Dziś jest sobota, 13 czerwca 2026 roku, sto sześćdziesiąty czwarty dzień roku. Do końca roku pozostało 201 dni. Słońce wzeszło o godz. 04.14, a zajdzie o godz. 20.56. Imieniny obchodzą: Grzegorz, Olga, Tobiasz, Gerard, Herman, Gracja, Antoni oraz Lucjan.
Są takie daty, które nie mieszczą się w jednej rubryce kalendarza. 13 czerwca prowadzi nas przez mury Smoleńska, pola Rokitnej, Londyn pod ostrzałem niemieckich pocisków V1, podziemny druk „Solidarności Walczącej” i pierwsze polskie wybory do Parlamentu Europejskiego. A potem, jakby historia chciała złapać oddech, przenosi nas na scenę: do świata Michała Bajora, Antoniny Krzysztoń, Kasi Kowalskiej, Anity Lipnickiej, Benny’ego Goodmana i Alanis Morissette.
To data, w której słychać i szablę, i klarinet. I może właśnie dlatego tak dobrze nadaje się do kalendarium — bo przypomina, że historia nigdy nie jest tylko spisem dat. Jest raczej wielogłosem: czasem marszem, czasem requiem, czasem rockową balladą, która wraca po latach z nowym znaczeniem.
Wojska polskie zdobywają Smoleńsk
415 lat temu, 13 czerwca 1611 roku, wojska polskie zdobyły Smoleńsk. Był to jeden z najważniejszych momentów wojny Rzeczypospolitej z państwem moskiewskim w okresie wielkiej smuty. Oblężenie trwało długo i pochłonęło ogromne siły. Smoleńsk, twierdza o strategicznym znaczeniu, był bramą do Moskwy, ale też symbolem rywalizacji o wpływy na wschodzie Europy.
Dla Rzeczypospolitej zwycięstwo miało wymiar polityczny i prestiżowy. W tle tej historii pobrzmiewa jednak także gorzka nuta. XVII wiek, tak często malowany w polskiej wyobraźni barwami tryumfu husarii, był jednocześnie początkiem wielkiego wyczerpywania państwa. Potęga wyglądała imponująco, lecz pod jej zbroją coraz mocniej pracowały pęknięcia.
Antoni Henryk Radziwiłł — arystokrata, kompozytor i mecenas
251 lat temu, w 1775 roku, w Wilnie urodził się Antoni Henryk Radziwiłł — kompozytor, mecenas sztuki, polityk, a w latach 1815–1831 namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego.
Radziwiłł należał do świata, w którym polityka, salon, muzyka i literatura przenikały się naturalnie. Był człowiekiem epoki przejścia: między końcem dawnej Rzeczypospolitej a nową Europą, którą po rewolucji francuskiej i wojnach napoleońskich układano na kongresowych mapach. Jego pasja muzyczna nie była dodatkiem do biografii, lecz jednym z jej głównych tonów. Komponował, wspierał artystów, współtworzył atmosferę, w której kultura stawała się azylem pamięci narodowej.
Henryk Dembiński — generał emigracji i niespokojnej Europy
162 lata temu, w 1864 roku, w Paryżu zmarł gen. Henryk Dembiński — uczestnik wojen napoleońskich, generał dywizji w Powstaniu Listopadowym, gubernator Warszawy, działacz emigracyjny, a w czasie rewolucji węgierskiej dowódca Armii Północnej, szef sztabu i przejściowo wódz naczelny armii węgierskiej.
Dembiński był postacią charakterystyczną dla polskiego XIX wieku: żołnierzem bez własnego państwa, oficerem, którego los rzucał od jednej europejskiej sprawy do drugiej. Takich ludzi romantyzm lubił portretować z patosem, ale za legendą kryło się życie trudne, często pełne sporów, porażek i emigracyjnej samotności. Europa, w której walczył, była kontynentem rewolucji, niespełnionych konstytucji i narodów czekających na swój moment.
Szarża pod Rokitną — mit, odwaga i cena legendy
111 lat temu, w 1915 roku, pod Rokitną ułani II Brygady Legionów Polskich przeprowadzili szarżę na rosyjskie okopy. Poległ dowódca szwadronu, rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz. Szarża stała się jednym z symboli walk o niepodległość, tematem obrazów, pieśni i utworów poetyckich.
W polskiej pamięci Rokitna ma w sobie coś z „Somosierry” XX wieku — jest jednocześnie czynem wojskowym i opowieścią o narodowej wyobraźni. Ułańska szarża na pozycje przeciwnika brzmi dziś jak scena z filmu, w którym kamera pędzi razem z końmi, a muzyka narasta jak u Kilara. Tyle że za romantycznym obrazem zawsze stoją konkretne nazwiska, rany i śmierć. Legenda bywa piękna, ale nigdy nie jest bezpłatna.
Bronisław Baczko — filozof, który wyszedł z dogmatu
102 lata temu, w 1924 roku, urodził się Bronisław Baczko, filozof i historyk idei, współtwórca warszawskiej szkoły historyków idei. Początkowo związany z marksizmem, z czasem stał się jednym z jego krytycznych interpretatorów. Po wydarzeniach Marca 1968 roku został usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego i zmuszony do emigracji. Związał się następnie z Uniwersytetem Genewskim.
Baczko pisał m.in. o Rousseau, rewolucji francuskiej, terrorze i wyobrażeniach społecznych. W jego biografii jak w soczewce widać dramat polskiej inteligencji XX wieku: fascynację wielkimi projektami ideologicznymi, rozczarowanie, wykluczenie i konieczność budowania własnego głosu poza krajem. Zmarł 29 sierpnia 2016 roku w Genewie.
Pierwsze pociski V1 spadają na Londyn
82 lata temu, w 1944 roku, na Londyn spadły pierwsze niemieckie pociski V1. Była to nowa faza wojny: terror technologiczny, wojna prowadzona nie tylko armiami, ale też strachem, dźwiękiem silnika i oczekiwaniem na ciszę, po której następowała eksplozja.
V1, nazywane latającymi bombami, miały złamać morale Brytyjczyków. Londyn znał już naloty Luftwaffe z czasów Blitz, ale broń odwetowa III Rzeszy wprowadzała nową jakość grozy. W tej historii jest zimny cień przyszłości — zapowiedź epoki rakiet, systemów dalekiego rażenia i wojny, w której cywil coraz częściej stawał się celem.
„Solidarność Walcząca” — podziemny druk przeciwko imperium
44 lata temu, w 1982 roku, we Wrocławiu ukazał się pierwszy numer podziemnego pisma „Solidarność Walcząca”. Był to tygodnik antykomunistycznej organizacji, która powstała po rozłamie we wrocławskim Regionalnym Komitecie Strajkowym. Jej inicjatorem i przewodniczącym był Kornel Morawiecki.
„Solidarność Walcząca” należała do najbardziej radykalnych nurtów opozycji antykomunistycznej. Nie chciała tylko złagodzenia systemu, lecz jego demontażu. W czasach stanu wojennego podziemna prasa była czymś więcej niż informacją. Była aktem obywatelskiego oporu. Kartka papieru, powielacz, konspiracyjny kolportaż — to były narzędzia walki w kraju, w którym prawda musiała chodzić bocznymi drzwiami.
Karol Małcużyński — głos kroniki i świadek Norymbergi
42 lata temu, w 1984 roku, w Warszawie zmarł Karol Małcużyński — dziennikarz, publicysta, korespondent na procesie zbrodniarzy wojennych w Norymberdze, autor komentarzy do Polskiej Kroniki Filmowej, poseł na Sejm w okresie PRL.
Małcużyński należał do pokolenia dziennikarzy, które widziało historię z bardzo bliska. Proces norymberski był jednym z najważniejszych momentów XX-wiecznego rozliczenia z nazizmem. Z dzisiejszej perspektywy warto pamiętać, że dokumentowanie zbrodni było nie tylko pracą reporterską, ale też budowaniem pamięci prawnej i moralnej świata po katastrofie.
Jan Paweł II beatyfikuje 108 męczenników II wojny światowej
27 lat temu, w 1999 roku, w Warszawie papież Jan Paweł II beatyfikował 108 męczenników II wojny światowej. Byli wśród nich duchowni, zakonnicy, zakonnice i świeccy, którzy ponieśli śmierć z rąk niemieckiego okupanta.
Ta beatyfikacja była jednym z najważniejszych religijnych i symbolicznych gestów papieskiej pielgrzymki. Przypominała, że II wojna światowa nie jest tylko historią frontów, konferencji i map. To także historia sumienia, wierności, cierpienia i wyborów podejmowanych w sytuacjach granicznych. W polskiej pamięci martyrologia bywa czasem słowem zużytym, ale za nim kryją się konkretni ludzie — nie pomniki, lecz biografie przerwane przemocą.
Pierwsze polskie wybory do Parlamentu Europejskiego
22 lata temu, 13 czerwca 2004 roku, w Polsce po raz pierwszy odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego. Wygrała je Platforma Obywatelska, uzyskując 24,10 proc. głosów. Drugie miejsce zajęła Liga Polskich Rodzin, trzecie Prawo i Sprawiedliwość. Frekwencja wyniosła 20,87 proc., a w Parlamencie Europejskim zasiadło 54 polskich posłów.
Był to moment świeżo po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Entuzjazm integracji mieszał się z nieufnością, niewiedzą i polityczną kalkulacją. Niska frekwencja pokazała, że Europa była wtedy dla wielu obywateli bardziej hasłem niż codziennym doświadczeniem. Dziś, po ponad dwóch dekadach, widać wyraźnie, że decyzje podejmowane w Brukseli i Strasburgu dotykają lokalnych spraw znacznie mocniej, niż wielu wyborcom wydawało się w 2004 roku.
Dziś w kraju: pociągi wracają do Łomży
W kraju uwagę przyciąga dziś zapowiedziana wizyta premiera Donalda Tuska i ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka na trasie Ostrołęka–Łomża. Od 14 czerwca mieszkańcy Łomży mają ponownie korzystać z regularnych połączeń kolejowych z Białymstokiem, Ostrołęką i Olsztynem. Pociągi wracają do miasta po 33 latach przerwy.
To nie tylko informacja komunikacyjna. W kraju, w którym wiele średnich miast przez lata wypadało z kolejowej mapy, powrót połączeń ma znaczenie społeczne i symboliczne. Kolej to praca, szkoła, lekarz, uczelnia, kultura, a czasem po prostu poczucie, że państwo nie odwróciło się plecami. W Tomaszowie Mazowieckim i regionie łódzkim dobrze wiemy, jak ważna jest dostępność transportowa — bo lokalność bez komunikacji potrafi zmienić się w wyspę.
Za granicą: Komisja Wenecka i polski spór o sądy
Za granicą istotnym punktem dnia są obrady Komisji Weneckiej, organu doradczego Rady Europy do spraw prawa konstytucyjnego. Komisja ma zająć się opinią dotyczącą prezydenckiego projektu ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.
W tle pozostaje jeden z najważniejszych sporów ustrojowych ostatnich lat: spór o sądownictwo, niezależność sędziów, Krajową Radę Sądownictwa i prawo obywatela do rzetelnego procesu. W polskim porządku prawnym podstawą jest tu m.in. art. 45 Konstytucji RP, zgodnie z którym każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Podobną zasadę wyraża art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Prawo do sądu brzmi sucho tylko na papierze. W życiu oznacza coś bardzo konkretnego: czy obywatel może dochodzić swoich racji bez lęku, że trafi na instytucję politycznie ustawioną, przewlekłą albo pozbawioną zaufania. To fundament państwa prawa — mniej widowiskowy niż kampanie wyborcze, ale ważniejszy od większości politycznych fajerwerków.
Kalendarium muzyczne: 13 czerwca
Howard Leese — gitarowy filar Heart
75 lat temu, w 1951 roku, urodził się Howard Leese, wokalista i multiinstrumentalista, najbardziej znany jako wieloletni członek zespołu Heart. Grał również z Bad Company. W historii rocka Leese należy do tych muzyków, którzy nie zawsze stoją na pierwszym planie, ale bez nich brzmienie zespołu traci kręgosłup.
Heart, prowadzone przez siostry Ann i Nancy Wilson, zapisało się w historii rocka jako grupa łącząca siłę hard rocka z melodyjnością i emocjonalnym rozmachem. Leese współtworzył ten pejzaż gitar, klawiszy i scenicznej elegancji.
Antonina Krzysztoń — głos poezji, modlitwy i ciszy
72 lata temu, w 1954 roku, urodziła się Antonina Krzysztoń — piosenkarka, kompozytorka i autorka tekstów. Jej twórczość wyrasta z poezji śpiewanej, ballady, duchowości i intymnej rozmowy z odbiorcą.
Krzysztoń nie potrzebuje wielkiego huku. Jej piosenki działają inaczej: jak światło zapalone późnym wieczorem w pokoju, w którym ktoś jeszcze czuwa. W polskiej muzyce jest głosem osobnym — dalekim od estradowej krzykliwości, bliższym skupieniu i słowu.
Michał Bajor — teatr piosenki
69 lat temu, w 1957 roku, urodził się Michał Bajor, aktor i piosenkarz. Jego kariera to rzadki przykład konsekwentnie budowanego teatru piosenki. Bajor śpiewa tak, jak aktor wypowiada monolog: z dykcją, dramaturgią i precyzją emocji.
W jego wykonaniach tekst ma wagę. Nie jest dodatkiem do melodii, ale osią utworu. To tradycja bliska francuskiej chanson, polskiej piosence literackiej i scenicznej elegancji, której dziś coraz mniej w świecie szybkich refrenów.
David Gray — „White Ladder” i melancholia przełomu wieków
58 lat temu, w 1968 roku, urodził się David Gray, brytyjski piosenkarz i autor tekstów. Światową popularność przyniósł mu album „White Ladder”, z przebojami takimi jak „Babylon” czy „This Year’s Love”.
Gray uchwycił coś charakterystycznego dla końcówki lat 90. i początku XXI wieku: miejską melancholię, intymność głosu i elektroniczno-akustyczne brzmienie, które nie chciało już być ani czystym folkiem, ani typowym popem.
Rivers Cuomo — ironia, szkolne swetry i Weezer
56 lat temu, w 1970 roku, urodził się Rivers Cuomo, wokalista, gitarzysta i autor tekstów grupy Weezer. Zespół stał się jednym z symboli alternatywnego rocka lat 90., a jego debiutancki „Blue Album” do dziś pozostaje płytą kultową.
Cuomo stworzył bohatera antyrockowego: neurotycznego, autoironicznego, nieco nerdowskiego, a przy tym zdolnego pisać refreny, które wchodzą do głowy jak najlepsze power-popowe zaklęcia.
Kasia Kowalska — głos pokolenia lat 90.
53 lata temu, w 1973 roku, urodziła się Katarzyna Kowalska, wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów i producentka. Dla polskiej muzyki lat 90. była jednym z głosów najważniejszych — mocnym, rozpoznawalnym, emocjonalnym.
Jej debiutanckie lata przypadły na czas, gdy polski pop i rock szukały nowego języka po transformacji. Kowalska potrafiła połączyć przebojowość z ciemniejszym tonem, osobistym tekstem i sceniczną charyzmą. To głos, który nie udawał słodyczy, gdy chciał mówić o bólu.
Anita Lipnicka — od Varius Manx do własnej drogi
51 lat temu, w 1975 roku, urodziła się Anita Lipnicka, piosenkarka i autorka tekstów. Popularność zdobyła jako wokalistka Varius Manx, później współpracowała z Johnem Porterem i rozwinęła karierę solową.
Jej droga jest ciekawa, bo pokazuje wyjście z zespołowego sukcesu w stronę bardziej autorskiej, dojrzałej wypowiedzi. Od przebojów śpiewanych przez całą Polskę po kameralne piosenki, w których więcej jest półcienia niż stadionowego światła.
Justin Hayward i „Night Flight”
46 lat temu, w 1980 roku, ukazał się solowy album Justina Haywarda „Night Flight”. Hayward, znany przede wszystkim z The Moody Blues, należał do muzyków łączących rock progresywny, popową melodyjność i nastrojową balladę.
„Night Flight” to płyta z epoki, w której wielu artystów lat 60. i 70. próbowało odnaleźć się w nowym brzmieniu początku lat 80. Czasem zderzały się tam syntezatory, romantyczna fraza i echo dawnych hippisowskich marzeń.
Radek Łukasiewicz — Pustki, Bisz/Radex i inteligentna alternatywa
45 lat temu, w 1981 roku, urodził się Radek Łukasiewicz, wokalista, autor tekstów, kompozytor i realizator dźwięku. Założyciel i lider zespołu Pustki, członek duetu Bisz/Radex.
Łukasiewicz reprezentuje nurt polskiej alternatywy, która nie boi się literackości, brudu gitar, eksperymentu i rozmowy z tradycją. Pustki potrafiły korzystać z poezji, a jednocześnie nie zamieniać muzyki w szkolną akademię. To rzadkie i cenne.
Donna Summer pracuje ciężko za pieniądze
43 lata temu, w 1983 roku, ukazał się album Donny Summer „She Works Hard for the Money”. Tytułowy utwór stał się jednym z jej najbardziej rozpoznawalnych przebojów i hymnem codziennej pracy kobiet.
Donna Summer, królowa disco, w latach 80. pokazała, że potrafi wyjść poza parkietową euforię. „She Works Hard for the Money” ma w sobie społeczną energię — opowieść o wysiłku, dumie i niewidzialnej pracy, którą pop potrafił czasem opowiedzieć lepiej niż niejeden manifest.
Benny Goodman — król swingu
40 lat temu, w 1986 roku, zmarł Benny Goodman, klarnecista jazzowy, nazywany królem swingu. Urodził się 30 maja 1909 roku.
Goodman był jednym z tych muzyków, którzy zmienili jazz w zjawisko masowe. Jego koncert w Carnegie Hall w 1938 roku przeszedł do historii jako symboliczny moment wejścia jazzu na salony amerykańskiej kultury. Swing w jego wykonaniu miał elegancję, tempo i nerw wielkiego miasta.
Måns Zelmerlöw — pop ze szwedzkim szlifem
40 lat temu, w 1986 roku, urodził się Måns Zelmerlöw, szwedzki piosenkarz, zwycięzca Konkursu Piosenki Eurowizji 2015 z utworem „Heroes”.
Szwecja od dekad jest jednym z laboratoriów europejskiego popu. Zelmerlöw wpisuje się w tę tradycję: produkcyjna precyzja, chwytliwy refren, sceniczna dyscyplina i umiejętność budowania piosenki tak, by działała jednocześnie w radiu, telewizji i wielkiej hali koncertowej.
Kim Wilde i album „Close”
38 lat temu, w 1988 roku, Kim Wilde wydała album „Close”. Była to jedna z jej najważniejszych płyt, zawierająca przeboje, które umocniły jej pozycję w europejskim popie końca lat 80.
Kim Wilde miała w sobie charakterystyczne połączenie chłodu new wave, popowej przebojowości i wizerunkowej wyrazistości. „Close” to muzyka epoki kaset magnetofonowych, neonów i teledysków, które MTV zamieniało w globalne sny.
Sarsa — charakterystyczny głos współczesnego popu
37 lat temu, w 1989 roku, urodziła się Sarsa, czyli Marta Markiewicz — piosenkarka, autorka tekstów i kompozytorka. Jej rozpoznawalność przyniósł utwór „Naucz mnie”, który stał się jednym z dużych polskich przebojów ostatniej dekady.
Sarsa należy do artystek, które wypracowały charakterystyczny znak rozpoznawczy — nie tylko w głosie, ale też w wizerunku i sposobie prowadzenia melodii. W popie, gdzie łatwo zniknąć w produkcyjnej masie, to wartość nie do przecenienia.
„Jagged Little Pill” — album, który krzyczał za całe pokolenie
31 lat temu, w 1995 roku, ukazał się album Alanis Morissette „Jagged Little Pill”. To jedna z najważniejszych płyt lat 90., łącząca rock alternatywny, popową siłę i bezkompromisową emocjonalność.
„You Oughta Know”, „Ironic”, „Hand in My Pocket”, „You Learn” — te utwory brzmiały jak dziennik pokolenia, które miało dość udawania, że wszystko jest w porządku. Alanis Morissette wniosła do mainstreamu gniew, ironię, ranę i samoświadomość. Nie śpiewała jak grzeczna gwiazda pop. Śpiewała jak ktoś, kto właśnie otworzył okno w dusznym pokoju.
Jacek Skubikowski — autor piosenek, które znała cała Polska
19 lat temu, w 2007 roku, zmarł Jacek Skubikowski — piosenkarz, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów. Pisał dla siebie, ale również dla wielu znanych artystów i zespołów, m.in. Lombardu, Lady Pank, Martyny Jakubowicz, Krystyny Prońko, Ewy Bem i Majki Jeżowskiej.
Skubikowski był jednym z tych twórców, których nazwisko nie zawsze pojawia się na pierwszym planie, choć ich piosenki żyją w zbiorowej pamięci. To osobny rodzaj muzycznej nieśmiertelności: niekoniecznie stać w świetle reflektora, ale zostawić refren, który ktoś nuci po latach w samochodzie, kuchni albo na szkolnym korytarzu.
13 czerwca — historia jak partytura
Dzisiejsze kalendarium układa się jak szeroka partytura. Są w nim fanfary zwycięstwa pod Smoleńskiem, ułański galop Rokitnej, mrok Londynu pod ostrzałem V1, szelest podziemnej prasy, papieska modlitwa za męczenników i pierwsze polskie głosy oddane do Parlamentu Europejskiego.
A obok tego wszystkiego muzyka — od swingu Benny’ego Goodmana po emocjonalny krzyk Alanis Morissette, od literackiej piosenki Michała Bajora po rockową drogę Anity Lipnickiej i Kasi Kowalskiej. Historia i muzyka mają ze sobą więcej wspólnego, niż się wydaje. Jedna i druga wraca. Czasem jako lekcja, czasem jako ostrzeżenie, czasem jako refren, którego nie da się zapomnieć.



Komentarze