Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 00:12
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Z cyklu: "Okrakiem" - Księgarnia z duszą - Nasza Basia kochana (1)

Chcę napisać opowiastkę o magicznej księgarni ulokowanej w moim mieście przy Placu Kościuszki nr 22. Ta księgarnia jest nie tylko sklepem z książkami. Jest ośrodkiem kultury, posiadającym niepowtarzalny urok i cudowną atmosferę, stworzoną przez właścicielkę, Basię Goździk, moją przyjaciółkę, osobę, o której mówię po prostu: Nasza Basia Kochana. Kiedy zaczęła opowiadać mi dzieje swojej księgarni, jednocześnie wspomnieliśmy o historii opowiedzianej w filmie z 1998 roku, z Tomem Hanksem i Meg Ryan w rolach głównych, Mam na myśli film „Masz wiadomość” („You’ve Got Mail”). Film przedstawia historię Kathleen Kelly, właścicielki niewielkiej księgarni w Nowym Jorku. Jej mały, ale dochodowy interes, zostaje zagrożony przez powstającą po drugiej stronie ulicy olbrzymią księgarnię sieci FoxBooks. Kobieta chce ratować swoją księgarnię, a po nieprzyjemnym spotkaniu z dyrektorem sieci Joe Fox III pragnie tego jeszcze bardziej. Kobieta mieszka z narzeczonym, ale chcąc porozmawiać o swojej pasji, wymienia się elektroniczną korespondencją z pokrewną duszą - nieznajomym, poznanym przez internet. Pewnego dnia Kathleen chce się z nim spotkać. Okazuje się, że jest nim Joe. Czy przytulna księgarnia Katleen została uratowana? Polecam obejrzenie tego uroczego filmu, (kto nie widział) który sam oglądałem ze trzy razy, a Basia Goździk przyznaje się aż do pięciu.

 

Do roku 2006 wiedziałem o Basi ledwie tyle, że jest właścicielką najstarszej księgarni w Tomaszowie Mazowieckim oraz żoną mojego kolegi, a bardziej przyjaciela mojego brata Włodka, naszego sąsiada z Karpat – Czesia Goździka. Także to, że jest ładną, uroczą wręcz kobietą, u której bardzo dawno temu uwielbiałem kupować książki. Jej mała księgarnia zajmowała wielki kiedyś lokal w eksponowanej części miasta. Lokalizacja pozostała bez zmian. Po wydaniu w Kanadzie mojej pierwszej książki wpadłem na pomysł, żeby ją zacząć sprzedawać również w moim mieście. Nawiązałem więc telefoniczny kontakt z Basią i o dziwo – rozpoznaliśmy się od razu, czyli bez problemu wiedzieliśmy, kto jest kto. Wysłałem sporą ilość egzemplarzy „Akademii Politury”. Książka sprzedawała się nadzwyczaj dobrze, toteż po wydaniu następnej pomyślałem, że to zdarzenie wykorzystać, organizując promocję „Zupy z Króla” w mieście, które jest miejscem jej akcji – w Tomaszowie Mazowieckim.

 

Tak po raz pierwszy  w życiu trafiłem na zaplecze księgarni w ogóle, a najlepszej księgarni w Tomaszowie w szczególności. Miałem przed sobą zaledwie dwa tygodnie urlopu, ale ich razem z Basią nie zmarnowaliśmy. Uroczysta promocja w Galerii Arkady, połączona z moimi imieninami (13 października) zgromadziła tyle uczestników, że zabrakło miejsc siedzących. Pojawili się ludzie reprezentujący władze miasta, masa kolegów i koleżanek z dawnych lat, nawiązały się nowe znajomości. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że te spotkania zaowocują dalszymi niesamowitymi skutkami, dodajmy, że bardzo dla mnie pozytywnymi. Idąc za ciosem pokazaliśmy się jeszcze raz wspólnie w trakcie Herosów Rock’n’Rolla Antka Malewskiego, następnie  w Stowarzyszeniu Abstynenckim „ALA”. Tam zdarzył się moment historyczny. Po raz pierwszy w historii Klubu AA w Tomaszowie odbyło się wzorem spotkań klubów z Kanady i z USA tak zwane „Spotkanie Speakerskie”, a speakerem byłem ja sam. Dostałem od szefa grupy pół godziny i kazał mi się streszczać. Rozgadałem się, jak to mówią. Po godzinie moich wygłupów, kiedy nikt mi nie przerywał, a pełna sala wpatrzonych we mnie ludzi od czasu do czasu nagradzała moje wystąpienie oklaskami, zerknąłem dyskretnie na prowadzącego, a ten wykonał palcem wskazującym kółeczko, którym kilka razy zakręcił. Zrozumiałem, że tym samym anulował limit czasowy mojego wystąpienia. Dodam tylko, że poznałem tam wielu bardzo ciekawych ludzi i sprzedałem nadspodziewaną ilość egzemplarzy moich książek.

 

A szefem Klubu był mój znajomy sprzed lat, który mi spadł jakby z nieba (znowu ten sam, od Herosów, Antek Malewski). Nie mogłem wtedy nawet przypuszczać, jak jego talenty organizacyjne pomogą mi wypromować się w Polsce. W ciągu tygodnia Antek Malewski nie dosyć, że pomógł nam zorganizować promocję i zaprosił mnie na dwa spotkania, to jeszcze jakimś cudem załatwił mi wywiad, przeprowadzony ze mną przez ówczesną znaną prezenterkę Monikę Jóźwik w Telewizji Polonia. Wystarczyło dziewięć minut na wizji i cały świat Polonii dowiedział się, że Edek Wójciak wydał w Kanadzie dwie książki. Nie bez znaczenia była też recenzja tej znanej telewizyjnej postaci, która miała na przeczytanie moich knyp niespełna dwa dni. Przyznała, że Akademię zaliczyła w całości i bardzo ją urzekła, ale Zupę ledwie „przeleciała”, ale i tak nie szczędziła jej pochwał na wizji. Wystarczyło. Po powrocie do Kanady w Centrum Kultury im. Jana Pawła II zaczęli zaczepiać mnie ludzie, mówiąc: „a ja pana widziałem (widziałam) w telewizji”. Magia czwartej władzy zaczęła zbierać żniwo

 

Opisywane tutaj fakty zbiegły się w czasie z agonią mojego zakładu pracy (i nie tylko) w Kanadzie. Bez większego namysłu i żalu po dwóch miesiącach pobytu w Kanadzie, powróciłem do Tomaszowa. Już nie „na dzień”, jak pisał Tuwim w swoim wierszu „Przy okrągłym stole”, który tak cudownie wyśpiewała nam Ewa Demarczyk pod zmienionym tytułem - „Tomaszów”. Okazało się później, że zeszło mi całe pół roku. Niezapomniane. W tym czasie Basia Goździk została wydawcą mojej trzeciej książki „Siwy Dym”, a w przerwach w pracy nad nią razem zaliczyliśmy wiele spotkań autorskich, do których jako najważniejsze zaliczam to odbyte w Bibliotece Wojewódzkiej w Łodzi, zorganizowane z pompą i we wspaniałej oprawie, na którym miłą niespodzianką było dla mnie spotkanie z bratem jednego z dwóch prawdziwych bohaterów Akademii Politury, znanego w Kanadzie tenora operowego pochodzącego z Kutna, ale Łodzianina z wyboru (studia), aktora i organizatora Polskiego Teatru w Toronto - Michała Kuleczki.

 

Ten półroczny pobyt w Polsce spowodował, że moje życie zakręciło, zawirowało, stanęło na głowie, w każdym razie zmieniło się diametralnie. Po pierwsze, odkryłem na nowo mój ojczysty kraj, przy wielkiej pomocy odnalezienia uśpionej „gdzieś w sercu na dnie” mojej ogromnej miłości do mojego nowego-starego miasta, zachłyśnięcia się nim oraz jego okolicami (powiadają znajomi, że coś mi jest, popukując się znacząco w czoła). Ich sprawa. Po drugie, zacząłem być rozpoznawanym piszącym książki człowiekiem (nie potrafię się sam nazwać pisarzem, mimo że ludzie tak mówią, a ponoć upoważnia mnie do tego wydanie jak na razie czterech książek, piąta w drukarni). Ale muszę na siebie uważać, bo ktoś powiedział, że skromność jest pierwszym krokiem do pychy. Jest jeszcze „po trzecie”. Po trzecie: zacząłem nowe życie jako człowiek żyjący (oraz piszący) OKRAKIEM – na pół w Polsce, na pół w Kanadzie.

 

Któregoś pięknego ranka przyszedł mi do głowy trochę szalony, jak początkowo myślałem,  pomysł, żeby pokazać się w moim liceum (matura 1966 rok). Za kilka godzin, kiedy podzieliłem się tym z Basią, ta załapała ideę na całość, dodając jak zwykle swoje cenne korekty. W godzinę byliśmy gotowi do drogi. Moje II Liceum przy ulicy Jałowcowej w Tomaszowie było pierwszym etapem naszej pielgrzymki. Zostaliśmy przyjęci z honorami, a efektem wizyty było ustalenie za dni kilka spotkania autorskiego z młodzieżą, pamiętam – w Pierwszy Dzień Wiosny, czyli w Dzień Wagarowicza. To przez nas młodzież zamiast pójść sobie na zasłużone wagary, zebrała się gromadnie i nadzwyczaj karnie w auli mojej starej szkoły. Staremu absolwentowi przypięto na lewym rękawie kurtki nową tarczę szkolną, a na klapach nowe naszywki. Basia poprowadziła spotkanie, ja opowiadałem o książkach i życiu w Kanadzie. Nastąpił tak zwany luzik, czyli całkowite zbratanie się zgreda z młodzieżą. Na koniec uczyniono nas honorowymi jurorami konkursu wiedzy, nie pamiętam już o czym, ale pamiętam, że o bardzo ważnych sprawach. Dyskusje, tańce, rozdawanie autografów, pamiątkowe zdjęcia – spotkanie jednym słowem wypadło znakomicie. Po opuszczeniu mojej uczelni niezwykła pomysłowość Basi zaczęła pączkować. W drodze do Księgarni zaliczyliśmy jeszcze I Liceum, III Liceum i Miejski Ośrodek Kultury, jak mnie pamięć nie myli. Wszędzie tam, mimo że nie byliśmy poumawiani, dyrekcja poukładała z nami terminy spotkań. Wszystkie odbyły się w odstępach tygodniowych w podobnej jak w mojej szkole atmosferze. Do dzisiaj jakieś pannice i dryblasy kłaniają mi się na ulicach mojego miasta, a ja na wszelki wypadek odpowiadam niskimi ukłonami, nie za bardzo wiedząc komu zacz, za to domyślając się, dlaczego.

 

 

 

 

Basia Goździk towarzyszyła mi również dwa razy w spotkaniach autorskich w Rawie Mazowieckiej – pierwsze odbyło się w zaprzyjaźnionej z naszą (czyli Naszej Basi Księgarnią) – w księgarni Zosi Telus, kolejne w Sali Biblioteki Dziecięcej. W Rawie spotkałem parę osób znajomych z przeszłości, kiedy przez osiem lat pracowałem jako ajent Cepeenu na dwóch stacjach w tym uroczym miasteczku. Nie sposób mi tutaj nie wspomnieć o kolejnej imprezce, na jaką wpisała mnie moja koleżanka. Wymyśliła wspólnie z Zosią Telus, żebym był gościem honorowym na kwietniowym Dniu Książki w Rawie Mazowieckiej. Na skwerku przed księgarnią skrzyknięto (może za karę, a kto to wie?) kilka klas dzieci z podstawówek i na tle czarującej oprawy plastycznej oraz muzycznej kazano mi się wygłupiać. Na poczekaniu wymyśliłem wtedy czytanie bajki „Czerwony kapturek” kolejno w dwóch wersjach – po polsku i po angielsku. I już prawie że zabrakło mi pomysłu na dalsze wygłupy, kiedy nagle zauważyłem charakterystyczną postać kolegi sprzed lat, obecnego, i kilka kadencji do tyłu też – burmistrza Rawy – Gienka Góraja. Takiej okazji nie mogłem przepuścić. Podbiegłem do niego i mimo że nie widzieliśmy się ponad bodaj dwadzieścia lat, rozpoznaliśmy się bez bólu. Po wymianie okrzyków, poczynieniu misiaczków i krótkiej rozmowie zaciągnąłem lekko opierającego się burmistrza przed mikrofon i nakazałem czytać mu kolejną bajkę, chyba to była bajka o Brzydkim Kaczątku. A może o Kaczce Dziwaczce? Nieważne, najważniejsze, że spisał się na medal.

 

Nie mogę nie wtrącić w tym tekście i przy tej okazji dygresji na temat burmistrza Rawy Mazowieckiej – Eugeniusza Góraja. Za moich stacyjnych czasów był drugim sekretarzem PZPR. Mimo mojej odrazy do tej organizacji, Gienka ceniłem jako kolegę i jako człowieka. A ze mną wielu innych ludzi, o których nie można było powiedzieć, że byli zwolennikami jedynie słusznego ustroju. Ceniłem go jako człowieka z otwartą głową, wspaniałego ekonomistę i doświadczonego znawcę ludzkich umysłów, jednym słowem – znakomitego i ekonomistę i psychologa. Po omawianym wyżej spotkaniu zwierzył mi się, że po roku 1990 zaniechał działalności politycznej, chociaż miał wiele intratnych propozycji, między innymi skierowanymi przez jednego z byłych premierów, z którym znali się przecież z pracy w tak zwanym aparacie. Pan Góraj wolał zająć się interesami w rolnictwie, ale ludzie, którzy go w Rawie znali i szanowali, czyli mnóstwo tych ludzi - nie dali mu spokoju i nie dają dalej, czyniąc go wiecznym burmistrzem. Pamiętam, że kiedyś w Kanadzie nabyłem drogą kupna Tygodnik Polityka, tylko dlatego, że na jego stronie tytułowej ujrzałem zdjęcie mojego przyjaciela z dawnych lat – Eugeniusza Góraja. A wewnątrz numeru taki słodki artykuł, że każdy chciałby, żeby tak dobrze pisano o nim w tym nie da się ukryć – opiniotwórczym tygodniku centralnym.

 

Ale nie o tym człowieku miałem pisać w tym felietonie, tylko o Basi Goździk, z domu Jarosz. Dodam jedynie, że jeśli ktoś nie był ostatnio w Rawie Mazowieckiej, niech koniecznie się tam wybierze. Zachęcam do odwiedzin najlepiej od razu, jak tylko puknie trawka. Proponuję rozpocząć zwiedzanie od miejsca położonego w najbliższej odległości od Tomaszowa Mazowieckiego, czyli na Tatarze, żeby zobaczyć, co prawdziwy gospodarz miasta może dla mieszkańców uczynić, właściwie nadzorując i kierując Radą Miasta i wykorzystując jak należy tak zwane środki unijne. Może posłowie z panem Prezydentem sami się wproszą, a jeśli nie wiedzą jak to zrobić, ja im to mogę załatwić. Mogliby zamiast wiecznych, prowadzących donikąd debat, nauczyć się, jak powinien wyglądać Zalew Sulejowski, kierując się obrazem Zalewu na Tatarze w Rawie i jego otoczenia. Ja osobiście, jeśli tylko pozwala na to czas i pogoda, wypoczywam tam (nad naszym Zalewem jest to niemożliwe) z rodziną. Czysta woda, kajaki i rowery wodne, zadbane trawniki, osobne brodziki dla dzieci i wzorowe kąpielisko dla dorosłych, plaże, pomysłowe, rzeźbione z pni drzew na kształt przeróżnych zwierząt ławki, chodniczki wyłożone piękną kostką, równo przycięte trawniczki i masa kwiatów. Małe jest piękne! Czuję się tam jak…no jak gdzie? Czuję się tam tak, jakbym nie opuszczał Kanady! Polecam również uwadze wszystkich szanujących dobre pomysły, ład i porządek, odwiedziny w nie tak dawno otwartym obiekcie sportów wodnych, przelecenie się w pogodny dzień po przyrządach do rekreacji (takie same jak na siłowniach, tylko terenowe) po ścieżce zdrowia wzdłuż lasku, na promenadzie – dawnej drodze do Hotelu dawnych Zakładów Mięsnych. Ludzie, nie trzeba daleko wyjeżdżać, żeby się czegoś nauczyć. Wydaje mi się, że potrzeba jedynie odrobiny skromności, pochylenia czół i na Boga - mniej pychy i zadufania. I kierowania się w życiu przesłaniem wynikającym z przysłowia: „Nie suknia zdobi, ale – jak cię widzą, tak cię piszą”.

 

Temat, temat! Nasza Basia Kochana! Nie chcę być tutaj uznany za pyszałka, ale coś mi się wydaje, że moja znajomość z Naszą Basią Kochaną przyczyniła się do nazwania zaplecza jej księgarni Klubem. Ale o tym za tydzień, w wywiadzie z samą bohaterką - Basią Goździk, właścicielką najlepszej księgarni w Tomaszowie Mazowieckim – Księgarni z duszą

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Jolanta Sliwka Rapalska 13.04.2013 16:33
Przed wyjazdem do Kanady zawsze u Pani Basi kupowalam moje ksiazki! Pozdrawiam Wszystkich! Jola
Tom 23.03.2013 14:14
Pamiętam lata 80-te gdy księgarnia była razem z antykwariatem i sięgała jeszcze od obecnego Deko Smaku aż do Kantoru wymiany walut w którym był kiedyś Pewex. Byłem częstym klientem tej księgarni jak i tej konkurencyjnej, która była kiedyś naprzeciwko Kościoła pw Św. Antoniego Padewskiego. W tamtych czasach książki były poszukiwane i dostępne na zapisy, subskrypcje, a na niektóre tytuły trzeba było często długo oczekiwać. W Dni Oświaty, Książki i Prasy były zawsze kiermasze przed księgarnią kiedy to można było kupić pozycje niedostępne w inne dni jak np Encyklopedie. Ale jaka była satysfakcja jak się trafiło ulubioną pozycję. Do dziś mam wiele książek z tamtych czasów bo chyba dziś nie byłoby mnie stać na tyle książek co w tamtych czasach. Smutna prawda.
JW 21.03.2013 16:35
A ja całkiem nie dawno zastanawiałem się co stało się z piękną makietą Placu Kościuszki która w latach 80 upiększała jedną z witryn księgarni:)Była super!!!!
kiki 21.03.2013 10:54
haha,ubaw po same pachy...co to za ksiegarnia jeśli nie ma w niej książek wydawanych przez IPN.A jak to się ma do wychowywania młodzieży i propagowania patriotyzmu ?....komuchy wiedzieli jak to robić.I z czego się tu cieszyć.Owszem na pytanie o jakąś pozycję z branży patriotycznej pod patronatem IPN Szanowna Pani Basia odpowiada: "nie mamy,brak zainteresowania,ale sprowadzić możemy". No i kropka.A tak prawdę powiedziawszy,jeśli książek z wydawnicwa IPN nie ma w witrynie,no to jak ma sie miłośnik takiej literatury zainteresować ?.... Qrde kabaret może być nawet i w księgarni.Brak zainteresowania....brak słów.
monika 21.03.2013 09:13
Jak dobrze, że ktoś napisał o naszej pani Basi. Jest nie tylko bardzo sympatyczną i ciepłą osobą, ale miłością do książek potrafi zarazić każdego, kto przekroczy próg jej księgarni. Pozdrawiam serdecznie.
Czytelnica i wierna klientka księgarni pani Basi 21.03.2013 08:22
Nawet przez obecne wykopki powinniśmy jednak docierać do tej księgarni. Mówi się, że książki są drogie. Są zbyt drogie, to prawda. Ale drogie są też papierosy, alkohol i inne używki. Ja tam lubię poużywać sobie czytając dobrą książkę i mimo niewielkich dochodów raz w miesiącu dokonać u pani Basi zakupu. Po przeczytaniu dobrej lektury fajnie jest sobie popatrzeć na książkę, której treść ma się już i w głowie i w sercu, leżącą na półce czy na biurku. Ja mówię wtedy sobie: mam w domu fajną rzecz. Bo ja książki kocham. A wy?
dla Pani Basi 21.03.2013 00:08
http://www.youtube.com/watch?v...wECaetChZk
anonim 21.03.2013 00:00
No to ja też pozwolę sobie kilka słów napisać. Hłasko? Marek Hłasko? czy On nie napisał "człowieka można zniszczyć,nie pokonać" o czyny- samotnaś jak palec
20.03.2013 21:45
No to ja też pozwolę sobie zdań kilka napisać. Edward Wójciak przywołał i moje wspomnienia. Przypomniało mi się, jak to wracaliśmy codziennie ze szkoły w latach 80-tych. Nie było dnia, bym nie odwiedził księgarni na Placu Kościuszki. Na książki się kiedyś polowało. W ten sposób trafiały na moją półkę dzieła i dziełka Dostojewskiego, Hłaski, Norwida i Stachury. Dokonać zakupu nie było łatwo i często trzeba było się na niektóre pozycje zapisywać. Większość tych książek jest w moim posiadaniu do dzisiaj. Czy to nie paradoksalne wraz z większą dostępnością ludzi czytających i rozumiejących słowo pisane jest coraz mniej? To, co również pamiętam to fakt, że mimo naszego młodego wieku w księgarni na Placu Kościuszki nikt nie traktował nas w sposób protekcjonalny. Pozdrawiam Panią Barbarę.

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Porodówki w Polsce znikają jedna po drugiej. Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono. Ministerstwo Zdrowia zapowiada nowe rozwiązania: ryczałtowe finansowanie małych porodówek w szczególnych regionach, a także wprowadzenie do systemu publicznego porodów domowych i Domów Narodzin. Problem w tym, że dla kobiet w ciąży mapa nie jest tabelą Excela. To droga, czas, stres, nocny telefon, skurcze i pytanie: czy zdążymy? Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:46
Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

Kraków znów staje przed politycznym rozdrożem. Miasto, które przez lata kojarzyło się z długim panowaniem Jacka Majchrowskiego, a później z trudnym zwycięstwem Aleksandra Miszalskiego, musi wybrać nowego prezydenta po skutecznym referendum odwoławczym. Politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia, że na razie wśród kandydatów brakuje postaci, która wyszłaby poza partyjne szyldy i wzbudziła zaufanie mieszkańców jako samorządowy profesjonalista. Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:04
Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Są takie daty, które nie układają się w spokojny szereg rocznic, lecz przypominają rozrzucone kadry z wielkiego, niespokojnego filmu. 12 czerwca prowadzi nas od tragicznej ciszy Brzeżan, gdzie niemiecki okupant mordował Żydów podczas likwidacji getta, przez polityczne salony i konspiracyjne misje Józefa Retingera, po dzisiejsze niebo nad Polską, na którym symbolicznie pojawiają się myśliwce F-35 „Husarz”. Data dodania artykułu: 12.06.2026 09:11
12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za nowymi przepisami głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeżeli wejdzie w życie, internetowe transmitowanie przemocy, poniżania, znęcania się nad zwierzętami czy pozorowania przestępstw dla zysku może oznaczać odpowiedzialność karną. Data dodania artykułu: 11.06.2026 20:40
Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

Historia potrafi mówić szeptem i krzykiem. Dziś, 11 czerwca, przypomina o odwadze pod Hodowem, patriotycznej manifestacji w Warszawie, zbrodniach okupanta, wielkiej polityce, muzyce, która nie starzeje się nigdy, i świecie, który znów patrzy na piłkarski stadion jak na współczesną arenę narodów. Data dodania artykułu: 11.06.2026 02:05
11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz. Data dodania artykułu: 10.06.2026 07:28
10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela. Data dodania artykułu: 09.06.2026 08:13
9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem. Data dodania artykułu: 08.06.2026 23:18
Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu
Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Święto wspólnoty, tradycji i jubileuszuDni Antoniańskie 2026 to wyjątkowe, trzydniowe wydarzenie organizowane z okazji Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. W programie znalazły się inicjatywy sportowe, edukacyjne, kulturalne i religijne, które połączą mieszkańców oraz gości we wspólnym świętowaniu historii i tożsamości lokalnej wspólnoty.Program wydarzeniaObchody rozpoczną się 11 czerwca Dniem Wspólnoty i Aktywności. Tego dnia zaplanowano finały Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej, VIII Rekreacyjny Bieg Antoniański, rozstrzygnięcie konkursów dotyczących Sanktuarium św. Antoniego oraz spotkanie autorskie z ks. Mieczysławem Różańskim poświęcone dziejom parafii.12 czerwca odbędzie się muzyczne spotkanie mieszkańców. Po mszy świętej w Sanktuarium św. Antoniego zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika „Panna na Niedźwiedziu”, a wieczór zakończy koncert TM Orchestra i Olgi Szomańskiej na Placu Tadeusza Kościuszki.13 czerwca, podczas Dnia Rodziny, na Placu Tadeusza Kościuszki odbędzie się Jarmark Antoniański z rękodziełem, produktami regionalnymi i atrakcjami dla dzieci. W programie przewidziano również konkursy, gry, zabawy, występy młodzieży, składanie kwiatów pod pomnikiem św. Antoniego, uroczystą mszę świętą oraz Apel Jasnogórski.Dla kogo?Wydarzenie skierowane jest do rodzin, mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, pielgrzymów oraz wszystkich osób zainteresowanych lokalną historią, kulturą i wspólnym przeżywaniem jubileuszu. To doskonała okazja, by wziąć udział w obchodach o wyjątkowym znaczeniu dla miasta. Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.06.2026
Helios RePlay: Pianista

Helios RePlay: Pianista

Wyjątkowy seans filmowyHelios zaprasza na pokaz filmu Pianista w ramach cyklu Helios RePlay. To okazja, by ponownie zobaczyć cenione dzieło Romana Polańskiego na dużym ekranie.Co warto wiedzieć?Na plakacie podano datę seansu: 14 czerwca. Wydarzenie odbywa się w kinie sieci Helios. Szczegóły dotyczące dokładnej godziny i konkretnego adresu nie zostały wskazane na grafice.W 1939 roku Szpilman jest cenionym pianistą i kompozytorem, który mieszka wraz z rodziną w Warszawie. Kiedy do stolicy wkraczają naziści, życie żydowskiego muzyka zamienia się w koszmar: traci kolejne prawa, trafia do getta, obserwuje dwa powstania i próbuje przetrwać w zniszczonym mieście. Pomaga mu przypadek, łut szczęścia oraz miłość do muzyki.W ramach Helios RePlay zabierzemy Was w podróż do świata kina, które na stałe zapisało się w historii. Zaprezentujemy filmy, które zdobyły status kultowych – tytuły, do których chętnie wracamy, ponieważ wciąż potrafią poruszać, bawić i inspirować. Projekt uwzględni ponadczasowe klasyki, jak również produkcje ważne dla młodszych pokoleń kinomanów. Chcemy przypominać te wyjątkowe tytuły tam, gdzie wybrzmiewają najlepiej – na wielkim ekranie, z najwyższej jakości dźwiękiem. Helios RePlay to okazja, by ponownie spotkać się z filmami, które stały się częścią naszej kultury i które najlepiej ogląda się właśnie tutaj – w kinie Helios. Data rozpoczęcia wydarzenia: 14.06.2026

Polecane

Tomaszowskie Centrum Zdrowia z dofinansowaniem na szkolenia pracowników ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika? Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze 12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM „Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama