Tragiczny wypadek na A1 pod Piotrkowem Trybunalskim
Do tragedii doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. W wyniku zderzenia BMW z Kią samochód Kia uderzył w bariery energochłonne i stanął w płomieniach. Na miejscu zginęła trzyosobowa rodzina – małżeństwo oraz ich pięcioletni syn.
O spowodowanie tego tragicznego wypadku na A1 oskarżony jest Sebastian M., który podczas czwartkowej rozprawy przedstawił swoje wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia.
Sebastian M.: „Nie jechałem 300 km/h”
W swoich wyjaśnieniach Sebastian M. stanowczo zaprzeczył, aby jechał z prędkością wskazywaną przez biegłych. Według opinii ekspertów samochód BMW mógł poruszać się z prędkością przekraczającą 300 km/h.
Oskarżony twierdzi jednak, że było to niemożliwe.
– Nie jechałem ani 315, ani 330 km/h. Wydawało mi się, że prędkość mogła wynosić około 170 km/h, a po analizie akt sprawy uważam, że maksymalnie 200 km/h – mówił przed sądem.
Jak tłumaczył, prowadzone przez niego BMW było ciężkim i dobrze wyciszonym samochodem, dlatego prędkość mogła być w nim słabo odczuwalna.
Wyjazd z Polski po wypadku
Jednym z najbardziej komentowanych wątków sprawy był wyjazd Sebastiana M. z Polski po wypadku. Oskarżony tłumaczył, że była to wcześniej zaplanowana podróż służbowa.
Najpierw udał się na targi w Monachium, następnie pojechał samochodem do Stambułu, a później poleciał do Dubaju, gdzie miał zaplanowane spotkania biznesowe.
– Nigdy nie uciekłem i nigdy nie miałem takiego zamiaru – przekonywał.
Dodał, że po zakończeniu podróży zamierzał wrócić do kraju, jednak został zatrzymany i przez dwa miesiące przebywał w areszcie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a następnie objęto go zakazem opuszczania kraju.
Oskarżony kwestionuje opinie biegłych
Podczas rozprawy Sebastian M. podważał także opinie biegłych, które stanowią podstawę aktu oskarżenia.
Twierdził, że w aktach sprawy pojawia się 14 różnych szacunków prędkości BMW, a kolejne ekspertyzy – jego zdaniem – zawierają błędy.
– Prędkość BMW rosła wraz z nagonką medialną – mówił, zarzucając ekspertom nieprawidłową analizę miejsca zdarzenia.
Według oskarżonego możliwe jest również, że Kia poruszała się na kole dojazdowym, które mogło ulec uszkodzeniu, co doprowadziło do nagłej zmiany toru jazdy pojazdu. Tego scenariusza nie potwierdzają jednak opinie biegłych zawarte w akcie oskarżenia.
Świadkowie tragedii
Przed przesłuchaniem oskarżonego sąd wysłuchał także ostatnich świadków w tej sprawie. Była wśród nich policjantka ruchu drogowego, która pracowała na miejscu zdarzenia, oraz pasażer busa, który wraz z kierowcą próbował gasić płonący samochód.
Grozi mu do ośmiu lat więzienia
Sebastian M. został sprowadzony do Polski w maju 2024 roku ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym.
Za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego na autostradzie A1 grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Proces w tej głośnej sprawie nadal trwa.




























































Napisz komentarz
Komentarze