Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 16 czerwca 2026 20:54
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Rząd chce liczyć lekarzom pieniądze. Ale czy policzy własne błędy?

Premier Donald Tusk zapowiada nowe narzędzie kontroli zarobków lekarzy. Rząd przyjął projekt ustawy, który ma umożliwić Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zbieranie danych o wynagrodzeniach medyków w powiązaniu z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu. Oficjalnie chodzi o transparentność, racjonalizację kosztów i lepszą wycenę świadczeń. Problem w tym, że po raz kolejny państwo próbuje leczyć chorobę systemu termometrem, notesem i policyjną latarką. Jak daleko można zajść w cynizmie i głupocie, kiedy stawką jest ludzkie życie i zdrowie.

Sprawa wybuchła po doniesieniach o lekarzu w trakcie specjalizacji, który w 2025 roku miał zarobić około 1,6 mln zł. Pracował m.in. w Warszawskim Szpitalu Południowym. Według informacji przekazanych przez placówkę, miał wypracować łącznie 3976 godzin, czyli średnio 331 godzin miesięcznie, na podstawie umów cywilnoprawnych i kontraktowych. To liczba, która powinna zatrzymać uwagę opinii publicznej. Ale nie tylko dlatego, że po drugiej stronie pojawia się kwota z sześcioma zerami. Ważniejsze pytanie brzmi: jak to możliwe, że publiczny system ochrony zdrowia dopuszcza taki model pracy? Kto projektuje grafik? Kto podpisuje umowy? Kto odpowiada za bezpieczeństwo pacjentów? Kto nadzoruje organizację dyżurów? I dlaczego szpital musi funkcjonować w rytmie, który bardziej przypomina przemysłowy tryb awaryjny niż nowoczesną medycynę?

Polityczny symbol zamiast systemowej diagnozy

Premier Donald Tusk mówi o sytuacji „niepokojącej” i zapowiada szybkie przecięcie nieprawidłowości. Rząd chce wiedzieć, „kto, gdzie i ile zarabia”. Brzmi stanowczo. Brzmi sprawczo. Brzmi jak scena z politycznego westernu, w której szeryf wchodzi do miasteczka i zapowiada koniec bezprawia.

Tyle że polska ochrona zdrowia to nie western. To raczej długi, ciężki film społeczny, w którym od lat przewijają się te same kadry: niedobór lekarzy, przeciążone SOR-y, kolejki do specjalistów, szpitale z dziurami w budżetach, dyrektorzy szukający kogokolwiek na dyżur i pacjenci, którzy w tej całej układance stają się zakładnikami systemu.

Sprawa lekarza z Warszawy może budzić poważne pytania organizacyjne i etyczne. Zwłaszcza jeśli potwierdziłyby się doniesienia o możliwym pokrywaniu się dyżurów z aktywnością publiczną. To jednak wyjaśniają już NFZ, ratusz i samorząd lekarski. I bardzo dobrze. Od tego są kontrole, odpowiedzialność zawodowa i procedury.

Nie wolno jednak z pojedynczej historii robić politycznego cepa na całe środowisko medyczne. Nie wolno też udawać, że rejestr wynagrodzeń rozwiąże problem, którego źródło leży dużo głębiej.

Gdy brakuje lekarzy, rynek sam dyktuje ceny

W publicznej debacie łatwo rzucić hasło: „lekarze zarabiają za dużo”. To działa jak iskra na suchą trawę. W kraju, w którym wielu ludzi zarabia za mało, milionowe dochody medyka budzą złość, niedowierzanie, czasem moralny sprzeciw. Ale państwo powinno myśleć chłodniej niż komentarze w internecie.

W niezrównoważonym rynku usług medycznych wysokie stawki kontraktowe nie biorą się z powietrza. Są skutkiem deficytu kadr, permanentnego niedofinansowania, złej organizacji pracy i desperacji placówek, które muszą obsadzić dyżury. SOR nie może wywiesić kartki: „dziś zamknięte, nie mamy lekarza”. Nocna i świąteczna opieka zdrowotna nie może działać tylko wtedy, gdy stawka podoba się ministrowi. Anestezjolog, chirurg, internista czy lekarz ratunkowy nie pojawia się z kapelusza, bo rząd uchwalił ustawę.

Jeśli specjalistów brakuje, a szpitale konkurują o tych samych ludzi, ceny rosną. To nie jest tajemnica. To elementarz rynku. Można się na niego oburzać, można go regulować, można próbować go cywilizować. Ale nie da się go zaczarować tabelą z numerami PESEL.

Państwo samo stworzyło kontraktową dżunglę

Przez lata publiczna ochrona zdrowia korzystała z kontraktów, wieloetatowości, samozatrudnienia i dyżurów ponad miarę. Ten model był wygodny dla wielu placówek, bo pozwalał łatać dziury kadrowe. Był też wygodny dla państwa, bo zamiast stworzyć stabilny, przewidywalny system pracy, pozwalał utrzymywać fikcję, że wszystko jakoś się kręci.

No i się kręciło. Tylko że teraz koło zaczyna bić po oczach.

Jeśli lekarz rzeczywiście wypracowuje ponad 300 godzin miesięcznie, to zasadnicze pytanie nie brzmi wyłącznie: ile zarobił? Pytanie brzmi: dlaczego system potrzebuje takiej liczby godzin od jednej osoby, żeby działać?

Czy to jest bezpieczne dla pacjentów? Czy to jest zdrowe dla lekarza? Czy to jest racjonalne dla szpitala? Czy dyrekcja placówki miała inne wyjście? Czy konkursy ofert były realnie konkurencyjne, skoro w jednym z obszarów — według oświadczenia szpitala — zgłosiła się jedna osoba?

To są pytania o zarządzanie. O odpowiedzialność. O konstrukcję systemu. A nie tylko o „wysokie zarobki lekarza”.

Rejestr nie zastąpi reformy

Rząd mówi: potrzebujemy danych. To prawda — państwo, które wydaje publiczne pieniądze, musi wiedzieć, na co je wydaje. Transparentność finansów publicznych jest potrzebna. Wycena procedur medycznych nie może być zgadywanką. AOTMiT musi dysponować solidnym materiałem analitycznym, jeżeli ma rzetelnie oceniać koszty świadczeń.

Ale między analizą systemową a personalnym katalogowaniem dochodów jest cienka granica. I właśnie na tej granicy powinno zapalić się czerwone światło.

Bo rząd nie zapowiada dziś wielkiej reformy organizacji pracy szpitali. Nie słyszymy kompleksowego planu dotyczącego limitów dyżurowych, odpowiedzialności menedżerskiej, jakości konkursów kontraktowych, realnego czasu pracy, finansowania SOR-ów, ścieżek specjalizacyjnych i zachęt do pracy w publicznym systemie.

Słyszymy za to, że państwo chce wiedzieć dokładniej, kto ile zarabia.

To klasyczne gaszenie pożaru benzyną. Instalacja jest wadliwa, przewody iskrzą, bezpieczniki wyskakują od lat, a gospodarz domu ogłasza, że od jutra będzie staranniej liczył iskry.

PESEL jako klucz do kolejnej szuflady państwa

Najbardziej niepokojący jest wątek powiązania danych o wynagrodzeniach z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu. W języku urzędowym brzmi to niewinnie: identyfikacja, analiza, transparentność, racjonalizacja. W praktyce oznacza to jednak dalszą personalizację państwowego nadzoru nad aktywnością zawodową konkretnej grupy obywateli.

Dziś są to lekarze. Jutro mogą być prawnicy świadczący pomoc z urzędu, nauczyciele pracujący przy projektach publicznych, informatycy realizujący kontrakty dla administracji, eksperci, biegli, wykładowcy, pracownicy organizacji korzystających z dotacji. Logika jest prosta: skoro gdzieś pojawia się pieniądz publiczny, państwo może chcieć wiedzieć coraz więcej.

Tylko gdzie jest granica?

Konstytucja RP w art. 47 gwarantuje prawo do ochrony życia prywatnego. Art. 51 mówi, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby, a władze publiczne nie mogą pozyskiwać i gromadzić innych informacji o obywatelach niż te, które są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Słowo „niezbędne” jest tutaj kluczowe. Nie „wygodne”. Nie „politycznie użyteczne”. Nie „dobrze wyglądające na konferencji prasowej”. Niezbędne.

Rząd powinien więc jasno odpowiedzieć: dlaczego do poprawy wyceny świadczeń nie wystarczą dane zagregowane, zanonimizowane lub pseudonimizowane? Dlaczego konieczne jest powiązanie informacji z konkretną osobą? Jak długo dane będą przechowywane? Kto będzie miał do nich dostęp? Jakie będą zabezpieczenia? Czy lekarz będzie mógł sprawdzić, kto i kiedy analizował jego dane? Czy system obejmie tylko pieniądze publiczne, czy także kontrakty mieszane?

Bez takich odpowiedzi hasło „transparentność” staje się słowem-wytrychem. A słowa-wytrychy mają to do siebie, że otwierają drzwi, których później trudno pilnować.

Orwell nie musi przychodzić w mundurze

Nie trzeba od razu malować na ścianie portretu Wielkiego Brata z „Roku 1984”. Państwo nadzoru rzadko przychodzi dziś w czarnym płaszczu i z pałką. Częściej przychodzi w garniturze, z prezentacją, z tabelą Excela i zapewnieniem, że chodzi wyłącznie o dobro wspólne.

Oczywiście, państwo ma prawo kontrolować wydatkowanie publicznych pieniędzy. Ma prawo przeciwdziałać patologiom. Ma prawo sprawdzać, czy szpital działa zgodnie z umową, czy lekarz był na dyżurze, czy świadczenie zostało udzielone, czy konkurs był uczciwy.

Ale państwo nie powinno w każdej sytuacji sięgać po najprostszy odruch: centralizować, rejestrować, personalizować, nadzorować.

Zwłaszcza gdy równocześnie nie pokazuje planu naprawy mechanizmu, który doprowadził do patologii.

To nie lekarze wymyślili ten system

Trzeba powiedzieć jasno: jeżeli w ochronie zdrowia pojawiają się nadużycia, powinny być wyjaśniane i rozliczane. Jeśli ktoś opuszcza dyżur, fałszuje czas pracy albo wykorzystuje publiczną placówkę jak prywatny bankomat, powinien ponieść konsekwencje. Pacjent ma prawo do bezpieczeństwa, a podatnik do uczciwego wydatkowania pieniędzy.

Ale uczciwość wymaga też drugiego zdania: to nie tylko lekarze sami stworzyli system, w którym szpitale walczą o obsadę dyżurów, kontrakty bywają jedynym ratunkiem, a dyrektorzy placówek kupują dostępność specjalisty po stawkach, które dyktuje rynek.

To państwo odpowiada za ramy. To państwo odpowiada za finansowanie. To państwo odpowiada za liczbę miejsc specjalizacyjnych, wycenę świadczeń, organizację publicznej opieki zdrowotnej i zasady kontroli. Jeżeli po latach zaniedbań rząd odkrywa, że system działa chaotycznie, to nie wystarczy wskazać palcem lekarza i powiedzieć: „oto problem”.

Problem jest większy. I dużo mniej wygodny politycznie.

Wielki arkusz kalkulacyjny nie uzdrowi pacjenta

Polska ochrona zdrowia nie potrzebuje dziś kolejnego wielkiego arkusza kalkulacyjnego z numerami PESEL. Potrzebuje odwagi do reformy. Potrzebuje uczciwej odpowiedzi na pytanie, ilu lekarzy brakuje, dlaczego publiczne szpitale nie potrafią stabilnie zatrudniać specjalistów, jak ograniczyć pracę ponad ludzką miarę i jak sprawić, by publiczny system nie przegrywał z własnymi kontraktowymi protezami.

Rząd może oczywiście policzyć zarobki lekarzy. Może stworzyć rejestr. Może zbudować kolejną bazę danych, kolejny panel, kolejne narzędzie analityczne.

Tylko że pacjent stojący w kolejce na SOR nie będzie krócej czekał dlatego, że w Warszawie ktoś przypisał wynagrodzenie lekarza do numeru PESEL. Szpital w powiatowym mieście nie znajdzie nagle anestezjologa, bo AOTMiT zobaczy dokładniejszy wykres. Dyrektor placówki nie obsadzi dyżuru samą transparentnością.

Bez reformy państwo będzie jedynie coraz dokładniej mierzyć temperaturę pacjenta, którego samo od lat nie potrafi leczyć.

A to już nie jest polityka zdrowotna. To teatr kontroli.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Polska i Niemcy podpiszą umowę wojskową. Bez dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa i bez stałych wojsk Bundeswehry w Polsce

W środę, 17 czerwca, w Warszawie ma zostać podpisana nowa umowa o współpracy wojskowej między Polską a Niemcami. Dokument parafują ministrowie obrony obu państw: Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius. Politycznie moment jest symboliczny, bo przypada w 35. rocznicę zawarcia polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Militarnie jednak — jak wynika z informacji PAP oraz odpowiedzi Ministerstwa Obrony Narodowej — nie będzie to przełom na miarę nowych gwarancji bezpieczeństwa. Data dodania artykułu: 16.06.2026 09:56
Polska i Niemcy podpiszą umowę wojskową. Bez dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa i bez stałych wojsk Bundeswehry w Polsce

16 czerwca w historii: od stańczyków i Powstania Warszawskiego po Ziggy’ego Stardusta oraz aktualne decyzje rządu i UE

16 czerwca: od stańczyków i Powstania Warszawskiego po Ziggy’ego Stardusta. Dzień, w którym historia znów zagląda nam przez ramię Data dodania artykułu: 16.06.2026 08:16
16 czerwca w historii: od stańczyków i Powstania Warszawskiego po Ziggy’ego Stardusta oraz aktualne decyzje rządu i UE

15 czerwca: od Wielkiej Karty Swobód po cyberwojny XXI wieku. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

Poniedziałek, 15 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty szósty dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.14, zajdzie o godz. 20.58. Imieniny obchodzą dziś Bernard, Jolanta, Nikifor, Wisława, Wit i Witold. A kalendarz? Jak zwykle nie jest tylko kartką z datą. To raczej stara taśma filmowa, na której obok siebie przesuwają się królowie, agenci, piłkarze, muzycy, politycy i ci wszyscy, którzy w różnych epokach próbowali zmienić bieg świata. Data dodania artykułu: 15.06.2026 13:00
15 czerwca: od Wielkiej Karty Swobód po cyberwojny XXI wieku. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

Abp Górzyński zapowiada peregrynację obrazu i możliwą wizytę papieża

Gietrzwałd szykuje się na wielki jubileusz. Abp Józef Górzyński mówi o roku przygotowań, peregrynacji obrazu i nadziei na wizytę papieża Data dodania artykułu: 14.06.2026 11:35
Abp Górzyński zapowiada peregrynację obrazu i możliwą wizytę papieża

86 lat temu ruszył pierwszy transport Polaków do Auschwitz. 728 nazwisk, od których zaczęła się historia niemieckiego obozu

14 czerwca 1940 roku Niemcy deportowali z więzienia w Tarnowie do KL Auschwitz 728 polskich więźniów politycznych. To oni stali się pierwszymi więźniami obozu, który początkowo utworzono przede wszystkim z myślą o represjonowaniu Polaków. W niedzielę, 14 czerwca 2026 roku, przypada 86. rocznica tamtego transportu oraz Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Data dodania artykułu: 14.06.2026 10:26
86 lat temu ruszył pierwszy transport Polaków do Auschwitz. 728 nazwisk, od których zaczęła się historia niemieckiego obozu

14 czerwca: pamięć Auschwitz, cień pogromu, Słowacki wraca na Wawel i muzyka, która gra mimo historii

14 czerwca w polskim kalendarzu łączy pamięć o pierwszym transporcie do Auschwitz, rocznicę pogromu w Białymstoku i powrót Juliusza Słowackiego na Wawel. To także dzień Hłaski, Barei i muzyki, która przypomina, że historia nigdy nie milknie. Data dodania artykułu: 14.06.2026 09:58
14 czerwca: pamięć Auschwitz, cień pogromu, Słowacki wraca na Wawel i muzyka, która gra mimo historii

Amerykańskie wojska w Polsce. Rząd szykuje infrastrukturę, logistykę i pieniądze przed rozmowami w Waszyngtonie

Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się przygotowaniami do możliwej zwiększonej obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Chodzi o miejsca, infrastrukturę, logistykę i finansowanie. Sprawa nabiera politycznej temperatury przed wizytą prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie, gdzie jednym z kluczowych tematów ma być bezpieczeństwo Polski i stała obecność żołnierzy USA. Data dodania artykułu: 13.06.2026 12:01
Amerykańskie wojska w Polsce. Rząd szykuje infrastrukturę, logistykę i pieniądze przed rozmowami w Waszyngtonie

13 czerwca: od Smoleńska i Rokitnej po V1, Solidarność Walczącą i pierwsze eurowybory

Sprawdziłem najważniejsze punkty. Jedna rzecz wymaga poprawki przed publikacją: Bronisław Baczko zmarł 29 sierpnia 2016 roku w Genewie, nie w 2026 roku. To warto poprawić, bo inaczej czytelnik od razu złapie tekst za gardło. Źródła potwierdzają też datę pierwszych polskich wyborów do Parlamentu Europejskiego — 13 czerwca 2004 r., 54 mandaty i bardzo niską frekwencję — oraz dzisiejszy kontekst Komisji Weneckiej i powrotu kolei do Łomży. Data dodania artykułu: 13.06.2026 09:15
13 czerwca: od Smoleńska i Rokitnej po V1, Solidarność Walczącą i pierwsze eurowybory

Polecane

Rząd chce liczyć lekarzom pieniądze. Ale czy policzy własne błędy? S12. Droga, o którą Tomaszów walczy od lat. Rozwój, protesty i rachunek za planistyczny chaos Love Polish Jazz Festival po raz dziesiąty. Arena Lodowa szykuje trzy dni muzycznych emocji Dzień Otwarty w TCZ. Szpital pokazał inwestycje i nowoczesną medycynę Papież, algorytmy i nowa walka o człowieka. Leon XIV ostrzega przed władzą big techów nad sztuczną inteligencją Prognoza pogody na 16 i 17 czerwca. Niż odchodzi, ale zostawia po sobie deszcz i burze „Panna na Niedźwiedziu” stanęła w centrum Tomaszowa Mazowieckiego Rewitalizacja centrum Inowłodza. Mieszkańcy dyskutują o zieleni, rynku i lokalnej tożsamości Tomaszów ma swoich mistrzów ekologii. Uczniowie „Żeroma” wśród najlepszych w Łódzkiem Tomaszowscy policjanci na podium Skierniewickiego Triathlonu Polak spędzi w internecie ponad 26 lat życia. To już nie dodatek do codzienności, ale jej drugie tło Ahoj, Smardzewice! Regaty Portowej Ferajny 2026 zamienią Zalew Sulejowski w żeglarską scenę regionu
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Robert Frycz Treść komentarza: Czy wiadomo już gdzie Witczak "zrobił" MBA? 😂 Źródło komentarza: Auto, kilometrówki i biuro na papierze. Rozliczenie Adriana Witczaka pokazuje, gdzie płyną publiczne pieniądze Autor komentarza: RF Treść komentarza: Cieszę się ogromnie, czytając ten tekst. To naprawdę piękne uczucie widzieć, jak portal, który wspólnie z Mariuszem Tarnaskim zaczynałem wiele lat temu z myślą o tym, żeby dać mieszkańcom realny głos i być blisko ich spraw - nawet tych najmniejszych - tak daleko zaszedł. NaszTomaszow od początku budował właśnie taką przestrzeń: otwartą, reagującą na sygnały z osiedli, sołectw i codziennego życia miasta. Że dziś jest wskazywany jako jeden z prekursorów dziennikarstwa obywatelskiego w Tomaszowie i powiecie, to dla mnie wielka radość i powód do dumy. Dziękuję wszystkim, którzy przez te lata dokładali do tego swoją cegiełkę - redakcji, autorom, czytelnikom przesyłającym zdjęcia i informacje. To dzięki Wam ta idea żyje i ma sens. Trzymam mocno kciuki, żeby NaszTomaszow nadal był tym miejscem, gdzie obywatel naprawdę może zabrać głos. Z pozdrowieniami, Robert Frycz. Źródło komentarza: Gdy obywatel bierze głos. Dzień Dziennikarza Obywatelskiego. NaszTomaszow był tu pierwszy Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama