Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 19:56
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

Indonezja (Jawa, Yogyakarta) - Czy w pustej stupie Borobudur kryją się duchy Wulkanu Merapi?

Jakarta - stolica z prawdziwego zdarzenia. Duże miasto - największe w całej Indonezji. Ponad dziewięć milionów (oficjalnie zarejestrowanych) mieszkańców i chyba jeszcze więcej przecinających się pod wszystkimi kątami, wiecznie zatłoczonych, zakorkowanych i głośnych dróg. Jak się stąd wydostać? Zazwyczaj, wystarczyło mi dojść do pierwszej lepszej, głównej, drogi. Przez gęste i nagrzane od spalin dżakartańskie powietrze, nie chciało mi się jednak w pełnym słońcu brnąć. Tym bardziej, że wcześniej rozmawiałem z Robertem - podróżnikiem z Czechosłowacji*. Za 3 dolary dojedziesz pociągiem aż do Yogyakarty. Jesteś pewien? Przecież to z pięćset kilometrów będzie. Idź na stację, zapytaj o pociąg Ekonomi i zobaczysz.

 

Poszedłem. Gdzie są kasy? Tam. Pokazał palcem z długaśnym paznokciem funkcjonariusz. No tak - Indonezja lubi tłok. Za cholerę nie mogłem dojść kto o kogo się opierał - kasa o stos ludzi czy stos ludzi o kasę. W każdym razie, na darmowe przytulanie w temperaturze ponad 40 stopni ochoty nie miałem. A jakby tak.....? Skoro kierowcę pauzującej ciężarówki można poprosić o podwózkę to czemu nie zrobić tak z maszynistą lokomotywy?  Dałoby to połączenie autostopu z jazdą pociągiem. Czyli kolejostop.

 

Przejście na peron. Bilet. Nie mam jeszcze. Chciałem się dowiedzieć o pociąg. Tam jest informacja. Ale tam mnie zmiażdżą. To szybko - tam i z powrotem! W Indonezji, teoretycznie, nie można dostać się na stację bez biletu. Przy wejściu stoi ochrona i wpuszcza tylko w wyjątkowych okolicznościach. Yogyakarta? Bilet jest? Nie mam. Nie masz bo.... Nie mam bo.... [powiem prawdę i mnie cofnie].... bo mi nie sprzedali [prawda, tylko z innego punktu widzenia - nie próbowałem kupić więc mi nie sprzedali]. OK. Poczekaj przy tym torze. Pociąg będzie o 12. Nazywa się Sri Tanjung.

 

W Indonezji, pociągi mają nie tylko lokomotywy, wagony, klasy i numery, ale i swoje nazwy. Książka. Jest Sri Tanjung. Maszynista. Przepraszam, Pan do Yogyakarty? Do Yogyakarty. Mogę też jechać? Tam są wagony. Ale ja nie mam biletu. A to dlaczego? Bo mi nie sprzedali. To z konduktorem rozmawiaj. Mogę do Yogyakarty? Nie sprzedali mi biletu. Konduktor skrzywił się trochę. 100.000 rupii. A gratis? Gratis to jest podłoga do Cirebon. A co w Cirebon? Będziesz musiał kupić bilet. OK. To biorę podłogę.

 

Wymyśliłem, że dojadę do Cirebon i coś wykombinuję. Grunt - wydostanie się z zakorkowanej Jakarty miałem już za sobą. Żółto-niebieska strzała ruszyła. Wygodnie - można poczytać książkę, złapać trochę drzemki. Ale po drzemcę oczka się tak niefajnie kleją. Kawa. Wars? Ruchomy. Przechodzący akurat między siedzeniami Pan z wielkim termosem obwieszonym torebkami z kawą instant podał mi plastikowy kubek ciepłego napoju. Za nim szła staruszka niosąca na głowie małe porcje pociętego w kostkę smażonego Tofu. Kawa z serem - nic tam, że z soji - ważne, że dodaje energii.

 

W Cirebon, zgodnie z umową, zostałem wyproszony ze składu. Kolejka do kasy już nie taka niepoukładana jak w Dżakarcie. Nawet krótka. Ale miałem wrażenie, że w ogóle się nie poruszała. Przepraszam, chciałem kupić bilet na tamten pociąg. Przerwa jest. Ale on mi zaraz odje.... już odjeżdża. Następny będzie o 21. Ale dopiero jest 15. I tak tego już nie dogonisz. Gonić nie chciałem.

 

Poszedłem za to na drogę. Ke Yogya? Tam. Godzina spaceru a ja nadal w mieście. Kciuk. Zatrzymała się rodzinka w czarnej Toyocie. Wywieźli mnie na trasę. Znów człapanie. Azad zaczął obwieszczać Al-Maghrib. Dopiero 18, a już charakterystyczna szarówka. Dlaczego to słońce nie może zachodzić np. o 22.00? W chińskim Xinjiang przecież tak jest i nikt się nie skarży.

 

Hej. Gdzie idziesz? Do Dżogdży. Na pieszo? No nikt mi się nie chce zatrzymać. Ładuj się na pakę. Znowu prosta droga - dwupasmowa. Po Jawie, da się jednak jeździć też i drogą. Czas leciał i leciał. Ciekawe czy on do samej Yogyakarty jedzie? Nie no, przecież to jeszcze daleko stąd. Drzemka. Pobudka. Cholera, gdzie ja tak właściwie jestem?

 

 

 

 

Pekalongan. W Indonezji większość biznesów ma na szyldzie pełny adres. Kierowca zatrzymał się w przydrożnym rumah makan. Tu się zatrzymują na jedzenie autobusy do Yogyakarty. Na pewno ktoś Cię weźmie. Wziął. A właściwie to wzięła - najpierw kobieta - właścicielka jadłodalni poczęstowała mnie posiłkiem. Później policjant, zdziwiony co robię w takim miejscu sam w nocy, zabrał mnie na krótką wycieczkę do następnego - większego - rumah makan. Program bardzo napięty bo w ciągu godziny, objechaliśmy sprawdzić czy kluby karaoke i bary nie sprzedają lewego araku - południowoazjatyckiej wersji księżycówki otrzymywanej najczęściej ze sfermentowanych kwiatów kokosowych albo trzciny cukrowej.

 

O pierwszej w nocy, policjant wsadził mnie do autobusu o nazwie Matahari. Do Yogyakarty 8 godzin jazdy. Super. Zawinąłem się na wąskiej podłodzę i poszedłem spać. Pobudka. 4.30. Dlaczego? Yogyakarta. Terminal. Już? Miało być 8 godzin. No już, wysiadamy. OK, dziękuję bardzo. Dziękuję i przepraszam, że musiałeś na podłodzę. Nie ma sprawy - w nocy wygodniej niż na fotelu. W ogóle nie wiem po co fotele w autobusach są. Źle się śpi.

 

DUCHY WULKANU


Zimny poranek. Kawa. W oddali - zarys jakiejś stożkowatej góry, która w ogóle nie wpisuje się w, ogólnie, płaski krajobraz wybrzeża Jawy. To wulkan Merapi. Podobno przeniesiony przez bogów z zachodniej części wyspy w celu jej zrównoważenia. Podobno w środku żyją duchy, które nie dokońca zgodziły się na przeprowadzkę i przez to, wulkan jest niespokojny. Jak chcesz to tam podjedziemy, powiedział Haddad, który zgodził się udzielić mi miejsca w swoim domu.

 

Po dwóch kolejnych filiżankach kawy i zimnym prysznicu byliśmy w drodzę do Góry Ognia - której ostatnia erupcja nastąpiła pod koniec 2010 roku. Indonezja to nie tylko rajskie plaże i wszystkie odcienie każdego koloru tęczy z zielenią i błękitem na czele. To państwo, które w jednej chwili z nieba, potrafi zamienić się w piekło.

 

Państwo, w całości położone w Pacyficznym Pierścieniu Ognia czyli strefie najczęściej nawiedzanej przez trzęsienia ziemi i wybuchy wylkanów. Około 81% większych trzęsień ziemi, oraz 90% wszystkich czynnych wulkanów występuje właśnie w tej strefie. Tuż pod wulkanem wioska Cangkringan - a raczej to co z niej zostało. Domy bez ścian i dachów. Pozostawione specjalnie w takim stanie jak są - jako pomnik przypominający o wyższości natury nad człowiekiem.

 

Zastygła lawa, zastygła też scena pospiesznej ewakuacji.

 

W jednej z murowanych chatek, zamrożona scena - ktoś dopiero co szykował się do ewakuacji. W pośpiechu zapomniał zamknąć szufladę. Leżący na biurku, sfatygowany, Koran, chyba nie zmieścił się do torby. Przysłużył się - zostało ponad 100 czytelników. Wśród nich, strażnik wulkanu, który starał się uspokoić ziejącą lawą górę do momentu aż sam, w mgnieniu oka, zamienił się w proch. Kanibalizm natury. Łyse drzewa i trawa próbująca przedrzeć się przez pył. Z jednej strony dżungla, z drugiej krajobraz jak z innej planety. Bezpłciowy, pozbawiony życia, szary.

 

Księżyc? Kiedyś był tu las. teraz jest wyschnięte koryto, którym wcześniej płynęła lawa.

 

PRAGA NA JAWIE?

 

Wróciliśmy do Yogyakarty. Niebieskie niebo, zapach kwiatów. Do tego jeszcze te czerwone dachówki na jasnych, niskich domach. Albo moja krótka wizyta w Jakarcie była zbyt długa, albo Yogya zdecydowanie różni się od większości indonezyjskich miast, które sprawiają wrażenie jakby były zbudowane na szybko z niepasujących do siebie, byle jakich elementów posypanych piachem i żwirem i święconych asfaltem kładzionym za pomocą kropidła. Nie wiem czy przez odwiedziny prezydenta Czech czy przez tą czerwoną dachówkę, ale mnie osobiście, Yogyakarta skojarzyła się z Pragą. W istocie, podobnie jak niegdyś w Europie wolnomyślicielska Praga, Yogya to Indonezji ważny ośrodek sztuki, kultury i edukacji.

 

Yogya skojarzyła mi się z Pragą. Nie wiem, czym się zasugerowałem - wizytą prezydenta Czech czy czerwoną dachówką zdobiącą skośne dachy.

 

NAJWIĘKSZA BUDDYJSKA ŚWIĄTYNIA NA ŚWIECIE.

 

Największą buddyjską świątynią świata jest oczywiście Angkor Wat w Kambodży. Tyle, że Angkor Wat został wybudowany jako świątynia hinduistyczna, co go do tego miana dyskwalifikuje. VIII-wieczny Borobudur od samego początku był świątynią buddyjską.

 

 

 

 

Że też musiało mu się zachcieć odwiedzać Borobudur wtedy kiedy mnie. Konwoje na sygnale, armia, ochrona. Podwyższony stan bezpieczeństwa trochę utrudnił mi wejście za darmo. Tak na prawdę, średnio widziało mi się wchodzenie do kolejnej świątyni. Ze mnie żaden świętoszek nie jest, ale sacra szanuję. Zawsze jakoś głupio czuję się przyglądając się czy robiąc zdjęcia osobom skupionym na modlitwie. Ale być na Jawie i nie zobaczyć jednego z jej hajlajtów?

 

Zasiliłem szeregi turystów w jeansach z aparatami. Przejechałem stopem do Magelang. Targ. Boczne wejście. Ale ja do Manohara. Ale do restauracji czy do hotelu? Do hotelu. To proszę tędy. Toaleta. Przeszedłem dalej, na teren świątyni. Stop. Ale ja z Manohary idę. Z hotelu? Tak. Numer pokoju? 23 [znów nie skłamałem - podałem numer pokoju, w ostatnim pensjonacie, w którym byłem a faktycznie szedłem z Manohary - to, że z toalety, miało znaczenie tylko w domyśle]. Rozmowa przez radio. Proszę do kas, kupi Pan bilet i Pan wejdzie. Kasa. Poproszę bilet. 20 dolarów. Ile? Ale tutaj jest napisane 30.000 rupii (3 dolary). Ale to jest dla orang indonesia cena. Orang barat płaci 20 dolarów. Ale ja jestem orang indonesia. Kitas proszę. Co? 20 dolarow. Gdzie tu jest w ogóle biuro. Jakie biuro. No główne biuro. Tam, obok Manohary.

 

Wróciłem do Manohary. Znalazłem główne biuro zajmujące się świątynią. Dzień dobry, dzień dobry. Proszę usiąść. Herbaty? Bardzo chętnie. Papierosa. Nie odmówię. Co Pana do nas sprowadza? Czy istnieje jakaś możliwość darmowego wejścia? A kim Pan jest. Widzi Pan... no ten... jestem dziennikarzem i wydaje mi się być bardzo interesujące, że największa buddyjska świątynia na świecie jest w Indonezji, w której Buddyzm jest mniejszością wyznaniową. Ma Pan jakąś legitymację? Tak, proszę. Ale tutaj jest napisane "teacher". Bo widzi Pan.... ja jestem dziennikarzem... gazetki szkolnej. Rozumiem. Chwilka. Tędy proszę. I już nie będzie za mną ten ochroniarz łaził? Nie, proszę się nie obawiać.

 

Buddyzm w Indonezji to mniejszość wyznaniowa. Pierwszy jest Islam. Później Chrześcijaństwo, następny Hinduizm. Najprawdopodobniej, Animistów więcej jest niż Buddystów. 

 

Przeszedłem wąską dróżką przecinającą świeżo przystrzyżony trawnik do VIII-wiecznej, wybudowanej, zapomnianej i cudem odnalezionej w znajdującej się dawniej na tych terenach dżungli, kamiennej piramidy. Ze znalezieniem nie było problemu. Dziurawa dżungla, ostała się jedynie na zboczach leżących w oddali gór. Do tego, sam też szedłem jak owieczka za uzbrojonym po zęby w kamery i aparaty tłumem.

 

Niewielu odwiedzających oddało szacunek miejscu świętemu. Niewielu okrążyło trzykrotnie, zgodnie z ruchem wskazówek zegara każdy z jej ośmiu tarasów - pięciu czworobocznych, trzech kolistych, które zwieńczone górną stupą odzwierciedlają buddyjską wizję świata - potrzeb, materii i niematerii. Dominował styl: szybko na górę po pierwszych schodach, na które się akurat natkniemy. Trudno się dziwić. W większości lokalnych biur podróży, wycieczka do Borobudur to dwie-trzy godziny z przerwą na lunch. W taki sposób, świątynia, nie robi żadnego wrażenia i lepiej spędzony w niej czas poświęcić innemu miejscu. Zdecydowanie nie wystarczy to by przeanalizować wszystkie płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia i poprzednich wcieleń Buddy, które liczą sobie razem ponad 6 kilometrów. Za mało by zajrzeć w każdą z 72 stup w kształcie dzwonów i zauważyć, że jedna z nich, z niewiadomych przyczyn stoi pusta. Może właśnie Budda, który powinien siedzieć w niej to ten prawdziwy, który osiągnął Nirwanę i połączył się ze wszystkimi poziomami materii i niematerii? A może właśnie w niej, w nocy, kiedy ustają foto-pielgrzymki, gromadzą się duchy Góry Merapi?

 

W 71 kamiennych dagobach (stupach w kształcie dzwonów) Borobudur siedzi medytujący Budda. Jedna z nich stoi pusta. Dlaczego? Tego, prawdopodobnie, nigdy się nie dowiemy.

 

Wróciłem do Yogyakarty, gdzie resztę czasu spędziłem z Haddadem, jego znajomymi i rodziną. Duchy? Jakie znowu duchy. Zaraz Al Maghrib. Idę do meczetu. Idziesz ze mną? Tak. To będziesz potrzebował sarong. A i tutaj.... trzymaj.... jawański batik. Do świątyni trzeba skromnie. Nie możesz tak w koszulcę z napisem. Różnice różnicami, ale w każdej religii - tak jak nie strzela się w modlących migawką, tak nie traktuje się świątyń jak rewii mody.
 

Do meczetu, obowiązkowo, sarong i batik. 

--------

* Robert z Czechosłowacji. Nie ma błędu. Po prostu, granice państw mają to do siebie, że są ruchome i lubią się czasem przesunąć w jedną lub w drugą stronę, a my nie mamy na to żadnego wpływu. Mało tego - z każdą zmianą musimy odstać swoje w długaśnych kolejkach by wyrobić nowe dokumenty. Ma to też swoje zalety - wystarczy być się we właściwym miejscu, we właściwym czasie i bez wyjeżdżania za granicę można znaleźć się za granicą. Zagranica przyjedzie do Ciebie. Zasypiasz w Serbii, budzisz się w Kosowie.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kolega z osiedla. 26.07.2012 14:26
Ty sobie powinieneś vloga założyć i właśnie opowiadać takie ciekawostki które są charakterystyczne w miejscu twojego aktualnego pobytu. Zakumac się z Agora czy youtubem i trochę na odsłonach tez zarobić.

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama
III Bieg Pamięci mjr. Hubala

III Bieg Pamięci mjr. Hubala

30 kwietnia 2026 r., minie 86. lat od śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” który zginął w zagajniku pod Anielinem. Stowarzyszenie „Hubalowa Rodzina” postanowiło uczcić pamięć tego bohaterskiego żołnierza organizując w tym dniu kolejny, „III Bieg Pamięci mjr. Hubala” z Tomaszowa Mazowieckiego do Kolonii Zawada. Bieg rozpoczniemy od pomnika mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, znajdującego się przed Jednostką Wojskową i zakończymy w Kolonii Zawada. Przed jego rozpoczęciem planujemy krótką uroczystość patriotyczną zakończoną złożeniem pod pomnikiem kwiatów i zapaleniem zniczy pamięci. Trasa biegu długości około 5 kilometrów. Uczestnikami „II Biegu Pamięci mjr Hubala” będą przede wszystkim uczniowie szkół ponadpodstawowych z tereny Tomaszowa Maz. i powiatu tomaszowskiego a także kilkuosobowa ekipy żołnierzy z 25. Batalionu Dowodzenia który nosi imię mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Nie będzie to bieg w którym liczy się zwycięstwo. Będzie to bieg którym uczcimy pamięć mjr. „Hubala” a wszyscy uczestnicy którzy pokonają trasę biegu otrzymają pamiątkowe medale za uczestnictwo. Przewidujemy udział  około 250 uczestników biegu. P R O G R A M„III Biegu Pamięci mjr. Hubala” pod patronatem honorowym Marszałka Województwa Łódzkiego godz. 11.00 -  zbiórka uczestników biegu na stadionie sportowym przed jednostką wojskową ul Piłsudskiego 72 godz. 11.30 – przejście uczestników II Biegu Pamięci pod pomnik mjr H. Dobrzańskiego „Hubala.godz. 11.45    – uroczystość patriotyczna przed pomnikiem, powitanie uczestników, składanie wiązanek kwiatów i zapalenie zniczy pamięcigodz. 12.00 – start uczestników „II Biegu Pamięci mjr. Hubala”,godz. 13.00 – 14.00 – mata biegu Kolonia Zawada, ul. Kasztanowa 8 (Bar Janosik)godz. 14.15 – wręczanie uczestnikom pamiątkowych medali za uczestnictwo w biegugodz. 14.30 – uroczystość zakończenia biegu przy pomniku mjr H. Dobrzańskiego „Hubala” w Kolonii Zawadagodz. 15.00 – spotkanie integracyjne uczestników bieguData rozpoczęcia wydarzenia: 30.04.2026

Polecane

Najbliższe noce z przymrozkami. Temperatura przy gruncie może spaść nawet do minus 8 stopniLechia Tomaszów Mazowiecki zagra z Wigrami Suwałki. W sobotę mecz przy NowowiejskiejIII Bieg Pamięci mjr. Hubala w Tomaszowie Mazowieckim. Patriotyczne wydarzenie już 30 kwietniaCBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFSzpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie Mazowieckim
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 9°C Miasto: Tomaszów Mazowiecki

Ciśnienie: 1023 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwdTreść komentarza: Właśnie po to jest konkurs.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: The BillTreść komentarza: Można zapytać Macierewicza, czy nie ma kogoś w swoich zasobach ...Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: rwdTreść komentarza: Jeszcze niech się zajmą przeprowadzoną kilka lat temu modernizacją ewidencji budynków i gruntów w pow. tomaszowskim. Jk została przeprowadzona i za ile.Źródło komentarza: CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFAutor komentarza: rwdTreść komentarza: Czyli prezes wybrany, potrzebny tylko konkurs żeby go uwierzytelnić.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: TMTreść komentarza: A mianowany został jak?Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagi
Reklama
Skarpetki zdrowotne frotte ze srebrem

Skarpetki zdrowotne frotte ze srebrem

Skład:bawełna 80%, Prolen® Siltex ze srebrem 17%, Lycra® 3% Wielkości:35-37, 38-40, 41-43, 44-46, 47-49 (oprócz koloru białego i szarego)        (według ZN-JJW-P-005)Konstrukcja:Skarpetki nieuciskające Medic Deo® Silver to komfortowe skarpetki zdrowotne wykonane z naturalnej przędzy bawełnianej z dodatkiem jonów srebra. Skarpety ze srebrem Medic Deo® Silver mogą dzięki temu służyć jako naturalne wsparcie w profilaktyce i leczeniu różnych schorzeń stóp i nóg!Specjalna konstrukcja cholewki i niewielka domieszka nowoczesnego włókna Lycra® w całym wyrobie powodują idealne bezuciskowe przyleganie do nóg i maksymalną elastyczność - nietamowanie przepływu krwi i komfort nawet dla opuchniętych nóg.Dzięki działaniu przędzy z jonami srebra, wzmocnionemu apreturą antybakteryjną i antygrzybiczną Sanitized®, skarpetki hamują rozwój mikrobów i zapobiegają jednocześnie przykremu zapachowi podczas użytkowania. Miejsca stóp narażone na otarcia i urazy są chronione przez miękką trójwarstwową dzianinę frotte. Opaska elastyczna na śródstopiu zapobiega przesuwaniu się skarpetki na nodze.Skarpetki nadają się znakomicie do aktywności fizycznej. Do produkcji skarpetek jest używana czysta bawełna - naturalna przędza najwyższej jakości.SKARPETKI ZAREJESTROWANE JAKO WYRÓB MEDYCZNYZ pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora 
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama