Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 30 kwietnia 2026 11:27
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

III PUŁTUSK FESTIWAL im. Krzysztofa KLENCZONA I (93)

W 12 lat po śmierci Krzysztofa Klenczona w Gdyni, Wiesław Wilczkowiak i Adam Jarzębiński, wielcy miłośnicy twórczości i przyjaciele artysty, w listopadzie 1993 roku powołali o życia Stowarzyszenie Muzyczne CHRISTOPHER im. Krzysztofa Klenczona. W tym samym czasie w Galerii Telewizyjnej w Gdyni organizowano wystawę poświęconą artyście, na którą zaproszono Franciszka Walickiego, Marka Karewicza, Janusza Kondratowicza i dziennikarzy.

Już w grudniu (28/29) tegoż roku organizują w Teatrze Muzycznym w Gdyni Wystawę Fotogramów Krzysztofa Klenczona, autorstwa Marka Karewicza oraz wielki, dwudniowy, galowy koncert na JEGO cześć, pt „Muzyka z tamtej strony dnia”. Udział w tym szczególnym spotkaniu wzięli: zespół ŻUKI oraz artyści, przyjaciele Krzysztofa - Halina Frąckowiak, Wojtek Korda, Janusz Popławski, Ryszard Rynkowski oraz przyjaciel Krzysztofa z zespołu Czerwone Gitary, Jerzy Kossela (wraz z Heniem Zomerskim współzałożyciel zespołu wszechczasów Cz. G) oraz prowadzący spotkanie, radiowy DJ, Witold Pograniczny.

 

Pomysłodawcą koncertów pamięci KK w Szczytnie był Tadeusz Grzeszczyk – dyrektor Domu Kultury w Szczytnie. Za jego sprawą a następnie Klaudiusza Woźniaka koncerty pamięci Krzysztofa Klenczona stały się wielkim wydarzeniem w tym mieście.  O tych koncertach  mówiło się w całej Polsce ale również radia polonijne w Chicago i Sydney poświęcały temu tematowi swoje audycje. Tu, w Szczytnie, od dziecka mieszkał, wychowywał się, kończył szkoły, młody Krzysztof zanim zdał egzaminy na studia, WSWF w Gdańsku - Oliwa.

 

Święto Dni i noce Szczytna, wdrożyło muzyczną twórczość (w latach 2001/2008) słynnego mieszkańca grodu, Krzysztofa Klenczona, do miejskich uroczystości. Odbywały się tu nie tylko koncerty znanych grup muzycznych, zespołów ale również konkursy naszej, uzdolnionej muzycznie, młodzieży. To tu, w Szczytnie wypłynęła na wielkie wody gwiazda, dzisiaj lider Czerwonych Gitar, Mieczysława Wądołowskiego. Niewytłumaczalne dla mnie jest dziś odstępstwo, przez włodarzy miasta, rezygnacja z tak pięknej, promującej region i miasto, imprezy. Choć osobiście nie uczestniczyłem w klenczonowskich benefisach w Szczytnie, to jedno wiem, że wielu mieszkańców Tomaszowa i okolic, tam bywało.

 

Około pięciu lat trwały poszukiwania nowego miejsca, w którym można by było kontynuować tą piękną, jakże szlachetną imprezę. Wreszcie stało się. Alicja Klenczon, małżonka Krzysztofa oraz Wiesław Wilczkowiak dotarli z projektem do miejscowości położonej w północnej części Mazowsza, do Pułtuska. W 2006 roku Stowarzyszenie CHRISTOPHER wysłało  pismo do burmistrza tego miasta w sprawie upamiętnienia Krzysztofa Klenczona cyklicznymi uroczystościami (festiwalem, koncertami, wystawami).

 

W 2012 roku doszło do spotkania w jednej z warszawskich kawiarni Alicji Klenczon, burmistrza Wojciecha Dębskiego i Wiesława Wilczkowiaka. Motorem idei, nakręcającej powstanie festiwalu w Pułtusku był mieszkaniec tego miasta, Jerzy Kondracki. Po rozmowie z Alicją Klenczon na facebooku, przekonał miejscowe władze do tej inicjatywy.  Został powołany Festiwalowy Komitet, który natychmiast przystąpił do pracy!

 

W styczniu 1942 r w Pułtusku przyszedł na świat, syn Czesława i Heleny Klenczon - Krzysztof. Od czerwca 2013 w ramach dni miasta organizowany jest PUŁTUSK FESTIWAL im. Krzysztofa Klenczona. Czy ten cykl spotkań, klenczonowskich festiwali, potrwa długo? Czas pokaże.

 

To już kolejny III PUŁTUSK Festiwal im. Krzysztofa Klenczona (odbędzie się 26/28 czerwca 2015r), szkoda tylko, że ta cykliczna impreza zbiegła się w tym samym czasie co nasze Dni Tomaszowa. Tydzień przed imprezą otrzymałem imienne, VIP-owskie zaproszenie (zresztą jak co roku) na benefisowe święto wielkiego, rock’n’rollowego muzyka, od Pana Burmistrza Miasta, pod honorowym patronatem żony Krzysztofa, Alicji Klenczon, aktualnie mieszkanki Stanów Zjednoczonych.

 

Stworzył mi się spory problem. Co wybrać? Tomaszów czy Pułtusk. Zapewne pozostałbym „w domu” gdyby w przeddzień (czwartek 25), nie dotarł do mnie telefon od pani Alicji, - Dzień dobry Antoni, myślę, że się zobaczymy w Pułtusku, od miesiąca jestem w kraju i bardzo na spotkaniu z Tobą mi zależy, mamy wiele do wspominania. Wikt i spanie zabezpieczam. Gorąco zapraszam.

 

Telefon od Alicji zadecydował, że wybrałem miasto filmowego Stanisława Anioła, bohatera (radni miasta w Rynku ufundowali tablicę pamiątkową, tej postaci, odtwarzanej przez super aktora Romana Wilhelmiego) polskiego, najlepszego, telewizyjnego serialu „Alternatywy 4”.

 

Wcześniej, miałem zaszczyt uczestniczyć w pierwszym, inauguracyjnym Pułtusk Festiwal im. Krzysztofa Klenczona (czerwiec 2013), o którym opowiedziałem w swoich felietonach (56, 57) w suplemencie do „Subiektywnej Historii Rock’n’Rolla w Tomaszowie”. W drugim Festiwalu, pomimo zaproszenia, nie uczestniczyłem (przebywałem wówczas z Markiem Karewiczem w Edynburgu o czym opowiedziałem w suplemencie, felieton 86, 87 do SHR&R).

 

 

Właśnie w 2014 r przybyła ze Stanów do Pułtuska Alicja (na pierwszy Festiwal choroba, patronującej tej imprezie żonie artysty, uniemożliwiła przylot do kraju). Już wtedy, po przylocie ze Szkocji, w rozmowie telefonicznej z Alicją ustaliliśmy, że jeżeli NACZELNY nie pokrzyżuje nam szyków, nie będzie przeszkód by się spotkać. Z stąd mój przyjacielski, ambiwalentny do końca, wybór.

 

Przyznać muszę, że tą decyzją przysporzyłem kłopotów nie tylko sobie, również przyjaciołom ze Stowarzyszenia ALA, gdyż moja osoba zaplanowana była przez Zarząd Stowarzyszenia, jako klubowy nestor, w uroczystym ulicami miasta, przemarszu w ramach święta Dni Tomaszowa.

 

Miałem tylko jeden dzień na przygotowanie się do atrakcyjnego wyjazdu. Ponieważ moje zaproszenie gwarantowało udział osobie towarzyszącej, w ostatniej chwili (czwartek 25) powołałem do drużyny, mojego  przyjaciela Marka Zająca.

 

Trzydniowy program III Pułtusk Festiwal im. Krzysztofa Klenczona 2015 na który zapraszają: Gmina PUŁTUSK i Stowarzyszenie „WSPÓLNOTA POLSKA

 

 

 

Piątek 26.06.2015

17.00 – msza św. w intencji Krzysztofa Klenczona w bazylice pułtuskiej
18.00 – Inauguracja Festiwalu – Amfiteatr Domu Polonii
18.30 – otwarcie wystawy w krużgankach Domu Polonii
20.00 -  koncert wykładowców warsztatów muzycznych „Wojtek Pilichowski Band
               –    Amfiteatr Domu Polonii
21.00 – „The Show Never Ends” – Amfiteatr Domu Polonii

 

Sobota 27.06.2015

11.00/13.00 – konkurs festiwalowy – Amfiteatr Domu Polonii
16.30 – projekcja filmu „Klenczon w anegdocie” reż. Kazimierz Bihun - Sala Maneż Domu
              Polonii
18.30 – Koncert Laureatów konkursu – Rynek (scena główna)
20.00  - Koncert. Zespół Klenczon Projekt – Rynek (scena główna)
21.00 – Koncert TSA – Rynek (scena główna)

 

Niedziela 28.06.2015

18.00 – Projekcja filmu – „Zbuntowany Anioł Polskiego Rocka” reż. Kazimierz Bihun
18.30 – MugShots - koncert
20.00 – Koncert. Czerwone Gitary „Złoty jubileusz 50-lecia występów

 

Piątek 26 czerwca 2015r – Wyjechaliśmy z miasta, ze względu na dzień pracy  Marka, dość późno, około godz. 15.00. Tak, jak przewidywaliśmy, w piątki przed weekendem polskie drogi, szczególnie prowadzące przez Warszawę, są zakorkowane, można powiedzieć zamurowane przez samochodowe TIR-y. Tak było i tym razem. Przez stolicę przedzieraliśmy się ponad godzinę tak, że do Pułtuska dotarliśmy tuż, tuż przed 18.00. Zdążyliśmy jednak, na tak zwany „rzut na taśmę” na uroczyste otwarcie III Pułtusk Festiwalu im. Krzysztofa Klenczona. Nie dotarliśmy na czas na mszę (godz.17.00), która corocznie z okazji Festiwalu poświęcona jest Krzysztofowi i jego ojcu Czesławowi (żołnierzowi wyklętemu), Klenczonom.

 

 

Otwarcie festiwalu miało miejsce w Amfiteatrze XVI wiecznego Zamku Biskupów Polskich (dziś Dom Polonii). Po oficjalnych przemówieniach włodarzy miasta (pani wice burmistrz Róża Krasucka) i przedstawiciela „Wspólnoty Polskiej” (pana Marka Różyckiego), Alicji Klenczon oraz partnerów organizatorów, nastąpiło uroczyste odsłonięcie przez Marka Różyckiego i panią Alicję postaci męża, nadające Amfiteatrowi nazwę imienia Krzysztofa Klenczona. Pomysłodawcą nazwania Amfiteatru imieniem Krzysztofa Klenczona jest Wiesław Wilczkowiak, który od ponad 20 lat propaguje twórczość artysty i szuka wszelkich sposobów, aby upamiętnić artystę. (Koncerty pamięci; tramwaj im: KK w Gdańsku, wystawy, spotkania muzyczne).

 

Po uroczystościach otwarcia wszyscy przeszliśmy na krużganek zamku, w których Alicja Klenczon i Wiesław Wilczkowiak zorganizowali  okolicznościową wystawę poświęconą Krzysztofowi i początkom polskiego rocka.  Na krużgankowym piętrze wystawiony był długi, suto zastawiony stół szwedzki z przepysznym jadłem i napojami, przy którym nastąpił dla przybyłych, poczęstunek. Podczas konsumpcji organizowały się i rozpoznawały, tak ważne przy tego typu spotkaniach, kuluarowe grupy i podgrupy.

 

Z Markiem Zającem również stworzyliśmy swoją podgrupę (Marek uczestniczył po raz pierwszy w moich rock’n’rollowych wojażach więc obowiązkiem moim było przybliżyć mu obecnych, stojących i konsumujących przy szwedzkim stole, VIP-ów), w której to podgrupie uczestniczył Kazimierz Bihun (reż. filmów o Klenczonie z Krakowa), Wiesław Wilczkowiak, jego przyjaciel i szef Adam Jarzębiński (Stowarzyszenie CHRISTOPHER) z Gdyni, Alicja Klenczon i najliczniejsza rodzina na festiwalu, Klenczonowie (kuzyni i kuzynki z mężami i żonami), przybyła ze Szczytna. Przy szwedzkim stole również uczestniczyły grupy (większości szkolne) młodzieżowe (z Białorusi, Litwy, Rosji, Ukrainy) ze swoimi opiekunami, pedagogami, które zadaniem był czynny udział w konkursie.

 

W kuluarach zamku odbyły się wspomnieniowe rozmowy, w moim przypadku powracałem do I Festiwalu (2013), gdzie wspominaliśmy gawędy piłkarskie Andrzeja Strejlaua i anegdoty redaktora muzycznego, Andrzeja Szlachty z Gliwic (miał dojechać, nie wiem co się stało?). Również Alicja zwierzała się ze swoich zdrowotnych problemów, które o mały włos uniemożliwiłyby jej przyjazd do Europy. Po konsumpcyjnym spotkaniu rozeszliśmy się do swoich pokoi (dopiero teraz rozpakowaliśmy z Markiem swoje bagaże), by na godzinę 21.00 dotrzeć do Amfiteatru imieniem Krzysztofa Klenczona gdzie na jego scenie miał się odbyć kolejny punkt programu, koncert The Show Never Ends (tytuł utworu i płyty LP - Klenczona).

 

Do amfiteatru przybyła niewielka liczba mieszkańców z Pułtuska, większość siedzących miejsc zapełnili hotelowi goście, a było ich sporo, tak z kraju jak i zza granicy. Koncertowy wieczór poprowadzili, jak na powyższej fotografii widać, Alicja z Maćkiem Cybulskim. Z ich ust padło wiele ciekawych informacji o Krzysztofie tak z muzycznej działalności, kiedy mieszkał w Polsce, jak również Alicja przybliżyła kilka szczegółów z ich rodzinnego życia, jego nostalgii do ojczyzny aż do ostatniego występu Krzysztofa w klubie Milford, po którym w nocy, w drodze powrotnej do domu, nastąpił tragiczny wypadek.

 

Koncert w amfiteatrze rozpoczynali muzycy prowadzący warsztaty muzyczne i wokalne: Wojciech Pilichowski Band. (Wojciech Pilichowski, Paulina Przybysz, Michał Trzpioła)  Następnie, utwory z płyty „amerykańskiej” wykonywali  muzycy wybrani i przygotowani przez Marcina Baryckiego. wystąpili na scenie śpiewając hity jak: „Lost soul”, „Polesia czar”, „Hey Mr. America” czy tytułowy „The Show Never Ends

 

Ogromne wrażenie na przybyłych zrobił występujący poza konkursem (nie zdążyli na czas) młodzi z zespółu PROFUSION, 14/16 -latków z Chicago, którzy z ogromną ekspresją wykonali „10 w skali Beauforta”. Po 23.00 zakończył się pierwszy dzień festiwalu, jeszcze kilka kuluarowych pod chmurką wymian zdań z przyjaciółmi, w ciepłą, gwiaździstą noc na tarasie zamku gdzie przed północą, mocno zmęczeni dotarliśmy do swojego pokoju.

 

Sobota 27 czerwca 2015rObudził mnie strasznie upalny poranek. Całą noc, choć mieliśmy otwarte okno z widokiem na przepięknie zadrzewiony brzeg rzeki Narew, przez długi czas  nie mogliśmy zasnąć, tak Marek jak i ja. Na szczęście włączony przez całą noc telewizor ułatwił cierpienia nocnej, bezsennej monotonii. Na sportowym kanale były powtórki meczy m.in. w siatkę z Iranem oraz transmitowane lekkoatletyczne konkurencje Europejskich Igrzysk w Baku. Było co oglądać, przy czym następowały drzemki przechodzące w sen, by po chwili otwierało się oko i ponowne drzemki i zaśnięcia.

 

Około 9.30 po porannym, chłodnym prysznicu udaliśmy się na śniadanie gdzie zastaliśmy naszą grupę przyjaciół, również tak, jak my zmęczonych nocnymi niedoskonałościami. Po śniadaniu zasiedliśmy na tarasie Domu Polskiego i przy małej czarnej, po porannej pogawędce udaliśmy się wszyscy do Amfiteatru, na którego scenie (w godzinach 11.00/13.00) miał się odbyć konkursowy przegląd amatorskich zespołów, wykonujących covery utworów kompozycji z repertuaru beneficjenta, jubilata Krzysztofa Klenczona i Czerwonych Gitar. Przy upalnej aurze, na scenie, mierzyli się z pogodą pokonując debiutancką, konkursową tremę młodzi wykonawcy, a pod zadaszoną wiatą siedzące jury surowo i merytorycznie oceniało wykonawców.

 

Konkursowy przegląd piosenek, utworów Krzysztofa Klenczona, według subiektywnej, mojej oceny, stał na średnio wysokim poziomie. Oprócz wspaniałych, dobrze wykonanych przez młodych wykonawców interpretacji były też słabsze, typu, przy ognisku, przy ognisku.

 

 Wcześniej, do II Etapu konkursu wokalno-instrumentalnego jury zakwalifikowało dwunastu wykonawców. Teraz należy wyłonić tych, najlepszych, przewidzianych do nagród! Finałowy występ laureatów Konkursu miał odbyć się w sobotę po południu o 18.30, na scenie głównej w Rynku. Czekały nas wielkie emocje.

 

Po obiedzie i poobiedniej sjeście wybraliśmy się (godz. 16.30) do Sali Maneż, która mieściła się w oddzielnym budynku na terenie Domu Polonii, gdzie odbyła się projekcja nowego filmu w reżyserii naszego przyjaciela z Krakowa, Kazimierza Bihuna pt „Klenczon w Anegdocie”. Były to krótkie, ciekawe wypowiedzi przyjaciół, kolegów Krzysztofa Klenczona z zespołów, tak z życia artystycznego, poza artystycznego, rodzinnego, niektóre zabawnie śmieszne, niektóre smutne. O artyście wypowiadali się między innymi, kuzyn Truskolaski, żona Alicja, Krzysztof Krawczyk, Bernard Dornowski, Jerzy Skrzypczyk, Piotr Stajkowski czy Marek Karewicz nasz największy artysta w dziedzinie - fotografia.

 

Po zakończonym filmie udaliśmy się na pobliski Rynek gdzie mieściła się scena główna, bo na niej o godzinie 18.30 miał odbyć się koncert nagrodzonych laureatów konkursu imieniem Krzysztofa Klenczona. Pomimo, że słońce miało się ku zachodowi, na pułtuskim Rynku panowała duchota, kolokwialnie mówiąc, nie było czym oddychać, choć dopiero mieszkańcy filmowego grodu Stanisława Anioła, zaczęli zapełniać brukowane (niczym z lat 50-tych łódzki bruk) podłoże najdłuższego Rynku w Europie.

 

Za ogrodzeniowymi barierkami, stanowiące zabezpieczenie dla artystów przed publicznością, stał bliżej sceny VIP-owski namiot, wiata, do którego porządkowe służby skierowały nas, gości (mieliśmy na szyi zawieszone emblemat z napisem „VIP”) zabezpieczający nam wygodne miejsca siedzące i dobrą widoczność sceny, o czym opowiem w kolejnym 94 odcinku SHR&R.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Antek Malewski 10.07.2015 16:22
Opis FOTO: 1. FOTO1 - Alicja Klenczon (żona Krzysztofa) i Marek Różycki (Stow. WSPÓLNOTA POLSKA) odsłaniają wizerunek KK nadające scenie amfiteatu imię KRZYSZTOFA KLENCZONA. 2. FOTO2 - Młodzieżowa grupa muzyczna z Chicago (USA). 3. FOTO3 - Włodarze Miasta Pułtusk (gospodarze festiwalu) i współorganizatorzy festiwalu (Maciej Cybulski i Wiesław Wilczkowiak). 4. FOTO4 - Z rodziną Klenczonów (kuzyni, kuzynki, żony, mężowie) stojący Wiesław Wilczkowiak i siedząca Alicja Klenczon, ja i Marek Zając. 5. FOTO5 - Scena główna w Rynku, koncert grupy KLENCZON PROJEKT. 6. FOTO6 - Widownia amfiteatru podczas przesłuchania eliminacji konkursowej. Od lewej - Marek Zając, ja i Adam Jarzębiński z Gdyni. 7.FOTO7 -Teren Domu Polskiego, od lewej - ja, Marek Zając, Wiesław Wilczkowiak, uczestniczka konkursu z Gdyni i Adam Jarzębiński. 8/9.FOTO8/9 - Pod domem w którym urodził się Krzysztof i kolejny dom, w którym nocował Napoleon Bonaparte przed wyprawą na Moskwę (oba domy w Rynku) 10. FOTO10 - Przed sceną amfiteatru (ja i Marek) podczas piątkowego koncertu "The Show Never Ends". W tle, na scenie Alicja Klenczon i Maciej Cybulski prowadzący koncert.

60+ 10.07.2015 13:14
Szkoda,że mnie tam nie było!K.Klenczon i Czerwone Gitary to moja młodość i miłość!

Opinie

Reklama

Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

Są dni, które układają się jak szybki serwis informacyjny – migawki, fakty, nazwiska. I są takie, które wymagają zatrzymania. Bo za każdym nagłówkiem kryje się proces, który trwa latami.Data dodania artykułu: 29.04.2026 08:52
Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)

Rząd przyjął projekt ustawy, który ma chronić dziennikarzy, aktywistów i organizacje społeczne przed pozwami SLAPP. Szybsze oddalanie bezzasadnych spraw, kaucje i wysokie kary mają ograniczyć używanie sądów do uciszania debaty publicznej.Data dodania artykułu: 28.04.2026 21:19
MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu
Reklama
III Bieg Pamięci mjr. Hubala

III Bieg Pamięci mjr. Hubala

30 kwietnia 2026 r., minie 86. lat od śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” który zginął w zagajniku pod Anielinem. Stowarzyszenie „Hubalowa Rodzina” postanowiło uczcić pamięć tego bohaterskiego żołnierza organizując w tym dniu kolejny, „III Bieg Pamięci mjr. Hubala” z Tomaszowa Mazowieckiego do Kolonii Zawada. Bieg rozpoczniemy od pomnika mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, znajdującego się przed Jednostką Wojskową i zakończymy w Kolonii Zawada. Przed jego rozpoczęciem planujemy krótką uroczystość patriotyczną zakończoną złożeniem pod pomnikiem kwiatów i zapaleniem zniczy pamięci. Trasa biegu długości około 5 kilometrów. Uczestnikami „II Biegu Pamięci mjr Hubala” będą przede wszystkim uczniowie szkół ponadpodstawowych z tereny Tomaszowa Maz. i powiatu tomaszowskiego a także kilkuosobowa ekipy żołnierzy z 25. Batalionu Dowodzenia który nosi imię mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Nie będzie to bieg w którym liczy się zwycięstwo. Będzie to bieg którym uczcimy pamięć mjr. „Hubala” a wszyscy uczestnicy którzy pokonają trasę biegu otrzymają pamiątkowe medale za uczestnictwo. Przewidujemy udział  około 250 uczestników biegu. P R O G R A M„III Biegu Pamięci mjr. Hubala” pod patronatem honorowym Marszałka Województwa Łódzkiego godz. 11.00 -  zbiórka uczestników biegu na stadionie sportowym przed jednostką wojskową ul Piłsudskiego 72 godz. 11.30 – przejście uczestników II Biegu Pamięci pod pomnik mjr H. Dobrzańskiego „Hubala.godz. 11.45    – uroczystość patriotyczna przed pomnikiem, powitanie uczestników, składanie wiązanek kwiatów i zapalenie zniczy pamięcigodz. 12.00 – start uczestników „II Biegu Pamięci mjr. Hubala”,godz. 13.00 – 14.00 – mata biegu Kolonia Zawada, ul. Kasztanowa 8 (Bar Janosik)godz. 14.15 – wręczanie uczestnikom pamiątkowych medali za uczestnictwo w biegugodz. 14.30 – uroczystość zakończenia biegu przy pomniku mjr H. Dobrzańskiego „Hubala” w Kolonii Zawadagodz. 15.00 – spotkanie integracyjne uczestników bieguData rozpoczęcia wydarzenia: 30.04.2026

Polecane

Niepoważny poseł, niepoważne pomysły, żenująca dyskusjaRodzina w centrum miasta. Tomaszów stawia na najmłodszych i ich rodzicówJodłowskiego uratował PiS... na jak długo?Międzynarodowy Dzień Jazzu 2026. Muzyka wolności, dialogu i emocjiMiędzynarodowe skoki w Bogusławicach. Na przełomie kwietnia i maja wrócą prestiżowe zawodyMajówka pod opieką medyków. Gdzie szukać pomocy i o czym warto pamiętać?Filmowa majówka w Heliosie. Moda, muzyka, groza, familijne emocje i Liga Mistrzów na wielkim ekranieNielegalny wywóz ścieków – cicha szara strefa, o której nikt nie mówiKsiążka przed sądem, pierwszoklasiści w bibliotece. Wyjątkowy Światowy Dzień Książki w SP nr 6Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesnościRadny i bezrobotny jednocześnie? W Tomaszowie pojawiają się pytania o praktykę przyznawania zasiłkówNajbliższe noce z przymrozkami. Temperatura przy gruncie może spaść nawet do minus 8 stopni
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Mój wredny dodatek. Przez cale swoje, zawodowe życie zajmuję się wodami podziemnymi i ściekami, które to ścieki zanieczyszczają te wody (również i wody powierzchniowe). I "cóś" na ten temat wiem. I mogę napisać np. tak: dawny Wistom tak zanieczyścił środowisko gruntowo-wodne, że ważne wskaźniki środowiskowe były przekraczane o kilkadziesiąt razy. Wistomu już nie ma od kilkudziesięciu lat. Teraz miasto wzięło się za porządkowanie środowiska naturalnego w rejonie obecnej, miejskiej oczyszczalni ścieków (to ta sama, niegdysiejsza oczyszczalnia wistomowska. Jak na jednym spotkaniu usłyszałem te bzdury, które wypowiadały tzw. "autorytety", postanowiłem jak najszybciej opuścić to spotkanie tych "autorytetów". PS. Nie chcę uczestniczy w takich sabatach czarownic.Źródło komentarza: Nielegalny wywóz ścieków – cicha szara strefa, o której nikt nie mówiAutor komentarza: Star 25Treść komentarza: Ciekawe, że po Tomaszowie jeździ taki brązowy, wóz asenizacyjny, na podwoziu Stara :-) od kilkunastu lat. Już sam wygląd kwalifikuje go do Muzeum Motoryzacji w Oławie, a on ciągle jeździ i wywozi ...Źródło komentarza: Nielegalny wywóz ścieków – cicha szara strefa, o której nikt nie mówiAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Ten, powyższy materiał jest oczywiście sponsorowany przez firmę, która zajmuje się wywozem ścieków. Dlatego w tym materiale jest położony nacisk na nielegalne wywożenie ścieków. Problem istnieje ze wszystkimi ściekami: ze ściekami komunalnymi (z komunalnej sieci kanalizacji sanitarnej), ze ściekami przemysłowymi i ze ściekami (też komunalnymi), pochodzącymi z indywidualnego gospodarstwa mieszkalnego. I tylko o indywidualne ścieki z gospodarstw domowych chodzi tej firmie, która zasponsorowała ten materiał powyżej. Problem jeszcze długo nie będzie uregulowany. Najlepszym przykładem jest nasz grajdoł - Tomaszów Mazowiecki. W tym momencie można napisać tylko tyle, że nasze miasto powstało, jako miasto włókiennicze tylko dlatego, że to było doskonałe miejsce, bo było położone w dolinie kilku rzek, do których można było (wtedy) odprowadzać różne ścieki do tych rzek: Pilica, Wolbórka, Piasecznica, Bielina-Czarna, Lubochenka. I wtedy tym, różnym szwabom i poejsolom od różnych fabryk (Wistom, Mazowia, Tomteks, Dywany i inne zakłady)bardzo to pasowało. I te spustowe rury do tych nieszczęsnych rzek istnieją do dziś. I, oczywiście, są dalej wykorzystywane. I, oczywiście, nikt tego nie sprawdza (ku#wa mać!). Tzw. Wody Polskie...??? Nie rozśmieszajcie mnie!!! Kiedyś miałem okazję, jako jeden ze starszych pod***aszczych urzędasów sprawdzić stan kanału sanitarnego K0 (z Borek i z Nagórzyc) i stwierdziłem, że w tym kanale 90 % ścieków, to nie ścieki komunalne tylko wody opadowe. Nie chcę się dalej wymądrzać na temat ścieków w naszym grajdole. Jednym słowem: to jest jeden syf, kiła i mogiła. Chłopaki-sponsorzy: nie wygracie z debilowatymi urzędasami i ze zwykłymi ludźmi, którzy kombinują, jak koń pod górkę. I właśnie tych ludzi popieram!!!Źródło komentarza: Nielegalny wywóz ścieków – cicha szara strefa, o której nikt nie mówiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A np zmiana zdania odnośnie potrzeb szkoły samochodówki przez panią dyrektor to nie polityka?i tu problemu nie maŹródło komentarza: Szkoła wolna od polityki? Na papierze tak. W praktyce – scena dla politykówAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Mistrzu: jesteś bardzo dobry. Bardzo dobrze znasz codzienne życie każdego człowieka i każdej, najmniejszej społeczności. Autorom przepisów i debilom z Sejmu RP, zatwierdzającym te przepisy wydaje się, że zwykli ludzie nie mają nic innego do roboty, tylko studiowanie debilowatych przepisów zagospodarowania przestrzennego. Tymczasem, to debilowate towarzystwo zapomniało o jednym: kto tutaj, ku#wa, jest dla kogo. Wybrani przez ludzi ich przedstawiciele (radni samorządowi, posłowie sejmu), czy może, ku#wa, przypadkiem jest odwrotnie: to może ci radni i ci posłowie powinni być, ku#wa dla ludzi - co?!Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Ten materiał powyżej jest bardzo dobry. A kwintesencją tego materiału jest to stwierdzenie (cytat): "Bo w tej historii stawką nie są tylko etaty i wynagrodzenia. Stawką jest zaufanie do państwa na najniższym, najbardziej namacalnym poziomie. Jeśli mieszkańcy widzą, że radny nie działa, że głosuje zawsze tak samo, że nie reaguje na ich problemy – przestają wierzyć, że ich głos ma jakiekolwiek znaczenie. A kiedy znika zaufanie, znika też sens uczestnictwa. Wybory stają się rytuałem bez treści, a samorząd – instytucją bez realnej kontroli społecznej." Więc pyta: gdzie my, "ku#wa" jesteśmy?! W Korei Północnej, w Rosji, na Białorusi?! A może jednak my aspirujemy do unii europejskiej, czyli do związku europejskiego związku radzieckiego - co ?! Wychodzi na to, że jesteśmy na dobrej drodze w tym kierunku.Źródło komentarza: Radni na etatach. Kto tu kogo kontroluje?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama