Do większości wątków poruszonych w tym felietonie jeszcze wrócę. Dzisiaj chciałbym pokazać jedynie ogólny obraz działań na szkodę mieszkańców miasta i powiatu. Nieprzypadkowo skupię się na temacie ochrony zdrowia, który przez lata był mi w Radzie Powiatu szczególnie bliski.
Wystarczyło 12 miesięcy
Kiedy 1 stycznia ubiegłego roku ze stanowiska prezesa Tomaszowskiego Centrum Zdrowia odchodził dr Wiesław Chudzik, poinformowany o nieprzedłużeniu umowy za pomocą sms-a, mógł pochwalić się rocznym zyskiem spółki na poziomie 7 milionów złotych. To był rewelacyjny wynik, biorąc pod uwagę zarówno skalę działalności, jak i fakt, że większość placówek medycznych wykazywała poważne straty. Tomaszowski szpital był jednym z nielicznych w kraju, który solidnie wychodził na plus.
Zyski notują najczęściej wysoce wyspecjalizowane szpitale, np. oferujące usługi kardiologiczne, dobrze wyceniane przez NFZ. W placówkach multidyscyplinarnych większość oddziałów przynosi spore straty. Tam, gdzie jedni wychodzą na minus, inni muszą wychodzić na plus — i to w takim stopniu, by rachunek wyników był dodatni. Dokładnie tak było w Tomaszowie. Efektem był wspomniany na wstępie zysk.
Po odejściu Wiesława Chudzika przez ponad rok w Tomaszowskim Centrum Zdrowia „rządził” Marek Utracki. Słowo „rządził” jest w pełni uzasadnione, bo nie jest ono tożsame z zarządzaniem. Jedno polega na wydawaniu poleceń, drugie — na zdolności do przewidywania i analizy ich skutków. A skutki są obecnie właśnie wyliczane. W spółce szacuje się, że strata za ubiegły rok może wynieść co najmniej 5 milionów złotych. Różnica rok do roku to 12 milionów złotych.
Na koncie Tomaszowskiego Centrum Zdrowia poprzedni prezes pozostawił ponad 20 milionów złotych „żywej” gotówki. Z tego, co dowiedziałem się od prezesa Konrada Borowskiego, jest jej obecnie ponad 10 milionów złotych mniej. Co się stało z tymi pieniędzmi? Były oszczędzane na konieczne inwestycje, jak chociażby budowa nowego bloku operacyjnego.
W tym czasie prezes Utracki, poprzez powołanego przez siebie na stanowisko rzecznika prasowego szpitala innego działacza PiS, Radosława Marca, grzmiał w internecie o rzekomo nieprawdziwych informacjach publikowanych przeze mnie, podkreślając dobrą kondycję finansową spółki i jej wypłacalność. Wtórowali mu działacze Koalicji Obywatelskiej. Marzec nawet podkreślał dobrą współpracę z KO, sugerując brak zainteresowania z mojej strony przez wszystkie lata sprawowania funkcji szefa Komisji Zdrowia. W tym wszystkim zapominano jednak najczęściej dodać, że wypłacalność tę gwarantowały środki zgromadzone przez poprzednika.
Ostrzegaliśmy
Tuż po powołaniu Marka Utrackiego na stanowisko prezesa, wspólnie z Piotrem Kagankiewiczem ostrzegaliśmy podczas obrad Rady Powiatu, że zarządzanie szpitalem — gdzie pracują setki osób — to specyfika branży i konieczna jest specjalistyczna wiedza. To nie to samo, co handel marchewką na osiedlowym bazarku. Pisowscy radni rzucili się na nas niczym stado szarańczy. Podkreślali rzekome walory nowego prezesa, „przywiezionego w teczce” przez Antoniego Macierewicza — wcześniej przez lata jego protegowanego i współpracownika. Trudno spierać się z kompletnymi ignorantami, którzy przecież wiedzą „lepiej”.
Sygnały zwrotne zaczęły przychodzić bardzo szybko. Pracownicy szpitala załamywali ręce, twierdząc, że ludzie, z którymi muszą pracować, nie są w stanie zrozumieć tego, co się do nich mówi; że nie posiadają nie tylko specjalistycznej, ale nawet podstawowej wiedzy.
Zaczęli odchodzić kolejni doświadczeni pracownicy. Odeszła księgowa Alina Jodłowska oraz osoba zajmująca się w szpitalu kadrami. Na miejsce tej pierwszej przyjęto radną Paulinę Sochę, której wiedza na temat rachunkowości była zerowa (więc trzeba było zatrudnić kolejną osobę na umowę zlecenie). Na miejsce drugiej — partnerkę szefa rady nadzorczej spółki, także pisowskiego działacza z Bełchatowa.
W spółce zaczęli pojawiać się kolejni działacze, radni i dyrektorzy — z Tomaszowa, Piotrkowa, Łodzi i Warszawy. Merytorycznie nieprzygotowani, za to z odpowiednią legitymacją partyjną.
Na efekty nie czekaliśmy długo. Partyjni działacze nie byli w stanie poprawić wniosku o dofinansowanie bloku operacyjnego przez co straciliśmy możliwość jego budowy. Połozono też "Bezpiueczną Przystań", o którą walczyć musi teraz Konbrad Borowski.
Co na to radni Koalicji Obywatelskiej, którzy przejęli poprzez komisję Zdrowia nadzór i odpowiedzialność za sprawy związane z opieką zdrowotną? Nic. Krytykowali poprzedników.
Ależ to były nagrody
Aby odwrócić uwagę, skupiono się na nagrodach wypłaconych rok wcześniej. Grzmiał Zarząd Powiatu, grzmieli radni PiS. Wspomagali ich koalicjanci z Platformy Obywatelskiej. Radny Mordaka rozpętał burzę w internecie i na nic były tłumaczenia, że nagrody związane były z zyskiem, pozyskanymi środkami zewnętrznymi oraz przygotowanymi projektami. Tak argumentował między innymi na sesji Piotr Kagankiewicz. Przy okazji posługiwano się — dla lepszego wrażenia — kwotami brutto. Cel został osiągnięty. Opinia publiczna się zagotowała, bo przecież 30–50 tysięcy złotych brutto to bardzo dużo pieniędzy.
Tyle że ludzie, którzy je otrzymali, znali się na tym, co robili. Jak więc oceniać nagrody na podobnym poziomie wypłacane pisowskim działaczom w ubiegłym roku? Również sięgały 50 tysięcy złotych — i to dla osób niemających zielonego pojęcia o tym, co robią, a znanych jedynie ze skrupulatności w rozmieszczaniu znaków interpunkcyjnych w najczęściej propagandowych tekstach.
Do tego doliczyć należy wynagrodzenia dla niekompetentnych osób, które w TCZ widywane były jedynie sporadycznie. 15 tysięcy złotych miesięcznie? Żaden problem. Podpisywano też — bez konkursów — umowy o wartości 200 tysięcy złotych rocznie za usługi nikomu niepotrzebne w szpitalu. A z tego, co udało mi się dowiedzieć, wynagrodzenie dla samego prezesa było wyższe, niż przewidywała to uchwała Walnego Zgromadzenia Wspólników.
Onkologia nikomu niepotrzebna
Dopiero po odwołaniu Mariusza Węgrzynowskiego dowiedzieliśmy się, że blokował on rozwój tomaszowskiej onkologii. Nu-Med, po przejęciu przez Afideę, złapał drugi oddech i chciał nabrać większego rozpędu. Firma zamierzała zainwestować kolejne dziesiątki milionów złotych w Tomaszowie. Aktualnie wymienia akceleratory, ale najważniejszą inwestycją miała być budowa nowej diagnostyki.
Badanie PET (pozytonowa tomografia emisyjna) jest badaniem z dziedziny medycyny nuklearnej. Pozwala na wykrycie nowotworów we wczesnym stadium, rozróżnienie zmian łagodnych i złośliwych, monitorowanie postępów leczenia oraz wykrycie ewentualnej wznowy choroby. Dokładnie takie badania miały być wykonywane w Tomaszowie.
Aby jednak zbudować obiekt, należało wydzierżawić teren od powiatu i wykazać się posiadaniem nieruchomości na cele inwestycyjne. Z tego, co dowiedzieliśmy się wczoraj, Mariusz Węgrzynowski odmówił, a na kolejne pisma nie odpowiadał. To już nie jest nawet działanie na szkodę prywatnego podmiotu, ale także — i chyba przede wszystkim — na szkodę pacjentów z naszego powiatu. To ma też swoje negatywne skutki dla powiatowego TCZ.
Starosta tomaszowski, poprzez brak zgody, skutecznie uniemożliwił Afidei udział w konkursie w ramach KPO. Przypomnę, że wartość tej inwestycji to ok. 50 milionów złotych.
Niewiele brakowało, aby urządzenie ulokowano w Piotrkowie. Zgadniecie, w jakim szpitalu i kto nim zarządza? Oczywiście Wiesław Chudzik, który i tam zobaczył szansę dla placówki, którą obecnie kieruje. Wczorajsza rozmowa, jaką przeprowadziliśmy z panią prezes, mam nadzieję, poskutkuje szybkim rozwiązaniem problemu.
Co ciekawe, Afidea chce też zainwestować w nowy rezonans magnetyczny dla pacjentów TCZ, a także na swój koszt zmodernizować posiadany przez nas tomograf. Firma może też zapłacić za 10-letnią dzierżawę terenu z góry, co daje kilkanaście milionów złotych, a więc około 1/3 środków niezbędnych do budowy bloku operacyjnego.
Pielęgniarki nikomu nie potrzebne
Na koniec temat nieco lżejszy. Chodzi o kształcenie pielęgniarek w Tomaszowie Mazowieckim. Przy okazji ostatniej wizyty w TCZ miałem okazję poznać panią dziekan uczelni, która w Tomaszowie kształciła pielęgniarki na poziomie licencjackim i magisterskim. Okazuje się, że mimo potrzeb w tym roku nie przeprowadzono naboru nowego rocznika. Powodem są przepisy, jakie wprowadzono, oraz problemy lokalowe. Próbowano w tej sprawie nieskutecznie rozmawiać ze starostą. Efektem jest rezygnacja z kształcenia w Tomaszowie.
Tak naprawdę jednak zszokowało nas to, że szkoła miała zakaz wystawiania się na targach edukacyjnych organizowanych w powiecie tomaszowskim. Jeśli ktoś jest to w stanie racjonalnie wytłumaczyć, to będę zobowiązany.
PS.
To tylko część spraw, z którymi zetknąłem się w ostatnich dwóch tygodni. Utrata częściu kontraktu na SOR, strata karetek pogotowia, absurdalne zakupy suvów dla Centrum Zdrowia Psychiczne a de facto dla... no właśnie... dla kogo











![Dziś w kraju i na świecie ([niedziela, 1 lutego]) Dziś w kraju i na świecie ([niedziela, 1 lutego])](https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/sm-4x3-dzis-w-kraju-i-na-swiecie-niedziela-1-lutego-1769893141.png)




















![Dziś w kraju i na świecie ([niedziela, 1 lutego])](https://static2.nasztomaszow.pl/data/articles/sm-16x9-dzis-w-kraju-i-na-swiecie-niedziela-1-lutego-1769893141.png)

































Napisz komentarz
Komentarze