Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 25 czerwca 2026 17:04
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

"Okrakiem": Ślepy Maks z Łodzi i Meyer Lansky z Manhattanu

Na dzieje każdego miasta i każdej społeczności składają się nie tylko podniosłe chwile i chwalebne czyny, ujęte w kronikach magistratu i historycznych syntezach; lokalną tożsamość budują zaś nie tylko honorowi obywatele i zasłużeni działacze. Zdarza się, że ta rola przypada postaciom działającym na granicy prawa, ludziom kontrowersyjnym, dalekim od stereotypu szacownego mieszczanina. Dla Łodzi jedną z takich postaci jest Ślepy Maks, legendarny przywódca żydowskiego półświatka, król podziemnego życia w przedwojennej metropolii, którą zamieszkiwali Polacy, Żydzi, Niemcy i Rosjanie. Powstało przedstawienie łączące w sobie elementy szlachetnej rozrywki i rozprawy z historią, poważnej dysputy i poetyckiej zadumy, dramatyzmu, humoru i nostalgii. (Z programu Teatru Nowego w Łodzi)

 

"Nie ma pieniędzy brudnych ani czystych. Pieniądz jest pieniądz." (Lucky Luciano)

 

- To skandal, że Łódź nie miała dotąd żadnego spektaklu o... Łodzi. Teraz już ma i można go grać latami - mówił Jacek Głomb, dyrektor legnickiego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej, który w łódzkim Teatrze Nowym przygotował premierę o legendarnych przestępcach z Bałut. Mowa tutaj o ciekawym spektaklu zagranym na deskach Teatru Nowego, który miał premierę na niedawno zakończonym Festiwalu Czterech Kultur. Mój przyjaciel, Wojtek Droszczyński zadbał o to, bym dostał bilety. Wojtek jest utalentowanym łódzkim aktorem z pokaźnym dorobkiem.

 

"Kokolobolo, czyli opowieść o przypadkach Ślepego Maksa i Szai Magnata" wspomina "łódzkiego Al Capone" lub „łódzkiego Robin Hooda” i jego towarzyszy, którzy przed drugą wojną światową działali na Bałutach. To klasyczna sceniczna ballada, w której fakty mieszają się z miejską legendą, a kabaretowa piosenka wybrzmiewa obok rzewnej narracji Żyda kataryniarza. Właśnie tego Żyda Wiecznego Tułacza – zarazem narratora spektaklu, który przy akompaniamencie katarynki wygłasza swoje śpiewne monologi nadając sens i łącząc poszczególne akty sztuki w całość, znakomicie zagrał mój wspomniany kolega z lat licealnych (II Liceum Ogólnokształcące w Tomaszowie Mazowieckim), Wojtek Droszczyński.

 

W Łodzi nie ma już śladu po tytułowym szynku na rogu Pomorskiej i Wschodniej, w którym miała rezydować cała przestępcza bałucka grupa beztroskich żydowskich urwisów. Niewiele jest też w pełni wiarygodnych źródeł informacji o Ślepym Maksie, czyli Maksie Borensztajnie, postrachu całej Łodzi i bohaterze prasowych, przedwojennych  kronik kryminalnych. A Maks miał przecież jeszcze nie mniej barwnych towarzyszy, jak Staszek Poneta, Szaja Magnat, Fajwel Bucik i Szmul Rozenberg. Losy Maksa twórcy połączyli z równie spektakularnymi i niezwykłymi kolejami żywota jednego z jego kompanów, Szai Magnata. Ten ostatni miał według relacji prowadzić jedyną w swoim rodzaju, kilkuletnią wojnę podjazdową z hitlerowskimi oprawcami z łódzkiego getta, wojnę, która skończyła się jego śmiercią w kazamatach gestapo.

 

Mówi Robert Urbański - kierownik literacki legnickiego teatru, który na zamówienie Nowego napisał dramat „Kokolobolo”: - Jaki był Ślepy Maks? Są cztery sprzeczne relacje i tylko dwa zdjęcia. - Tworzymy historię z życiorysów naszych bohaterów w, ale nie przygotowujemy dokumentu, bo teatr jest przecież od legend i mitologii.

 

O Ślepym Maksie wiadomo na pewno, że przed wojną mieszkał w Łodzi. Wcześnie stracił ojca, a gdy próbował go pomścić, stracił oko. Najpierw żebrał, potem dopuszczał się drobnych kradzieży, w czasie I wojny światowej czyścił już całe transporty kolejowe. Sławę zyskał nie tylko dzięki szeroko zakrojonej działalności przestępczej, ale przede wszystkim za sprawą stowarzyszenia, które zaczęło pełnić funkcję łódzkiej dintojry - sądu rozjemczego. Pomagało ono w odzyskiwaniu długów, rozwiązywaniu sporów, odnajdywaniu skradzionych przedmiotów. Tuż przed wybuchem II wojny Światowej Ślepy Max zniknął z Łodzi, żeby powrócić  w roku 1946. Zamieszkał w kamienicy przy ul. Gdańskiej 26 na pierwszym piętrze. W 1958 roku wziął ślub z młodszą od siebie o czterdzieści dwa lata kobietą – Alicją. Oficjalnie pracował jako portier w spółdzielni odzieżowej Lewartowskiego. Według wdowy po nim miał podobno małą tkalnię. Zdaniem innych Maks miał mieć dość pieniędzy, aby nie pracować, odkopał przedwojenne złote dolary i handlował złotem w Grand Hotelu..

 

Spektakl ma urok starej pocztówki w kolorze sepii. Autorzy zadbali o przygotowanie autentycznego wnętrza starej, żydowskiej knajpy. Z przetartych dywanów unosi się autentyczny kurz, a w powietrzu wisi stęchły, kwaśnawy zapaszek wódki. Na plan pierwszy wysuwają się nie biograficzne detale, lecz klimat przedwojennych wojennych Bałut. To właśnie najpodlejsza ze wszystkich łódzkich dzielnic, której symbolem staje się nędzna, jednak wypełniona życiem speluna.  Reżyser umieścił widzów na scenie, bardzo blisko aktorów. Udało mu się stworzyć uniwersalną przypowieść o powtarzalnych mechanizmach społeczno-ekonomicznych kształtujących relacje między ludźmi - łódzką „Operę za trzy grosze”, jak nazwano produkcję jeszcze przed premierą.  Dominuje w niej nostalgia za światem, który bezpowrotnie przeminął. Za nieistniejącymi już ulicami i budynkami. Za ludźmi, po których nie zostały nawet fotografie. Za historiami, których szczegóły już prawie całkiem się zatarły i za szynkiem o nazwie, której sensu nikt już dziś nie rozszyfruje.

 

Nie mogę pominąć wynikającego ze sztuki morału, jeśli nawet, co bardzo możliwe - niezamierzonego przez reżysera. Uderzająca jest tragedia losów ludzkich wynikających z powtarzalności historii oraz coś, co spróbuję sformułować jako moralną zasadę niemożności uniknięcia kary za niecne uczynki. Proszę mi wybaczyć, ale to skojarzenie narzuciło się nie tylko mnie. Rozmawiałem po spektaklu z innymi widzami, w tym z kilkoma pochodzenia żydowskiego i wszyscy zgodnie przyznali się do podobnych odczuć. Oto świat beztroskich żydowskich bandytów, królów życia, dzielących i rządzących, bijących i nie gardzących zabijaniem, kończy się wraz z wtargnięciem weń jeszcze bardziej od nich brutalnych niemieckich bandytów. Dotychczasowi „władcy małego łódzkiego świata” muszą ustąpić miejsca innym „panom świata”. Złowieszczym i bezkompromisowym Niemcom, którzy nic sobie z nich nie robią, a tamci długo nie mogą uwierzyć w swój nagły upadek. Przykre to i bolesne, okrutne i nieludzkie doświadczenie, a jednak prawdziwe. I w przejmująco prawdziwy sposób zagrane przez aktorów spektaklu „Kokolobolo, czyli opowieść o przypadkach Ślepego Maksa i Szai Magnata”, granym na deskach Teatru Nowego w Łodzi.

 

 

 

 

Nazwa cyklu tych felietonów (Okrakiem) niejako wymusza na mnie opowiadanie historii dziejących się nie tylko w Polsce, także na kontynencie amerykańskim. I tak niechcący narzuca mi się przypomnienie innego gangstera, z pochodzenia także polskiego Żyda, wielce „zasłużonego” dla amerykańskiej mafii.

 

Meyer Lansky - naprawdę nazywał się Majer Suchowliński. Gangsterzy nazywali go „ministrem finansów”, dziennikarze i historycy „finansowym geniuszem podziemia”. To on razem z Charlesem „Lucky” Luciano zorganizował nowoczesną mafię w USA.

 

Ten pochodzący z Grodna amerykański gangster powołał do życia Narodowy Syndykat, który zaczął od bezkompromisowego pozbycia się przeciwników, a następnie zainicjował ścisłą współpracę między gangami. Lansky, kierując interesami Syndykatu, przynosił mafii niebywałe zyski. Pieniądze mafii potrafił dobrze inwestować w kasyna, prostytucję, pornografię, ale i legalne fabryki. Oszczędności trzymał na anonimowych kontach w bankach szwajcarskich. Oficjalnie był bez grosza. Kiedy organy ścigania zaczęły na poważnie deptać przestępcom po piętach, Lansky przeniósł część interesów na Kubę, gdzie zdołał skorumpować ówczesnego dyktatora, Fulgencio Batistę. Ale gdy władzę przejmie Fidel Castro i znacjonalizuje majątek, w tym kasyna i hotele, Lansky straci ponad 7 milionów dolarów. Ponoć wyznaczył wówczas milion dolarów nagrody za głowę Castro, ale interesy przeniósł na Karaiby i Haiti. W 1936 roku na 30-50 lat za sutenerstwo aresztowany został inny wielki gangster, przyjaciel Meyera, „Lucky” Luciano. Lansky nie zostawił go bez wsparcia. Mafia pokazała swoją siłę rządowi USA. Kilka tygodni po wybuchu wojny japońsko-amerykańskiej w porcie nowojorskim wybuchł pożar na okręcie "Lafayette". To była akcja mafii. Rząd szybko dostrzegł, że porty są newralgicznymi punktami, a armia nie jest w stanie zapewnić ich sprawnego funkcjonowania. Załadunek materiałów wojennych był wielokrotnie sabotowany, bo mafia kontrolowała związki zawodowe. Wystarczyło jedno polecenie, aby dokerzy zaczęli pracować bardzo powoli. W końcu rząd nie wytrzymał. Ugiął się i poszedł na układ z mafią, która wtedy zadeklarowała, że ochroni porty przed sabotażami. To nie wszystko. Aż trudno uwierzyć, ale faktem jest, że kiedy armia amerykańska miała lądować we Włoszech, mafiosi zorganizowali dla Amerykanów siatkę wywiadowczą. Ceną było uwolnienie Luciano. W 1946 roku został on amnestionowany za patriotyczną postawę. Musiał jednak opuścić Amerykę. Z Włoch kierował swoimi interesami w USA. Z Lanskim pozostali przyjaciółmi. Luciano zmarł w 1962 roku.

 

Lansky nie został nigdy skazany, mimo że został aresztowany na lotnisku w Miami. Prawnicy przewlekali postępowanie, a kiedy u ich klienta zdiagnozowano nowotwór stało się jasne, że Meyer Lansky uniknie kary. Minister finansów amerykańskiej mafii zmarł w swoim domu. Jego prywatny majątek oszacowano na 300 mln dolarów.

 

W roku 1999 w USA powstał film pod tytułem „Lansky”. Obraz przedstawia niebanalną historię bardzo błyskotliwego, żydowskiego chłopca, dorastającego w gettach dużych amerykańskich miast. Chłopca, który przyjaźniąc się z Bugsym Siegelem (w innym bardzo znanym filmie pod tytułem „Bugsy” pokazany jest również epizod z Lanskym) zaczynał jako hazardzista, a skończył jako morderca, tworzący dla swoich zbrodniczych czynów własną usprawiedliwiającą je filozofię. Postać grana przez Lee Strasberga w filmie „Ojciec Chrzestny II” (1974, rola nominowana do Oskara) była także wzorowana na Lanskym. Po premierze filmu Lansky zadzwonił do aktora i pogratulował dobrze zagranej roli, chociaż dodał, że mógł go zagrać w bardziej sympatyczny sposób. W filmie Sergio Leone „Dawno temu w Ameryce”, David Aaronson Klucha był luźno wzorowany na Lanskym. O Lanskym opowiada także serial HBO – „Boardwalk Empire”. Meyer Lansky grany przez Dustina Hoffmana jest jedną z głównych postaci monumentalnego filmu Andy'ego Garcii  - „Hawana - miasto utracone” z 2005 roku.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ajdejano 13.11.2012 17:24
Do Edka Wójciaka (piszę "po imieniu" - ponieważ jesteśmy "na - Ty"): Drogi Kolego. Ostatni spektakl tej sztuki odbył się 14 października 2012 r. a nstepne trzy (tylko - trzy) odbędą się w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. W międzyczasie odbywa się w "Nowym" jakiś festiwal, ale są grane również inne sztuki. Nie jest grana ta recenzowana przez Ciebie z dużym literackim "zębem" sztuka. Czyli - nie jest to "teatralny rekord świata", a nawet Łodzi. Ponadto: Twoja recenzja ukazuje się tutaj niemal po miesiącu od zaniechania przez "Nowy" jej wystawiania. Ale, jak się czyta tę Twoją recenzję-posłowie do tej sztuki, to odnosi się wrażenie, że nic - tylko zadzwonić i zamówić bilety na spektakl. Podsumowanie: z trudem rozumiem ten zachwyt nad tymi łódzkimi, przedwojennymi żydowskimi "bandziorami" i nie będę się nad tym rozwodził. Jednak, czy warta jest tego artystycznego zachwytu sztuka, która została zdjęta z repertuaru teatru "Nowego" po kilkunastu przedstawieniach ? I powróci w grudniu na kilka przedstawień ? A może się mylę ?! Panowie - tylko bez ściemy !!! Edek ! Bo przestanę kupować z PL. Kościuszki Twoje książki ! A mam wszystkie dotychczasowe ! Pozdrowienia dla Ciebie i Tola.

luis 12.11.2012 20:21
...Lansky ,przydałby się w naszym rządzie..

Opinie

24 czerwca w historii: Matejko, Czerwiec ’76, Orlęta Lwowskie i muzyczne legendy rocznicy

24 czerwca w historii. Matejko, protesty 1976 roku, Orlęta Lwowskie i dzień, w którym muzyka gra od Jeffa Becka po Tears For Fears Data dodania artykułu: 24.06.2026 09:51
24 czerwca w historii: Matejko, Czerwiec ’76, Orlęta Lwowskie i muzyczne legendy rocznicy

23 czerwca w historii. Od Jazdowa i Kościuszki po K2, Brexit i muzykę wolności

Dziś jest wtorek, 23 czerwca 2026 roku, sto siedemdziesiąty czwarty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 21.01. Imieniny obchodzą m.in. Anna, Jan, Józef, Maria, Wanda i Zenon. Data dodania artykułu: 23.06.2026 07:46
23 czerwca w historii. Od Jazdowa i Kościuszki po K2, Brexit i muzykę wolności

22 czerwca w historii. Virtuti Militari, Hubal, Konwicki, Barbarossa i głos Cyndi Lauper

22 czerwca to jedna z tych dat, w których historia nie idzie spokojnym krokiem przez kartki kalendarza, ale wchodzi na scenę jak orkiestra po pierwszym uderzeniu werbla. Jest tu królewski dokument i narodziny miasta, jest order za męstwo, który do dziś ma w polskiej pamięci ciężar większy niż metal, jest wojna, literatura, zimna wojna i muzyka, która raz brzmi jak country Krisa Kristoffersona, raz jak kolorowy manifest Cyndi Lauper z epoki MTV. Data dodania artykułu: 22.06.2026 08:27
22 czerwca w historii. Virtuti Militari, Hubal, Konwicki, Barbarossa i głos Cyndi Lauper

Fałszywa nadzieja sprzedaje się lepiej niż medycyna. Ekspertki ostrzegają przed medyczną dezinformacją

Najgroźniejsze kłamstwa nie przychodzą dziś w stroju szaleńca z aluminiową czapką. Przychodzą w estetycznym filmiku, w miękkim świetle, z uśmiechniętą twarzą influencera, wykresem wyrwanym z kontekstu i obietnicą, że „lekarze o tym nie mówią”. Od picia boraksu po porzucanie terapii onkologicznych – medyczna dezinformacja dawno przestała być tylko internetową ciekawostką. Stała się realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia pacjentów. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:54
Fałszywa nadzieja sprzedaje się lepiej niż medycyna. Ekspertki ostrzegają przed medyczną dezinformacją

John Lee Hooker. Bluesman, który jednym riffem potrafił uleczyć samotność

Są artyści, których muzyka brzmi jak zapis nutowy. I są tacy, których muzyka brzmi jak życie: kurz drogi, stukot pociągu, zmęczenie po pracy, nocne światło w oknie i głos człowieka, który więcej przeżył, niż chciałby opowiedzieć. John Lee Hooker należał do tej drugiej kategorii. Nie potrzebował orkiestry, popisów technicznych ani długich solówek. Wystarczały gitara, tupot stopy i głos głęboki jak stara studnia. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:35
John Lee Hooker. Bluesman, który jednym riffem potrafił uleczyć samotność

21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia

Dziś jest niedziela, 21 czerwca, 172. dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 21.00. Imieniny obchodzą: Alicja, Alojzy, Marta, Rajmund, Rudolf, Alban, Marcja, Terencjusz oraz Demetria. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:19
21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia

Konfederacja przygląda się Ruchowi Biało-Czerwonych. Jedni widzą konkurencję, inni „miejsce do służby Polsce”

W Konfederacji znów słychać skrzypienie wewnętrznych zawiasów. Tym razem nie chodzi o program, głosowanie w Sejmie czy kampanię wyborczą, lecz o nowe stowarzyszenie europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Ruch Biało-Czerwoni, zarejestrowany 3 czerwca, miał być — według deklaracji założycielki — przestrzenią działania dla ludzi, którym zależy na Polsce i na pomocy obywatelom pozostawionym samym sobie w sporach z urzędami, instytucjami i państwem. W praktyce inicjatywa stała się kolejnym testem dla delikatnej konstrukcji Konfederacji. Data dodania artykułu: 20.06.2026 12:17
Konfederacja przygląda się Ruchowi Biało-Czerwonych. Jedni widzą konkurencję, inni „miejsce do służby Polsce”

20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren

Są takie daty, które wyglądają jak stary, wielowątkowy film. W jednej scenie rodzi się przyszły król Polski, w drugiej na Kremlu rozgrywa się krwawy dramat Dymitriad, dalej Aleksander Fredro ostrzy pióro, Górny Śląsk wraca do Polski, a z gramofonu płyną Beach Boys, Lionel Richie, Lady Pank i Kombi. 20 czerwca to dzień, w którym historia nie idzie równym marszem. Raczej tańczy — czasem poloneza, czasem żałobny marsz, czasem rockowy numer z lat 80. Data dodania artykułu: 20.06.2026 10:17
20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren
Maraton Horrorów

Maraton Horrorów

Noc pełna grozy w kinie HeliosZapraszamy na Maraton Horrorów organizowany przez sieć kin Helios w ramach cyklu Nocne Maratony Filmowe. W programie znalazły się mroczne i pełne napięcia seanse, które zapewnią widzom intensywne emocje aż do późnych godzin nocnych.Co w programie?Na plakacie zapowiedziano filmy: Rytuał Lily, Lalka (przedpremiera), Krwawe Polowanie oraz Poświęceni. To propozycja dla fanów kina grozy, którzy chcą przeżyć wyjątkową noc z premierami i przedpremierami na dużym ekranie.MARATON HORRORÓWNocne Maratony Filmowe zapraszają na noc, która dostarczy Wam ekstremalnych emocji i wspomnień na całe wakacje. W zestawie aż trzy premiery!Już 26 czerwca, zaraz po rozdaniu szkolnych świadectw, na dobry początek wakacji Nocne Maratony Filmowe zapraszają na Maraton Horrorów! Ten przygotowany z myślą o Was zestaw filmów, to idealny sposób na odreagowanie całego roku szkolnego! Na początek pierwsza przerażająca premiera tego wieczoru, “RYTUAŁ LILY”! Po krótkiej przerwie, trzymający w obezwładniającym napięciu, przedpremierowy pokaz filmu „LALKA”. Dalej będzie jeszcze mocniej, bo kolejną premierą tej nocy będzie „KRWAWE POLOWANIE” i na koniec „POŚWIĘCENI”.Będzie to wyjątkowa, pełna grozy uczta filmowa i jesteśmy przekonani, że jeszcze długo po powrocie do domu nie będziecie mogli zasnąć. Czy jesteście na to gotowi?RYTUAŁ LILY (napisy)Cztery przyjaciółki udają się do odosobnionego domu położonego głęboko w lesie, aby odprawić rytuał inicjacji nowej czarownicy i dopełnić krąg czterech żywiołów. Lily, blada i introwertyczna dwudziestolatka, która właśnie dołączyła do grupy, została wybrana na reprezentantkę żywiołu powietrza. Nie zdaje sobie sprawy, że prawdziwy cel rytuału jest zupełnie inny – Lily ma zostać złożona w ofierze, a jej koleżanki pragną za jej pomocą przywołać uśpionego demona.LALKA (napisy)Macy udaje się na leśną wędrówkę ze swoim chłopakiem. W środku lasu para odkrywa upiorną kolekcję lalek i ich równie dziwaczną właścicielkę – ubraną w porcelanową maskę kobietę uzbrojoną w łopatę. Macy zostaje porwana i budzi się w drewnianym domu na odludziu. Od tej pory będzie musiała walczyć o życie z psychopatką, która traktuje ją jak swoją lalkę.Nakręcony na taśmie analogowej horror „Lalka” to przerażający, ultrabrutalny i krwawy hołd dla amerykańskiego horroru lat siedemdziesiątych – z „Teksańską masakrą piłą mechaniczną” na czele.KRWAWE POLOWANIE (napisy)Jest rok 1986. Świat pędzi ku krawędzi. W Czarnobylu dochodzi do najgorszej katastrofy nuklearnej w historii, a 20-letni Mike Tyson brutalnie nokautuje rywali, zostając najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej. Ameryka żyje popkulturą i wielkimi akcjami charytatywnymi, zupełnie nieświadoma tego, co czai się w jej mrocznym sercu. Tymczasem w Michigan sześciu twardych kumpli z Detroit zostawia za sobą fabryczny dym i rusza na głęboką północ. Cel: coroczny, święty rytuał męskiego braterstwa – alkohol, pot i polowanie na jelenie w odciętym od świata obozie.Jednak w tych starożytnych lasach krew wsiąka w ziemię głębiej, niż mogłoby się wydawać. Przez przypadek myśliwi budzą coś, co nigdy nie powinno zostać dotknięte. Ze snu powstaje potężny, krwawy duch rdzennych Amerykanów – prastara siła, która przybyła, by dokonać ostatecznej wendety za bezkarne morderstwa i zaginięcia indiańskich dziewcząt. W tym lesie reguły gry właśnie uległy zmianie. W ironicznym, brutalnym odwróceniu ról – ci, którzy przybyli tu zabijać, stają się zwierzyną.POŚWIĘCENI (napisy)Napięta relacja matki z córką zostaje wystawiona na przerażającą próbę, gdy umiera ojciec rodziny, a pogrążona w żałobie matka zatrudnia tajemniczego nieznajomego, by przywrócił jej męża do życia. Kiedy brutalne wskrzeszenie wymyka się spod kontroli, obie kobiety muszą zmierzyć się ze swoimi różnicami, walcząc o życie – i o siebie nawzajem.Uwaga! Kina nie prowadzą rezerwacji telefonicznej i internetowej.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 26.06.2026

Polecane

Koalicja Węgrzynowski - Jodłowski nie udzieliła wotum zaufania Zarządowi Powiatu.

Koalicja Węgrzynowski - Jodłowski nie udzieliła wotum zaufania Zarządowi Powiatu.

Dzisiejsze głosowania nad udzieleniem absolutorium i wotum zaufania dla Starosty Powiatu Tomaszowskiego trudno nazwać inaczej niż... cyrkiem. Ostatecznie, Dariusz Kowalczyk zarówno jednego, jak i drugiego nie uzyskał, bo... Mariusz Węgrzynowski i radni PiS zagłosowali przeciwko budżetowi, który sami... realizowali. Z kolei radni Koalicji Obywatelskiej wstrzymali się od głosu (co de facto oznacza również głosowanie przeciw), mimo że wcześniej budżet i jego zmiany przyjmowali właściwie bezdyskusyjnie. Węgrzynowski przy okazji potwierdził, że odwołanie go było jak najbardziej uzasadnione. Dyskusja toczyła się głównie wokół peanów na własną cześć, wygłaszanych przez Węgrzynowskiego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 16:49 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 4
Auto prywatne czy z komisu — co wybrać? Tomaszów Mazowiecki wymienia System Informacji Miejskiej. Nowe oznakowanie obejmie blisko 1000 punktów Koalicja Węgrzynowski - Jodłowski nie udzieliła wotum zaufania Zarządowi Powiatu. Żar nadciąga nad Tomaszów. NFZ ostrzega: upał może zabić Nowe ekopracownie w Tomaszowie. Dwie szkoły z dofinansowaniem na nowoczesne wyposażenie Jak zapewnić dziecku opiekę w wakacje, gdy rodzice pracują? Sprawdźcie ofertę półkolonii! Wianki popłynęły Wolbórką. Biesiada Świętojańska połączyła tradycję, muzykę i rodzinną zabawę Pełnomocnictwa w „Przodowniku” przyjęte po interwencji. Mieszkańcy zdążą jeszcze przed Walnym Zgromadzeniem Filmowy początek wakacji w Heliosie. Supergirl, Minionki, horrory i wielkie powroty na ekran Biznesowe spotkanie na wysokości: jak nowoczesny taras widokowy w Warszawie robi wrażenie na klientach? 24 czerwca w historii: Matejko, Czerwiec ’76, Orlęta Lwowskie i muzyczne legendy rocznicy Tomaszowskie Lato wybrzmiało po raz dziewiąty. Grand Prix dla Katarzyny Łapińskiej
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Jeśli ktoś interesuje się losami swojej SM to nie głosuje przez pełnomocnika tylko osobiście przychodzi na zebranie i świadomie podejmuje decyzję. Źródło komentarza: Pełnomocnictwa w „Przodowniku” przyjęte po interwencji. Mieszkańcy zdążą jeszcze przed Walnym Zgromadzeniem Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Prezes który nie jest nawet członkiem Spółdzielni wypowiada się jakby był udzielnym księciem ,a SM to jego własność. A to tylko menedżer wynajęty przez członków. I nikt więcej. Kampania na Walne tylko dla swoich ekipy trzymającej władzę to jawne już łamanie wszelkiej przyzwoitości. Ale najlepszy hit to pracownicy Przodownika dzwoniący i pukający po ludziach by przyjść i im robotę ratować, bo im teraz tak dobrze i miło :) . Powariowali niektórzy w tej Spółdzielni :) Źródło komentarza: Pełnomocnictwa w „Przodowniku” przyjęte po interwencji. Mieszkańcy zdążą jeszcze przed Walnym Zgromadzeniem Autor komentarza: Mieszczuch Treść komentarza: Mozna dodać zapytanie. Jaka kwota została wydana na kolorowa kartke, która dostarczona została do mieszkańców spółdzielni z nazwiskami obecnej rady i systemem głosowania? Źródło komentarza: Pełnomocnictwa w „Przodowniku” przyjęte po interwencji. Mieszkańcy zdążą jeszcze przed Walnym Zgromadzeniem Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Pan Ogórek jest najpobozniejszym z pobożnych a tu takie coś! Źródło komentarza: Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Tego totalnego bełkotu (dla innych - wielkich mundrości) , napisanego powyżej nie chciało mi się doczytać do końca. W kolegium humanum za taki tekst można byłoby tytuł magistra otrzymać. W czasach słowiańskich nie byłoby takiej dyskusji, bo wtedy: nie było debilowatych radnych, nie było zafajdanej ekologii i zafajdanych Wód Polskich, nie było przestępczego wprowadzania na dziko ścieków komunalnych i ścieków przemysłowych, nie było wprowadzania do gleby i do wód gruntowych milionów ton nawozów sztucznych i innych chemikaliów. I z tych, wyżej wymienionych powodów, w rzekach i w zbiornikach wodnych nie ma tej ekologicznie czystej wody, a znajduje się totalny syf. I znajdzie się taki debilowaty radny, który gra w tę samą trąbkę, co równie debilowaci ekolodzy. Niech pojedzie w taki świętojański wieczór (wieczór Kupały) gdzieś na wieś do mieszkańców takiej wsi. Tam takiego debila szubko nauczą rozumu przy pomocy wideł, a jeszcze w dodatku wrzucą debila do wody i każą debilowi zjeść te antyekologiczne wianki. Źródło komentarza: Wianki na Wolbórce, polityczna szpilka i rzeka, która naprawdę woła o pomoc Autor komentarza: wermen Treść komentarza: Nie Źródło komentarza: Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama