Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 9 sierpnia 2026 02:05
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Ewelina Flinta po 19 latach przerwy wraca z nowym albumem. „To płyta kobiety, która decyduje o sobie”

Na początku lat dwutysięcznych była jedną z najpopularniejszych polskich wokalistek, a jej piosenkę „Żałuję” nuciła cała Polska. Nagle zniknęła, przestała nagrywać nowe płyty, choć nie zrezygnowała z koncertowania. Teraz powraca z nowym albumem „Mariposa”. Ewelina Flinta w rozmowie z PAP Life zdradza, dlaczego odeszła z show-biznesu. Opowiada o przełomowym wydarzeniu w kalifornijskiej Mariposie, które dodało jej wiatru w skrzydła. Wyjaśnia też, dlaczego jej zdaniem młodzi artyści powinni być pod opieką psychoterapeuty i prawnika.

PAP Life: 22 maja, 19 lat od twojej ostatniej płyty, ukazał się album „Mariposa”. Dlaczego właśnie teraz nagrałaś tę płytę i wracasz na rynek muzyczny?

Ewelina Flinta: Nigdy nie było tak, że zaplanowałam sobie, że zniknę na 19 czy 17 lat. Bo pierwsze single, które znalazły się na tej płycie, ukazały w 2022 roku. Wiele rzeczy złożyło się na to, że tak długo to trwało. Na pewno gdyby nie pandemia, ta płyta ukazałaby się trochę wcześniej. Ale też nie było tak, że kompletnie zniknęłam, cały czas koncertowałam. Bardzo długo solowo, ale były też inne projekty muzyczne, muzyczno-społeczne, m.in. międzynarodowy projekt „Sounds Like Women”, który stworzyła moja przyjaciółka, Luiza Staniec. Więc, tak naprawdę, nigdy nie zeszłam ze sceny. A dlaczego w ogóle nagrałam tę płytę? Bardzo tęskniłam za tym, by publiczności dać kawałek siebie, nowe piosenki i cieszę się, że w końcu to się stało.

PAP Life: Co było iskrą, która rozpaliła cię twórczo?

E.F.: Wydarzyło się wiele rzeczy, które mnie do tego zainspirowały, m.in. moja podróż do Stanów, po której napisałam co najmniej dwa utwory, także tytułową „Mariposę”. Mariposa (po hiszpańsku – motyl, red.) to niewielka miejscowość w Kalifornii, w której niegdyś znajdowały się kopalnie złota. Ta nazwa została wymyślona przez pierwszych odkrywców, kiedy zobaczyli tutaj ogromne ilości motyli monarchów, które co roku migrują z Kanady do Meksyku. Te motyle są bardzo delikatne, a zarazem mają ogromną siłę przetrwania, więc tytuł płyty ma podwójne znaczenie.

PAP Life: Zdradzisz, co się wydarzyło w Mariposie?

E.F.: Magiczne rzeczy. To był bardzo krótki czas, przystanek w podróży. Razem z moją przyjaciółką Agnieszką byłyśmy tam zaledwie trzy dni. Poszłyśmy na kolację do motelu River Rock Inn i zobaczyłyśmy, że ktoś gra w ogródku. Poza nami było może sześć osób i dwóch muzyków, którzy naprawdę świetnie grali i pięknie śpiewali. Zamówiłyśmy jakąś sałatkę, a ja odruchowo zaczęłam wystukiwać rytm na nogach. Perkusista to zauważył i zapytał, czy jestem perkusistką i czy chciałabym z nimi zagrać, odpowiedziałam, że jestem wokalistką, a wtedy on zaproponował mi, żebym zaśpiewała. Poczułam taki ciężar w ciele…

PAP Life: Dlaczego? Przecież śpiewałaś wiele razy dla kilkunastu tysięcy osób.

E.F.: Na Przystanku Woodstock nawet dla kilkuset tysięcy. Tak naprawdę, nigdy dotąd nie śpiewałam na takiej mikroscenie. Bo nawet klubowe koncerty, które kilka lat wcześniej graliśmy z projektem „Flinta & Palma & Fazi”, były dla kilkuset osób. Wtedy, w Mariposie, poczułam, jakby mózg mi się ugotował, całe ciało zaczęło telepać. „Co mam zrobić?” – biłam się z myślami. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nie znałam tych ludzi, nie wiedziałam, co miałabym śpiewać. Agnieszka oczywiście zaczęła mnie wypychać: „Ewelina, idź, niech się coś wydarzy”. Więc wstałam. Przyszło mi do głowy, że zaśpiewam piękny utwór Jimiego Hendrixa „Little Wing”. Wszyscy go znają, a już na pewno wszyscy gitarzyści. Zrobiliśmy to, potem zagraliśmy jeszcze kilka utworów, bo wszyscy byli zachwyceni. Pytali mnie, skąd jestem, więc oczywiście Aga natychmiast się wygadała, że „ona jest znaną wokalistką z Polski”. To był niesamowity wieczór. Na drugi dzień kilka razy ktoś mnie zaczepiał, bo o tym minikoncercie zaczęło się trochę mówić

Może ta historia wydaje się zwyczajna, ale dla mnie to było przedziwne wydarzenie, które dodało mi wiatru w skrzydła, coś takiego, co zapamiętam do końca życia. Po raz pierwszy od wielu lat zaśpiewałam dla ludzi, którzy w ogóle mnie nie znali, nie kojarzyli nazwiska, nie mieli oczekiwań. To było bardzo uwalniające. Dlatego napisałam o tym piosenkę, czyli tytułową „Mariposę”, która opowiada o fazach przemiany motyla. Ale też o ludziach z Mariposy, z którymi mam przecudowny kontakt do dziś. Wyjątkowo jest w języku angielskim, bo nie chciałam jej tłumaczyć na polski.

PAP Life: A co zainspirowało cię do napisania piosenki „17 godzin”?

E.F.: To jest opowieść o tym, jak z moją przyjaciółką jechałyśmy autobusem z Nowego Orleanu do Charleston. Ta podróż trwała 17 godzin. W tym czasie wydarzyły się niesamowite rzeczy. Cała ta sytuacja autobusowa była przepiękną metaforą tego, co w życiu jest najważniejsze. A zdecydowanie najważniejsza jest miłość. Nie tylko miłość między dwojgiem ludzi, ale przede wszystkim do ludzi, do siebie, do świata.

PAP Life: Jesteś producentką swojej ostatniej płyty. To była twoja decyzja, czy po prostu żadna duża wytwórnia nie chciała jej wydać?

E.F.: Chciałam wydać ją sama i to była moja pierwsza decyzja, żeby wszystko zależało ode mnie. Właściwie wydaję ją z moim managementem, w ich Echo Production. Ale tu pracujemy na zupełnie innych zasadach. Kiedy większość rzeczy zależy od mnie, to wspaniałe uczucie, ale i ogrom pracy. Bo nie tylko napisałam piosenki, czy jestem ich współtwórczynią - dużo utworów powstało we współpracy z Radkiem Zagajewskim - ale razem też produkowaliśmy ten album. Faktycznie, jest tak, że beze mnie nie została podjęta żadna decyzja. Współtworzyłam część teledysków, sesje zdjęciowe, itd.. Finansuję ten album. To płyta kobiety, która decyduje o sobie i jest gotowa podjąć ryzyko.

PAP Life: Przyznam, że niektóre teksty, jak „Ballada o pięknej Kasi”, trochę mnie przeraziły.

E.F.: Bez przesady. Nie należy traktować tego na serio. To ukłon w stronę gatunku „murder ballads”. Pierwsza zwrotka powstała po koncercie Nicka Cave’a w Warszawie. „Śliczna Kasia nie wiedziała, że nóż pod żebra tak gładko wchodzi” - kiedy Radek Zagajewski powiedział to w żartach, stwierdziłam, że to jest genialny początek. Ten numer jest zainspirowany twórczością Cave'a, który napisał cały album pod tytułem „Murder Ballads”. Jest to sięgnięcie do najciemniejszej strony człowieka. To coś takiego jak kryminał, a przecież większość z nas kryminały lubi. Tajemnica i mrok są pociągające. Platformy streamingowe są ich pełne, a książkowe kryminały w czołówce sprzedaży.

PAP Life: Z kolei w piosence „Panno Chłód” śpiewasz o tym, że dziewczynom i kobietom często mówi się, jak powinny się zachowywać, jak ubierać. Bo jeśli będą wyglądać zbyt wyzywająco, to same będą sobie winne, gdy coś złego im się przydarzy. To jest też taki wątek, który jest ci bliski, bo angażujesz się w różne prokobiece akcje.

E.F.: Jestem ambasadorką projektu „Sounds Like Women”, który ma zwrócić uwagę na nierówność społeczną, ekonomiczną. Ale przede wszystkim na przemoc wobec kobiet, wykorzystywanie seksualne. Kiedy pisałam tekst „Panno Chłód”, myślałam, ile jest złych rzeczy, które się robi dziewczynkom, kobietom, z iloma sprawami musimy się mierzyć. Myślałam o sposobie wychowania z tymi okrutnymi słowami, które się w naszą stronę kieruje. Do tej pory jedno z pierwszych pytań, które się zadaje kobiecie, która doświadczyła przemocy seksualnej, brzmi: „Jak pani była ubrana?”. A jakie to ma znaczenie? Potem przyszło mi do głowy, że warto byłoby zrobić coś więcej niż tylko umieścić tę piosenkę na albumie. Odezwałam się do mojej dobrej znajomej, Renaty Durdy z „Niebieskiej Linii” IPZ i zaczęłyśmy kreować akcję, która później została nazwana „Możesz mi powiedzieć”. Akcja ta zwraca uwagę na problem doświadczania przemocy seksualnej, ale jednocześnie informuje, gdzie kobiety mogą dzwonić, jeśli będą poszukiwały pomocy. Finalnie dołączyła nie tylko „Niebieska Linia” IPZ, ale też Feminoteka, Amnesty International Polska i bardzo duża firma kosmetyczna, dzięki której mogliśmy zwiększyć zasięg.

PAP Life: Pisząc takie teksty, opisujesz swoje doświadczenia?

E.F.: Rozmawiałam z wieloma kobietami i z tych rozmów wynika, że każda z nas doświadczyła jakiejś formy przemocy, więc to także jest moje doświadczenie. Oczywiście ekstremalnych sytuacji jest dużo mniej, natomiast na pewno każda z nas czuła się kiedyś uprzedmiotowiona. Bardzo często kobiety są gorzej traktowane na rynku pracy, mniej im się płaci. Tak się złożyło, że zaczęłam karierę bardzo wcześnie. Często nie byłam traktowana poważnie, dlatego, że byłam młoda i że jestem kobietą.

PAP Life: Wracając do projektu „Sounds Like Women”, Luiza Staniec, która go wymyśliła, jest też autorką tekstu twojego największego przeboju „Żałuję” sprzed lat. Miałaś wtedy 23 lata, nagrałaś dwie świetnie przyjęte płyty. I nagle zniknęłaś. Dlaczego?

E.F.: Później był jeszcze singiel z Łukaszem Zagrobelnym „Nie kłam, że kochasz mnie”, który okazał się hitem roku 2008, dostaliśmy kilka nagród, m.in. SuperJedynki. Potem koncertowałam, ale to prawda, że zniknęłam wydawniczo. Czasami taka przerwa jest potrzebna. Byłam trochę przytłoczona całym tym sukcesem. Często powtarzam młodym osobom, które chcą robić karierę w show-biznesie, że naprawdę warto od razu zgłosić się do psychoterapeuty, żeby mieć wsparcie, żeby łatwiej było dźwigać nietypowe rzeczy. Bo to jest dziwne, kiedy nagle, z dnia na dzień, stajesz się osobą znaną w całej Polsce, wychodzisz na ulicę i wiele osób cię poznaje.

PAP Life: Ale przecież marzyłaś o muzycznej karierze? Zgłosiłaś się do „Idola”, wcześniej występowałaś w teatrze Buffo.

E.F.: Nie mówię, że nie. Przed „Idolem” i przed Buffo występowałam na Przystanku Woodstock. To było spełnienie marzeń, a „Idol” i Buffo były trochę przypadkowymi sytuacjami, ale cieszę się, że się wydarzyły w moim życiu, bo wniosły dużo dobrego. Uważam, że większość młodych osób, które marzą o tym, żeby nagrywać swoją muzykę, wydawać ją, nie jest przygotowanych na tak ogromną popularność, jaką ja miałam w tamtym czasie. Jest to piękne, wciągające, ale łączy się z tym bardzo dużo trudności. Nie da się do tego przygotować. To potrafi zaskoczyć i przytłoczyć doświadczonych artystów, a co dopiero 23- latkę.

PAP Life: Ciebie dopadły te trudności?

E.F.: Oczywiście, że tak.

PAP Life: Poszłaś do psychoterapeuty?

E.F.: Poszłam, ale dużo później i z czymś innym. Myślę, że byłoby mi znacznie łatwiej, gdybym zrobiła to już na początku. I kolejna jeszcze ważna rzecz, którą często powtarzam. Zanim podpiszesz kontrakt fonograficzny, weź prawnika, bo to jest poważna rzecz i opieka profesjonalistów jest konieczna.

PAP Life: Pamiętam, jak kiedyś Anita Lipnicka powiedziała mi, że na początku swojej kariery podpisała niekorzystny kontrakt. Potem musiała grać setki koncertów rocznie, a za to wszystko zarobiła na telewizor. Czuła się totalnie wyeksploatowana.

E.F.: Też czułam się wyeksploatowana. Zdarzyły się takie okresy, kiedy przez 25 dni w miesiącu byłam w trasie. Były koncerty, na które jechaliśmy niewygodnym busem 11 godzin, a przecież 20 lat temu drogi w Polsce wyglądały inaczej. Po czym wchodziłam na scenę i byłam tak zmęczona, że czasem nie miałam siły śpiewać. Ale że szanuję publiczność i scenę, dawałam z siebie wszystko, nawet jeśli byłam skrajnie wyczerpana. Kiedyś zapomniałam tekstu piosenki, którą miałam śpiewać jako pierwszą. Później spojrzałam na kolejny utwór, następny i okazało się, że mam jedną wielką czarną dziurę w głowie. Na szczęście miałam przy sobie płyty. Więc podeszłam do jednego z gitarzystów, poprosiłam go, żeby improwizowali, zeszłam ze sceny, poszłam do busa, wyciągnęłam tę płytę i spisywałam pierwsze słowa zwrotek i refrenów z każdej piosenki. Po 20 minutach wróciłam na scenę z tą kartką. To było ekstremalne zmęczenie, którego nigdy nie chciałabym powtórzyć, bo lubię wychodzić na scenę ze świeżym umysłem, a nie na granicy, kiedy nie wiesz, czy za chwilę zemdlejesz, albo zrobisz z siebie idiotkę. Dlatego między innymi wycofałam się. Ale zarazem otworzyłam na nowe rzeczy, brałam udział w wielu ciekawych projektach.

PAP Life: Jednym z nich jest męski chór Voice Band śpiewający piosenki retro. Chyba lubisz takie klimaty?

E.F.: Cały czas pracujemy razem. Parę miesięcy temu swoją premierę miał utwór „Fernando”, za jakiś czas pojawi się kolejny, myślimy też o wydaniu płyty. A w związku z tym, że to są głównie utwory kabaretowe, rewiowe, to na scenie jest bardzo zabawnie. Nie tylko śpiewam, ale mogę się też wyżyć aktorsko. Lubię się wcielać w przedwojenną femme fatale, która czasem drwi z mężczyzn. Kocham przedwojenne piosenki - w takiej atmosferze się wychowałam. Moja babcia i dziadek śpiewali i grali takie utwory, więc dla mnie to jest sentymentalny powrót do dzieciństwa.

PAP Life: To już wiem, po kim odziedziczyłaś talent wokalny.

E.F.: Babcia i dziadek śpiewali w kościelnym chórze, mój dziadek grywał na akordeonie przy otwartym oknie w kamienicy, w której mieszkali. Sąsiedzi podobno to uwielbiali. Chyba po nim mam w sobie tę chęć wyrwania się na scenę, śpiewania dla ludzi. W pewnym sensie to otwarte okno było sceną dla mojego dziadka. Mój tata też odziedziczył ten talent i sam nauczył się grać na kościelnych organach. Oczywiście na różnych rodzinnych uroczystościach to było normalne, że dziadek wyciąga akordeon, wszyscy śpiewamy przedwojenne i jakieś późniejsze piosenki. Więc faktycznie żyłam w takiej atmosferze. Moja rodzina była moją pierwszą publicznością. Miałam chyba trzy, cztery lata, kiedy zaczęłam dawać im występy. To był śpiew, i często też taniec. Więc wszyscy wspominają to z ogromnym rozbawieniem. Mam nawet jakieś stare nagrania.

PAP Life: Jeździsz czasem w rodzinne strony?

E.F.: Właśnie wczoraj wróciłam z rodzinnej uroczystości. Ale nie bywam tam często, bo moje rodzinne miasteczko – Jasień - jest strasznie daleko, ponad 500 km od Warszawy. To jest jedna z największych moich bolączek, ta odległość od rodziny. Ale kocham Warszawę, mam tutaj wielu przyjaciół. Uważam, że przyjaciele to jest jedna z piękniejszych rzeczy, które wydarzyły się w moim życiu. W tym czasie, kiedy byłam bardzo znana, tak naprawdę nie miałam zbyt wielu bliskich osób i dość szybko się przekonałam, że nie jestem pewna, komu mogę zaufać. To się zmieniło i teraz mam piękne i mądre relacje. To jest coś, co mnie jako człowieka i jako kobietę buduje. Dzięki nim jestem po prostu szczęśliwsza. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/ag/

Ewelina Flinta – piosenkarka, autorka tekstów i muzyki. Karierę muzyczną zaczynała w zespołach rockowych, w 2002 roku zajęła drugie miejsce w pierwszej polskiej edycji programu „Idol”. Wydała dwa albumy studyjne - „Przeznaczenie” (2003) i „Nie znasz mnie” (2005). Największą popularność przyniosła jej piosenka „Żałuję”, która była jednym z najpopularniejszych utworów 2003 roku. Chętnie bierze udział w różnych akcjach charytatywnych. Jej trzeci album studyjny „Mariposa” miał premierę 22 maja.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Groźby z Białego Domu, dwa ważne głosowania w polskim Senacie, kolejna odsłona wojny energetycznej i dramat cywilów w Ukrainie. Czwartek, 6 sierpnia 2026 roku, przyniósł wydarzenia, które pozornie dzielą tysiące kilometrów. W rzeczywistości łączy je jedno słowo: bezpieczeństwo. Militarne, energetyczne, polityczne i ekonomiczne. Data dodania artykułu: 06.08.2026 23:36
Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Polecane

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową? Data dodania artykułu: Wczoraj, 23:25 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Świątek w ćwierćfinale, Zmarzlik rządzi w Rydze, Kuś mistrzynią świata. Sportowa sobota pełna polskich sukcesów NU-MED w Tomaszowie rusza z serią podcastów o technologii, zdrowiu i bezpieczeństwie 9 sierpnia przypada Dzień Miłośników Książek. To dobra okazja, by wrócić do czytania Przysięga wojskowa żołnierzy VI turnusu. Uroczysty apel w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?” Podpisano umowę na modernizację stacji w Spale. Zmiany mają poprawić wygodę podróżnych Nowy ogródek dydaktyczny powstanie przy Szkole Podstawowej nr 6 w Tomaszowie Mazowieckim Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Ujazd wybrał wykonawcę altany. Inwestycja na działce rekreacyjno-sportowej ruszy po podpisaniu umowy Wielki dzień małych bohaterek. Pod Tomaszowem pszczoły dały początek niezwykłej rodzinnej marce Słońce wraca nad Tomaszów. Spokojna sobota, a w niedzielę nawet 26 stopni Nocny Teatr zagrał nad Pilicą. Letnia Scena nie zwalnia – za tydzień Voice Ekipa
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: lokator Treść komentarza: Dlaczego rozliczenia mediów ( woda, ogrzewanie )nie są w kopertach? Dostarczane są przez pracowników spółdzielni . Tak nie powinno być!! Moja sąsiadka nie musi wiedzieć ile pobieram wody i jak się ogrzewam. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Ujazd Treść komentarza: To ta altana będzie pewnie pozłacana Ludzie nie dajcie się dymac Źródło komentarza: Ujazd wybrał wykonawcę altany. Inwestycja na działce rekreacyjno-sportowej ruszy po podpisaniu umowy Autor komentarza: ...) Treść komentarza: dziękuję za wyjaśnienie teraz już będę wiedział ale nie będę stosował tego nazewnictwa Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W ogóle nie chce mi się w całości czytać tego tekstu powyżej. Ten tekst pokazuje tę totalną siermięgę, a może nawet i to totalne oszustwo, dotyczące tego MBA, które to MBA traktuje się, jak wybawienie dla różnych, lokalnych, mniej lub więcej debilnych, tzw. działaczy i formujących lokalne społeczności. To MBA, to jest dokładnie to samo, co kiedyś działało przy KC PZPR: tam była taka niby naukowa szkoła partyjnych działaczy PZPR. Podsumowanie: komuna, na czele z towarzyszem czarzastym ma się u nas dalej bardzo dobrze... Źródło komentarza: Nie tylko MBA. Także retoryka i dyplomy za publiczne pieniądze. Co zyskali mieszkańcy Tomaszowa? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: No i bardzo dobrze myślisz, ale tylko w sprawie tego swojego rowerka. Twój, ekologiczny (totalnie głupi) mózg ogarnia tylko ten Twój obsrany rowerek i te obsrane topole, ale już nie obejmuje tego, że przy znacznie większej hali nie będzie miejsca dla tych Twoich, obsranych topoli. . Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama