Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 12 czerwca 2026 20:50
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Chiny/Wietnam - No to fru...

- Nigdy w życiu nie czułem się aż tak bogaty. I to pracując po kilka godzin - powiedział mi Goeff - Amerykanin, którego poznałem w miejscowości Mong Cai, oddzielonej tylko rzeką od chińskiego krańca prowincji Guangxi.

 

Faktycznie, w Chinach, przy obecnym stosunku zarobków do cen, czułem się jak bogacz. Pracując dużo mniej niż w Polsce, stać mnie było na wiele więcej. W tej chwili, Chiny są wręcz idealnym miejscem, by ułożyć sobie spokojne, bezpieczne życie na poziomie. Przyszedł jednak czas opuszczenia ciepłego gniazdka i pożegnania się z sielanką. Muszę przyznać, że szykując się do dalszej drogi, czułem się jakby proste do tej pory zadanie mnie lekko przerastało. Zupełnie, jakbym był małym dzieckiem, pierwszy raz wychodzącym po bułkę do sklepu znajdującego się aż..... za rogiem. Przez kilka miesięcy, nie musiałem robić nic samemu. Wystarczyło, że przypadkowo wspomniałem, ze coś potrzebuję i już to miałem. Jeszcze trochę czasu w Państwie Środka, a groziłoby mi zwapnienie.

 

Kilka zimnych dni przed wyjazdem, zamiast robić listę rzeczy, które bym potrzebował, spędziłem w SPA razem z Panem Whyettem, jego żoną i ich wspólną znajomą, która przyjechała do nich w odwiedziny w najgorszym do podróżowania po Chinach okresie. Miejsce było jak żywcem wyjęte z bajki i nieco trudne do ogarnięcia. Wielkie, eleganckie, misternie wykończone, nowowybudowane SPA na obrzeżach Yangchun oferowało gościom wszystko, czego dusza zapragnie przez 24 godziny na dobę. Pakiet podstawowy obejmował dostęp do basenów, hydromasażu, suchej sauny, pokoju parowego, bufetu czynnego całą dobę, sali kinowej, pokoju internetowego, siłowni, oraz publicznych sal z wielkimi łożami ustawionymi obok siebie, w których można było, albo obejrzeć telewizję, albo, po prostu się zdrzemnąć. Do tego, przy cenie 58 juanów (ok. 10 dolarów) za dobę, dochodziła, donosząca cały czas czyste ręczniki i herbatę obsługa. Dla porównania, najtańszy hotel, który udało mi się w tym miasteczku znaleźć to wydatek 35 juanów. Wychodziło na to, że za 10 dolarów można było przez cały dzień, nie tylko się zakwaterować, ale jeszcze wyleczyć przeziębienia, wyżywić się i zrelaksować.

 

Z przygotowań na drogę, jak na prawdziwego hipohondryka przystało, uzupełniłem sobie jedynie apteczkę. Przez wypaloną w kostcę dziurę w lipcu i dwa przeziębienia po drodzę, skończyła mi się większość leków pierwszej potrzeby. Nie wiedząc jak wygląda zaopatrzenie aptek po drugiej stronie granicy, wolałem sobie zrobić zapas w miejscu, w którym znałem mniej więcej rynek. W dniu wyjazdu, o dziwo, udało mi się obudzić przed 9. Zjadłem szybkie śniadanie i dopakowałem plecak. Rano, przyjechała do mnie Laura z dwiema uczennicami. Przywiozła mi drugie śniadanie, upewniła się czy na pewno wszystko spakowałem i czy na pewno rzeczy, które zostawiam nie będą mi potrzebne. W istocie, zastanawiałem się przez chwilę czy nie zabrać 6-filiżankowego, 12-elementowego, porcelanowego serwisu do herbaty, ale i z tym dałem sobie spokój. Przed przekroczeniem progu domu, Laura, przypomniała mi o niebezpieczeństwach czających się za rogiem, pouczyła by uważać na wszystko, by ciepło się ubierać oraz..... by nie jeść więcej niż 10 pomarańczy w ciągu dnia bo można uszkodzić żołądek.

 

Laura odwiozła mnie na właściwą drogę, zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i poszedłem sobie w moją stronę. Po niecałych 5 minutach, zatrzymało się pierwsze auto. Kierowca wywiózł mnie do wjazdu na autostradę. Później, również poszło gładko. Zatrzymał się Pan Cheng, który przed wpuszczeniem mnie do samochodu, sprawdził mi paszport. Co prawda, zdarzyło mi się to po praz pierwszy, ale wszystko odbyło się w bardzo miłej atmosferze. Oddając mi książeczkę, Pan Cheng, wykrzyknął.

 

- Polska! Poznań? Wrocław? Warszawa?
- Warszawa, odpowiedziałem, uśmiechając się. Skąd Pan wie?
- Byłem niedawno w Poznaniu na konferencji naukowej.

 

Pan Cheng pracował na uniwersytecie w ZhanJiang i tam też jechał. W ekspresowym więc tempie, rozmawiając, trochę po chińsku, trochę po angielsku, pokonaliśmy razem kolejne 150 kilometrów. Wykładowca, okazał się być tak miły, że przejechał swój zjazd i odstawił mnie za węzeł autostradowy tak, bym dalej łapał stopa we właściwym kierunku.

 

 

 

 

W poniedziałek, planowałem jedynie przejechać granicę prowincji Guangdong. Miałem jednak bardzo dużo szczęścia do kierowców i, jeszcze przed zachodem słońca, okazało się, że przejechałem pół Kantonu i całe Guangxi. Mało tego - okazało się, że mój chiński, wcale nie jest taki zły. Bez problemu potrafiłem zagadać o głupotkach, podłapać od kierowców nieznających angielskiego nowe słowa, wytłumaczyć co to jest autostop i gdzie chciałbym wysiąść, jak i wypowiedzieć moje nieśmiertelne zdanie "Dzisiaj nie pada", które jak mi powiedziano, nauczyłem się wymawiać do perfekcji tak, że nie było w nim cienia obcego akcentu.

 

 

30 kilometrów od przejścia Dong Xing-Mong Cai, znajduje się duży port handlowy. Pomimo małych rozmiarów miasteczka Fang Cheng Chang, atmosfera jest bardzo międzynarodowa.

 

 

Pod wieczór, znalazłem się w dziwnej miejscowości Fang Cheng Chang. Na mapie, jest ona malutką kropeczką. W istocie, przejście jej na piechotę wymaga nieco czasu. Fang Cheng Chang, to kilka rozrzuconych w promieniu kilkunastu kilometrów malutkich i kameralnych dzielnic. Wiele z tych dzielnic, było dopiero budowane. Oprócz tego jest to bardzo ważny, międzynarodowy port. Przez to, że wyrobiłem plan w czasie dwa razy krótszym niż przewidywałem czekały mnie dwa dni wizowej kwarantanny (moja wiza wietnamska zaczynała się 1 lutego, a był dopiero 30 stycznia). Musiałem więc znaleźć tanie miejsce na nocleg. Wszyscy ludzie pytani po drodzę, pokazywali...... sklep. Wszedłem do środka, w którym na bujanym foteliku siedziała Sophie. Na początku, nieco mnie przeraził jej sposób mówienia i wygląd podchodzący nieco pod haitański. Brakowało jedynie laleczek voodoo i tajemniczych naparów. Znów przekonałem się, że mam świetną wyobraźnię. Po kilkudziesięciu minutach rozmowy (Sophie to typowa chińska kobieta w średnim wieku - jak się ją włączy to ciężko wyłączyć), zatrzymała dla mnie rikszę i poprosiła kierowcę o pokazanie mi kilku tanich hotelików. Na pytanie, ile będę musiał mu zapłacić, kierowca powiedział:

 

- 30
- Ileeeeeee????!??? Nie potrafiłem ukryć zdziwienia - 30 to cena, którą chciałem przeznaczyć na nocleg.
- 25
- Nie ma mowy
- 20?
- Słuchaj, dam Ci dychę - to i tak jest wygórowana cena. Pogodziłem się z koniecznością przepłacenia - w końcu znajdowałem się w bardzo międzynarodowym miejscu, gdzie wszyscy zdają sobie doskonale sprawę, że bladopośladkowców można kroić jak się chce.
- OK

 

Pojeździliśmy po kilku hotelikach. Większość była zamkniętych. W końcu, riksiarz zawiózł mnie do świeżo otwartego dwugwiazdkowca. Wszedłem do środka - ceny na tablicy z kosmosu, ale pani w recepcji rzuciła 50. Po kilku minutach, udało mi się utargować cenę za bardzo dobrej klasy pokój do 30 juanów. Również ten hotel był dopiero wykańczany więc wada była taka, że do późnego wieczoru, po schodach latały ekipy remontowe, chwaląc się kto ma głośniejszą wiertarkę. Na szczęście, mój pokój, poza niedomykającym się oknem był gotowy. Miałem nawet jednego współlokatora, ale kiedy poczęstowałem go herbatą, jego pancerzyk nie wytrzymał ciężaru kubka.

 

Gdyby nie to, że jest środek zimy, popływałbym sobie w morzu.

 

Fang Cheng Chang, różnił się zdecydowanie od reszty Chin. Było bardzo cicho, wszędzie dookoła znajdowały się sklepy oferujące towary z całego świata, a po ulicach szwędali się marynarze. Udało mi się poznać również Polaka pływającego pod filipińską banderą. Miło było, sącząc Carlsberga, porozmawiać przez chwilę we własnym języku.

 

Po dwóch dniach, moja wiza uzyskała już ważność. Wyszedłem na drogę i zatrzymałem stopa do przygranicznego Dong Xing. Po ostatnim posiłku po stronie chińskiej, udałem się na most, na który oddziela Chiny od Wietnamu. Wybór mniejszego przejścia okazał się idealny. Kolejka była bardzo krótka i wszystkie formalności, łącznie z przeszukaniem plecaka odbyły się w ekspresowym tempie. Przyjezdnych witają nawet takie fajne, interesujące i kolorowe ulotki poświęcone malarii, HIV, niebezpiecznym zwierzętom, itd. Jedyne, co mi się nie podobało to konieczność kupienia biletu za wejście na most, który kosztował 10 juanów. Cena do zniesienia poza jednym małym szczegółem - dla Wietnamczyków, cena była dwa razy niższa. Za to mój bilet, był jednocześnie pocztówką.

 

Po drugiej stronie mostu, czułem się trochę jakbym wyjechał na wycieczkę do czeskiego Cieszyna - w sumie to wszystko wyglądało tak samo, tylko ludzie inaczej mówili.

 

Bliźniacze Mong Cai, nie różni się niczym od chińskiego Dong Xing. Po krótkiej rozmowie z Goeffem z US i A, wymianie kilku juanów na Dongi, po kursie, który tylko pazerna bestia by targowała, doszedłem do głównej drogi i, od razu, zatrzymałem ciężarówkę. Uśmiechnięty kierowca, obiecał mnie zabrać do miejscowości Cam Pha. Starałem się z nim jakoś zagadać. Jak na Wietnamczyka przystało, nie mówił po chińsku ani po angielsku. "Przecież Wietnam to była kolonia Francuska", pomyślałem.


- Parlez-vous francais?
- Eeeeee?

 

I stało się jasne, że od tego dnia będę uczył się wietnamskiego. Od chińskiego wydaje się być on o tyle łatwiejszy, że do zapisu wyrazów, stosuje się tutaj alfabet łaciński.
Znów jechałem z planem A i B - łatwiejszym - do stolicy kraju, gdzie prowadzą wszystkie drogi i nieco trudniejszym - wzdłuż wybrzeża. Jadąc jednopasmową, główną trasą północ-południe, przecinającą niewielkie wioski i olbrzymie, gęste, wiecznie zielone lasy, przeszła mi przez głowę dziwna myśl. Już wiem, dlaczego Chiny chcą kontrolować populację - gdyby liczba ludności stale rosła, biorąc ich styl budowy infrastruktury i miast, musięliby zalać wszystko betonem. W Wietnamie, wszystko wydaje się być bardziej naturalne.

 

W Wietnamie jest bardziej zielono i naturalnie niż w Chinach.

 

Wieczorem dojechałem do Hai Phong i, po kupnie i rejestracji karty sim, skontaktowałem się z Phuong - wietnamką, która zgodziła się być moim pierwszym przewodnikiem po obyczajach i kulturze pierwszego kraju cypelka, znajdującego się na mojej trasie. 1 lutego, zakończyłem etap Polska Chiny i rozpocząłem nowy - Azja Południowo-Wschodnia.

 

Nareszcie - kawa, kawa, mocna kawa; nieimportowana, z lokalnych plantacji. 

 

Jedna z bocznych uliczek Hai Phong.

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Porodówki w Polsce znikają jedna po drugiej. Od początku roku osiem oddziałów zostało zamkniętych, a działalność kolejnych ośmiu zawieszono. Ministerstwo Zdrowia zapowiada nowe rozwiązania: ryczałtowe finansowanie małych porodówek w szczególnych regionach, a także wprowadzenie do systemu publicznego porodów domowych i Domów Narodzin. Problem w tym, że dla kobiet w ciąży mapa nie jest tabelą Excela. To droga, czas, stres, nocny telefon, skurcze i pytanie: czy zdążymy? Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:46
Porodówki znikają z mapy Polski. Ministerstwo Zdrowia ma dwa pomysły, ale kobietom potrzeba przede wszystkim bezpieczeństwa

Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

Kraków znów staje przed politycznym rozdrożem. Miasto, które przez lata kojarzyło się z długim panowaniem Jacka Majchrowskiego, a później z trudnym zwycięstwem Aleksandra Miszalskiego, musi wybrać nowego prezydenta po skutecznym referendum odwoławczym. Politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia, że na razie wśród kandydatów brakuje postaci, która wyszłaby poza partyjne szyldy i wzbudziła zaufanie mieszkańców jako samorządowy profesjonalista. Data dodania artykułu: 12.06.2026 10:04
Kraków po referendum. Prof. Piasecki: Monika Piątkowska może nawet nie wejść do drugiej tury

12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Są takie daty, które nie układają się w spokojny szereg rocznic, lecz przypominają rozrzucone kadry z wielkiego, niespokojnego filmu. 12 czerwca prowadzi nas od tragicznej ciszy Brzeżan, gdzie niemiecki okupant mordował Żydów podczas likwidacji getta, przez polityczne salony i konspiracyjne misje Józefa Retingera, po dzisiejsze niebo nad Polską, na którym symbolicznie pojawiają się myśliwce F-35 „Husarz”. Data dodania artykułu: 12.06.2026 09:11
12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za nowymi przepisami głosowało 419 posłów, 19 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Ustawa trafi teraz do Senatu. Jeżeli wejdzie w życie, internetowe transmitowanie przemocy, poniżania, znęcania się nad zwierzętami czy pozorowania przestępstw dla zysku może oznaczać odpowiedzialność karną. Data dodania artykułu: 11.06.2026 20:40
Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Koniec internetowych widowisk z przemocy?

11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

Historia potrafi mówić szeptem i krzykiem. Dziś, 11 czerwca, przypomina o odwadze pod Hodowem, patriotycznej manifestacji w Warszawie, zbrodniach okupanta, wielkiej polityce, muzyce, która nie starzeje się nigdy, i świecie, który znów patrzy na piłkarski stadion jak na współczesną arenę narodów. Data dodania artykułu: 11.06.2026 02:05
11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”

10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz. Data dodania artykułu: 10.06.2026 07:28
10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela. Data dodania artykułu: 09.06.2026 08:13
9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem. Data dodania artykułu: 08.06.2026 23:18
Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu
Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Święto wspólnoty, tradycji i jubileuszuDni Antoniańskie 2026 to wyjątkowe, trzydniowe wydarzenie organizowane z okazji Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. W programie znalazły się inicjatywy sportowe, edukacyjne, kulturalne i religijne, które połączą mieszkańców oraz gości we wspólnym świętowaniu historii i tożsamości lokalnej wspólnoty.Program wydarzeniaObchody rozpoczną się 11 czerwca Dniem Wspólnoty i Aktywności. Tego dnia zaplanowano finały Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej, VIII Rekreacyjny Bieg Antoniański, rozstrzygnięcie konkursów dotyczących Sanktuarium św. Antoniego oraz spotkanie autorskie z ks. Mieczysławem Różańskim poświęcone dziejom parafii.12 czerwca odbędzie się muzyczne spotkanie mieszkańców. Po mszy świętej w Sanktuarium św. Antoniego zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika „Panna na Niedźwiedziu”, a wieczór zakończy koncert TM Orchestra i Olgi Szomańskiej na Placu Tadeusza Kościuszki.13 czerwca, podczas Dnia Rodziny, na Placu Tadeusza Kościuszki odbędzie się Jarmark Antoniański z rękodziełem, produktami regionalnymi i atrakcjami dla dzieci. W programie przewidziano również konkursy, gry, zabawy, występy młodzieży, składanie kwiatów pod pomnikiem św. Antoniego, uroczystą mszę świętą oraz Apel Jasnogórski.Dla kogo?Wydarzenie skierowane jest do rodzin, mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, pielgrzymów oraz wszystkich osób zainteresowanych lokalną historią, kulturą i wspólnym przeżywaniem jubileuszu. To doskonała okazja, by wziąć udział w obchodach o wyjątkowym znaczeniu dla miasta. Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.06.2026
Helios RePlay: Pianista

Helios RePlay: Pianista

Wyjątkowy seans filmowyHelios zaprasza na pokaz filmu Pianista w ramach cyklu Helios RePlay. To okazja, by ponownie zobaczyć cenione dzieło Romana Polańskiego na dużym ekranie.Co warto wiedzieć?Na plakacie podano datę seansu: 14 czerwca. Wydarzenie odbywa się w kinie sieci Helios. Szczegóły dotyczące dokładnej godziny i konkretnego adresu nie zostały wskazane na grafice.W 1939 roku Szpilman jest cenionym pianistą i kompozytorem, który mieszka wraz z rodziną w Warszawie. Kiedy do stolicy wkraczają naziści, życie żydowskiego muzyka zamienia się w koszmar: traci kolejne prawa, trafia do getta, obserwuje dwa powstania i próbuje przetrwać w zniszczonym mieście. Pomaga mu przypadek, łut szczęścia oraz miłość do muzyki.W ramach Helios RePlay zabierzemy Was w podróż do świata kina, które na stałe zapisało się w historii. Zaprezentujemy filmy, które zdobyły status kultowych – tytuły, do których chętnie wracamy, ponieważ wciąż potrafią poruszać, bawić i inspirować. Projekt uwzględni ponadczasowe klasyki, jak również produkcje ważne dla młodszych pokoleń kinomanów. Chcemy przypominać te wyjątkowe tytuły tam, gdzie wybrzmiewają najlepiej – na wielkim ekranie, z najwyższej jakości dźwiękiem. Helios RePlay to okazja, by ponownie spotkać się z filmami, które stały się częścią naszej kultury i które najlepiej ogląda się właśnie tutaj – w kinie Helios. Data rozpoczęcia wydarzenia: 14.06.2026

Polecane

ZSP 3 wygrał Antoniański Turniej Piłki Nożnej szkół ponadpodstawowych Bieg Antoniański po raz ósmy. Ponad 300 uczestników na starcie w Tomaszowie Spotkanie z ks. prof. Mieczysławem Różańskim w Tomaszowie Mazowieckim Archeologiczny piknik w Tumie. Średniowieczne grodzisko znów ożyje Rozstrzygnięto konkurs na 200-lecie parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim Od cięcia żywopłotu po mycie rynien. Dlaczego drabina przegubowa to najlepszy przyjaciel ogrodnika? Pogoda na 12 i 13 czerwca. Czerwiec pokazuje chłodniejsze oblicze 12 czerwca: pamięć Brzeżan, tajne misje Retingera, F-35 nad Polską i muzyka, która nie zna granic Zakończenie Roku Tanecznego w Tomaszowie. MCK zaprasza na dwa pokazy BAILA Dance Studio TM „Popołudnie z Teatrem” w Tomaszowie. Dwa spektakle i bezpłatny wstęp w MCK Tkacz Nowe otwarcia i zmiany w Galerii Tomaszów. Tatuum, Worldbox i odświeżone KFC już dla klientów 11 czerwca: od polskich Termopil po mundial, od Gęsiówki po „Dark Side of the Moon”
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama