Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 22 czerwca 2026 07:40
Reklama
Reklama

„U nas było normalnie, był rosół i gra w kości” - mówi w rozmowie z PAP Life córka Zbigniewa Wodeckiego

Dziś w Krakowie startuje 6. edycja Wodecki Twist Festiwal, imprezy poświęconej pamięci zmarłego 22 maja 2017 roku Zbigniewa Wodeckiego. Od samego początku organizatorką tego przedsięwzięcia jest córka słynnego artysty, Katarzyna Wodecka-Stubbs. W rozmowie z PAP Life zdradza nam, że wciąż na nowo odkrywa twórczość ojca, opowiada o tym, jak wyglądało dzieciństwie u boku uwielbianego przez miliony ludzi muzyka i wyjaśnia, dlaczego Zbigniew Wodecki był lepszym dziadkiem niż ojcem.

PAP Life: Wydaje się, że Zbigniew Wodecki jeszcze niedawno wychodził na scenę, uśmiechał się, żartował, śpiewał. A tymczasem kilka dni temu minęła szósta rocznica jego śmierci. Poradziła sobie pani sobie z jego odejściem?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Ani ja, ani rodzina, ani przyjaciele taty nie odczuwamy tego, że to już sześć lat. To brzmi jakoś nieprawdopodobnie. Pierwsze dwa lata po jego śmierci były bardzo ciężkie dla wszystkich, którzy go kochali. Ja tak naprawdę niewiele pamiętam z tego okresu. Udało nam się założyć Fundację im. Zbigniewa Wodeckiego i rozpocząć działalność festiwalową, ale to wszystko było takim trochę trzymaniem ojca „za nogawkę”. Teraz, po sześciu latach, zaczynam rozdzielać nasze życie domowe i wspomnienia rodzinne od taty twórczości. Potrafię się już bawić muzyką Zbyszka z dawnych lat, odkrywać nowe rzeczy i zdobywać młodych fanów. To się poukładało, ale wymagało czasu. Nie doszukuje się już tak podskórnie, że to jest moja zależność od ojca, że ja muszę być z nim blisko, bo jestem blisko. Na pewno ojciec zostawił mi taką dziwną rolę, która łączy w sobie bardzo dużo obszarów: przyjaźń, miłość, ale także mój zawód, bo jestem z wykształcenia producentem. Nie stwarzam martyrologii. Mam tatę w sercu, a jego muzykę na stole produkcyjnym i ją uwielbiam.

PAP Life: Od sześciu lat organizuje pani w Krakowie Wodecki Twist Festiwal. W tym roku motywem przewodnim będą lata 90. Skąd wziął się ten pomysł?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Wodecki Twist Festiwal zawsze ma cztery sceny, jest więc wiele koncertów, podczas których znakomici wokaliści śpiewają dobrze wszystkim znane piosenki z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego. Przez pierwsze dwa lata staraliśmy się grać utwory taty z celebracją, tak jak on je aranżował. W pewnym momencie zaczęłam się dokopywać do przeróżnych materiałów, które nie są powszechnie znane. Tak powstała płyta jazzowa „Wodecki Jazz’70 – dialogi”, która pokazała kompletnie inną muzyczną twarz Zbyszka Wodeckiego. Gdy tata miał dwadzieścia kilka lat, komponował muzykę instrumentalną jazzową, tworzył uwertury. Nie zapominajmy, że miał klasyczne wykształcenie muzyczne, więc mógł czerpać ze swoich wielkich umiejętności. Ludzie nie poznali tych utworów, bo one w tamtych czasach nie przebiły się na ówczesne playlisty. Teraz, gdy zaczęłam je wyciągać i tworzyć z tego różne aranżacje, okazało się, że mają wspaniały potencjał. To mi nasunęło myśl, że warto zaprosić do udziału w festiwalu ludzi młodych, którzy będą te utwory grać na swój sposób, interpretować na nowo. W tym roku powstał zupełnie nietypowy projekt, który robimy wraz z festiwalem Męskie Granie i Kamilem Paterem, niezwykłym kompozytorem i aranżerem, który wziął na warsztat muzykę Zbyszka Wodeckiego i stworzył coś naprawdę niezwykłego. Te utwory są dość trudne, więc tym bardziej cieszy fakt, że ci młodzi ludzie nie boją się ich wykonywać.

PAP Life: To jest w ogóle fenomen, że Zbigniew Wodecki wciąż jest uwielbiany i odkrywany przez kolejne pokolenia.

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Tak, ja cały czas to czuję i chciałabym, aby tych młodych ludzi było jak najwięcej. Oni rozpoznają muzykę taty w sposób zupełnie świeży, inny i nie mają skłonności do tego, żeby ją kopiować. Poza tym śpiewają ze zrozumieniem tekstu, co jest wzruszające. Autorzy, którzy pisali teksty do kompozycji taty, zawsze mieli historię do opowiedzenia. Poza tym tata zawsze pozwalał sobie na bardzo wiele zabawnych rzeczy w muzyce, potrafił grać rocka, gdzieś tam w rapie się pojawiał. Nie bał się eksperymentów. Od początku kariery grał w dużych salach, filharmoniach, amfiteatrach, ale też w małych miastach, domach kultury. W każdym miejscu zawsze miał doskonały kontakt z publicznością.

PAP Life: Grał też w waszym domu?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: W domu przede wszystkim ćwiczył, bo przecież był nie tylko wokalistą, ale też instrumentalistą.

PAP Life: Czy to wy, jego rodzina, byliście jego pierwszą publicznością. Pytał was o zdanie, czy coś jest fajne, ciekawe?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: To się zdarzało dopiero gdy byliśmy starsi. Natomiast lubił, jak dośpiewywaliśmy mu chórki, gdy potrzebował sobie w jakimś utworze wszystko posklejać w całość. Pamiętam takie sceny, gdy ja z bratem i siostrą siedzieliśmy przy fortepianie i powtarzaliśmy te motywy, które tata chciał, byśmy zagrali, a on sobie wymyśloną harmonię rozpisał na partytury. Przede wszystkim jednak w dzieciństwie staraliśmy się być cicho, żeby tata mógł pracować. To nie było tak, że on pracował w konkretnych godzinach. Pomysły rodziły się znienacka, czasem mogła to być nawet dwunasta w nocy. Myślę, że mieliśmy bardzo tolerancyjnych sąsiadów, bo przecież u nas ciągle było słuchać różne instrumenty: trąbkę, skrzypce, fortepian. I nigdy nie było pretensji. Ale tu pewnie działał też urok taty.

PAP Life: Ja chyba nie miałabym pretensji, gdyby Zbigniew Wodecki był moim sąsiadem. Przecież jego piosenki są przepiękne. Jedna z moich ulubionych to „Lubię wracać tam gdzie byłem”. To jest utwór o waszym domu?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Też ją bardzo lubię. Właściwie to jest utwór moich rodziców. Tuż po ich ślubie tata zaprosił Wojciecha Młynarskiego do współpracy przy utworze, który właśnie skomponował. Pan Wojtek podobno przyjechał na naszą ulicę pod ten balkon, wszedł na trzecie piętro, wysłuchał, a ponieważ jechał w góry do swojego letniego domu zabrał tę kompozycję ze sobą. Ponoć za dzień czy dwa wrócił z tym tekstem. Myślę, że inspiracją dla całej tej historii, o której opowiada tekst była ta wizyta. To jest taki obrazek. Moja mama ma długie czarne włosy i warkocze, a mój tata to chłopak ze skrzypcami. Wszystko jest spójne.

PAP Life: Popularność, jaką zyskał pani tata, wiązała się z licznymi koncertami i wyjazdami. Doskwierało pani w dzieciństwie to, że często go nie było w domu?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Rzeczywiście, tata dużo grał, ale w zasadzie nigdy nie odczułam jego nieobecności. Kiedy był w domu, ten wspólny czas z nim był niesłychanie intensywny, taty było wszędzie pełno. Gdy przyjeżdżał po koncercie, a lubił wracać w nocy, nasz piesek, zresztą jego ukochany, już czekał pod drzwiami. A my z reguły wszyscy wstawaliśmy, a nawet byliśmy budzeni przez mamę, bo tata chciał się przywitać. Gdy już wyprowadziliśmy się z domu rodzinnego i założyliśmy swoje rodziny, to mama dzwoniła do każdego z nas i wszyscy zbieraliśmy się na wspólny obiad w domu czy na mieście.

PAP Life: Zbigniew Wodecki kiedyś powiedział, że nie miał cierpliwości do swoich dzieci, ale za to oszalał na punkcie wnuków.

Katarzyna Wodecka-Stubbs: To prawda. On nigdy nie był takim tatusiem, co zrobi kanapkę do szkoły, odprowadzi, sprawdzi, czy lekcje są odrobione. Gdy padało słowo „wywiadówka”, to był ostatni, żeby na nią pójść. A jak już poszedł, to rozrabiał, bo dla niego ważne było to, żebyśmy byli zadowoleni, a nie, że mamy jakieś problemy w szkole. Od wszystkich domowych spraw była mama. Tata miał przede wszystkim znakomite poczucie humoru, więc przebywanie z nim było fajne i śmieszne. Ale też przyznam, że w dzieciństwie trochę krępowała nas jego popularność. Kiedy chodziliśmy po mieście, wszyscy za nim gonili, prosili o autografy, a wiadomo, że w Krakowie zawsze jest pełno turystów, wycieczek. Tata to lubił, a my gdzieś za nim się pętaliśmy. Natomiast jeśli chodzi o wnuki, to rzeczywiście było totalne szaleństwo. Był wspaniałym dziadkiem, takim, który brał na barana, zabierał na lody, na czekoladę. Lubił odprowadzić wnuki do szkoły, przyprowadzić je i tak chodził po mieście, nosząc pięć plecaków na ramionach, a te brzdące gdzieś wokół niego biegały. Okazało się, że dorósł do tego momentu, żeby docenić takie chwile.

PAP Life: Zarówno pani, jak i pani rodzeństwo chodziliście do szkoły muzycznej, ale żadne z was nie poszło w ślady taty.

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Szkoła muzyczna była dla nas naturalnym wyborem. Co prawda tata często powtarzał: „nie idźcie do szkoły muzycznej, bo bycie muzykiem jest bardzo trudne i tylko jeden na bardzo wielu robi karierę” albo „ trzeba mieć kupę szczęścia i cały czas ćwiczyć, codziennie, godzinami”. Był temu przeciwny, bo chciał, żeby nasze życie było łatwiejsze, nie obciążone takimi ambicjami, które towarzyszą ludziom na scenie. Inna rzecz, że cała nasza trójka czuła, że żadne z nas nie jest w stanie doścignął talentu taty, czuliśmy jakiś rodzaj presji. Być może jego wnuki pójdą muzyczną drogą? Mają dużo większy dystans, a my tego dystansu nie mieliśmy.

PAP Life: Przez wasz dom przewijało się mnóstwo artystów.

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Na pewno miało to na nas wpływ, na naszą wrażliwość, postrzeganie świata. Przychodzili do nas Andrzej Mleczko, Andrzej Zarycki, Andrzej Zaucha, z kolei na wakacje wyjeżdżaliśmy razem ze Zbyszkiem Górnym, Krzysztofem Jaślarem i ich rodzinami. Ale u nas było normalnie, był rosół i gra w kości, a ci wspaniali ludzie po prostu do nas przychodzili i nie było z tego powodu żadnego „ach i och”.

PAP Life: Jak intensywne były wasze kontakty z ojcem, kiedy pani i pani rodzeństwo byliście już dorosłymi ludźmi?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: W pewnym momencie tata stał się dla nas mniej ojcem, a bardziej kolegą. Rozmawiał z nami jak z dorosłymi ludźmi. Miał swój sposób na obecność w życiu każdego z naszej trójki, naszej mamy, ale też swoich przyjaciół. Nie było dnia, żeby nie zadzwonił do każdego. Żartowaliśmy, że jak tata nie zadzwoni nie daj Boże przez dwa dni, to znaczy, że albo się obraził, albo coś się stało.

PAP Life: Wyjeżdżaliście razem na wakacje?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Bardzo często, natomiast tata nie wytrzymywał na nich zbyt długo. Jego „muzyczne i koncertowe ADHD” pozwalało mu na góra kilka dni odpoczynku. Kiedy pojechaliśmy na jakąś malutką wysepkę w Chorwacji, to musiał tam zagrać spontaniczny koncert pod kościołem, cokolwiek, tylko po to, żeby pobawić się muzyką. On już po kilku dniach urlopu przebierał nóżkami i był gotowy wracać na scenę. Ten tryb estradowy, który prowadził od dwudziestego roku życia, był po prostu wpisany w jego krwioobieg.

PAP Life: A czy jeździliście razem do Chałup?

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Nie, raczej w Bory Tucholskie i nad jeziora. Ale jestem wielką fanką Chałup, tam jest cudowny mural i ławeczka muzyczna. Widzę, że Chałupy sobie cenią i szanują Zbigniewa Wodeckiego.

PAP Life: Na pewno ma pani w swoim domu pamiątki, które kojarzą się z tatą...

Katarzyna Wodecka-Stubbs: Oczywiście. Kiedy tata dostawał jakąś nagrodę, np. Fryderyka, to przyjeżdżał do mnie i stawiał mi go na lodówce. To było miejsce ekspozycyjne. I od tej pory stoi na mojej lodówce Fryderyk i jeszcze kilka innych statuetek. Mam też fortepian, na którym tata komponował - teraz grają na nim moje dzieci. No i zdjęcia, najbardziej lubię to, na którym tata w rozpiętej koszuli niesie moją córkę na barana. To jest po prostu nasze życie. (PAP Life)

Rozmawiała Izabela Komendołowicz-Lemańska

 

Katarzyna Wodecka-Stubbs –producentka muzyczna i filmowa. Prezeska rodzinnej Fundacji im. Zbigniewa Wodeckiego, pomysłodawczyni i dyrektorka artystyczna festiwalu Wodecki Twist. Podczas tegorocznej edycji, która odbędzie się w Krakowie od 2 do 4 czerwca, zaśpiewają m.in. Alicja Majewska, Kuba Badach, Sławek Uniatowski, Mery Spolsky i Natalia Przybysz.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Fałszywa nadzieja sprzedaje się lepiej niż medycyna. Ekspertki ostrzegają przed medyczną dezinformacją

Najgroźniejsze kłamstwa nie przychodzą dziś w stroju szaleńca z aluminiową czapką. Przychodzą w estetycznym filmiku, w miękkim świetle, z uśmiechniętą twarzą influencera, wykresem wyrwanym z kontekstu i obietnicą, że „lekarze o tym nie mówią”. Od picia boraksu po porzucanie terapii onkologicznych – medyczna dezinformacja dawno przestała być tylko internetową ciekawostką. Stała się realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia pacjentów. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:54
Fałszywa nadzieja sprzedaje się lepiej niż medycyna. Ekspertki ostrzegają przed medyczną dezinformacją

John Lee Hooker. Bluesman, który jednym riffem potrafił uleczyć samotność

Są artyści, których muzyka brzmi jak zapis nutowy. I są tacy, których muzyka brzmi jak życie: kurz drogi, stukot pociągu, zmęczenie po pracy, nocne światło w oknie i głos człowieka, który więcej przeżył, niż chciałby opowiedzieć. John Lee Hooker należał do tej drugiej kategorii. Nie potrzebował orkiestry, popisów technicznych ani długich solówek. Wystarczały gitara, tupot stopy i głos głęboki jak stara studnia. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:35
John Lee Hooker. Bluesman, który jednym riffem potrafił uleczyć samotność

21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia

Dziś jest niedziela, 21 czerwca, 172. dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 21.00. Imieniny obchodzą: Alicja, Alojzy, Marta, Rajmund, Rudolf, Alban, Marcja, Terencjusz oraz Demetria. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:19
21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia

Konfederacja przygląda się Ruchowi Biało-Czerwonych. Jedni widzą konkurencję, inni „miejsce do służby Polsce”

W Konfederacji znów słychać skrzypienie wewnętrznych zawiasów. Tym razem nie chodzi o program, głosowanie w Sejmie czy kampanię wyborczą, lecz o nowe stowarzyszenie europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Ruch Biało-Czerwoni, zarejestrowany 3 czerwca, miał być — według deklaracji założycielki — przestrzenią działania dla ludzi, którym zależy na Polsce i na pomocy obywatelom pozostawionym samym sobie w sporach z urzędami, instytucjami i państwem. W praktyce inicjatywa stała się kolejnym testem dla delikatnej konstrukcji Konfederacji. Data dodania artykułu: 20.06.2026 12:17
Konfederacja przygląda się Ruchowi Biało-Czerwonych. Jedni widzą konkurencję, inni „miejsce do służby Polsce”

20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren

Są takie daty, które wyglądają jak stary, wielowątkowy film. W jednej scenie rodzi się przyszły król Polski, w drugiej na Kremlu rozgrywa się krwawy dramat Dymitriad, dalej Aleksander Fredro ostrzy pióro, Górny Śląsk wraca do Polski, a z gramofonu płyną Beach Boys, Lionel Richie, Lady Pank i Kombi. 20 czerwca to dzień, w którym historia nie idzie równym marszem. Raczej tańczy — czasem poloneza, czasem żałobny marsz, czasem rockowy numer z lat 80. Data dodania artykułu: 20.06.2026 10:17
20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren

19 czerwca: od „Daru Pomorza” i Pawiaka po Opole, Faras i sejmowe głosowania. Co mówi nam historia?

Dziś jest piątek, 19 czerwca, sto siedemdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.13, zajdzie o godz. 21.00. Imieniny obchodzą: Bonifacy, Gerwazy, Julianna, Michalina i Romuald. Data dodania artykułu: 19.06.2026 07:47
19 czerwca: od „Daru Pomorza” i Pawiaka po Opole, Faras i sejmowe głosowania. Co mówi nam historia?

LexisNexis wprowadza LexisNexis Protégé™ Poland i przyspiesza automatyzację zadań prawnych dla polskich prawników

LexisNexis Protégé™ Poland pomaga polskim prawniczkom i prawnikom sprawniej realizować złożone czynności prawne dzięki intuicyjnej automatyzacji i odpowiedzialnej sztucznej inteligencji. Data dodania artykułu: 18.06.2026 14:31
LexisNexis wprowadza LexisNexis Protégé™ Poland i przyspiesza automatyzację zadań prawnych dla polskich prawników

18 czerwca: od Zieleńców i Waterloo po McCartneya, „Solidarność” i wielką politykę w Brukseli

Są daty, które nie przechodzą przez kalendarz po cichu. 18 czerwca należy właśnie do nich. To dzień bitew, procesów, wyborów, wielkich artystów i politycznych decyzji, które potrafiły zmieniać bieg historii. Od szarży pod Zieleńcami, przez klęskę Napoleona pod Waterloo, po czerwcowe wybory 1989 roku — historia znów zagląda nam przez ramię. A w tle grają Paul McCartney, King Crimson, Wawele, Maanam i Vera Lynn. Data dodania artykułu: 18.06.2026 13:20
18 czerwca: od Zieleńców i Waterloo po McCartneya, „Solidarność” i wielką politykę w Brukseli
Kino Konesera: Czytając Lolitę w Teheranie

Kino Konesera: Czytając Lolitę w Teheranie

Seans w ramach Kina KoneseraZapraszamy na pokaz filmu Czytając Lolitę w Teheranie w czerwcowym repertuarze cyklu Kino Konesera. To poruszająca opowieść inspirowana bestsellerową autobiografią Azar Nafisi, ukazująca kobiecą solidarność, odwagę i siłę.Wydarzenie odbędzie się 22 czerwca 2026 roku w kinie Helios. To propozycja dla widzów ceniących ambitne kino, ważne tematy społeczne i wyjątkowe filmowe emocje.Po rewolucji islamskiej w Iranie, która miała miejsce w 1979 roku, ulice Teheranu patrolowane są przez obrońców moralności, a fundamentaliści przejmują kontrolę nad uniwersytetami. Kobiety muszą nosić hidżab, ich swobody są ograniczane, a lektura zachodniej literatury staje się aktem buntu. Taki stan rzeczy sprawia, że Azar Nafisi (Golshifteh Farahani), ambitna wykładowczyni literatury, rezygnuje z pracy na Uniwersytecie Teherańskim. Kobieta potajemnie zaczyna zapraszać do swojego domu grupę najbardziej zaangażowanych studentek. Razem czytają zakazane klasyki literatury zachodniej – „Lolitę” Vladimira Nabokova, „Wielkiego Gatsby’ego” F. Scotta Fitzgeralda, powieści Henry’ego Jamesa czy Jane Austen. Początkowo nieśmiałe młode kobiety stopniowo otwierają się – dzielą marzeniami, lękami, historiami miłosnymi oraz upokorzeniami związanymi z życiem w totalitarnym reżimie.Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.06.2026
Maraton Horrorów

Maraton Horrorów

Noc pełna grozy w kinie HeliosZapraszamy na Maraton Horrorów organizowany przez sieć kin Helios w ramach cyklu Nocne Maratony Filmowe. W programie znalazły się mroczne i pełne napięcia seanse, które zapewnią widzom intensywne emocje aż do późnych godzin nocnych.Co w programie?Na plakacie zapowiedziano filmy: Rytuał Lily, Lalka (przedpremiera), Krwawe Polowanie oraz Poświęceni. To propozycja dla fanów kina grozy, którzy chcą przeżyć wyjątkową noc z premierami i przedpremierami na dużym ekranie.MARATON HORRORÓWNocne Maratony Filmowe zapraszają na noc, która dostarczy Wam ekstremalnych emocji i wspomnień na całe wakacje. W zestawie aż trzy premiery!Już 26 czerwca, zaraz po rozdaniu szkolnych świadectw, na dobry początek wakacji Nocne Maratony Filmowe zapraszają na Maraton Horrorów! Ten przygotowany z myślą o Was zestaw filmów, to idealny sposób na odreagowanie całego roku szkolnego! Na początek pierwsza przerażająca premiera tego wieczoru, “RYTUAŁ LILY”! Po krótkiej przerwie, trzymający w obezwładniającym napięciu, przedpremierowy pokaz filmu „LALKA”. Dalej będzie jeszcze mocniej, bo kolejną premierą tej nocy będzie „KRWAWE POLOWANIE” i na koniec „POŚWIĘCENI”.Będzie to wyjątkowa, pełna grozy uczta filmowa i jesteśmy przekonani, że jeszcze długo po powrocie do domu nie będziecie mogli zasnąć. Czy jesteście na to gotowi?RYTUAŁ LILY (napisy)Cztery przyjaciółki udają się do odosobnionego domu położonego głęboko w lesie, aby odprawić rytuał inicjacji nowej czarownicy i dopełnić krąg czterech żywiołów. Lily, blada i introwertyczna dwudziestolatka, która właśnie dołączyła do grupy, została wybrana na reprezentantkę żywiołu powietrza. Nie zdaje sobie sprawy, że prawdziwy cel rytuału jest zupełnie inny – Lily ma zostać złożona w ofierze, a jej koleżanki pragną za jej pomocą przywołać uśpionego demona.LALKA (napisy)Macy udaje się na leśną wędrówkę ze swoim chłopakiem. W środku lasu para odkrywa upiorną kolekcję lalek i ich równie dziwaczną właścicielkę – ubraną w porcelanową maskę kobietę uzbrojoną w łopatę. Macy zostaje porwana i budzi się w drewnianym domu na odludziu. Od tej pory będzie musiała walczyć o życie z psychopatką, która traktuje ją jak swoją lalkę.Nakręcony na taśmie analogowej horror „Lalka” to przerażający, ultrabrutalny i krwawy hołd dla amerykańskiego horroru lat siedemdziesiątych – z „Teksańską masakrą piłą mechaniczną” na czele.KRWAWE POLOWANIE (napisy)Jest rok 1986. Świat pędzi ku krawędzi. W Czarnobylu dochodzi do najgorszej katastrofy nuklearnej w historii, a 20-letni Mike Tyson brutalnie nokautuje rywali, zostając najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej. Ameryka żyje popkulturą i wielkimi akcjami charytatywnymi, zupełnie nieświadoma tego, co czai się w jej mrocznym sercu. Tymczasem w Michigan sześciu twardych kumpli z Detroit zostawia za sobą fabryczny dym i rusza na głęboką północ. Cel: coroczny, święty rytuał męskiego braterstwa – alkohol, pot i polowanie na jelenie w odciętym od świata obozie.Jednak w tych starożytnych lasach krew wsiąka w ziemię głębiej, niż mogłoby się wydawać. Przez przypadek myśliwi budzą coś, co nigdy nie powinno zostać dotknięte. Ze snu powstaje potężny, krwawy duch rdzennych Amerykanów – prastara siła, która przybyła, by dokonać ostatecznej wendety za bezkarne morderstwa i zaginięcia indiańskich dziewcząt. W tym lesie reguły gry właśnie uległy zmianie. W ironicznym, brutalnym odwróceniu ról – ci, którzy przybyli tu zabijać, stają się zwierzyną.POŚWIĘCENI (napisy)Napięta relacja matki z córką zostaje wystawiona na przerażającą próbę, gdy umiera ojciec rodziny, a pogrążona w żałobie matka zatrudnia tajemniczego nieznajomego, by przywrócił jej męża do życia. Kiedy brutalne wskrzeszenie wymyka się spod kontroli, obie kobiety muszą zmierzyć się ze swoimi różnicami, walcząc o życie – i o siebie nawzajem.Uwaga! Kina nie prowadzą rezerwacji telefonicznej i internetowej.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 26.06.2026

Polecane

Wianki niesione falą Pilicy. Świętojańska tradycja wróciła nad rzekę Uczniowie ZSP nr 2 z Tomaszowa w projekcie UŁ. Technik reklamy najliczniejszą grupą i z sukcesem na akademickiej scenie Mapa, kompas i charakter. 25 BKPow na podium Mistrzostw 12 DZ w Biegach na Orientację Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu Fałszywa nadzieja sprzedaje się lepiej niż medycyna. Ekspertki ostrzegają przed medyczną dezinformacją John Lee Hooker. Bluesman, który jednym riffem potrafił uleczyć samotność 21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia Bezpłatne zajęcia o laktacji w Tomaszowie. TCZ zaprasza do Szkoły Rodzenia Przy Szkolnej na sprzedaż idzie nie tylko budynek. To adres z pamięcią Tomaszowa „Wewnętrzne krajobrazy” w MCK. Sztuka, która zatrzymuje na chwilę Żelechlinek ocala pamięć. Stare zdjęcia, listy i rodzinne dokumenty mogą stać się częścią historii gminy Konfederacja przygląda się Ruchowi Biało-Czerwonych. Jedni widzą konkurencję, inni „miejsce do służby Polsce”
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Piszecie wyrok niski bo zgineły dwie osoby a co powiedzie na wypadek Majchszaka na A1 gdzie spaliły się 3 osoby i grozi mu 8 lat. To jest nie sprawiedliwe. Źródło komentarza: Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry Autor komentarza: zyga Treść komentarza: Co to za wyrok!!! Śmiech przez łzy! To jakaś kpina! Żadna sprawiedliwość! Polskie prawo jest śmieszne i sprzyja przestępcom... Źródło komentarza: Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry Autor komentarza: Czaro Treść komentarza: Wyrok zbyt niski, to morderstwo, naćpany i pijany użył auta do zabicia. Nikt tym ludziom życia nie wróci. Źródło komentarza: Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry Autor komentarza: ETM Treść komentarza: Antoni do broni Źródło komentarza: Antoni Macierewicz z zarzutami. Chodzi o słowa o „agentach rosyjskich” w SKW Autor komentarza: Zainteresowana Treść komentarza: Co z wykupem mieszkań w TTBS? Źródło komentarza: Tomaszowskie TBS ogłasza przetargi na najem lokali użytkowych. W ofercie adresy przy Piłsudskiego, Warszawskiej i Stolarskiej Autor komentarza: Edek Treść komentarza: Mieszkam na południu Tomaszowa i chce S12 w wariancie południowym. Najlepiej ze zjazdach na ul. Jana Pawła 2 w okolicy grot żeby sie szybko wjeżdżało i wyjeżdżało z miasta do Łodzi. Źródło komentarza: S12. Droga, o którą Tomaszów walczy od lat. Rozwój, protesty i rachunek za planistyczny chaos
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama