Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 11:26
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Hong Kong - Kolejna wizyta w miejscu schadzek

Galian, Szisza, Nargila, Hubble bubble, czy po prostu fajka wodna, zupełnie nie przypadła mi do gustu. Jak dla mnie ten wynalazek jest trochę jak piwo - idealny do towarzyskich spotkań, ale nie jakoś specjalnie wciągający żeby samemu po niego sięgać. Dym, mimo, że smakowy, w ogóle nie drapie w gardło - ot, taki sobie, ładnie wyglądający piecyk do puszczania chmurek półleżąc wygodnie na mięciutkich poduchach. Kiedy w Iranie zwierzyłem się z tego egzystencjalnego problemu znajomemu, ten z hafeskim przekonaniem odparł, że jeśli coś nam się nie podoba za pierwszym razem, trzeba spróbować ponownie i wtedy dopiero wyrobić sobie właściwe zdanie.

O ile o Galianie, opinii nie zmieniłem, o tyle, okazało się, że Pooyan miał jednak rację. Jego uwaga, przypomniała mi się kiedy, wraz z Nowym Rokiem, zbliżał się koniec mojego nieformalnego kontraktu w Chinach. Zastanawiałem się co dalej - czy zostać jeszcze trochę, czy może spakować manatki i wynieść się gdzieś, gdzie słońce mocniej świeci. Wątpliwości rozwiało mi kilku uczniów ze szkoły średniej, którzy odprowadzając mnie jednego zimnego dnia do domu uraczyli mnie barwnymi opowieściami o Chińskim Nowym Roku. Sęk w tym, że moja wlepka kończyła się 11 stycznia, a w tym roku, Święto, którego obchody trwają cały miesiąc, a najbardziej hucznie świętuje się przez tydzień, przypada na 23 stycznia. Być tak blisko takiej okazji i ją przepuścić byłoby głupotą. Musiałem tylko skombinować nową wizę chińską. W tym celu, udałem się do Hong Kongu...... po raz drugi.

 

 

W Hong Kongu, panuje istnie eklektyczny nastrój świąteczno-noworoczno-chińskonoworoczny.

 

Kilka dni przed wycieczką, na samo słowo Hong Kong, reagowałem objawami grypopodobnymi i nudnościami. Za pierwszym razem, dzięki wysokim zarobkom, szerokim możliwościom, stopniem zaawansowania technologicznego i niskiemu bezrobociu, to miejsce wydało mi się być idealne do pracy i spokojnego życia w nadto poukładanym i ograniczonym przez surowe reguły społeczeństwie, ale zupełnie beznadziejne do podróżowania. Okazało się, że musiałem wybrać się tam drugi raz żeby odkryć eklektyczne piękno jednego z kosmopolitycznych SARsów.

 

Hong Kong, wcale nie jest taki zły.

 

Ponieważ robiłem tylko kolejny skok wizowy tam i spowrotem i zależało mi na czasie, zdecydowałem się jechać pociągiem. Zdając sobie sprawę z okresu świąteczno-noworoczno-chińskonoworocznego, bilet zarezerwowałem sobie tydzień wcześniej. Czekając w długaśnej kolejce na stacji w Yangchun, przypomniało mi się, że zapomniałem odrobić pracę domową i powtórzyć słówka z kategorii "stacja kolejowa", rozdział "kupowanie biletu i proszenie o tańszy". W ten sposób, dzięki moim wrodzonym umiejętnościom komunikowania się używając każdej znajdującej się pod ręką części ciała, oraz chęci niesienia pomocy pana siedzącego w kasie, udało mi się zarezerwować miejsce w interesującym mnie pociągu, przy okazji wyprowadzając całkowicie z równowagi grupkę kolejkowiczów czekających za mną. Niestety, według biletu, moja trasa kończyła się w Guangzhou. Jednak ze stolicy Kantonu, droga do granicy już niedaleka.

 

Na wypadek jakbym nie dostał wizy chińskiej, spakowałem do plecaka wszystko co najważniejsze i najpotrzebniejsze. Właściwie, odmowa nie wchodziła w grę bo, poza przejazdem przez Chiny, nie miałem żadnego alternatywnego planu na dalszą drogę. Po trzech miesiącach siedzenia w miejscu, wrzucając do worka cały mój życiowy dobytek, czułem się jak młody skaut, pierwszy raz wybierający się na obóz.

 

Jak przystało na nocny pociąg, całą drogę do Guangzhou, przespałem. Nie wychodząc ze stacji, kupiłem bilet na szybką kolejkę do  Shenzen (pomiędzy Guangzhou a Shenzen, nie kursują inne pociągi). Kupując bilet trzy minuty przed odjazdem, zamiast 80 juanów, zapłaciłem tylko 45. Niestety, bilet musiałem wymienić bo zaraz po wejściu do pociągu i rozgoszczeniu się w wagonie restauracyjnym, w którym poprosiłem o kubek ciepłej wody do przygotowania sobie kawy, którą miałem w torbie podeszła do mnie ciekawie wyglądająca dziewczyna.

 

 

 



- Mówisz po angielsku?
- Tak
- A mógłbyś mi to przetłumaczyć?
- Ale po chińsku nie mówię. Co potrzebujesz?
- To jest metro?
- Nie to jest pociąg do Shenzen, a gdzie jedziesz?
- Na lotnisko.
- O której masz lot?
- O dziesiątej.




Było chwilę po 8.00. Desperacki ton zdania "Na lotnisko" i zbliżająca się z prędkością światła godzina odlotu, zmusił mnie wręcz do włożenia palucha w zamykające się drzwi pociągu i ignorując krzyki konduktora wyskoczenia z nią ze składu, który powoli zaczął już ruszać. Mimo, że nie znałem Guangzhou, wydawało mi się, że co dwie głowy to nie jedna. Udało się nam bardzo szybko odnaleźć linię jadącą na lotnisko i odpowiednie wejście. Następnie, wzorem znajomych z prowincjonalnego Jangchun, wepchnąłem się na początek kolejki do automatów biletowych i kupiłem plastikowy żetonik na przejazd. Pomoc, okazała się jak najbardziej zasadna. Shefteh, studiująca w Malezji, pochodziła z Iranu. Co jak co, ale biorąc pod uwagę gościnność Persów, trzeba odpłacać się im przy każdej, najdrobniejszej okazji. Mimo czasu, którego miałem pod dostatkiem i świeżo zaparzonej kawy, nic nie straciłem - niewykorzystany bilet na pociąg w Chinach, można za drobną dopłatą wymienić na nowy lub zwrócić. Nie wiem jaki jest na to limit czasowy - na pewno nie wolno z tym zwlekać 10 lat, ale nawet średnio-bystra osoba w ciągu najwyżej kilku dni jest w stanie się połapać, że jest nie w tym miejscu, w którym być powinna.

 

Na moje szczęście, nie musiałem nawet błądzić w Shenzen - po nieco ponad godzinie jazdy, pociąg wtoczył się na stację LoHu (LoWu), zaraz obok przejścia granicznego. Pozostało mi tylko złamać jedną zasadę - 19 papierosów........ jeh, rajt. Kto by się tym przejmował? Zanim doszedłem do odprawy, na wielkim, nowoczesnym, przygranicznym targowisku wyglądającym jak strefa wolnocłowa, moją 15-sztukową paczkę uzupełniłem o dodatkowe 100 paluszków tytoniowych, które, w myśl zasady, że najciemniej jest pod latarnią, wrzuciłem niedbale do torby. Nie było to żadne dokonanie, żaden rekord, żaden występek, tylko zwykłe, niewinne nagięcie przepisów. Pięć paczek papierosów w Chinach, kosztowało mnie tyle co pół paczki w Hong Kongu.

 

Bezstresowe i bezproblemowe przekroczenie granicy, zajęło mi ponad dwie godziny. Nie dlatego, że tunel na drugą stronę, ciągnął się tym razem w nieskończoność, ale dlatego, że jak na złość, akurat tego dnia, wszyscy, po długim weekendzie, postanowili sobie wrócić do domów.

 

W Hong Kongu, czekała na mnie Ada - dyrektor internatu jednej ze szkół w Yuen Long z Lucą z Bologni, ciepłym obiadem i napiętym planem na nadchodzące popołudnie. Ada rozmyła moje nadzieje załatwiania roboty papierkowej w poniedziałek. Drugi stycznia był tutaj bowiem dniem wolnym dlatego, że Nowy Rok wypadł w tym roku w niedzielę. Jak na dzień wolny przystało, spędziliśmy go całkowicie oddając się relaksowi. Ada zabrała nas na wycieczkę po świątyniach i jak mogła, mimo swojej antyreligijności, streściła mi filozofię i obrządki buddyjskie i taoistyczne. Właśnie w jednej ze świątyń przeszła mi przez głowę myśl, że Hong Kong to nie tylko kraina labiryntów i drogich papierosów, ale i kosmopolityczna mieszanka stylów, w której starożytność, przeplata się z nowoczesnością, a dzięki supergęstej zabudowie, czasoprzestrzenną wycieczkę można sobie zorganizować w kilka minut. Luca, czekający na lot do Tajlandii, podsunął mi pomysł co zrobić w razie gdyby powinęła mi się noga przy uzyskaniu wlepki do Chin.

 

Hong Kong to miejsce, gdzie nie trzeba się daleko ruszać by znaleźć odskocznię od codzienności. Po pracy wysokim biurowcu, w kilka chwil można udać się do zielonej oazy spokoju lub zatłoczonej i głośnej dzielnicy rozpusty.

 

 

 

 

We wtorek, udałem się do konsulatu Chin z uprzednio uzupełnionym wnioskiem i zdjęciami na niebieskim tle. Koszt uzyskania wizy to 570 hkd, plus dodatkowe 300 za tryb ekspresowy (wiza gotowa na drugi dzień). Ja, miałem jedynie 4 dni na załatwienie dwóch wiz, więc ani jedna, ani druga opcja mi się nie podobała. Poza tym, bardzo zniechęciła mnie informacja o następującej treści na stronie Konsulatu:

 

 

Visa applicants are increasing in a large number and need longer waiting
time in the visa office recently. If you don't reside or work in Hong Kong
permanently, you are required to apply Chinese visafrom the Embassy
or Consulate-General of Peoples' Republic of China in your resident
country. You are welcome to China for tourism, business and visit .

 

Czyli wychodziłoby na to, że w razie odrzucenia wniosku, straciłbym nie tylko 870 dolarów, ale dodatkowo 4 dni w bardzo drogim Hong Kongu.

 

Skontaktowałem się z wyszperaną wcześniej w Internecie agencją Forever Bright, w której obiecują uzyskanie wizy w kilka godzin za ok. 800 hkd, ale pod warunkiem, że zmieści się w wyznaczonym czasie z dostarczeniem paszportu. Wizy turystyczne gotowe na ten sam dzień wystawiane są w PSB w Shenzen i maksymalnie można uzyskać dwa wjazdy i 90 dni pobytu, przy 90 dniach ważności wlepki. Nie wiem jak oni to robią. Próbując dociekać szczegółów, w biurze dowiedziałem się, że tylko firmy mogą aplikować o taką wizę. Poza tym, trzeba znajdować się poza terytorium Chin - nie jest to więc przedłużenie, mimo, że graficznie jak przedłużenie wygląda. Nauczyłem się jednak, nie próbować na siłę zrozumieć chińskiej biurokracji, tylko najzwyczajniej w świecie się jej podporządkować. Potwierdzili mi, że jeszcze mogę załapać się na wizę tego samego dnia. Przejechałem więc szybko z Wan Chai na Kowloon, odszukałem pieszy korytarz prowadzący do budynku New Mandarin Plaza, wejście do Wieży B i właściwą windę prowadzącą do biura. W Hong Kongu, przez to, że rozwój terytorialny odbywa się w kierunku pionowym, szukając drogi, trzeba nie tylko znaleźć budynek, ale prowadzący do niego pieszy korytarz - podziemny, naziemny czy nadziemny, połapać się którym wejściem wejść, oraz, która winda zaprowadzi nas w interesujące nas miejsce. W wielu przypadkach jest tak, że do jednego budynku da się przejść tylko z innego, albo koniecznie trzeba skorzystać z pasażu w centrum handlowym. Znów wyobraziłem sobie architektów jako szalonych naukowców, prowadzących eksperymenty na szczurach szukających w labiryntach kawałka sera.

 

Zdjęcie z jednej ze stacji metra. Hongkończycy najwyraźniej przyzwyczajeni są do życia w ścisku - prawie wszyscy tłoczą się pod ścianą mimo sporej ilości miejsca po środku. Za kolumną jest przejście do korytarza po lewej stronie.

 

W agencji, wypełniłem osobny, jednostronicowy wniosek, zupełnie inny niż ten, który można pobrać ze strony Konsulatu, zostawiłem paszport, jedno zdjęcie i..... udałem się na spacer po promenadzie Tsim Sha Tsui, z której miałem idealny, lecz nieco mglisty, widok na  panoramę Hong Kong Island - komercyjnego centrum Hong Kongku.

 

Promenada Tsim Sha Tsui pachnie Wenecją i oferuje widok na panoramę komercyjnego Hong Kong Island.

 

Przeszedłem się po Alei Gwiazd, na której, dzięki znajdującej się w pobliżu wody, zapach przypomina Wenecję. Odszukałem na chodniku gwiazdy należące do pochodzących z Hong Kongu Bruce'a Lee, i Jackie Chana (innych hongkońskich aktorów nie znam) i połaziłem po centrach handlowych, w których, mimo zbliżającego się Chińskiego Nowego Roku, nadal roiło się od dekoracji świątecznych.

 

Duma Chińczyków i jeden z najsłynniejszych azjatyckich aktorów Hollywood, wychował się w Hong Kongu.

 

W Hong Kongu, każdy czas jest dobry na zakupy. Kto wie? Może w którejś z odległych galaktyk, Święta dopiero za pasem?  Możliwe, że wieczorami przylatują tutaj goście z innych planet by pomóc Świętemu Mikołajowi w wyborze prezentów. Z uwagi na bardzo wysokie koszty transportu, nie widział mi się powrót do internatu szkoły Ady i wycieczka spowrotem na Kowloon po wizę. Kręciłem się więc po jednej okolicy do samego wieczora, podziwiając jak, wraz ze zmianą pory dnia, diametralnie zmienia się wygląd otoczenia. Chwilę przed 18 wróciłem do biura FTB. Odbierając paszport, przeżyłem miłe zaskoczenie - wiza nie kosztowała mnie 800 hkd, ale 700 hkd, co i tak było dość wysoką ceną. Na szczęście, po pierwsze była to niższa cena niż w Konsulacie, a po drugie, pieniądze na wlepkę chińską dostałem przed wyjazdem od Laury.

 

W niektórych miejscach, wydawać by się mogło, że Święta dopiero za pasem. Może potencjalni klienci z którejś z galaktyk dopiero szykują się do Bożego Narodzenia?

 

Następnego dnia, już wiedziałem, że uda mi się wyrobić wizę do następnego kraju - Wietnamu przed nadejściem weekendu bez żadnych problemów. Spokojnie więc, przejechałem do klaustrofobicznie ciasnego Wan Chai. Przeciskając się przez panujący na chodniku tłok, nie mogłem znaleźć właściwego budynku. Po znalezieniu odpowiedniej ulicy, kręciłem się przez ponad pół godziny tam i spowrotem. Spodziewałem się, że pod nazwą Great Smart Tower będzie krył się jakiś wysoki, wyróżniający się z otoczenia drapacz chmur. Nomen nie okazał się jednak w tym przypadku omenem gdy, w końcu, dojrzałem niepozorną tabliczkę z nazwą budynku.

 

Współczuję listonoszom obsługującym Wan Chai.

