Schronisko przy ulicy Kępa ma miejsce na 130 psów. W chwili obecnej rezyduje w nim ponad 140 zwierząt. Mamy więc do czynienia ze sporym przepełnieniem. Nie jest to jednak jedyny problem tego miejsca.
– Schronisko jest niedofinansowane – mówi dla radia Strefa FM Mieczysława Goździk, prezeska Tomaszowskiego Towarzystwa Miłośników i Opieki nad Zwierzętami. – Przynajmniej tak twierdzi pan kierownik.
– To jest moja działalność gospodarcza, którą wykonuję na zlecenie miasta – twierdzi Grzegorz Woskowski, prowadzący schronisko. – Z żadnego schroniska nie da się zrobić przedsiębiorstwa, tak jak się to usiłuje zrobić. Schronisko nigdy nie będzie przynosić dochodów, tak jak powinno z założenia przynosić przedsiębiorstwo. Zakładając tę działalność, z góry zakładałem, że nie będzie ona dochodowa.
Grzegorz Woskowski nie tylko wykonuje zlecenie dla Urzędu Miasta, ale również pracuje na jego majątku. – Majątek schroniska jest majątkiem miasta, natomiast jest on oddany w użytkowanie przedsiębiorcy, który został wyłoniony w drodze przetargu – wyjaśnia Barbara Misiurska z Wydziału Inżyniera Miasta. – Zlecamy do wykonania określoną usługę i nadzorujemy sposób jej wykonania.
Miasto na ten cel przeznacza 260 tysięcy złotych rocznie. W utrzymaniu schroniska pomaga także Towarzystwo Miłośników i Opieki nad Zwierzętami. – Kierownik jest tutaj od 8 do 15. W tym czasie stara się te psy wyłapywać, ponieważ twierdzi, że nie jest w stanie podołać finansowo i zatrudnić dużej rzeszy pracowników, którzy robiliby to także w godzinach popołudniowych. Tu jest właśnie pies pogrzebany. Brak środków – wskazuje przyczynę kłopotów schroniska Mieczysława Goździk.
– Dziewczyny z Towarzystwa robią bardzo dobrą robotę, starając się o zwiększenie liczby adopcji – przyznaje kierownik Woskowski. – Prowadzą stronę internetową i chwała im za to. Ja na takie rzeczy nie mam czasu.
Problemem jest brak chętnych do adoptowania piesków. Na szczęście schronisko współpracuje z kilkoma fundacjami. Dzięki temu psy z Tomaszowa wyjeżdżają za granicę. Jedną z nich jest holenderska organizacja, która pomaga w adopcji zwierząt.
– Po raz kolejny fundacja holenderska pomaga nam w adopcji zwierząt. Przywożą nam również karmę i sprzęt do schroniska. Bardzo często zdarza się, że zabierane są bardzo zaniedbane psy. Poprzez kontakt e-mailowy mamy możliwość zobaczyć, jakie warunki mają w Holandii – powiedziała Mieczysława Goździk, prezes tomaszowskiego Towarzystwa Miłośników i Opieki nad Zwierzętami.
Kierownik schroniska Grzegorz Woskowski zauważył, że czasami taka pomoc nie wystarcza. – Wyposażenie, które jest nam przywożone, nie zawsze się nadaje, ponieważ jest to placówka niedoinwestowana. Są to np. plastikowe leżanki, w których psom przy minusowej temperaturze będzie za zimno – przyznaje kierownik.
Mieczysława Goździk podkreśla, że pomoc holenderskiej fundacji jest bardzo ważna i należy robić wszystko, żeby jej nie stracić.
Ostatnio radni Rady Miejskiej przyjęli uchwałę o warunkach, jakie powinien spełniać przedsiębiorca ubiegający się o prowadzenie schroniska. Swego czasu także Towarzystwo Miłośników i Opieki nad Zwierzętami chciało przejąć jego prowadzenie. Problem w tym, że same dobre chęci to zbyt mało. Potrzebne są przede wszystkim pieniądze.
Joanna Szczepańska
Radio Strefa FM



































































Napisz komentarz
Komentarze