzałem jeszcze rozstawać się z Filipkiem.

 

Dobrze wszystko przemyślałem i ogłosiłem, że tomaszowska promocja w klubie „6NA9” będzie pożegnaniem z bohaterem książki, toteż już nie będę więcej o nim pisał. Nawet gdybym bardzo chciał. Dlaczego? Odpowiedź w zakończeniu „Piętna Anioła”. Polecam moją książkę wydaną w Polsce przez Wydawnictwo „Papierowy Motyl”. Można ją kupić w każdej księgarni internetowej. Postaram się, żeby tomaszowski Czytelnik mógł kupić „Piętno Anioła” w Księgarni Na Placu Kościuszki 22 po jej rychłej reaktywacji. W Kanadzie, jeśli się Czytelniku pospieszysz, zdążysz ją nabyć w Księgarni „Polimex” na plazie „Wisła” w Mississaudze. Już niedługo będzie również sprzedawana w Księgarni „Pegaz” na plazie Wisła oraz w księgarniach „Pegaz” ulokowanych w sieci Delikatesów „Starsky”. A na początku września będę chciał łącznie z autografem posprzedawać moje „ostatnie dziecko” na spotkaniu z Czytelnikami w Mississaudze.

 

Tymczasem chciałbym zaprezentować moim Czytelnikom kawałek tekstu pochodzący z „Piętna Anioła”, jak ulał pasujący do nazwy cyklu:

 

„Powitanie Ojczyzny.

Gruby jak cysterna facet się na mnie rzuca, ślini brodę mi, a kiedy się w końcu z imadła łap jego pulchnych wyrywam, ślady rysów twarzy brata mojego najmłodszego – Jakubka, z rozlanego oblicza, się ku mojej pamięci przedzierają. Jakubek wysoki jak ja jest, metr osiemdziesiąt jak nic mierzy, ale zwalistością to by mnie ze dwa razy przewalił, jak nie więcej. Jak tur chłop się zrobił, mizernym chociaż chudopachołkiem, jak pamiętam kiedyś go, był. Wypasiony, a nie pomylę się wiele, jeśli w tej ogromności swojej do innego naszego brata, Freda czyli, Grubego Milionera, jak go w Toronto złodzieje nazywają, upodobnił się. Mimo woli, mam nadzieję.

 

– Kopę lat! – krzyczymy ku sobie, a zaraz potem zgodnym, chociaż nieuzgodnionym chórem kłamiemy:

 

– No nic się bracie nie zmieniłeś! –  A zaraz później śmiechem też razem jak na zawołanie wybuchamy.

 

Miła się atmosfera robi, braterska więcej. Walizy na wózek zapodajemy z taśmociągu lotniskowego pozdejmowane i na parking je zawozimy. A tam do Mercedesa się, a jakże, kierujemy, full wypas, jak się brat mój, Jakubem go nazwijmy teraz, bo jakoś Jakubek do niego nie pasuje, przechwala. Rzeczywiście. Bajerów dostojnych mnogością się pyszniący, srebrny niemożliwie.

 

Milczymy zawzięcie, kiedy z plątaniny rond podlotniskowych się mozolnie wyplątujemy. Wyplątani już, kiedy do Janek dojeżdżamy w końcu, i na Katowice kierujemy się, mój brat mowę taką, przygotowaną wcześniej jak podejrzewam, ku mnie wystosowuje:

 

– Ej, na co ci to było, Filipku, no po co?  Źle ci w mateczce PRL-u było, uciekać musiałeś? A jak już musiałeś, to czemu bratu nic o tej ucieczce wtedy nie powiedziałeś, tylko jak samolub jakiś wiałeś? Co ty myślałeś, że ojczyzna ludowa bez ciebie nie poradzi sobie, a bracia na pastwę losu pozostawieni i komunistów też, krwawymi łzami za tobą płakać będą? Nic z tego, nikt po tobie nie zapłakał, chociaż przyznać muszę, że niektórzy nawet wariacko ci tej twojej Ameryki zazdrościli. No powiedz, ale szczerze, mieli chociaż czego ci zazdrościć, czy nie mieli? A jak mieli wtedy, to czy teraz też mają? - No nie wstydź się, tylko prawdę gadaj. –  Do słowa dojść nie daje mi. I dalej przyględza:

 

– Bo tak na moje oko – tu oko do mnie puszcza – to nie widzi mi się zbytnio, byś ty milionerem w tej Ameryce został się. To może nawet lepiej, że nie chwaliłeś się, że uciekasz wtenczas, bo jakbym ja też uciekł, to bym sobie biedy najwyżej napytał. Tak, jak ty, nie przymierzając. – Poufale mnie poklepując, lituje nade mną się.

 

– No bo coś ty, biedaku, w tym świecie osiągnął, no co? – się retorycznie pyta, bo ciągnie dalej: –  Ja tam na szczęście nigdzie nie uciekłem i co, źle mi jest? – niby pyta sam się siebie dalej, a gada jeszcze dalej: –  Chałupę, zobaczysz, jaki pałac żem postawił, auta dwa mam, to znaczy – ja Mercedesa, a małżonka moja, Halina co ma na imię, nie, nie przyjechała tutaj na to lotnisko ze mną, bo interesu ktoś pilnować musi, Halina Hondę Civic ujeżdża, że tak powiem.

 

– Ja też Hondą jeżdżę, trzyletnią Accord – wyrzucam tekścik szybko, głosem cichym a pokornym. Brat nie słucha, tylko dalej nawija.

 

– Ja to w warzywach robię teraz, ale nie jest to jakiś tam straganik, tylko dwa pawilony na rynku prowadzę. Znaczy, tylko doglądam –  szybko się poprawia. –  Ludzie robią – się przechwala. – Mam rację, czy nie mam racji? – się sam ze sobą przekomarza, i jeszcze dłużej zapewne praktykowałby znęcanie się nade mną, gdybym ja cicho dalej siedział.

 

W końcu już tego gadania znieść dłużej w stanie nie jestem. Złość mną, razem z wybojami na gierkówce się panoszącymi aż do sufitu skórzanego „wypasu”, podrzuca. Już dłużej nie wytrzymam – postanawiam, i za twarz go łapię. Groźnie w oczy mu zaglądając, niewinne pytanie jedno jedyne zadaję:

 

– Zamkniesz w końcu tę swoją grubą mordę, czy nie? – rzucam.  A on zamyka ją, bo wyjścia widocznie nie widzi, uduszenia się bratobójczego bojąc. Tylko podbródkami w dół i do góry potrząsa pięcioma. Znak, że zamknie ją jednak, tę jadaczkę.

 

– No! – mówię. – Teraz ja mówię –  mówię.

 

I w trakcie mówienia tego opowiadam, jak to nauczycielem kanadyjskim się zostałem, że dobrze nawet na tym stanowisku zarabiam, że mieszkanie własnościowe w pięknym kanadyjskim mieście Mississaugą z indiańska zwanym, siedemsettysięcznym posiadam. Dodaję, że sam w nim zamieszkuję, jako że żonę moją z niego spłaciłem, no bo ona, ta żona moja była, nie za bardzo za mną ostatnimi czasy przepadała, a syn mój –  Jacek –  też niechętnie raczej. Poza tym pieniędzy tyle, ile potrzeba mi jest, posiadam, a nie narzekam na życie swoje nic a nic. Kłopotów większych nawet nie miałbym, a nawet żadnych, gdyby nie to, że choróbsko mężczyzn dziesiątkujące ostatnio, rak prostaty czyli, się do mnie bez zapowiedzi przyplątało, i że niebawem operację chirurgiczną na wycięciu gruczołu owego polegającą, w Toronto doktor Krótki, fachowiec od moczu oddawania, na mnie przeprowadzić ma. I ja tutaj po to mniej więcej przyjechałem, żeby rozerwać się nieco, co by o tej chorobie zapomnieć.

 

– - No to dobrze żeś, Filipku, trafił – cieszy się brat. –  Szkoda tylko, że już niedługo mężczyzną możesz przestać być, szkoda – martwi się jakby. –  Ale się nie martw – dodaje. –  Znam klubik nielichy, dziewuszki niedrogie po znajomości zamówimy sobie. Zabawimy się, to zapomnisz. Mam ci ja dwa domy, jeden w Tomaszowie, dwieście metrów z ogrodem, a drogi on jest, Matko Boska, jaki drogi. Zobaczysz, co za cudo. Sam zaprojektowałem. Z łukami i wieżyczkami, najładniejszy na całej ulicy, zobaczysz – obiecuje. –  A drugi, to też rarytas, klasa się znaczy. No bo ja wilię (tako rzekł: wilię, jak Boga kocham) żem w Treście nad Zalewem Sulejowskim walnął, chata duża, dla nas wystarczy. Potańczymy z panienkami, pochlamy sobie wódeczności za te wszystkie czasy, zobaczysz, że o tym raku-nieboraku zapomnisz – jak karabin maszynowy brat znowu nawija i nawija.

 

 

 

To mnie się jeszcze udaje raz jedyny dodatkowo na tamtym samym, przerwanym wdechu dodać, że kłopoty z alkoholem mieć, miałem, alem kurację odwykową odbył, chociaż z niezupełnym sukcesem, ale dumny z siebie w końcu jestem, że skutkiem jej niepijącym alkoholikiem się stałem. Ale niech się braciszek tym nie przejmuje, nikomu o tym w mieście rodzinnym mówić nie musimy. Że nie piję pod żadną postacią alkoholu, to go lojalnie ostrzegam.  

 

Kiedy takie wyjaśnienia składam, to kątem oka wyraz obrzydzenia, co się po jego tłustej gębie od góry do dołu przesuwa i mu ją zdecydowanie wydłuża, dostrzegam. I już wiem, że nie za bardzo mnie polubił napotkany po latach braciszek mój kochany, młodszy wprawdzie, ale za to grubszy znacznie nie dość że, to jakże ode mnie inny mentalnie, co ukryć się raczej nie da.

 

I nie musi, bo oto tłok na gierkówce przeogromny czyni się. Traki, czy jak tutaj mówią – tiry, ciężarówki wielkie, jedna za drugą na połamanej dwupasmówce się panoszą, a między nimi po wyjeżdżonych koleinach samochodów rój osobowych się bez kompleksów i strachu najmniejszego prześlizguje. Jakub się na kierowaniu skupia, klaksonu trójdźwiękowego gęsto przy tym nadużywając. Fajnie się nam jedzie, kiedy tak nic do siebie wreszcie nie mówimy i nie mówimy.

 

Za to ja sobie Polskę moją, nie oglądaną dawno, pooglądać na nowo z okna samochodu luksusowego poniemieckiego mogę spokojnie teraz. Nikt i nic nie przeszkadza mi wcale krajobrazu, jak z nędznej reklamy przedmieść miast meksykańskich wyciętego, podziwiać: tej mieszaniny byle jak skleconych budynków z dykty i blachy, gdzieniegdzie poprzerastanymi dziwnymi budowlami tureckie meczety udającymi, z wieżyczkami, z murkami, blankami, a nawet czymś w rodzaju otworów strzelniczych okraszonymi gęsto. Na tym wszystkim tablic pełno reklamowych, co wskazuje na handlowe przeznaczenie dziwolągów owych. W głębi pól natomiast porośniętych zbożem rozmaitem, przeogromne nazwy zagraniczne dostrzec można. IKEA, McDonalds, Pizza Pizza, a nawet Kentucky Fried Chicken, niewątpliwie sojusz korzystny kolejnej Rzeczypospolitej z Ameryką sugerują.

 

Kiedy zaś gdzieniegdzie na walących się budyneczkach we wsiach mijanych, z dala nazwę nienaszą „PUB” dostrzegę, to już całkowicie z podziwu wyjść nie mogę. Kiedyś to się GS nazywało. Ze śmiechu aż się zanoszę, co zdziwienie Jakuba wywołuje.

 

– - No i co w tym śmiesznego, że puby tak jak w Anglii posiadamy? A bo to my gorsi od Anglików? – zadaje w przestrzeń pytanie”.

 

Tomaszowska promocja książki pokazała jak wielu mam Przyjaciół i Czytelników (czyt. Spotkanie z Aniołami w tle). Klub „6NA9” z trudem pomieścił wszystkich przybyłych gości. Jacek Bieleński pośpiewał nam swoje wierszyki przy dźwiękach gitary oraz ogólnym aplauzie. Osobie towarzyszącej artyście, czyli jego przyjaciółce Violi Arlak (znakomita aktorka dobrze wszystkim znana ze wspaniałej roli „wójtowej” w kultowym serialu „Ranczo”) mimo starannego kamuflażu nie udało się zachować incognito. Było pięknie, jednak niedosyt pozostał. Jaki, zapytacie? Ano taki, że ani doskonale prowadząca spotkanie Basia Ulikowska, ani nikt z publiczności nie zadał mi stereotypowego pytania: - „Nad czym autor aktualnie pracuje? Albo: - Jakie autor ma plany twórcze?” Taki żarcik. Skoro jednak sam sobie zadałem pytanie, to i odpowiem:

 

- Przed dwoma laty w  torontońskiej „Gazecie Gazeta” rozpocząłem druk „Dziennika” pod roboczym tytułem: „Ucieczka w życie”. Poszło w kilkudziesięciu odcinkach i tak bardzo się Czytelnikom spodobało, że zaczęły napływać listy, głównie z wyrazami zachwytu, zrozumienia oraz współczucia. „Dziennik” ten, jak wskazuje nazwa, był zbeletryzowaną formą zapisków personalnych i z tych powodów, nie chcąc pójść zbyt daleko, z małym żalem druk przerwałem. Ale nie skończyłem pisać. Powstaje zwarta powieść składająca się z wielu łączących się w logiczną całość opowiadań opartych na faktach. Ludzie to lubią. „True stories” – książki i filmy z życia wzięte robią karierę, sprzedają się same. Pokazałem próbkę w jednym z poważniejszych polskich wydawnictw i ku mojemu zdumieniu powieść uzyskała wstępną akceptację. W następnym „Okrakiem” pokażę nigdzie dotychczas niepublikowane, tytułowe opowiadanie: „Maski i kotyliony”.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka

Mateusz Morawiecki ma za sobą połowę elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, grupę lojalnych parlamentarzystów, doświadczenie premiera i rozpoznawalność, której może mu zazdrościć większość polityków prawicy. Nie ma jednak tego, co w PiS nadal pozostaje najważniejsze: kontroli nad aparatem partii i politycznego błogosławieństwa Jarosława Kaczyńskiego. Najnowszy sondaż pokazuje, że były premier jest poważnym kandydatem do sukcesji. Nie oznacza jednak, że może dziś po prostu wejść do gabinetu prezesa i przejąć klucze. Data dodania artykułu: 29.07.2026 12:42
Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka

Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił

Karol Nawrocki nadal jest politykiem, któremu Polacy ufają najbardziej. Jednak najważniejsza wiadomość z lipcowego rankingu zaufania IBRiS dla Onetu kryje się nie na pierwszym, lecz na czwartym miejscu. Krzysztof Bosak w ciągu miesiąca zyskał aż 10 punktów procentowych. To sygnał, że Konfederacja przestaje być wyłącznie partią protestu i zaczyna budować własne centrum politycznej grawitacji. Data dodania artykułu: 29.07.2026 11:38
Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił

29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

29 lipca prowadzi nas przez sześć stuleci historii: od królewskiego przywileju, który otworzył drogę do rozwoju Łodzi, przez wymarsz Jana III Sobieskiego pod Wiedeń, dramatyczne wezwania poprzedzające Powstanie Warszawskie, aż po śmierć Tomasza Stańki. W muzycznym kalendarzu spotykają się dziś Rush, Elvis Presley, The Beatles, Bob Dylan i The Doors. Tymczasem współczesność dopisuje kolejne rozdziały — w Sejmie, wokół praw obywatelskich i za oceanem, gdzie decyzje amerykańskiego banku centralnego mogą poruszyć światowe rynki. Data dodania artykułu: 29.07.2026 10:48
29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Nie jest to jeszcze społeczne odwrócenie się od Ukrainy ani zgoda na zwycięstwo Rosji. Wyniki badania Opinia24 dla „Polityki” pokazują jednak wyraźnie, że dotychczasowa polityka oparta na niemal bezwarunkowym poparciu dla Kijowa przestała odpowiadać nastrojom znacznej części Polaków. Najwięcej politycznie zyskuje dziś prezydent Karol Nawrocki. Najtrudniejsze zadanie stoi przed rządem, który musi jednocześnie bronić strategicznego sojuszu z Ukrainą i nie lekceważyć społecznego gniewu. Data dodania artykułu: 29.07.2026 09:32
Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Polityczne trzęsienie ziemi w PiS, rezygnacja Mateusza Morawieckiego z kierowania europejskimi konserwatystami, kolejny etap sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej oraz gwałtowne zaostrzenie napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Tak wygląda informacyjny bilans wtorku, 28 lipca. Data dodania artykułu: 28.07.2026 21:36
Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu. Data dodania artykułu: 26.07.2026 14:45Liczba komentarzy artykułu: 1
Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona. Data dodania artykułu: 22.07.2026 07:49
22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Polecane

Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?

Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?

12 grudnia 2025 roku, kilkanaście minut po południu, policyjny patrol zatrzymał na ulicy Spalskiej samochód marki Opel Vivaro. Za kierownicą siedział radny Rady Powiatu Tomaszowskiego Leon Karwat. Pierwsze badanie wykazało 0,84 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, czyli w przybliżeniu 1,68 promila alkoholu we krwi. Kolejne wyniki były niewiele niższe. Mimo to postępowanie karne zostało warunkowo umorzone. Prokuratura uznała taki wyrok za sprzeczny z poczuciem sprawiedliwości. Sąd drugiej instancji utrzymał jednak najważniejszą część orzeczenia o niskiej szkodliwości społecznej Data dodania artykułu: Dzisiaj, 13:14 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Desant na Zalewie Sulejowskim. Terytorialsi ćwiczyli działania na wodzie i w trudnym terenie Kinkiet ścienny - praktyczne światło czy tylko dekoracja? Druga odsłona Letniej Sceny Młodych. Galeria Tomaszów znów zabrzmiała muzyką lokalnych talentów Czwartek niemal bezchmurny. Upał do 36 stopni, w piątek możliwe burze Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił Najpierw milknie szkolny dzwonek. Potem umiera wieś Dieta a cholesterol. Geny mogą decydować o tym, jak organizm reaguje na tłuszcze Mieszkanie za 1% wartości? Gdzie w Polsce miasta sprzedają lokale za grosze? Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata? Kościół św. Małgorzaty w Kiernozi odzyskuje blask. W murach zapisały się wieki historii Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...) Treść komentarza: czyli pochwalasz łamanie prawa... Źródło komentarza: 157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Ciekawe na jakiej podstawie zatrzymali motocyklistę skoro jest brak identyfikacji pojazdu gdyż motocykl nie posiada tablicy rej, z przodu ja bym nie przyjął mandatu bo z jakiej odległości namierzali jakim sprzętem czy było zrobione zdjęcie ? Źródło komentarza: 157 km/h przy ograniczeniu do 70. Motocyklista stracił prawo jazdy Autor komentarza: ;) Treść komentarza: Pana Zdonka też kiedyś przyjął Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Treść komentarza: Poprzedni zarabiał 5000tys z funkcji dyrektora plus robił jako lekarz jeden i jedyny w całym ośrodku Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Na zdjęciu powyżej widać czterech społecznych i samorządowych (jeden parlamentarny), totalnych szkodników. Gęby tych pajaców zawsze mnie wkur...ą. Wkur....a mnie również to, że to towarzystwo spod ciemnej gwiazdy bezkarnie sobie hasa, a zarówno wyborcy jak i większość radnych na to im pozwala. Instytucjom i spółkom samorządowym się nie dziwię, bo tam siedzi większość tzw. "swoich", posadzonych przez tych społecznych szkodników. Natomiast pozostali radny?! Co wy, ku..a odwalacie?! Przecież, podobno, jesteście przedstawicielami swoich wyborców - baranie łby!!! Zapomnieliście o tym - totalne cymbały?! I z czystym sumieniem chodzicie spokojnie spać ?! Źródło komentarza: "Zabijcie ich wszystkich!" Autor komentarza: Krasnal Treść komentarza: Ile w takim ,,Byndkowie" dyrektor wyciągnie? Jakieś fajne pieniążki czy raczej dodatek do innych składowych tego gwiazdora? Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama