Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 18:28
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

Kambodża-Laos - komiczna granica i niskooktanowy marsz

W Ban Lung, nieco się zasiedziałem. Co prawda, nie aż tyle co w Yangchun w Chinach, ale jednak nie chciało mi się szybko opuszczać tego miasta. Głównie dlatego, że spodobała mi się jazda na wypożyczonym skuterku. A jakby tak kupić na następne 2-3 miesiące swój własny motocykl? Nie tylko możnaby zobaczyć więcej, ale i nie trzeba by wracać ciągle w to samo miejsce by go oddać. Cały dzień szukałem swoich własnych dwóch kółek za rozsądną cenę. Po obwiezieniu przez właściciela jednej z wypożyczalni po kilku komisach, stwierdziłem, że Kambodża nie jest dobrym miejscem na kupno używanego pojazdu. Z tego co przeczytałem w internecie na temat, nie tylko cen, ale i przepisów rejestracyjnych i celnych, wyszło, że najlepiej pod tym względem wypada Wietnam lub Tajlandia. Jest to całkiem logiczne - chcąc mieć wybór i jeszcze do tego możliwość negocjacji, trzeba uderzyć w miejsce w którym rynek jest wręcz przesycony. Najtańszy motocykl, który udało mi się znaleźć to 5-biegowa, 3-letnia Honda Sirius. Wydatek 800 dolarów na 3 miesiące, wiedząc, że coś podobnego mógłbym dostać dwa razy taniej kilkaset kilometrów dalej, na wschód, jak dla mnie, mijał się z celem. Trudno - najwyżej będę skazany na wypożyczanie - chyba, że trafi się jakaś szansa po drodze.

 

Przystanek Ban Lung podzieliłem sobie na poszukiwania własnych dwóch kółek i pływanie w jeziorze.

 

O ile, na początku, Ban Lung wydawało mi się nieciekawe, o tyle, z czasem, spodobało mi się. Ludzie byli bardzo mili i wyluzowani, jedzenie smaczne i tanie i do tego owoce - chyba najtańsze ananasy w całej Kambodży - za jedną sztukę płaciłem 1.000 rieli (25 centów). Do tego, południowoazjatyckie ananasy są tak słodkie, że smakują jak te z puszki. Idealne w kryzysie czekoladowym, który przeżywam ostatnio raz na dwa - trzy dni. Oprócz tego w mieście są dwa jeziora. Jedno, na teren którego wstęp kosztuje ponad dolara, było niegdyś wulkanem. Drugie jest mniejsze, darmowe i z centrum można do niego dojść na piechotę.

 

Kiedy wyjeżdżałem ze stolicy Ratanakkiri, myślałem, że przejazd do Laosu zajmie mi jeden dzień..... oj, przeliczyłem się. Dreptając po poboczu na główną drogę, spotkałem Olgę z Rosji mieszkającą tutaj już ponad miesiąc. Olga zatrzymała się u buddyjskich mnichów na jedną noc i..... do dzisiaj nie chce się wyprowadzać. Jakoś tak się zagadaliśmy wymieniając spostrzeżenia z Kambodży, że mimo, że wstałem o 6 rano, na wylocie z miasta pojawiłem się dopiero o 10. Minęło mnie kilka skuterków i.... nic. Z nudów, przeszedłem trochę dalej. Zobaczyłem stojącego na poboczu jeepa z trzema motocyklami na przyczepcę. Kierowca skinął na mnie ręką i nie zapytał czy nie jadę do Stung Treng. Tam właśnie jechałem. Zac z Walii prowadzi wycieczki motocyklowe po Kambodży dla zagranicznych turystów. Za młodu też dużo najeździł się autostopem - i to w czasach, kiedy samochód w Azji nie był częstszym zjawiskiem niż deszcz meteorytów. Teraz, jako stateczny biznesmen w średnim wieku, akurat wracał z terenowych badań rynku, czyli rozeznania co ciekawego oferuje Ratanakkiri i przygraniczny Stung Treng. Po drodzę, utwierdził mnie w przekonaniu, że najlepszym miejscem na kupno pojazdu na kilka miesięcy jest właśnie Wietnam, co nie bardzo pokrywało się z moją trasą.

 

- Gdzie się chcesz zatrzymać w Stung Treng? Zapytał Zac kiedy zbliżaliśmy się do miasta.
- Nie wiem, myślałem o przejechaniu jeszcze dzisiaj do Laosu. To tylko 80 kilometrów stąd.
- No to masz masz 2 godziny na dojazd do granicy.
- Że jak? To nie jest 24-godzinne przejście?
- Nie, Laos jest nieczynny od 17.00. Mogę Cię wwieźć do miasta albo odstawić na most, z którego droga do przejścia jest już prosta.
- Dwie godziny..... hmmmm, zacząłem rozglądać się za miejscem na rozbicie namiotu.
- No, przygoda woła
- Dobra, biorę most!
- Brawo! Takiej odpowiedzi się spodziewałem.
 

Akurat o 15.00 wszyscy z Laosu wracali. Przez kolejną godzinę nie zatrzymał się nikt. Zrezygnowany, że muszę zakończyć bieg bardzo wcześnie i w, jak mi się wydawało, niezbyt ciekawym miejscu, postanowiłem wydać trochę rieli, które mi zostały w portfelu na obiadokolację. Kolejne pół godziny zajęło mi szukanie miejsca, w którym mogłem zjeść ryż za przyzwoitą cenę. Większość ulicznych knajp oferowała zupki nudlowe - jak dla mnie, to prawie żadnych kalorii nie ma. Równie dobrze, mógłbym napić się przegotowanej wody z jakimś tam dodatkiem smakowym.

 

Trochę czasu zajęło mi szukanie miejsca w którym mógłbym zjeść coś co nie jest zupką nudlową. W centrum Stung Treng, nie sprzedawali nawet chitynowych chrupek.

 

Rozbicie namiotu zostawiłem sobie do zachodu słońca. Dzień wolałem wykorzystać na obejrzenie sobie Stung Treng. Wszedłem do pagody. Wszyscy mnisi na mój widok uśmiechali się i zagadywali. Najbardziej otwarty okazał się Ratha, który z miejsca zapytał czy mam facebooka. Potem, wyciągnął komputer i zaczął mi pokazywać swoje dziewczyny w różnych miastach Kambodży. Powiedział, że jak tylko nadarzy się okazja, odejdzie ze świątyni i się ożeni. Wydawałoby się to całkiem logiczne, biorąc pod uwagę jak gotują khmerskie kobiety.

 

Ratha zaproponował mi wycieczkę po lokalnej fabryce "mineralki" i nocleg na terenie pagody.

 

Zapytałem też Rathy dlaczego woda, którą sączyłem sobie z butelki nazywa się tak samo jak rzeka. Odpowiedział, że ona właśnie z rzeki pochodzi i zabrał mnie do malutkiej fabryczki na rogu ulicy, gdzie brudna ciecz poddawana jest specjalnej filtracji na maszynach, które z pewnością z miejsca wzbudziłyby podejrzenie zachodnich kontrolerów inspekcji sanitarnych. Wychodzi na to, że podróżując po Kambodży trzeba mieć żołądek ze stali. Ja, na szczęście, nie miałem żadnych problemów związanych z wodą.


Kiedy już zaczęło się ściemniać, Ratha zapytał czy mam gdzie spać i zaoferował miejsce u siebie w Pagodzie. Pokazał mi matę, poduszkę i pokierował mnie do łazienki, gdzie mogłem wziąć prysznic. Ponieważ w Kambodży, kąpiel jest wydarzeniem publicznym, niepokazywalne części ciała zasłania się przeważnie sarongiem.

 

W Kambodży, w normalnych warunkach, kąpiel jest wydarzeniem publicznym i okazją do pogaduch.

 

Z braku larongu, jednak, dostałem fragment szafranowej szaty. W ten sposób, doszedłem do wniosku, że jest to nawet wygodne ubranie. Pod "prześcieradełkiem", nie nosi się bielizny, jest luźno, zwiewnie, lekko i szybko schnie. Z chęcią kupiłbym coś takiego na dalszą podróż po Azji..... Z drugiej strony, to tak jakby w Europie założyć sobie koloratkę. A że mnisi muszą co 2 tygodnie golić wszystkie włosy od stóp do głów (z brwiami włącznie), przy mojej rozwianej na wszystkie strony fryzurze, byłoby to analogiczne do różowej koloratki spasowanej z fioletową koszulą w zielone groszki.

 

Stroje buddyjskich mnichów są bardzo wygodne. Są luźne, zwiewne i szybko schną.

 

Nocleg w Świątyni wymusił na mnie wczesne zamknięcie oczu i wczesną pobudkę kolejnego poranka. Na drodzę do granicy byłem już o 7 rano. Problem w tym, że po dobrej jakości asfalcie nic nie jechało. Policzyłem średnią: 1 samochód na 30 minut - i tak lepiej niż na Karakorum Highway w Pakistanie. "No, Michał - przyzwyczajaj się do Laosu, w którym prawie nikt nie mieszka" - powiedziałem do siebie wiedząc, że nikt mnie nie słyszy.

 

W końcu, udało mi się zatrzymać pickupa, który oszczędził mi osiem kilometrów marszu. Po kolejnej godzinie, zatrzymał się busik. Jeden z pasażerów w środku, Vutit, który podróżował swego czasu po Europie,  w tym Polsce, wytłumaczył na szybko kierowcy co to znaczy autostop. "No money, no problem!" - powiedział kierowca busika i pomógł mi załadować plecak na tylne siedzenia.

 

Przejście Kambodża - Laos wyglądało komicznie. Z daleka, widać że jest to granica międzynarodowa. Nowoczesne terminale są, jednak, dopiero w budowie. Zamiast tego są budki i celnicy, którzy czekają aż ktoś do nich podejdzie. Na dobrą sprawę, możnaby sobie przejść dalej bez wyciągania paszportu. To w mojej gestii było dopytywanie się, najpierw kramikarzy, później mundurowych gdzie dają khmerskie, a gdzie laotańskie pieczątki.

 

Międzynarodowe przejście Kambodża - Laos: zupełna prowizorka. Nowoczesne terminale po obu stronach, albo są dopierow w budowie, albo stanowią tylko element dekoracyjny.

 

Kiedy już, dochodząc do pierwszej właściwej budki wyciągnąłem paszport przypomniało mi się..... "O kurdę, e-wiza" - nie byłem pewien czy to przejście obsługuje e-wizy na wyjazd. I tym razem, jednak, było się bez problemów.

- Dwa dolary, proszę - powiedział celnik
- Za co?
- Za pieczątkę.
- A mogę ją sobie sam wbić?
- Proszę bardzo, zażartował przystawiając mi stempel
- Dwa dolary proszę - powiedziałem po wybiciu się z "Królestwa Cudów"
- Za co?
- No, przecież to ja wbiłem pieczątkę, odpowiedziałem wyciągając dwa dolary.


Łapówki łapówkami - to była pierwsza, którą do tej pory zapłaciłem. Nawet na granicy polsko-ukraińskiej, która w moim osobistym plebiscycie dalej zajmuje miejsce numer jeden spośród najbardziej skorumpowanych i niezorganizowanych przejść, nie musiałem dawać paszportu z wkładką. Spodobała mi się za to prostolinijność celników. Nie, że coś nie tak, coś nie przechodzi, owijanie w bawełne i musimy sprawę jakoś załatwić tylko - ja panu przybijam stempel i kosztuje to tyle i tyle. Nasi wschodni sąsiedzi powinni z Khmerów brać przykład. Dobrym pomysłem byłoby jeszcze wywieszenie cennika opłat za wjazd/wyjazd.


Po stronie laotańskiej, znów zdziwiła mnie moja uczciwość. Choć mogłem sobie bez problemu kontynuować marsz, odszukałem odpowiedniej budki z wizami.

- Wy gavaritie po ruski? Zapytał celnik
- Da, tak niemnożka.
- Nuuuu tooooo 30 dolarów.


Za wizę zapłaciłem 30 dolarów, plus 2 dolary opłaty manualno-manipulacyjnej. Tak oto, wszedłem w...... nicość. Najpierw czekałem..... czekałem..... czekałem i.... nic. Nie przejechał żaden samochód. Później pomyślałem, że dla zabicia nudów, zrobię sobie pieszą wycieczkę. Do najbliższej miejscowości miałem 30 kilometrów więc tak jak na pieszej pielgrzymcę. Problem w tym, że na pierwszej i ostatniej pieszej pielgrzymcę byłem jak miałem 18 lat. Kilka kilometrów pozwoliło mi zaoszczędzić dwóch napotkanych kierowców skuterków. Po kolejnej godzinie marszu, zatrzymał się kierowca czarnego pickupa.

- Na Don Det? Zapytał
- Nie, w kierunku Pakxe
- A.... do Pakxe..... ja też do Pakxe jadę. Siadaj na pakę.


Po kilku minutach: hamulce, hamulec ręczny i żona kierowcy wyskoczyła z budy i podała mi wodę. Znów ruszyliśmy, przejechaliśmy kilkaset metrów, i znów stop. Tym razem, dostałem jeszcze dwie świeże bułki z pasztetem i warzywami. W ten sposób, miałem wygodny przejazd z posiłkiem na pokładzie. Do tego, trafiłem na szybkusa. Po prostej przez większą część czasu drodzę, kierowca ciął ponad 150 km/h. Przez to, przy gwałtownym zatrzymaniu się przed wyskakującymi krowami, przez różnice w poziomie hałasu, aż porządnie rozbolała mnie głowa.

 

 

Laos - pierwsze wrażenie po przekroczeniu granicy.

 

Do Pakxe zajechaliśmy wczesnym popołudniem. Zamiast szukać miejsca na nocleg, zacząłem od zrobienia rozeznania w kwestii rynku motocyklów używanych.....

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

henio 12.02.2018 22:24
fajnie a jednoczesnie smutno.. fajna podroz a smutno bo wiadomo jak sie skonczyla. ja lubilem singlenomada czytac.

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama
III Bieg Pamięci mjr. Hubala

III Bieg Pamięci mjr. Hubala

30 kwietnia 2026 r., minie 86. lat od śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” który zginął w zagajniku pod Anielinem. Stowarzyszenie „Hubalowa Rodzina” postanowiło uczcić pamięć tego bohaterskiego żołnierza organizując w tym dniu kolejny, „III Bieg Pamięci mjr. Hubala” z Tomaszowa Mazowieckiego do Kolonii Zawada. Bieg rozpoczniemy od pomnika mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, znajdującego się przed Jednostką Wojskową i zakończymy w Kolonii Zawada. Przed jego rozpoczęciem planujemy krótką uroczystość patriotyczną zakończoną złożeniem pod pomnikiem kwiatów i zapaleniem zniczy pamięci. Trasa biegu długości około 5 kilometrów. Uczestnikami „II Biegu Pamięci mjr Hubala” będą przede wszystkim uczniowie szkół ponadpodstawowych z tereny Tomaszowa Maz. i powiatu tomaszowskiego a także kilkuosobowa ekipy żołnierzy z 25. Batalionu Dowodzenia który nosi imię mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Nie będzie to bieg w którym liczy się zwycięstwo. Będzie to bieg którym uczcimy pamięć mjr. „Hubala” a wszyscy uczestnicy którzy pokonają trasę biegu otrzymają pamiątkowe medale za uczestnictwo. Przewidujemy udział  około 250 uczestników biegu. P R O G R A M„III Biegu Pamięci mjr. Hubala” pod patronatem honorowym Marszałka Województwa Łódzkiego godz. 11.00 -  zbiórka uczestników biegu na stadionie sportowym przed jednostką wojskową ul Piłsudskiego 72 godz. 11.30 – przejście uczestników II Biegu Pamięci pod pomnik mjr H. Dobrzańskiego „Hubala.godz. 11.45    – uroczystość patriotyczna przed pomnikiem, powitanie uczestników, składanie wiązanek kwiatów i zapalenie zniczy pamięcigodz. 12.00 – start uczestników „II Biegu Pamięci mjr. Hubala”,godz. 13.00 – 14.00 – mata biegu Kolonia Zawada, ul. Kasztanowa 8 (Bar Janosik)godz. 14.15 – wręczanie uczestnikom pamiątkowych medali za uczestnictwo w biegugodz. 14.30 – uroczystość zakończenia biegu przy pomniku mjr H. Dobrzańskiego „Hubala” w Kolonii Zawadagodz. 15.00 – spotkanie integracyjne uczestników bieguData rozpoczęcia wydarzenia: 30.04.2026

Polecane

Najbliższe noce z przymrozkami. Temperatura przy gruncie może spaść nawet do minus 8 stopniLechia Tomaszów Mazowiecki zagra z Wigrami Suwałki. W sobotę mecz przy NowowiejskiejIII Bieg Pamięci mjr. Hubala w Tomaszowie Mazowieckim. Patriotyczne wydarzenie już 30 kwietniaCBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFSzpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie Mazowieckim
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwdTreść komentarza: Jeszcze niech się zajmą przeprowadzoną kilka lat temu modernizacją ewidencji budynków i gruntów w pow. tomaszowskim. Jk została przeprowadzona i za ile.Źródło komentarza: CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFAutor komentarza: rwdTreść komentarza: Czyli prezes wybrany, potrzebny tylko konkurs żeby go uwierzytelnić.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: TMTreść komentarza: A mianowany został jak?Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A kogo mieli wybrać tęczowego Rafała co się z pedofilem z Targówka fotografował?Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: TomMazTreść komentarza: W języku polski imiona piszemy z dużej litery! Trochę szacunku!Źródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej
Reklama
Skarpetki zdrowotne frotte ze srebrem

Skarpetki zdrowotne frotte ze srebrem

Skład:bawełna 80%, Prolen® Siltex ze srebrem 17%, Lycra® 3% Wielkości:35-37, 38-40, 41-43, 44-46, 47-49 (oprócz koloru białego i szarego)        (według ZN-JJW-P-005)Konstrukcja:Skarpetki nieuciskające Medic Deo® Silver to komfortowe skarpetki zdrowotne wykonane z naturalnej przędzy bawełnianej z dodatkiem jonów srebra. Skarpety ze srebrem Medic Deo® Silver mogą dzięki temu służyć jako naturalne wsparcie w profilaktyce i leczeniu różnych schorzeń stóp i nóg!Specjalna konstrukcja cholewki i niewielka domieszka nowoczesnego włókna Lycra® w całym wyrobie powodują idealne bezuciskowe przyleganie do nóg i maksymalną elastyczność - nietamowanie przepływu krwi i komfort nawet dla opuchniętych nóg.Dzięki działaniu przędzy z jonami srebra, wzmocnionemu apreturą antybakteryjną i antygrzybiczną Sanitized®, skarpetki hamują rozwój mikrobów i zapobiegają jednocześnie przykremu zapachowi podczas użytkowania. Miejsca stóp narażone na otarcia i urazy są chronione przez miękką trójwarstwową dzianinę frotte. Opaska elastyczna na śródstopiu zapobiega przesuwaniu się skarpetki na nodze.Skarpetki nadają się znakomicie do aktywności fizycznej. Do produkcji skarpetek jest używana czysta bawełna - naturalna przędza najwyższej jakości.SKARPETKI ZAREJESTROWANE JAKO WYRÓB MEDYCZNYZ pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora 
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama