Szanowna Redakcjo,
z niedowierzaniem przeczytałem Państwa artykuł sprzed dwóch dni dotyczący radnego powiatowego, który – jak opisano – prowadził samochód w stanie nietrzeźwości i stanął przed sądem. Jeszcze większe zdumienie budzi jednak nie sam fakt tego zdarzenia, bo niestety podobne historie zdarzają się coraz częściej, lecz jego finał. Decyzja o odstąpieniu od wymierzenia kary, mimo wysokiego poziomu alkoholu i realnego zagrożenia dla innych uczestników ruchu, pozostawia poczucie głębokiego dysonansu między tym, czego oczekują mieszkańcy, a tym, co widzą w rzeczywistości.
Piszę jako mieszkaniec tej samej miejscowości. Tu ludzie się znają, mijają na ulicy, spotykają w sklepach, rozmawiają przy okazji lokalnych wydarzeń. I właśnie dlatego ta sprawa nie jest dla nas anonimową notką z kroniki policyjnej. To ktoś, kto pełni funkcję publiczną, kto z założenia powinien świecić przykładem, a nie wystawiać na próbę zdrowy rozsądek i poczucie bezpieczeństwa innych.
Nie sposób uciec od jeszcze jednego pytania, które pojawia się w rozmowach między mieszkańcami – pytania niewygodnego, ale przecież logicznego. Skoro mamy do czynienia z osobą, która wsiadła za kierownicę po alkoholu i stwarzała zagrożenie na drodze, to czy powinna ona nadal posiadać broń? Z tego, co wiadomo w lokalnym środowisku, radny jest myśliwym. A więc kimś, kto nie tylko ma dostęp do broni, ale też powinien wykazywać się szczególną odpowiedzialnością, rozwagą i opanowaniem.
Czy w takim przypadku odpowiednie służby nie powinny z urzędu przyjrzeć się tej sytuacji? Czy nie powinna zostać przeprowadzona weryfikacja, czy osoba, która dopuściła się tak poważnego naruszenia zasad bezpieczeństwa, nadal spełnia warunki do posiadania broni? To nie jest kwestia odwetu ani emocji. To zwykła troska o bezpieczeństwo – nasze, naszych dzieci, wszystkich mieszkańców.
Bo jeśli dziś przymykamy oko na prowadzenie samochodu po alkoholu, to jutro możemy obudzić się w rzeczywistości, w której granice odpowiedzialności zostały przesunięte niebezpiecznie daleko. A wtedy będzie już za późno na pytania.
Z poważaniem
stały czytelnik






















































Napisz komentarz
Komentarze