 

 

 

 

W środku, miła pani recepcjonistka, pokazała mi drogę do właściwej windy i sama, w obawie, że nie znam liczebników, nacisnęła przycisk "15". Trochę obawiałem się, że nie mam żadnych dokumentów oprócz wniosku, paszportu i zdjęć. Tym bardziej, że pod hasłem Vietnam Visa, google pokazuje strony agencji ściągające niebotyczne kwoty za pośrednictwo, a informacje zawarte na stronach ambasad, dotyczą głównie wiz uzyskanych na lotnisku i są bardzo mało szczegółowe. Na szczęście, mimo że mój uprzednio przygotowany wniosek różnił się od tego leżącego na biurku w Konsulacie, wizyta okazała się znów bezproblemowa i po 30 minutach, lżejszy o 300 hkd (na stronie podana jest zupełnie inna cena - 500) miałem już wlepkę w paszporcie.
 

 

 

 

Już niedługo - kierunek Viet Nam!

 

Kolejne dni, spędziłem z Luką, Adą i uczniami jej szkoły w internacie. Nie chciało mi się już robić żadnych wycieczek objazdowych po miejscu schadzek. Do Hong Kongu, przyjeżdża się albo w interesach, albo na zakupy, albo wyrabiać wizy. Jest wygodnie, bo pod ręką znajduje się się wiele ambasad i konsulatów. Dodatkowo, do zbyt częstego wychodzenia na zewnątrz, zniechęcił mnie gwałtowny spadek temperatur z 20-kilku do 15 stopni Celsjusza, którzy przy chłodnym wietrze sprawiał wrażenie jakby był środek zimy. Wychylałem się tylko na targ i spowrotem w celu zakupu kokosów. W Hong Kongu, za 12-15 hkd można kupić 4 żółte, pełne świeżego soku kokosy, które oprócz witamin i minerałów, idealnie zaspokajają pragnienie i, znanego z reklamy jogurtów małego głoda. Okazuje się, że w tym wypadku, Matka Natura daje o wiele tańsze źródło płynów niż jakikolwiek supermarket - mała butelka wody mineralnej kosztuje minimum 5hkd. O wiele bardziej, opłaca się kupić na ulicy kokoska, poprosić o słomkę, wypić sok i środek zostawić na później.


Wracając do Chin, przeliczyłem wolne strony w paszporcie. Przez to, że w Warszawie aplikowałem tylko o łączne 60 dni pobytu w Chinach i konieczność uzyskania dwóch przedłużeń na miejscu, zrobiło się ich strasznie mało. Na wymianę paszportu za granicą czeka się około 8 tygodni. Nie mam pojęcia, ile to kosztuje i jak ma się sprawa z uzyskaniem wizy i stempla wjazdowego do kraju, w którym już się jest. Musiałem więc poprosić chińskiego funkcjonariusza o wbicie stempla obok innych, a nie na pustej stronie obok wizy. Jakież było moje zaskoczenie, gdy miły pan w okienku po sprawdzeniu czy paszport zgadza się z osobą nim legitymującą i wklepaniu do komputera numeru wizy, przeszperał książeczkę i wstemplował mnie obok pieczątek irańskich i irackich, znajdujących się w zupełnie innym miejscu niż wlepka.

 

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej - nawet gdy ten dom jest tymczasowy :-).

 

Do Jangczun, wróciłem bezproblemowo w chłodny sobotni wieczór. Został mi miesiąc w Chinach, podczas którego, pracować będę tylko przez 4 dni po dwie godziny. Resztę czasu poświęcę na przygotowania do dalszej drogi i  świętowanie tego, po co tutaj znów przyjechałem - Chińskiego Nowego Roku.

 

Czerwone lampiony - czyli Nowy Rok się powoli zbliża.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 07:45
28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

Są święta państwowe, kościelne, rodzinne, branżowe i takie, których istnienie człowiek zaczyna doceniać dopiero po otwarciu rachunku za prąd, przeczytaniu komentarzy na Facebooku albo przejechaniu przez Tomaszów Mazowiecki w godzinach szczytu. 28 października obchodzimy Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów. Święto, które w naszym kraju powinno być nie tylko dniem wolnym od pracy, ale wręcz obowiązkowym elementem narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego. Bo choć Polacy potrafią przetrwać wiele, to są trzy rzeczy, które wystawiają ich cierpliwość na szczególnie ciężką próbę: polityka, drogowe korki i człowiek, który w kolejce do kasy przypomina sobie, że zapomniał zważyć pomidory. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 02:00
Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty

Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty

Ponad milion złotych w ciągu jednego roku – według danych zebranych przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska taki poziom wynagrodzenia osiągnęło w 2025 roku co najmniej 172 lekarzy. Rekordowa ujawniona kwota zbliżyła się do 3 mln zł. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego ta dyskusja nie jest jednak opowieścią z odległych klinik w Lublinie, Koszalinie czy Gorzowie. NaszTomaszow.pl już kilka miesięcy temu ujawnił, że również w Tomaszowskim Centrum Zdrowia indywidualne kontrakty lekarskie przekraczały milion złotych rocznie. Najwyższy sięgał ponad 1,42 mln zł. Data dodania artykułu: Wczoraj, 16:48 Liczba komentarzy: 2 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Prezent dla myśliwego i strzelca. Co kupić, a czego unikać Filmowa jesień w kinach Helios Miłość nie zna wieku. Seniorzy zagrali w MCK Tkacz i przypomnieli, że na marzenia nigdy nie jest za późno Z Tomaszowa do literatury. Joanna Kordula spotka się z czytelnikami w rodzinnych stronach Złoto w Arenie, teraz Kanada! Zofia Marszałek i Miłosz Ślusarski z kwalifikacją do Pucharu Świata Juniorów Sześć nieprawidłowości, zmiana dyrekcji i kolejna kontrola. Co ustaliła Komisja Rewizyjna w tomaszowskim ŚDS? 28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki 28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury! Złote Gody w Czerniewicach. Jedenaście par świętowało 50 lat małżeństwa Within Temptation – „Bleed Out”. Kiedy anioły przestają śpiewać o raju, a zaczynają krzyczeć przeciwko piekłu na ziemi Dziesięć lat turnieju KGW. Grand Prix dla Dąbrowy, zwycięstwo Stasiolas Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Bardzo trafna i fachowa ocena projektowanej inwestycji. Już wcześniej pojawiły się w tej sprawie jakieś dzikie jęki i ubolewania typu: miasto wyludnia się i umiera, brak nowych inwestycji, brak pracy, itp., itd., a ktoś w taki marazm ryzykuje dużą kasę... Ja odpowiadałem, że ten ktoś, przed podjęciem tematu, z pewnością dobrze przeanalizował temat pod każdym względem i dobrze wie, co robi. Te powyższy wpis z pewnością jest częścią takiej analizy. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8 z pierwszym zgrzytem. Decyzja środowiskowa zaskarżona, sprawa trafiła do SKO Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jeżeli prezesem tego TPTM jest Piotr Kucharski i jeżeli to towarzystwo zajmuje się pamięcią o czymkolwiek lub o kimkolwiek, to można mieć pewność, że spier...lą każdą swoją akcję . To jest kupa dziada bez zelówek. Jest takie powiedzenie: przykład idzie z góry. Tą "górą" 'dla tego towarzystwa jest ten Piotr Kucharczyk - ulubieniec tomaszowskiego, gazetowego szmatławca. Więc, o czym my mówimy?! Źródło komentarza: Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień Autor komentarza: Ta Treść komentarza: A wystraczyło przyjsc na polaczone komisje ... Źródło komentarza: Kamery także na komisjach Rady Powiatu? Projekt trafi pod opinię Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat nr 1: "Problemem nie jest więc to, że lekarze dobrze zarabiają. Problemem jest pytanie, czy publiczny system potrafi racjonalnie określić wartość ich pracy, kontrolować kontrakty oraz zagwarantować, że wysokość wynagrodzeń idzie w parze z dostępnością świadczeń dla pacjentów." Cytat nr 2: "Ale dla pacjenta ostatecznie nie jest najważniejsze, ile zarabia lekarz. Najważniejsze jest, czy lekarz będzie w szpitalu wtedy, kiedy pacjent będzie go potrzebował." Te obydwa cytaty z powyższego materiału PRAWIE zawierają sedno sprawy. Napisałem: "PRAWIE", bo nie zawierają PODSTAWOWEGO zagadnienia: jaka jest SKUTECZNOŚĆ: diagnozowania, leczenia pacjentów przez tych wielomilionowych, milionowych i pozostałych lekarzy. Ja w swoim zawodzie zawsze mówię moim, przyszłym zleceniodawcom tak: jak kupisz np. garnitur za 300 zł, to za trzy miesiące marynarka rozejdzie się tobie na plecach. Ale, jak kupisz garnitur za 3000 zł, to będziesz w nim chodził wiele lat. I tak jest z tym "dochtorami" . Lekarz lekarzowi nierówny, nawet, jak ma tytuł profesora. Jeden zawsze będzie traktował człowieka/pacjenta, jak człowieka, któremu trzeba pomóc (z takim spotkałem się na Oddziale chirurgii urazowej w TCZ), a inny niewiele pomoże , ale zarobi tę bańkę rocznie. I ta trzecia kategoria. Niech ma tę bańkę, która będzie się jemu należała, bo na tę bańkę zasługuje. Źródło komentarza: Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uważam, że ten wpis oddaje aktualną sytuację tej inwestycji. Również uważam, że te różne postulaty ludzi, zainteresowanych przebiegiem obwodnicy, ale również (co jest najważniejsze) swoim dalszym losem (likwidacja domostw, gospodarstw rolnych, firm), obowiązkowo powinny być brane pod uwagę. No, ale, co można się spodziewać po premierze - wrogu Polski.... Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Te! Cwaniaczku: a dlaczegóż to miałby to zdanie skreślać? Przy rządach ryżego niemca żadnej gumki nie można chować do szuflady, bo ten wróg Polski robi wszystko, aby Polskę zniszczyć i odciąć od jakichkolwiek inwestycji. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram
Reklama
Reklama
Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Cena: Do negocjacji Aktywny wózek inwalidzki dopasowany do potrzeb użytkownikaW naszej ofercie dostępny jest lekki, aluminiowy wózek inwalidzki, zaprojektowany z myślą o osobach, które cenią mobilność, wygodę i możliwość indywidualnego dopasowania sprzętu do codziennego funkcjonowania.Wózek posiada składaną krzyżakowo ramę aluminiową, zintegrowany z ramą podnóżek oraz możliwość wyboru przedniej części ramy — z przewężeniem lub bez. Dostępne są także trzy długości ramy, co pozwala lepiej dopasować konstrukcję do wzrostu, sylwetki i sposobu poruszania się użytkownika.Komfort jazdy zwiększa oparcie z regulacją napięcia pasami, poduszka siedziska oraz możliwość regulacji środka ciężkości, kąta i wysokości siedziska. Do wyboru są różne rozmiary i rodzaje kółek przednich, szeroka gama kół tylnych na szybkozłączkach, a także kamber 0,5° lub 3°. Wózek można wyposażyć w ciągi aluminiowe lub stalowe oraz hamulce dociskowe pionowe albo poziome.To sprzęt, który można skonfigurować bardzo indywidualnie — od koloru ramy i tapicerki, przez rodzaj rączek do pchania, po rozwiązania dla osób z większymi potrzebami stabilizacji. Dostępne są m.in. tapicerki oddychające, ciągi dla tetra- i paraplegików, zagłówek, pas, kamizelka, klin, pasy odwodzące nogi, kółka podporowe, osłony na szprychy, śpiwór oraz plecak.Wózek wyposażony jest również w boczek aktywny, jednoczęściowy stopień podnóżka oraz pas podudzia. Dzięki szerokiej gamie opcji może być dopasowany zarówno do użytkownika aktywnego, jak i osoby wymagającej dodatkowego wsparcia w codziennym poruszaniu się.Z pełną ofertą wózków inwalidzkich można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż i dostawy bezpośrednio do domów pacjentów. 

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama