Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył ponad 200 tys. zł kary na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Sprawa dotyczy pacjentki, której zdaniem doszło do naruszenia praw pacjentki w trakcie leczenia ciąży z poważną wadą płodu. Kontrola wykazała nieprawidłowości m.in. w zakresie informacji przekazywanych chorej oraz sposobu podejmowania decyzji medycznych.
Decyzja o karze finansowej zapadła po kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia w jednej z najważniejszych placówek medycznych w regionie, czyli Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Sprawa dotyczy historii pacjentki, która była leczona na oddziale ginekologii i patologii ciąży w Łodzi.
NFZ: naruszono prawa pacjentki
Według informacji przekazanych przez kolektyw Legalna Aborcja, pacjentka została poinformowana o wyniku kontroli NFZ, który wykazał dwie zasadnicze nieprawidłowości.
Pierwsza z nich dotyczyła naruszenia prawa pacjentki do informacji o stanie zdrowia. Kontrolerzy uznali, że kobieta nie była w pełni informowana o wszystkich możliwych scenariuszach przebiegu choroby płodu, rokowaniach oraz dostępnych metodach diagnostycznych i leczenia.
Drugim zarzutem było naruszenie prawa do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością. Według ustaleń kontrolerów problem dotyczył m.in. sposobu przeprowadzenia konsylium lekarskiego oraz uzależnienia udzielenia świadczenia od przedstawienia dokumentu, który – jak wskazano – znajdował się już w dyspozycji szpitala.
W rezultacie NFZ nałożył na szpital w Łodzi karę w wysokości 208 tys. zł. Placówka może odwołać się od decyzji do 16 marca.
Wcześniej interweniował Rzecznik Praw Pacjenta
Sprawą zajmował się również Rzecznik Praw Pacjenta, który w wyniku własnej kontroli stwierdził naruszenie kilku podstawowych praw chorej.
Dotyczyło to m.in.:
- prawa do informacji,
- prawa do świadczeń zdrowotnych,
- prawa do poszanowania godności i intymności.
W raporcie wskazano, że w trakcie leczenia lekarze skupiali się przede wszystkim na stanie płodu, a nie na zdrowiu pacjentki. W ocenie urzędu mogło to ograniczyć jej udział w procesie podejmowania decyzji dotyczących leczenia.
Pacjentka: „czekałam półtora roku na tę decyzję”
Pacjentka, określana w mediach jako pani Anita, podkreśla, że przez wiele miesięcy oczekiwała na oficjalne stanowisko instytucji państwowych.
– Czekałam prawie półtora roku, by ktoś jasno powiedział, że tak nie powinna być traktowana pacjentka w tak trudnej sytuacji zdrowotnej – podkreśliła.
Jak zaznaczyła, liczy na to, że decyzja NFZ w sprawie szpitala w Łodzi będzie sygnałem dla lekarzy i pracowników ochrony zdrowia, że prawa pacjenta muszą być respektowane.
Sprawa dotyczyła ciąży z poważną wadą płodu
Według relacji medialnych kobieta dopiero na późnym etapie ciąży dowiedziała się o poważnych wadach płodu. Wraz z mężem rozważała terminację ciąży ze względów zdrowotnych.
Po zgłoszeniu wniosku o przerwanie ciąży w szpitalu w Łodzi, jej sprawa była analizowana przez kilka konsyliów lekarskich. W trakcie pobytu w placówce pacjentka została także skierowana na oddział psychiatryczny, gdzie spędziła kilka dni na obserwacji.
Ostatecznie lekarze zaproponowali zakończenie ciąży przez cesarskie cięcie, na co kobieta nie wyraziła zgody.
Zabieg przeprowadzono w innym szpitalu
Pacjentka wraz z rodziną zdecydowała się ostatecznie przeprowadzić terminację ciąży w innej placówce medycznej.
Zabieg wykonano w szpitalu w Oleśnicy, gdzie zastosowano procedurę asystolii płodu, polegającą na podaniu zastrzyku zatrzymującego akcję serca.




























































Napisz komentarz
Komentarze