Ostatecznie Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała z KS CK Troszyn aż 1:4 w spotkaniu 31. kolejki Betclic III ligi grupy I. I choć wynik wygląda brutalnie, nie oddaje do końca scenariusza meczu, który przez długi czas był bardziej wyrównany, niż wskazuje końcowy rezultat.
Troszyn od początku narzucił swoje warunki
Gospodarze weszli w mecz z ogromną energią. Nieprzypadkowo mówi się o nich jako o jednym z największych pozytywnych zaskoczeń sezonu. Beniaminek z Mazowsza od miesięcy punktuje jak drużyna walcząca o coś więcej niż spokojne utrzymanie.
Już od pierwszych minut zawodnicy KS CK Troszyn długo utrzymywali się przy piłce i zamykali Lechię na własnej połowie. Tomaszowianie momentami przypominali boksera przypartego do lin, który czeka tylko na okazję do kontry.
I właśnie taka chwila przyszła w 19. minucie.
Gębala dał nadzieję
Po szybkim ataku piłka trafiła do Piotra Gębali, a ten zachował zimną krew. Strzał z ostrego kąta przeszedł pod nogami bramkarza i Lechia objęła prowadzenie.
To był moment, który mógł ustawić spotkanie. Zielono-czerwoni pokazali, że nawet przy mniejszym posiadaniu piłki potrafią być zabójczo skuteczni. Problem polegał jednak na tym, że gospodarze odpowiedzieli niemal natychmiast.
Najpierw Mikołaj Kłosiński trafił w słupek, później świetnie interweniował Mateusz Awdziewicz, broniąc dwa groźne strzały. Bramkarz Lechii przez długi czas utrzymywał swój zespół przy życiu.
Ale w 25. minucie nawet on był bezradny. Mikołaj Kłosiński huknął fantastycznie i doprowadził do wyrównania.
Jeszcze przed przerwą Troszyn mógł prowadzić. Po zamieszaniu po rzucie wolnym Edgardo Ruiz obił poprzeczkę. Lechia schodziła do szatni z remisem, choć gospodarze wyraźnie pachnieli kolejnymi golami.
Druga połowa była już koncertem Troszyna
Po zmianie stron gospodarze wrócili jeszcze bardziej agresywni. Lechia zaczęła mieć coraz większe problemy z wyprowadzaniem piłki, a pressing Troszyna przynosił efekty.
W 65. minucie Awdziewicz jeszcze raz uratował swój zespół po efektownym strzale Franciszka Twarowskiego. Minutę później skapitulował jednak po raz drugi.
Znów bohaterem miejscowych został Mikołaj Kłosiński, który skompletował dublet i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 2:1.
Lechia próbowała odpowiedzieć, ale z każdą minutą wyglądała na coraz bardziej rozbitą mentalnie. Troszyn wyczuł krew.
Błąd, który złamał mecz
Kluczowy moment spotkania nastąpił w 80. minucie.
Lechia próbowała spokojnie wyprowadzić piłkę od własnej bramki, ale fatalny błąd popełnił Mateusz Awdziewicz. Futbolówkę przejął Maciej Twarowski, który bez problemów skierował ją do pustej bramki.
To był cios nokautujący.
Cztery minuty później Franciszek Brudko ustalił wynik na 4:1, a stadion w Troszynie eksplodował z radości.
Awdziewicz – od bohatera do pechowca
Paradoksalnie jednym z najbardziej dramatycznych bohaterów meczu był właśnie bramkarz Lechii.
Gdyby nie jego interwencje w pierwszej połowie, Troszyn mógł prowadzić już dużo wcześniej. Obronił kilka sytuacji niemal stuprocentowych, ratował zespół po błędach defensywy, ale w końcówce sam popełnił fatalną pomyłkę.
Taki jest jednak futbol – szczególnie w III lidze, gdzie mecze często rozstrzygają emocje, momenty koncentracji i pojedyncze błędy.
Lechia ma problem z defensywą
Statystyki ostatnich tygodni zaczynają być dla tomaszowian niepokojące.
Lechia traci dużo bramek i ma ogromny problem z utrzymaniem stabilności w defensywie. W poprzednich kolejkach były remisy 2:2 z Wisłą II Płock czy porażka 1:3 z Wigrami Suwałki. Teraz doszła bolesna lekcja w Troszynie
To szczególnie boli, bo ofensywa Lechii wciąż potrafi tworzyć sytuacje i zdobywać gole. Problem w tym, że drużyna Bartosza Grzelaka zbyt łatwo oddaje inicjatywę i popełnia błędy pod własną bramką.
Troszyn potwierdził, że nie jest przypadkiem
Dla KS CK Troszyn to kolejny mocny sygnał wysłany całej lidze. Beniaminek od miesięcy imponuje organizacją gry, intensywnością i odwagą.
Jesienią wygrał już w Tomaszowie 2:1, teraz ponownie okazał się lepszy od Lechii.
Drużyna z Troszyna pokazuje, że w III lidze nie liczą się wyłącznie budżety i historia klubów. Czasem decydują konsekwencja, pressing i wiara we własny styl.
A Lechia? Po takim meczu musi szybko pozbierać się mentalnie. Bo sezon wchodzi w decydującą fazę, a w III lidze kryzysy potrafią rozlewać się jak domino.
































































Napisz komentarz
Komentarze