Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 13 września 2026 06:45
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego

Wietnam (Dong Hoi) - Dni w stylu Barei

Albo autostop w Wietnamie nie należy do najłatwiejszych, albo w ostatnim czasie miałem po prostu pecha. Po pierwsze, główna trasa (AH1), łącząca północ z południem kraju, czasem ma dwa pasy, czasem jeden, czasem w ogóle nie ma żadnych linii, a w niektórych miejscach, asfalt ustępuje miejsca glinie w kolorach od pastelowo-pomarańczowego do karmazynowego.

[reklama2]

 

Dlatego, należy się liczyć z tym, że mimo, że kierowcom wydaje się, że biorą udział w Grand Prix Indochina, średnia prędkość podróżna to ok. 20 - 40 km/h. Wyjeżdżając z Hai Phong, najpierw zgubiłem drogę i godzinę stałem pod, podobno, niewłaściwym znakiem, którego strzałka pokazywała jednak miasto, na które się kierowałem. W końcu, zatrzymał się młody chłopak na skuterku i zaoferował odstawienie mnie na prawidłowy szlak. Później, poszłoby już gładko. Co chwila zatrzymywał się jakiś busik. Ja nie miałem jednak ochoty na targowanie niebotycznych kwot za 20-30 kilometrów jazdy dalej.

 

Podobnie jak wiele rzeczy w Wietnamie, również główna trasa łącząca północ z południem kraju jest bardzo zróżnicowana.

 

Po kilkudziesięciu minutach i kilku rozstaniach z kierowcami busów, udało mi się zatrzymać ciężarówkę do Ninh Binh. Uśmiechnięty kierowca, niestety nie znał ani jednego słowa po angielsku. Za to poczęstował mnie kawałkiem kleistego ryżu zawiniętym w liść bambusa. W Ninh Binh, czekał mnie malutki spacerek. W strugach deszczu, który wydawał się padać pod ukosem, musiałem przejść na odpowiedni wylot z miasta, próbując zniechęcić mototaksówkarską mafię do zaczepiania mnie. W Wietnamie nie ma kłopotu ze złapaniem taksówki  - tutaj taksówkarz łapie klienta. Im przewaga kilogramowa i śmiałość kierowcy jest większa, tym bardziej skuteczne będą wyniki jego łowów (zdarzyło mi się już kilka razy być na siłę wciąganym do taryfy).

 

Biorąc pod uwagę styl jazdy wietnamskich kierowców, zatrzymanie ciężarówki to nie tylko lepsze widoki, ale i zwiększone bezpieczeństwo.

 

Później, od wioski do wioski, łapiąc pokracznie kolejne okazje, udało mi się dojechać do Thanh Hoa. Jak się okazało, przejechanie 60 kilometrów, zajęło mi kilka godzin. Zastanawiałem się, gdzie mogę tego dnia najdalej dojechać. Moje wątpliwości rozwiała Jenny - studentka dziennikarstwa na jednym z uniwersytetów w Hue. "Jedziemy do Dien Chau. Chcesz się zabrać z nami?" - zapytała wystawiając głowę zza okna busika. Jenny wraz z rodzicami i rodzeństwem była w trakcie rodzinnej pielgrzymki z południa na północ i znów na południe kraju, odwiedzając wszystkie gałęzie jej drzewa genealogicznego. Pokonanie 90 kilometrów zajęło nam blisko trzy godziny.

 

W Dien Chau, rozejrzałem się po ciemnej okolicy, w której przez brak jakiegokolwiek oświetlenia nie dojrzałem nic ciekawego. Nie widziałem sensu meldowania się do nawet najtańszego hoteliku na jedną tylko noc. Zamiast tego, szukałem dobrego miejsca na kemping. Pierwsza próba postawienia kroku w pole - plusk - niestety trafiłem na pole ryżowe. Zawsze lepszy plusk niż cyk. Po wygrzebaniu z plecaka latarki już się udało.

 

Znalazłem małą polankę niedaleko mini-plantacji bananów, na której grunt pozwolił mi bezproblemowo wbić śledzie i ustawić namiot. W Wietnamie, ceny zakwaterowania zaczynają się już od 3 dolarów. Planując jechać dalej następnego dnia, nie ma jednak żadnego sensu uciekać do hotelu - z wygodnego łóżka ciężej się rano podnieść niż z twardej, nierównej namiotowej podłogi.

 

Próba noclegu w pozornie mięciutkim polu może się czasem skończyć kałużą w butach.

 

 

 

[reklama2]

Następny poranek przypominał jakiś opad radioaktywny. Mżawka wyglądała jak mgła. Zima nie jest dobrą porą na odwiedzanie północnego Wietnamu. Jest zbyt wilgotno. Mimo wszystko, udało mi się dostrzec, że spędziłem noc w czyimś ogródku. Właściciel nie był mną zainteresowany tak jak ja jego bananami. Niestety, zielone owoce na drzewie okazały się jeszcze mało zdatne do spożycia.

 

Gdyby banany były trochę bardziej dojrzałe a obok był krzaczek kawy, byłaby to idealna agroturystyka ze śniadaniem.  

 

Po skromnym śniadaniu złożonym z bagietki i słodkiego, skondensowanego mleka, które udało mi się bez problemu wnieść do kawiarni, napisałem na kartcę "Vinh". Mimo, że Vinh znajdowało się tylko kilkanaście kilometrów od Dien Chau, dojechanie do tego mało ciekawego miasta zajęło mi ponad godzinę. Przez dwadzieścia kolejnych minut szedłem wzdłuż drogi by znaleźć się na rogatkach. Po kilkudziesięciu minutach stopowania z tabliczką z napisem Dong Hoi, do którego, mimo sporego dystansu, bardzo chciałem  się tego dnia dostać, zatrzymał się dalekobieżny autobus jadący z Hanoi do Ha Tinh. W środku, wesoły Pan Trang gestem pokazał, że nie chce ode mnie żadnych pieniędzy. Dzięki Panu Trangowi, mój dzień, ze zwykłego, szarego, zamienił się w kolorowy.

 

Autobus wysadził na stacji wszystkich pasażerów w pobliskim Ha Tinh. Mnie, jednak, kierowcy poprosili bym został w środku. Wielkim Neoplanem, wjechaliśmy w ciasne uliczki miasta by po chwili zatrzymać się pod..... salonem piękności. Jak na salon piękności przystało, w progu przywitała nas piękna właścicielka. Kiedy chciałem wyjść się przywitać, zauważyłem, że Pan Trang ma na sobie moje buty. Zwróciłem mu delikatnie na to uwagę, ale ten, roześmiany, pokazał na swoje białe adidasy. Faktycznie, moje czarne trampki zrobiły się kolorowe. Nie chciałem jednak innych butów - kilka minut na wietnamskich poboczach i, cokolwiek miałoby się na nogach zmieniłoby się w cichobiegi bagienne - w dosłownym tego słowa znaczeniu.

 

Salon piękności okazał się być przedsiębiorstwem wielobranżowym. Za dwupiętrowym budynkiem z fioletowym tynkiem i skośnym dachem znajdował się parking na autokarową flotę. Oprócz tego, przed domem stały 4 czarne, świeżo wysmalcowane, pachnące nowością Toyoty Camry, które nie wiem do czego służyły. W środku, oprócz full-servisu całego ciała można było również wymienić sobie walutę i kupić biżuterię.

 

Razem z Panem Trangiem, zostaliśmy poczęstowani herbatą i duńskimi ciasteczkami. Pan Trang co chwila dzwonił po znajomych, którzy przychodzili, witali się by po chwili zniknąć. Jednym z nich był policjant z wydziału imigracyjnego. Po sprawdzeniu paszportu, odbyło się delikatne przesłuchanie przy filiżance kawy. Pan mundurowy nie mógł wyjść z podziwu, że białopośladkowiec z kraju zachodniego deklaruje się jako komunista i otwarcie przyrównuje ustrojstwo demokratyczne do samochodu z dwoma czy więcej kierownicami.

 

Tak się zagadaliśmy, że nie zauważyłem, że słońce już zaszło. "Fajnie", pomyślałem. "Przez cały dzień zrobiłem 40 kilometrów". Z drugiej strony, groteskowy wieczór, dopiero się rozpoczynał, więc z ciekawością, czekałem na rozwój wydarzeń. Do pokoju wchodziło coraz więcej osób. Po chwili, z zaplecza wyszły kasjerki z talerzami, miskami z jedzeniem i sztućcami. Rozłożyły wszystko na macie na podłodzę i kiedy dołączył do nas starszy funkcjonariusz, mówiący idealnie po angielsku, przystąpiliśmy do konsumpcji ostrej, ale za to bogatej w kilka rodzajów mięsa, warzyw i sosów kolacji. Pan policjant wytłumaczył mi, że jeśli trochę poczekam, pojadę do Dong Hoi razem z Panem Trangiem, który, podobnie jak poznana przeze mnie dzień wcześniej Jenny był w trakcie rodzinnej pielgrzymki - w drodzę do Ho Chi Minh. Trudno było mi wierzyć w zapewnienia, zważywszy, że wszyscy panowie pili coś co nazwali winem, a co w rzeczywistości było mętną perłową cieczą o bardzo odpychającym, spirytusowym zapachu.

 

Podczas przystanku w Ha Tinh, zjedliśmy z Panem Trangiem i jego znajomymi obfitą kolację.

 

 

 

[reklama2]

 

Po kolacji, nieco kołyszący się inspektor zaprosił mnie do samochodu. "Jedziemy do mojego biura". Nie mając nic do ukrycia, ani nic innego w planach na wieczór, nie oponowałem. Gustownie urządzony gabinet Pana Quanga z łóżkiem na wypadek nocnych dyżurów przypominał trochę kapliczkę.

 

Wiedziałem, że w Wietnamie panuje kult pierwszego prezydenta zjednoczonego kraju, Ho Chi Minha, ale tylu Ho Chi Minów na tak małej powierzchni jeszcze w życiu nie widziałem.

 

Jeden był na biurku, drugi na szafie, trzeci w biblioteczce, czwarty na niej. Nie wiem, ile Prezydentów było w szafie i w szufladach. Porozmawialiśmy przez chwilę na temat zasług dygnitarza, jego miasta rodzinnego, jego drogi do sukcesu, itp. W biurze pana Quanga, patrząc na flaszkę z białą cieczą stojącą pod stołem przeszła mi przez głowę dziwna myśl, że Wietnam, z firmami krzakami, zupełnie niezrozumiałym ustrojem przypominającym kapitalizm, jednak z obrazem Marksa i Lenina w tle, konspirowaną prostytucją i narkotykami przypomina trochę Polskę znaną z filmów Stanisława Barei.

 

Biuro Pana inspektora było jednocześnie miejscem kultu pierwszego lidera zjednoczonego Wietnamu.

 

Nieco po godzinie 23, pan Quang, poczuł się zmęczony. Poszliśmy do jego służbowego auta i zostałem odwieziony spowrotem do zamkniętego już salonu odnowy biologicznej, vel. przedsiębiorstwa wielobranżowego. Po kilku minutach stania na krawężniku, z piskiem opon zatrzymała się jedna z wypolerowanych Camry, za której kierownicą siedział jeden z biesiadników z wielkim złotym łańcuchem na szyji. "Chcesz jechać do Dong Hoi?" - zapytał sprawiającym wrażenie w miarę trzeźwego głosem. "No chcę" - odpowiedziałem zastanawiając się, czy z tyłu są jakieś poduszki powietrzne. "To wsiadaj". Pojechaliśmy na rogatki miasta. Kierowca dał Panu Trangowi plik banknotów, wsiadł spowrotem do samochodu i odjechał. Pan Trang wytłumaczył, że czekamy na autobus.

 

Po chwili zatrzymaliśmy jeden z busików. Niestety, po kilkunastu minutach jazdy mojemu towarzyszowi podróży coś się nie spodobało. "Stop!", "Stop!", krzyczał coraz głośniej. Kierowca zatrzymał się i otworzył drzwi. Próbowałem uspokoić Pana Tranga by nie wysiadał po środku niczego. Nie udało mi się nic zdziałać. Zostaliśmy wypchnięci z busika i znaleźliśmy się w po środku egipskich ciemności w trzydomkowej wioscę. Wietnamczycy mają skłonność do wyłączania kraju na noc. W miastach, tylko w ścisłych centrach ulice są oświetlone. Poza nimi, życie toczy się od piania kogutów do sowiego koncertu. Chwilę później, dołączył do nas ubrany w pidżamę właściciel jednego z domków. Przez chwilę zastanawiałem się jakie miałbym szanse ucieczki i ewentualnego konfliktu. "Pomyślmy - środek nocy. Kompletnie pijany facet w średnim wieku, facet w pidżamie i trzeźwy chłopak z 10-kilowym plecakiem i torbą - kto ma większe sza..... nie no, przecież to jest groteska" - doszedłem do wniosku, że groził mi jedynie niekontrolowany wybuch śmiechu. Pan Trang co chwila do kogoś dzwonił z jednego z trzech telefonów, które miał przy sobie. Pan w pidżamie zaprosił nas do swojego nowowybudowanego i pachnącego świeżością domku na herbatę. Po kilku filiżankach czaju, zobaczyliśmy niebieskie światła. Wyszliśmy przywitać się z młodym funkcjonariuszem, który zaprosił nas do policyjnego pickupa, następnie ruszył przed siebie by po kilkudziesięciu kilometrach przekazać nas kolejnemu patrolowi. Kierowca kolejnego radiowozu zatrzymał się na następnym punkcie kontrolnym - również w jakimś ciemnym miejscu. Kiedy tylko przejeżdżał dalekobieżny autobus do Ho Chi Minh City, policjant dał znak kierowcy by wziął dwóch pasażerów na gapę. Mnie jednak nie w smak było jechać aż do Saigonu. Zależało mi na zobaczeniu ostatniego miasta zwycięskiej w Wojnie Wietnamskiej północy.

 

Zależało mi by zobaczyć najdalej wysunięte na południe, ostatnie miasto zwycięskiej północy - Dong Hoi.

 

W Dong Hoi byłem o trzeciej rano. Miasto, choć bez żywej duszy na ulicach, wydało mi się bardzo zadbane. Znalazłem tani hotelik, w którym za 3 noce wynegocjowałem łączną cenę 12 dolarów. Moim fortelem negocjacyjnym był brak znajomości wietnamskiego i fakt, że jedna noc miała się już ku końcowi.

 

Dong Hoi, mimo, że powoli przekształcane jest w miejscowość wypoczynkową, nie zdążyło jeszcze stracić swojego naturalnego uroku, który najłatwiej dostrzec w okolicach targu. Reszta miasta, podczas dnia, śpi. 

 

Następnego dnia, zwiedzałem spokojne, poprzecinane romantycznymi kanałami Dong Hoi i jego najbliższe okolice. Mimo, że znajduje się ono w okolicy pięknych i zadbanych plaż, których brzegi zdobią drzewa kokosowe, pól ryżowych, podziemnego miasta pamiętającego  konflikt z lat 70-tych poprzedniego stulecia i kompleksu jaskiń, turyści, znają je jedynie zza okien autokaru z Hanoi do Ho Chi Minh. Może dzięki temu, mimo, że Dong Hoi jest średniej wielkości miastem, ma ono swój urok. Oczywiście, podobnie jak w Hai Phong, nie brakuje miejsc, które nie są tym co reklamują, ale na ulicy nie ma nikogo kto widząc białe lico, molestowałby przybysza z dalekich stron.

 

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Sobota, 12 września 2026 roku, przypomniała, że granica między wiadomością ze świata a komunikatem na polskim telefonie zrobiła się niebezpiecznie cienka. Rosyjskie drony uderzały w zachodnią Ukrainę, Polska podniosła gotowość obrony powietrznej, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alerty RCB. W samej Ukrainie rosyjskie naloty zabiły co najmniej osiem osób, podczas gdy Wołodymyr Zełenski deklaruje gotowość do spotkania z Władimirem Putinem na grudniowym G20. Jednocześnie drugi wielki front kryzysu przesuwa się przez Bliski Wschód: Arabia Saudyjska zamknęła strategiczny rurociąg East-West po ataku dronów, Huti zajęli wyspę Perim w cieśninie Bab el-Mandeb, a Brent zakończyła tydzień na poziomie 104,61 dolara za baryłkę. W Polsce obchodzimy dziś Święto Wojsk Lądowych – datę szczególnie bliską Tomaszowowi Mazowieckiemu, gdzie stacjonuje 25. Brygada Kawalerii Powietrznej. A jutro oczy całego rolniczego kraju zwrócą się kilkanaście kilometrów od nas: Spała będzie gospodarzem Dożynek Polskich. Stan informacji: około godz. 20.15. Data dodania artykułu: 12.09.2026 21:28
Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Dziś w kraju i na świecie (sobota, 12 września)

Dziś jest sobota, 12 września, dwieście pięćdziesiąty piąty dzień roku. Do jego końca pozostało 110 dni. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 6.09, a zachodzi około 19.01. Data dodania artykułu: 12.09.2026 08:04
Dziś w kraju i na świecie (sobota, 12 września)

11 września w historii i dziś: od Stirling po 9/11, rocznica Lady Pank i mecz Lechii Tomaszów w Ząbkach

Nie ma wielu dat, które stały się nazwą wydarzenia. „11 września” należy do nich. Dokładnie 25 lat temu cztery porwane samoloty zamieniły zwykły wtorkowy poranek w jeden z najbardziej przejmujących obrazów początku XXI wieku. Dwie wieże World Trade Center runęły, płonął Pentagon, a lot 93 zakończył się na polu w Pensylwanii. Ale 11 września ma znacznie dłuższą historię: tego dnia William Wallace zwyciężał pod Stirling, ginęli Żwirko i Wigura, wojska gen. Kutrzeby odbijały Łowicz, rozpoczęto budowę Pentagonu, armia obalała Salvadora Allende, a Węgry otwierały granicę dla obywateli NRD. Muzycznie mamy dziś 45. rocznicę powstania Lady Pank oraz urodziny Moby’ego, Harry’ego Connicka Jr. i Ludacrisa. Sportowo zaczynają się pierwsze w historii World Athletics Ultimate Championship, Polki grają z Beninem na mundialu U-20, Formuła 1 po raz pierwszy wyjeżdża na Madring, a Lechia Tomaszów walczy w Ząbkach o pierwsze wyjazdowe zwycięstwo sezonu. Data dodania artykułu: 11.09.2026 09:22
11 września w historii i dziś: od Stirling po 9/11, rocznica Lady Pank i mecz Lechii Tomaszów w Ząbkach

Huti biorą Mokhę, ropa ponad 105 dolarów. Polska poderwała lotnictwo. Łódź żegna dzieci wojny

Czwartek, 10 września 2026 roku, pokazał, że światowa mapa bezpieczeństwa zaczyna przypominać system naczyń połączonych. Huti przejęli strategiczny port Mokha w Jemenie i znaleźli się jeszcze bliżej cieśniny Bab el-Mandeb, przez którą prowadzi jeden z najważniejszych szlaków handlowych świata. Ropa Brent przebiła dziś 105 dolarów za baryłkę, a Europejski Bank Centralny odpowiedział na rosnącą presję inflacyjną podwyżką stóp procentowych. Nad ranem rosyjskie drony atakujące zachodnią Ukrainę po raz kolejny postawiły na nogi polskie lotnictwo; RCB wysyłało alerty mieszkańcom Lubelszczyzny i Podkarpacia, a ruch w Rzeszowie i Lublinie został czasowo wstrzymany. W kraju po tragicznej katastrofie kolejowej rząd zapowiada odbieranie prawa jazdy za wjazd na przejazd przy czerwonym świetle, TSUE wydał ważny wyrok dla frankowiczów, a Łódź po dziesięcioleciach żegnała dzieci zamordowane i wyniszczone w niemieckim obozie przy Przemysłowej. W Tomaszowie natomiast zaczęło się dziś głosowanie, w którym mieszkańcy zdecydują, jak wydać 1,7 mln zł z Budżetu Obywatelskiego. Stan informacji: około godz. 20.00. Data dodania artykułu: 10.09.2026 21:22
Huti biorą Mokhę, ropa ponad 105 dolarów. Polska poderwała lotnictwo. Łódź żegna dzieci wojny

10 września w historii. Deyna daje Polsce złoto, Ulmowie zostają błogosławieni, Mazowsze wraca do Korony

Dziś jest czwartek, 253. dzień roku. Do końca 2026 roku pozostają 112 dni. W Tomaszowie Mazowieckim Słońce wschodzi około godz. 6.07, a zachodzi o 19.06. Imieniny obchodzą m.in. Łukasz, Sebastian, Mikołaj, Piotr, Izabela, Antoni i Monika. Data dodania artykułu: 10.09.2026 07:01
10 września w historii. Deyna daje Polsce złoto, Ulmowie zostają błogosławieni, Mazowsze wraca do Korony

Od Jagiełły w Wolborzu po rozmowy o unijnych miliardach. Dziś w kraju i na świecie — 9 września

Historia nie zawsze zaczyna się w odległych stolicach. Czasem jej ważny rozdział powstaje tuż obok — jak odezwa Władysława Jagiełły przeciw zakonowi krzyżackiemu, wydana w Wolborzu dokładnie 617 lat temu. Dziś polityczne rozmowy toczą się już w zupełnie innej Europie: w Warszawie tematem będzie przyszły budżet Unii. W kalendarium wracamy też do sprawy brzeskiej, sukcesu „Noża w wodzie” i muzyki Otisa Reddinga. Data dodania artykułu: 09.09.2026 08:08
Od Jagiełły w Wolborzu po rozmowy o unijnych miliardach. Dziś w kraju i na świecie — 9 września

8 września. To dziś Tomaszów został uroczyście ogłoszony miastem. Orsza, Siwiec, Avicii i wielki mecz Polek

8 września Tomaszów Mazowiecki ma swoją własną, bardzo ważną kartkę w kalendarzu. Dokładnie 196 lat temu komisarz rządowy odczytał akt nadania praw miejskich, a pierwszy burmistrz złożył przysięgę. Tego samego dnia historii przypominamy wielkie zwycięstwo pod Orszą, początek tragedii Leningradu, dramatyczny protest Ryszarda Siwca i śmierć Elżbiety II. Muzycznie 8 września łączy P!nk, Patsy Cline i Aviciiego. Sportowo zaś najważniejszy polski punkt dnia jest w Katowicach: biało-czerwone zagrają z Meksykiem na mistrzostwach świata U-20. A skoro obchodzimy również Dzień Dobrych Wiadomości, spróbujmy przez chwilę spojrzeć na historię inaczej niż wyłącznie przez dym, wojny i katastrofy. Data dodania artykułu: 08.09.2026 09:08
8 września. To dziś Tomaszów został uroczyście ogłoszony miastem. Orsza, Siwiec, Avicii i wielki mecz Polek

Pokój mówi jedno, drony drugie. Kreml dopuszcza rozmowy, Iran grozi energetyce. Wojsko rusza na drogi

Poniedziałek, 7 września 2026 roku, przynosi ten rodzaj wiadomości, w których słowo „pokój” pojawia się niemal równie często jak „atak”. Kreml po weekendowej misji Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera nie wyklucza wznowienia trójstronnych rozmów Rosja–Ukraina–USA. W tym samym czasie ukraińskie drony uderzają w trzy rosyjskie rafinerie, a Rosjanie atakują ukraińskie porty. Na Bliskim Wschodzie Iran zapowiada stworzenie nowej „strefy ograniczonej” w Zatoce Perskiej i ostrzega amerykańskie firmy energetyczne, że ich instalacje mogą stać się celem. Ropa Brent doszła dziś do 98 dolarów za baryłkę. W Polsce wojsko rozpoczyna przemieszczanie sprzętu przed dużymi ćwiczeniami „Czarny Obrońca ’26”, a w Sejmie naukowcy po raz pierwszy rozmawiają o zmianie klimatu jak o elemencie bezpieczeństwa narodowego. W Łódzkiem ruszają przygotowania do budowy wielkiej sieci tras rowerowych, w tym Velo Pilica, mającej bezpośredni związek z naszym regionem. A Tomaszów? Tutaj poniedziałek nadal żyje skutkami jednego z najbardziej burzliwych walnych zgromadzeń w historii SM „Przodownik”. Stan informacji: około godz. 20.00. Data dodania artykułu: 07.09.2026 23:14
Pokój mówi jedno, drony drugie. Kreml dopuszcza rozmowy, Iran grozi energetyce. Wojsko rusza na drogi

Polecane

Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Sobota, 12 września 2026 roku, przypomniała, że granica między wiadomością ze świata a komunikatem na polskim telefonie zrobiła się niebezpiecznie cienka. Rosyjskie drony uderzały w zachodnią Ukrainę, Polska podniosła gotowość obrony powietrznej, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alerty RCB. W samej Ukrainie rosyjskie naloty zabiły co najmniej osiem osób, podczas gdy Wołodymyr Zełenski deklaruje gotowość do spotkania z Władimirem Putinem na grudniowym G20. Jednocześnie drugi wielki front kryzysu przesuwa się przez Bliski Wschód: Arabia Saudyjska zamknęła strategiczny rurociąg East-West po ataku dronów, Huti zajęli wyspę Perim w cieśninie Bab el-Mandeb, a Brent zakończyła tydzień na poziomie 104,61 dolara za baryłkę. W Polsce obchodzimy dziś Święto Wojsk Lądowych – datę szczególnie bliską Tomaszowowi Mazowieckiemu, gdzie stacjonuje 25. Brygada Kawalerii Powietrznej. A jutro oczy całego rolniczego kraju zwrócą się kilkanaście kilometrów od nas: Spała będzie gospodarzem Dożynek Polskich. Stan informacji: około godz. 20.15. Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:28
33 pojemniki, 1408 zł rocznie, czasem sprząta ZDP. Kto odpowiada za kontenery na odzież w Tomaszowie?

33 pojemniki, 1408 zł rocznie, czasem sprząta ZDP. Kto odpowiada za kontenery na odzież w Tomaszowie?

Koszulki, spodnie, buty i foliowe worki zamiast do pojemnika trafiają na chodnik i trawnik. Kontener, który ma służyć ponownemu wykorzystaniu odzieży, potrafi w krótkim czasie zmienić swoje otoczenie w prowizoryczne wysypisko. Według Zarządu Dróg Powiatowych w pasach dróg powiatowych w Tomaszowie Mazowieckim stoją 33 takie pojemniki. Za zajęcie 32 metrów kwadratowych publicznego terenu ich operator płaci powiatowi 1408 zł rocznie. A kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, ubrania i inne przedmioty zdarza się sprzątać… pracownikom ZDP. Dokumenty ujawniają jednak jeszcze więcej pytań. Choćby tak podstawowe, jak to, czy pojemników rzeczywiście jest 33. Data dodania artykułu: Wczoraj, 20:05
Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa

Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa

Piątek, 11 września. Przed siedzibą Spółdzielni Mieszkaniowej „Przodownik” tłum, okrzyki, przepychanki i policja. W środku miało nastąpić zwyczajne przekazanie gabinetu nowemu prezesowi. Zamiast tego Jakub Pietkiewicz, który po kilkunastu latach wrócił do Tomaszowa Mazowieckiego, nie wszedł nawet do budynku. Dla wielu mieszkańców jego nazwisko może brzmieć dziś obco. Tymczasem za nowym prezesem ciągnie się blisko dwudziestoletnia droga przez tomaszowski magistrat, TTBS, Radio Łódź, Łęczycę, państwowe instytuty badawcze, Łódzką Specjalną Strefę Ekonomiczną i regionalną politykę. A ostatnio także przez Krośniewice. Kim więc jest człowiek, który obejmuje stery jednej z najbardziej skonfliktowanych dziś instytucji w Tomaszowie? Data dodania artykułu: Wczoraj, 17:37 Liczba komentarzy: 3
Wydarzenia sportowe w skrócie – sobota, 12 września, godz. 22.00 Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale Batorski znowu narozrabiał? Dwa jego projekty wygrały w Budżecie Obywatelskim Województwa Łódzkiego 33 pojemniki, 1408 zł rocznie, czasem sprząta ZDP. Kto odpowiada za kontenery na odzież w Tomaszowie? Nowy prezes SM Przodownik zapowiada audyt i porządkowanie spraw po burzliwym walnym w Tomaszowie Mazowieckim Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa Indyjska płytka płynie tysiące kilometrów i jest tańsza. Czy kryzys ceramiki uderzy w Tomaszów? Pilne! Zaginęła 17-letnia Izabela Bąbol. Policja prosi o pomoc Pilne! Policjanci z Tomaszowa poszukują 17-letniej W.... /osoba odnaleziona/ Lechia wraca z Ząbek bez punktów. Fatalny początek przesądził o porażce Dziś w kraju i na świecie (sobota, 12 września) Mateusz Stolarski nowym trenerem Widzewa Łódź. Debiut już przeciwko Legii
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: xyz Treść komentarza: Bardzo oryginalny sposób na wybór nowego prezesa. Czy był jakiś konkurs? Ciekawe jest, że na prezesa wyciągnięto z kapelusza człowieka, który nie zarządzał zasobami mieszkaniowymi. Epizod w radzie nadzorczej TBS to nie to samo co spółdzielnia. Wypada tylko życzyć powodzenia. Źródło komentarza: Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Szanowna Redakcjo. Chcieliście pomóc tym artykułem naszym, lokalnym i polskim, ceramicznym gigantom: Ceramice Paradyż i Opocznu?! Pięknie, kur5a, ładnie... Szkoda tylko, że nie podaliście Waszym czytelnikom adresów tych hurtowni, który niemal za bezcen sprowadzają płytki z Indii. Ludzie. Gdzie wy macie rozum?! Źródło komentarza: Indyjska płytka płynie tysiące kilometrów i jest tańsza. Czy kryzys ceramiki uderzy w Tomaszów? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat ostatniego zdania z materiału powyżej: "Bo zanim zaczniemy oceniać nowego prezesa, warto było odpowiedzieć na pytanie podstawowe: kim właściwie jest Jakub Pietkiewicz? " W normalnym świecie (świat dotychczasowego kierownictwa SM Przodownik, to nie był normalny świat) najważniejszy pomiot spółdzielni, czyli jej członkowie już przed Walnym i przed ewentualną zmianą władz spółdzielni powinni dokładnie wiedzieć, co w trawie piszczy, czyli powinni znać listy kandydatów do zarządu, do rady nadzorczej i kandydatów na prezesa spółdzielni. Do takich informacji powinny w odpowiednim czasie dotrzeć lokalne media. Teraz, ta końcowa informacja, podana grubym drukiem pod koniec powyższego materiału, to już musztarda po obiedzie. Ten totalny burdel, jaki widzieliśmy w trakcie Walnego, wynikał i dalej wynika z braku rzetelnych informacji, jakie powinny do nas dotrzeć przed Walnym. Informacje, które teraz dostaniemy, to będą tylko opowieści dziwnej treści. No, ale dobre i to.... PS. Za ostatnimi prezesami SM Przodownik nie przepadałem Jeśli, wg Redakcji, ten nowy prezes, to jednak fachowiec, który zaczynał u Prezydenta Zagozdona w Tomaszowie, a potem wiele razy zmieniał pracę, to pozostaje pytanie: jaka była tak częsta zmiana tych stołków... Źródło komentarza: Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa Autor komentarza: Green Treść komentarza: Dziennikarz portalu jak zawsze obiektywny xD Źródło komentarza: Chaos pod Spółdzielnią Przodownik w Tomaszowie. Tłum zablokował wejście nowemu prezesowi, interweniowała policja Autor komentarza: Ada Treść komentarza: w tej sytuacji należy przedstawić innego jeszcze kandydata na stanowisko prezesa. Ciężar zasług, wyróżnień i dokonań pana Pietkiewicza może wprowadzić dodatkową dyspropocję w zarządzie spółdzielni. Źródło komentarza: Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa Autor komentarza: jvz Treść komentarza: czekamy na krs kto podpisze Źródło komentarza: Nowy prezes SM Przodownik zapowiada audyt i porządkowanie spraw po burzliwym walnym w Tomaszowie Mazowieckim
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama