Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 08:11
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Subiektywna historia rock'n'rolla Antoniego Malewskiego cz. 26 - Beatlemania

Nie sposób w mojej Subiektywnej Historii nie dotknąć socjologicznego zjawiska, jakim w pierwszej połowie lat 60-tych minionego wieku absolutny fenomen zespołu, The Beatles. Byłem w tym czasie dobrze, muzycznie zaprawionym, ukształtowanym rockmanem, dlatego wcześniejsze utwory zespołu The Beatles nie zaskakiwały i nie wprowadzały mnie w taką ekstazę jak nowicjuszy w tym temacie.

 

Bardziej zwracałem uwagę na dwie inne brytyjskie grupy powstałe z tej samej eksplozji, czyli The Animals (z Ericem Burdonem) i The Rolling Stones (z Mike Jaggerem). Ich pierwsze, bardzo proste i melodyjne utwory (From Me To You, She Loves You, Can’t By My Love czy Please Please Me) choć okupywały na długie tygodnie pierwsze miejsca, wszystkich rankingowych listy świata, nie zapowiadały zjawiska, jakie na dziesiątki lat zawładnęło kulą ziemską, a które nieustannie trwa do dzisiaj. Miałem z tego powodu również niesympatyczne rozmowy, dyskusje z wielce zacietrzewionymi - których nie tylko w kraju, przybywało z dnia na dzień jak grzybów po deszczu - fanami zespołu wszechczasów.

 

The Beatles – zespół czterech chłopców z Liverpoolu: John Lennon, Paul Mc Cartney, George Harrison, Ringo Starr, którzy w latach 60-tych ubiegłego wieku swoją muzyczną twórczością, stylem życia, ubieraniem się, w niewytłumaczalny do dziś sposób, podbili cały świat. Ten stan rzeczy trwa do dzisiaj zarażając nowe pokolenia naszych: synów, wnuków i prawnuków.

 

Okres wybuchu beatlemani zastał mnie w Skierniewicach, był to również czas (1963/65) mojej edukacji w trzyletnim, Licealnym Technikum Mechanicznym, z zamieszkaniem nie w szkolnym internacie, a chatą na stancji. Był to dla mnie czas, tak wówczas rozumowałem, pierwszej wolności czyli swoboda do bólu, z dala od domu, od rodziców, od pedagogów szkolnych.

 

Jak się okazało w późniejszym rozrachunku, (zarażony i rozhuśtany w rock’n’rollu) na dobre ta wolność mi nie wyszła, wręcz przeciwnie, skierniewicką edukację zakończyłem przed czasem. Rozstanie ze szkołą nie było spowodowane nauką, uczeniem się a nadmiarem wolnego, z braku domowych obowiązków, czasu (rock’n’roll, dziewczyny, fajfy, prywatki), czyli zachowaniem, postępowaniem niezgodnie z etyką ucznia, w odbiorze ówczesnych pedagogów szkolnych. Dzisiaj gdybym opowiedział o swoich szkolnych kłopotach z okresu lat 60-tych, byłbym przez współczesnych szkolniaków co najmniej śmiesznym, niezrozumianym i wykpionym. Takie były rygorystyczne dla ucznia, czasy. Ale nie o tym chciałem opowiedzieć, więc wracam szybko, tym razem na obczyźnie, do rock’n’rolla.

 

Poznałem tu grupę wspaniałych dziewcząt i chłopców, którzy w rock’n’rollu i aktualnych, płytowych nowościach mocno byli osadzeni. Szczególnie stał mi się bliski Sylwek Broniarek, półsierota po przedwcześnie zmarłej matce. Mieszkał razem z mocno zapracowanym ojcem (wychodził do pracy wczesnym rankiem a wracał do domu późnym wieczorem), jego starszy brat studiował w Szczecinie, stąd rzadko odwiedzał rodzinny dom.

 

Sylwek był upieczonym świeżo maturzystą (wcześniej nie dostał się na studia), nigdzie nie pracującym, ponownie przygotowującym się do egzaminów wstępnych na uczelnię. Chciał zdawać na medycynę (nie doczekałem się mieszkając w tym mieście informacji czy zrealizował swe marzenia) na Uniwerek warszawski. Miał, jak to się kolokwialnie mówi, w jednym paluszku wszystkie światowe rankingi list przebojów, nie tylko z Top Twenty Radia Luxemburg czy Top Ten wg Billboard, czasopisma amerykańskiego ale również zakodowane w swojej głowie, najświeższe listy pirackich stacji, nieco różniących się od innych, oficjalnych mediów, tak bardzo aktywnych w czasie brytyjskiego wysypu zespołów muzyki pop i rock’n’rolla.

 

 

 

 

Wielu chłopaków i dziewcząt ze Skierniewic uczyło się, studiowało w Warszawie czy w pobliskich, podwarszawskich miastach (Ursus, Pruszków, Grodzisk Mazowiecki, Żyrardów), stąd była łatwość o muzyczne zdobycze w postaci rock’n’rollowych, nowości płytowych. Muszę przyznać, że moja wiedza w  temacie ukształtowana "na chacie" u Szymona była duża, dlatego w różnych kawiarnianych, prywatkowych rozmowach, dyskusjach moje słowo było słyszalne i akceptowane przez ogół.

 

W większą, by nie utracić przyjaciół, dyskusję o zespole The Beatles nie wchodziłem. Zauważyłem, że wszyscy skierniewiczanie spotkani na mojej drodze byli w epicentrum tego zjawiska. Dla mnie w tym czasie największymi idolami byli: Elvis Presley, Jerry Lee Lewis, Fats Domino, Carl Perkins, Little Richard czy Chuck Berry. To oni ukształtowali moją psychofizykę, moją duszę, moją miłość do rock’n’rolla, dlatego bardzo trudno było mi znaleźć się w nowym, brytyjskim świecie.

 

Dopiero wewnętrzne przełamanie do zespołu The Beatles nastąpiło, kiedy po raz pierwszy usłyszałem jedne z najlepszych wykonań, najbardziej klasycznych, rock’n’rollowych kompozycji Mozarta Rock and Rolla, Chucka Berryego, w utworach Rock'n'Roll Music czy Roll Over Beethoven. A to za sprawą cudownej interpretacji, czującego przysłowiowego bluesa, Paula Mc Cartneya.

 

O rock’n’rollu, w tego szerszym słowa znaczeniu, mogłem rozmawiać będąc sam na sam, tylko z Jasiem Madanym czy wspomnianym Sylwkiem Broniarkiem. Wszyscy inni okaleczeni byli Beatlesami.

 

Zdobyty przez Beatlesów (pierwszy europejski zespół), trudny, snobistyczny i wymagający amerykański rynek płytowy, udowodnił światu i mnie, że wydarzyła się rzecz niesłychana. Koncertowy pobyt na amerykańskiej ziemi (1964 i 1965 rok), czy dotychczas niedostępne dla Europejczyków, nowojorskie telewizyjne studio, muzycznego prezentera Eda Sullivana, stało się faktem.

 

Amerykańscy fani, miłośnicy rock’n’rolla, producenci płyt, sklepy muzyczne zostały rzucone na przysłowiowe kolana. Szczególnie do historii przejdzie nowatorski koncert na wypełnionym po brzegi słynnym, nowojorskim stadionie, The Stadium, gdzie po raz pierwszy w historii dla bezpieczeństwa zespołu, transport na miejsce koncertu odbył się za pomocą wojskowego helikoptera, gdzie jak nigdy dotąd imprezę zabezpieczało setki tajnej i mundurowej policji, wojska i ochraniarzy. The Beatles otworzył amerykańskie, koncertowe trasy i płytowy rynek dla innych brytyjskich grup muzycznych, że wspomnę niektóre grupy podbijające Amerykę, to The Animals, The Rolling Stones, The Hollies, Manfred Man, Gary and The Pacemakers, The Troggs czy Herman’s Hermits.

 

W krótkim, dziesięcioletnim istnieniu zespołu, choć oderwanym od klasycznego rock’n’rolla, powstaje wielkie dzieło (longplay) Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band, które zdefiniowało  wszystkich sceptyków zespołu, również mnie, wyrażając uznanie dla wspaniałego krążka. Jednak kiedy słyszę przepiękne aranżacje, cudowne linie melodyczne utworów z tej płyty, Good Morning Good Morning, With A Little Help From My Friends, Lucy In The Sky With Diamonds czyWhen I’m Sixty Four, choć nie sposób przejść obok nich obojętnie, jednak w zestawieniu z rock’n’rollem, wybieram to ostatnie, czyli rock’n’roll.

 

Bo ten styl nie tylko jest przeznaczony do słuchania ale szczególnie do tańca a to się najbardziej liczy gdy się ma naście lat. Złośliwy twierdzą, że to surrealistyczne, wielkie, muzyczne dzieło nie powstałoby nigdy (jak wiele innych utworów w okresie trwania psychodilly rock) gdyby cudowna czwórka chłopców z Liverpoolu nie wsparła się słynną, popularną w tamtych latach używką o nazwie, LSD 25.

 

Skierniewicki okres mojej, szkolnej młodości akuratnie przypadał na czasy największej świetności zespołu The Beatles, w którym wszystkie młodzieżowe spotkania w kawiarniach, w szkole, w domach, na prywatkach podporządkowane były muzycznie temu zespołowi. Nie było imprezy, która nie obfitowałaby w ich największe hity.

 

Wszyscy staraliśmy ubierać się jak chłopcy z Liverpoolu, wydłużone włosy (bardzo przestrzegane i ścigane przez nauczycieli), buty (tzw beatlesówki) czy bezkołnierzykowe koszule, bluzy, kurtki. Przeżyłem w tym mieście wiele prywatek, zabaw, fajfów i miłosnych przygód. Poznałem wielu wspaniałych chłopaków i cudownie pachnące, piękne dziewczyny. Nie było weekendu, w którym nie uczestniczyłbym na jakieś imprezie jeżeli nie w Skierniewicach to w pobliskim Łowiczu czy Żyrardowie.

 

Częstotliwość kolejowych jednostek, połączeń, z blisko rozsianymi po kolejowej trasie miejscowościami miała duży wpływ na częste przemieszczanie się młodzieży w poszukiwaniu tanecznych zabaw. Dziś z pełną świadomością powiedzieć mogę, że moja przedwcześnie przerwana, skierniewicka przygoda swoje dno, miała w moim nadgorliwym poświęceniu się zabawie, rock’n’rollowi co miało negatywny wpływ na dyrekcję szkoły i Radę Pedagogiczną, która niczym wyrok sądowy pozbawiła mnie praw ucznia tej szkoły. Kiedy wróciłem do domu, a była to połowa marca, czekał na mnie list polecony mówiący o stawieniu się w piotrkowskim WKR-ze (w Tomaszowie nie istniała w tym czasie taka wojskowa instytucja).

 

Rozkaz wyjazdu do stawienia się w Jednostce Wojskowej w Słupsku wyznaczony był na dzień w trzeciej dekadzie kwietnia 1965 roku. W tym okresie wszyscy oczekiwaliśmy na pierwszy film produkcji angielskiej, A Hard Day’s Night, o polskim tytule The Beatles. Reklama filmu i chęć obejrzenia spowodowała, że wyjazd do armii odłożyłem na drugi plan.

 

Łódzka premiera miała miejsce w drugim czy trzecim dniu po stawieniu się w słupskiej jednostce. Dla mnie temat był jeden, muszę zaliczyć film, bez względu na to co się stanie. Najbardziej obawiałem się wizyty w moim domu WSW, w drugim czy trzecim dniu nieobecności w armii. Na premierę do Łodzi A Hard Day’s Night pojechaliśmy w trzech, wszyscy poborowi, Janek Szewczyk (JW w Słupsku), Alek Ciotucha (JW w Szczecinku) obaj już nie żyją i ja. Byli z nami również koledzy Andrzej Kuźmierczyk i Reniek Szczepanik.

 

Z wielką ulgą i satysfakcją, choć z ogromnym strachem stawienia się w naszych jednostkach, jechaliśmy pociągiem w czwartym dniu od pobytu w armii. W piątym dniu a był to 26 lub 27 kwietnia 1965 roku znalazłem się, zrzucając ciuchy cywilne, w wojskowym uniformie. Kary bezpośredniej za spóźnienie się do jednostki nie doznałem, ale z wojskowego rozdzielnictwa (kto pierwszy ten lepszy) otrzymałem przydział do najgorszej kompani, kompani czołgów średnich, będących w ciągłej eksploatacji, na stanowisko ładowniczy/działonowy. Ale o tym w innym rozdziale mojej Subiektywnej Historii R&R.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

awd 09.03.2013 07:31
Czy na portalu musi być tylko polityka? Ja bardzo się cieszę że jest ten felieton co jakiś czas na łamach nasztomaszów. Poza tym p. Antoni Malewski jest tomaszowianinem i opisuje historię muzycznego Tomaszowa, więc jak najbardziej ma to prawo być na takiej stronie, a nie tylko wypadki, polityka i sport. Oby więcej ciekawszych tematów. Pozdrawiam

Antek Malewski 09.03.2013 07:17
W treści tego rozdziału jest błąd za który wszystkich czytających, przeprasazm. Chodzi o nowojorski stadion na którym w 1965 roku odbył się najsłynniejszy w Stanch koncert zespołu. Jest "The Stadium" a powinno być "Shea Stadium". Jako ciekawostkę pragnę poinformować, że po 44 latach stadion przebudowano i jego nazwę zmieniono na "Citi Field", gdzie na otwarcie "nowego" stadionu w 2009 roku wystąpił ostatni Beatles (oprócz żyjacego perkusisty Ringo Starra) - PAUL Mc CARTNEY.

nie samym Wawrą człowiek żyje 08.03.2013 23:21
A wy chcielibyście tylko o radnym Wawro ?

ania 08.03.2013 19:58
haha, o to samo chciałam zapytać, tylko myslałam, ze to ja może czegoś nie rozumiem...

jank 08.03.2013 19:11
co wspolnego ma ten artykuł z tematyką poratlu o nazwie nasztomaszow ?

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama