Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 09:00
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

"Okrakiem": Ślepy Maks z Łodzi i Meyer Lansky z Manhattanu

Na dzieje każdego miasta i każdej społeczności składają się nie tylko podniosłe chwile i chwalebne czyny, ujęte w kronikach magistratu i historycznych syntezach; lokalną tożsamość budują zaś nie tylko honorowi obywatele i zasłużeni działacze. Zdarza się, że ta rola przypada postaciom działającym na granicy prawa, ludziom kontrowersyjnym, dalekim od stereotypu szacownego mieszczanina. Dla Łodzi jedną z takich postaci jest Ślepy Maks, legendarny przywódca żydowskiego półświatka, król podziemnego życia w przedwojennej metropolii, którą zamieszkiwali Polacy, Żydzi, Niemcy i Rosjanie. Powstało przedstawienie łączące w sobie elementy szlachetnej rozrywki i rozprawy z historią, poważnej dysputy i poetyckiej zadumy, dramatyzmu, humoru i nostalgii. (Z programu Teatru Nowego w Łodzi)

 

"Nie ma pieniędzy brudnych ani czystych. Pieniądz jest pieniądz." (Lucky Luciano)

 

- To skandal, że Łódź nie miała dotąd żadnego spektaklu o... Łodzi. Teraz już ma i można go grać latami - mówił Jacek Głomb, dyrektor legnickiego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej, który w łódzkim Teatrze Nowym przygotował premierę o legendarnych przestępcach z Bałut. Mowa tutaj o ciekawym spektaklu zagranym na deskach Teatru Nowego, który miał premierę na niedawno zakończonym Festiwalu Czterech Kultur. Mój przyjaciel, Wojtek Droszczyński zadbał o to, bym dostał bilety. Wojtek jest utalentowanym łódzkim aktorem z pokaźnym dorobkiem.

 

"Kokolobolo, czyli opowieść o przypadkach Ślepego Maksa i Szai Magnata" wspomina "łódzkiego Al Capone" lub „łódzkiego Robin Hooda” i jego towarzyszy, którzy przed drugą wojną światową działali na Bałutach. To klasyczna sceniczna ballada, w której fakty mieszają się z miejską legendą, a kabaretowa piosenka wybrzmiewa obok rzewnej narracji Żyda kataryniarza. Właśnie tego Żyda Wiecznego Tułacza – zarazem narratora spektaklu, który przy akompaniamencie katarynki wygłasza swoje śpiewne monologi nadając sens i łącząc poszczególne akty sztuki w całość, znakomicie zagrał mój wspomniany kolega z lat licealnych (II Liceum Ogólnokształcące w Tomaszowie Mazowieckim), Wojtek Droszczyński.

 

W Łodzi nie ma już śladu po tytułowym szynku na rogu Pomorskiej i Wschodniej, w którym miała rezydować cała przestępcza bałucka grupa beztroskich żydowskich urwisów. Niewiele jest też w pełni wiarygodnych źródeł informacji o Ślepym Maksie, czyli Maksie Borensztajnie, postrachu całej Łodzi i bohaterze prasowych, przedwojennych  kronik kryminalnych. A Maks miał przecież jeszcze nie mniej barwnych towarzyszy, jak Staszek Poneta, Szaja Magnat, Fajwel Bucik i Szmul Rozenberg. Losy Maksa twórcy połączyli z równie spektakularnymi i niezwykłymi kolejami żywota jednego z jego kompanów, Szai Magnata. Ten ostatni miał według relacji prowadzić jedyną w swoim rodzaju, kilkuletnią wojnę podjazdową z hitlerowskimi oprawcami z łódzkiego getta, wojnę, która skończyła się jego śmiercią w kazamatach gestapo.

 

Mówi Robert Urbański - kierownik literacki legnickiego teatru, który na zamówienie Nowego napisał dramat „Kokolobolo”: - Jaki był Ślepy Maks? Są cztery sprzeczne relacje i tylko dwa zdjęcia. - Tworzymy historię z życiorysów naszych bohaterów w, ale nie przygotowujemy dokumentu, bo teatr jest przecież od legend i mitologii.

 

O Ślepym Maksie wiadomo na pewno, że przed wojną mieszkał w Łodzi. Wcześnie stracił ojca, a gdy próbował go pomścić, stracił oko. Najpierw żebrał, potem dopuszczał się drobnych kradzieży, w czasie I wojny światowej czyścił już całe transporty kolejowe. Sławę zyskał nie tylko dzięki szeroko zakrojonej działalności przestępczej, ale przede wszystkim za sprawą stowarzyszenia, które zaczęło pełnić funkcję łódzkiej dintojry - sądu rozjemczego. Pomagało ono w odzyskiwaniu długów, rozwiązywaniu sporów, odnajdywaniu skradzionych przedmiotów. Tuż przed wybuchem II wojny Światowej Ślepy Max zniknął z Łodzi, żeby powrócić  w roku 1946. Zamieszkał w kamienicy przy ul. Gdańskiej 26 na pierwszym piętrze. W 1958 roku wziął ślub z młodszą od siebie o czterdzieści dwa lata kobietą – Alicją. Oficjalnie pracował jako portier w spółdzielni odzieżowej Lewartowskiego. Według wdowy po nim miał podobno małą tkalnię. Zdaniem innych Maks miał mieć dość pieniędzy, aby nie pracować, odkopał przedwojenne złote dolary i handlował złotem w Grand Hotelu..

 

Spektakl ma urok starej pocztówki w kolorze sepii. Autorzy zadbali o przygotowanie autentycznego wnętrza starej, żydowskiej knajpy. Z przetartych dywanów unosi się autentyczny kurz, a w powietrzu wisi stęchły, kwaśnawy zapaszek wódki. Na plan pierwszy wysuwają się nie biograficzne detale, lecz klimat przedwojennych wojennych Bałut. To właśnie najpodlejsza ze wszystkich łódzkich dzielnic, której symbolem staje się nędzna, jednak wypełniona życiem speluna.  Reżyser umieścił widzów na scenie, bardzo blisko aktorów. Udało mu się stworzyć uniwersalną przypowieść o powtarzalnych mechanizmach społeczno-ekonomicznych kształtujących relacje między ludźmi - łódzką „Operę za trzy grosze”, jak nazwano produkcję jeszcze przed premierą.  Dominuje w niej nostalgia za światem, który bezpowrotnie przeminął. Za nieistniejącymi już ulicami i budynkami. Za ludźmi, po których nie zostały nawet fotografie. Za historiami, których szczegóły już prawie całkiem się zatarły i za szynkiem o nazwie, której sensu nikt już dziś nie rozszyfruje.

 

Nie mogę pominąć wynikającego ze sztuki morału, jeśli nawet, co bardzo możliwe - niezamierzonego przez reżysera. Uderzająca jest tragedia losów ludzkich wynikających z powtarzalności historii oraz coś, co spróbuję sformułować jako moralną zasadę niemożności uniknięcia kary za niecne uczynki. Proszę mi wybaczyć, ale to skojarzenie narzuciło się nie tylko mnie. Rozmawiałem po spektaklu z innymi widzami, w tym z kilkoma pochodzenia żydowskiego i wszyscy zgodnie przyznali się do podobnych odczuć. Oto świat beztroskich żydowskich bandytów, królów życia, dzielących i rządzących, bijących i nie gardzących zabijaniem, kończy się wraz z wtargnięciem weń jeszcze bardziej od nich brutalnych niemieckich bandytów. Dotychczasowi „władcy małego łódzkiego świata” muszą ustąpić miejsca innym „panom świata”. Złowieszczym i bezkompromisowym Niemcom, którzy nic sobie z nich nie robią, a tamci długo nie mogą uwierzyć w swój nagły upadek. Przykre to i bolesne, okrutne i nieludzkie doświadczenie, a jednak prawdziwe. I w przejmująco prawdziwy sposób zagrane przez aktorów spektaklu „Kokolobolo, czyli opowieść o przypadkach Ślepego Maksa i Szai Magnata”, granym na deskach Teatru Nowego w Łodzi.

 

 

 

 

Nazwa cyklu tych felietonów (Okrakiem) niejako wymusza na mnie opowiadanie historii dziejących się nie tylko w Polsce, także na kontynencie amerykańskim. I tak niechcący narzuca mi się przypomnienie innego gangstera, z pochodzenia także polskiego Żyda, wielce „zasłużonego” dla amerykańskiej mafii.

 

Meyer Lansky - naprawdę nazywał się Majer Suchowliński. Gangsterzy nazywali go „ministrem finansów”, dziennikarze i historycy „finansowym geniuszem podziemia”. To on razem z Charlesem „Lucky” Luciano zorganizował nowoczesną mafię w USA.

 

Ten pochodzący z Grodna amerykański gangster powołał do życia Narodowy Syndykat, który zaczął od bezkompromisowego pozbycia się przeciwników, a następnie zainicjował ścisłą współpracę między gangami. Lansky, kierując interesami Syndykatu, przynosił mafii niebywałe zyski. Pieniądze mafii potrafił dobrze inwestować w kasyna, prostytucję, pornografię, ale i legalne fabryki. Oszczędności trzymał na anonimowych kontach w bankach szwajcarskich. Oficjalnie był bez grosza. Kiedy organy ścigania zaczęły na poważnie deptać przestępcom po piętach, Lansky przeniósł część interesów na Kubę, gdzie zdołał skorumpować ówczesnego dyktatora, Fulgencio Batistę. Ale gdy władzę przejmie Fidel Castro i znacjonalizuje majątek, w tym kasyna i hotele, Lansky straci ponad 7 milionów dolarów. Ponoć wyznaczył wówczas milion dolarów nagrody za głowę Castro, ale interesy przeniósł na Karaiby i Haiti. W 1936 roku na 30-50 lat za sutenerstwo aresztowany został inny wielki gangster, przyjaciel Meyera, „Lucky” Luciano. Lansky nie zostawił go bez wsparcia. Mafia pokazała swoją siłę rządowi USA. Kilka tygodni po wybuchu wojny japońsko-amerykańskiej w porcie nowojorskim wybuchł pożar na okręcie "Lafayette". To była akcja mafii. Rząd szybko dostrzegł, że porty są newralgicznymi punktami, a armia nie jest w stanie zapewnić ich sprawnego funkcjonowania. Załadunek materiałów wojennych był wielokrotnie sabotowany, bo mafia kontrolowała związki zawodowe. Wystarczyło jedno polecenie, aby dokerzy zaczęli pracować bardzo powoli. W końcu rząd nie wytrzymał. Ugiął się i poszedł na układ z mafią, która wtedy zadeklarowała, że ochroni porty przed sabotażami. To nie wszystko. Aż trudno uwierzyć, ale faktem jest, że kiedy armia amerykańska miała lądować we Włoszech, mafiosi zorganizowali dla Amerykanów siatkę wywiadowczą. Ceną było uwolnienie Luciano. W 1946 roku został on amnestionowany za patriotyczną postawę. Musiał jednak opuścić Amerykę. Z Włoch kierował swoimi interesami w USA. Z Lanskim pozostali przyjaciółmi. Luciano zmarł w 1962 roku.

 

Lansky nie został nigdy skazany, mimo że został aresztowany na lotnisku w Miami. Prawnicy przewlekali postępowanie, a kiedy u ich klienta zdiagnozowano nowotwór stało się jasne, że Meyer Lansky uniknie kary. Minister finansów amerykańskiej mafii zmarł w swoim domu. Jego prywatny majątek oszacowano na 300 mln dolarów.

 

W roku 1999 w USA powstał film pod tytułem „Lansky”. Obraz przedstawia niebanalną historię bardzo błyskotliwego, żydowskiego chłopca, dorastającego w gettach dużych amerykańskich miast. Chłopca, który przyjaźniąc się z Bugsym Siegelem (w innym bardzo znanym filmie pod tytułem „Bugsy” pokazany jest również epizod z Lanskym) zaczynał jako hazardzista, a skończył jako morderca, tworzący dla swoich zbrodniczych czynów własną usprawiedliwiającą je filozofię. Postać grana przez Lee Strasberga w filmie „Ojciec Chrzestny II” (1974, rola nominowana do Oskara) była także wzorowana na Lanskym. Po premierze filmu Lansky zadzwonił do aktora i pogratulował dobrze zagranej roli, chociaż dodał, że mógł go zagrać w bardziej sympatyczny sposób. W filmie Sergio Leone „Dawno temu w Ameryce”, David Aaronson Klucha był luźno wzorowany na Lanskym. O Lanskym opowiada także serial HBO – „Boardwalk Empire”. Meyer Lansky grany przez Dustina Hoffmana jest jedną z głównych postaci monumentalnego filmu Andy'ego Garcii  - „Hawana - miasto utracone” z 2005 roku.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ajdejano 13.11.2012 17:24
Do Edka Wójciaka (piszę "po imieniu" - ponieważ jesteśmy "na - Ty"): Drogi Kolego. Ostatni spektakl tej sztuki odbył się 14 października 2012 r. a nstepne trzy (tylko - trzy) odbędą się w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. W międzyczasie odbywa się w "Nowym" jakiś festiwal, ale są grane również inne sztuki. Nie jest grana ta recenzowana przez Ciebie z dużym literackim "zębem" sztuka. Czyli - nie jest to "teatralny rekord świata", a nawet Łodzi. Ponadto: Twoja recenzja ukazuje się tutaj niemal po miesiącu od zaniechania przez "Nowy" jej wystawiania. Ale, jak się czyta tę Twoją recenzję-posłowie do tej sztuki, to odnosi się wrażenie, że nic - tylko zadzwonić i zamówić bilety na spektakl. Podsumowanie: z trudem rozumiem ten zachwyt nad tymi łódzkimi, przedwojennymi żydowskimi "bandziorami" i nie będę się nad tym rozwodził. Jednak, czy warta jest tego artystycznego zachwytu sztuka, która została zdjęta z repertuaru teatru "Nowego" po kilkunastu przedstawieniach ? I powróci w grudniu na kilka przedstawień ? A może się mylę ?! Panowie - tylko bez ściemy !!! Edek ! Bo przestanę kupować z PL. Kościuszki Twoje książki ! A mam wszystkie dotychczasowe ! Pozdrowienia dla Ciebie i Tola.

luis 12.11.2012 20:21
...Lansky ,przydałby się w naszym rządzie..

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
„Bodyguard” wraca na wielki ekran. Whitney Houston ponownie w kinie Helios „Mogę was sprzedać”? Związek żąda odwołania dyrektor ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Poważne zarzuty po spotkaniu w Radomsku Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama