Choć tomaszowianie przystąpią do tego starcia w roli faworyta, nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien zakładać łatwej przeprawy. Puchar ma swoje prawa, a rywal jest dziś drużyną nie tylko ambitną, ale i będącą w bardzo wysokiej formie. Pelikan Łowicz, lider IV ligi łódzkiej, notuje znakomitą serię zwycięstw i dodatkowo zagra przed własną publicznością, co w takim meczu może mieć znaczenie większe niż tabela.
Pelikan po odbudowie. Od kryzysu do roli lidera
Jeszcze ponad rok temu sytuacja w Łowiczu była daleka od stabilnej. W klubie doszło do istotnych zmian, których celem było uporządkowanie spraw finansowych i organizacyjnych. Walne zebranie członków stowarzyszenia KS Pelikan podjęło uchwałę intencyjną o przekazaniu sekcji piłkarskiej nowo utworzonej miejskiej spółce sportowej Pelikan Łowicz Sp. z o.o.. Był to ruch podyktowany zadłużeniem klubu wobec miasta. Następnie Rada Miejska w Łowiczu jednogłośnie wyraziła zgodę na powołanie spółki.
Cel był jasny: uratować Pelikana przed bankructwem i stworzyć fundament pod spokojniejsze funkcjonowanie klubu w kolejnych latach. Nie udało się uniknąć sportowego ciosu, bo po sezonie 2024/2025 łowiczanie zajęli przedostatnie miejsce w Betclic I grupie III ligi i spadli do IV ligi łódzkiej. Dziś jednak Pelikan wygląda jak zespół, który zdołał się odbudować. W obecnym sezonie jest liderem IV ligi łódzkiej, ma na koncie 60 punktów i pięć oczek przewagi nad drugim AKS SMS Łódź. Drużyna prowadzona przez trenera Piotra Kocębę może pochwalić się imponującą serią dwunastu kolejnych zwycięstw.
To pokazuje, że Lechię czeka starcie z rywalem, który nie zamierza być jedynie tłem dla wyżej notowanego przeciwnika.
Historia pojedynków przemawia za Lechią
Statystyki bezpośrednich meczów przemawiają na korzyść zespołu z Tomaszowa Mazowieckiego. Do tej pory Lechia i Pelikan spotkały się 24 razy. Dwanaście razy wygrywała Lechia, pięć spotkań kończyło się remisem, a siedem razy zwyciężali łowiczanie. Bilans bramkowy to 35:25 dla zielono-czerwonych.
Także ostatnie mecze pomiędzy tymi drużynami mogą napawać kibiców Lechii umiarkowanym optymizmem. W poprzednim sezonie w Tomaszowie Mazowieckim lechiści zwyciężyli 1:0, a gola na wagę wygranej zdobył Kordian Górka. Jeszcze lepiej było w marcu 2025 roku, gdy Lechia rozbiła Pelikana aż 6:1. Po dwa gole strzelili wówczas Bartosz Zbroiński i Mateusz Kempski, a po jednym trafieniu dołożyli Mariusz Rybicki i Marcin Pieńkowski. Honorową bramkę dla łowiczan zdobył Patryk Pierzak.
Również ostatnia wizyta Lechii w Łowiczu zakończyła się powodzeniem. W sierpniu 2024 roku tomaszowianie wygrali na wyjeździe 2:1. Dla Lechii trafiali Paweł Koncewicz-Żyłka i Jakub Król, a dla gospodarzy odpowiedział Jakub Kłąb.
Pelikan zna drogę do ćwierćfinału
Jeżeli chodzi o pucharową ścieżkę Pelikana w obecnym sezonie, łowiczanie rozpoczęli rywalizację od II rundy okręgowej. Najpierw rozgromili Widok Skierniewice 6:0, następnie pokonali Olimpię Chąśno 3:1, a później wygrali z Unią II Skierniewice 2:1. Ten marsz do ćwierćfinału pokazuje, że gospodarze nie znaleźli się na tym etapie przypadkowo.
Lechia faworytem, ale puchar nie wybacza błędów
Przed pierwszym gwizdkiem można powiedzieć jedno: Lechia ma argumenty, by awansować, ale musi podejść do tego meczu z pełną koncentracją. Pelikan jest rozpędzony, gra u siebie i ma za sobą serię, która buduje pewność siebie. Z drugiej strony tomaszowianie dysponują większym doświadczeniem, korzystniejszym bilansem bezpośrednich spotkań i statusem zespołu, który w takich meczach powinien umieć udźwignąć presję.
To zapowiada spotkanie, w którym nie powinno zabraknąć emocji. Ćwierćfinał wojewódzkiego Pucharu Polski to już etap, na którym nie ma miejsca na kalkulacje – tu liczy się tylko wynik i awans do kolejnej rundy.
Sędzia i termin meczu
Spotkanie poprowadzi Mikołaj Kujawski z Wydziału Sędziowskiego w Łodzi.
Pierwszy gwizdek zabrzmi w środę, 22 kwietnia, o godz. 17:00.
Pelikan Łowicz – Lechia Tomaszów Mazowiecki
1/4 finału wojewódzkiego Pucharu Polski
Środa, 22 kwietnia, godz. 17:00
Stadion Miejski w Łowiczu, ul. Starzyńskiego 6/8































































Napisz komentarz
Komentarze