W czwartek Trump powiedział w rozmowie z telewizją Fox News, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały pomocy NATO i „nigdy tak naprawdę o nic nie prosiły” sojuszników.
– Wiecie, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu, i tak zrobili. Pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu – dodał amerykański przywódca.
Po zamachach 11 września 2001 r. NATO po raz pierwszy i dotychczas jedyny powołało się na artykuł 5. Traktatu północnoatlantyckiego – mówiący o wspólnej obronie w razie ataku na jednego z sojuszników. Państwa NATO wsparły USA w tzw. wojnie z terroryzmem, w tym w wieloletnich misjach w Afganistanie i Iraku, chociaż formalnie operacje nie były prowadzone na podstawie tego artykułu.
W trwającej blisko 20 lat misji w Afganistanie wzięły udział wojska m.in. Polski i Wielkiej Brytanii. Zginęło ponad 3500 żołnierzy koalicji, najwięcej z nich – blisko 2500 – było Amerykanami. Armia brytyjska poniosła drugie pod względem wielkości straty – zginęło 457 wojskowych. W Afganistanie poległo też 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny.
Słowa Trumpa wywołały w piątek falę oburzenia w Wielkiej Brytanii.
Premier Keir Starmer ocenił ją jako obraźliwą i skandaliczną i zasugerował, że Trump powinien przeprosić.
Książę Harry, który sam dwukrotnie służył w Afganistanie, podkreślił, że ofiara poległych tam żołnierzy zasługuje na szacunek i prawdę.
Wypowiedź amerykańskiego prezydenta skrytykowali też m.in. minister obrony John Healey czy szefowa opozycyjnej Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch.
W brytyjskich mediach pojawiły się głosy weteranów i rodzin poległych żołnierzy, podkreślające poświęcenie i ofiarę wojskowych, którzy służyli i ginęli w Afganistanie.
Na słowa Trumpa zareagował także polski wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Ofiara polskich żołnierzy nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana – podkreślił minister. Zapewnił jednocześnie, że „Polska zawsze była, jest i będzie odpowiedzialnym i wiarygodnym sojusznikiem”.
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski napisał w serwisie X: „Zwierzchnik sił zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy”, dołączając do wpisu zdjęcie prezydenta Karola Nawrockiego i Trumpa z ich niedawnego spotkania w Davos.
Na ten wpis zareagował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, zapewniając, że Nawrocki zawsze „stał, stoi i będzie stał po stronie polskiego żołnierza”. Zarzucił też Sikorskiemu „wykorzystywanie polskich żołnierzy do bieżącej walki politycznej”.
Sikorski w kolejnym wpisie podkreślił, że „nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy”.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz napisał z kolei na X: „Krytyka postawy niektórych państw europejskich nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski i polskiego żołnierza. A próba wykorzystywania tej tematyki do ataku na Prezydenta RP – Zwierzchnika Sił Zbrojnych jest zachowaniem niegodnym i cynicznym. Zwłaszcza kiedy robią to ministrowie Rządu Rzeczypospolitej”.
Premier Donald Tusk we wpisie w X przypomniał, że w 2011 r. uczestniczył w Afganistanie w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. „Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi” – dodał szef rządu.
W mediach kanadyjskich pojawiły się też głosy weteranów z tego kraju urażonych słowami amerykańskiego prezydenta. Przypomniano, że w Afganistanie zginęło 158 kanadyjskich żołnierzy – najwięcej po Amerykanach i Brytyjczykach.
Prezydent Trump ma rację: wkład Ameryki w NATO przyćmiewa wkład innych krajów – przekazała w piątek PAP zastępczyni rzecznika Białego Domu Anna Kelly, proszona o komentarz do krytycznych reakcji na słowa amerykańskiego przywódcy o roli sojuszników w Afganistanie. (PAP)


































































Napisz komentarz
Komentarze