Więcej miejsc jest „na papierze” – ale to już inna kategoria ochrony
Poza schronami urzędowa ewidencja obejmuje też „miejsca ukrycia”, podpiwniczenia szkół oraz parkingi podziemne. W samych tylko wskazanych adresach (w tym blokach, szkołach i parkingach) schronienie mogłoby znaleźć ok. 13 660 osób – czyli ok. 25% mieszkańców
Różnica jest kluczowa: schron to obiekt budowany lub przystosowany do ochrony, a „miejsca ukrycia” i doraźne kryjówki często zapewniają co najwyżej osłonę przed odłamkami i falą uderzeniową – niekoniecznie spełniając standardy pełnej ochrony.
W cytowanej przez lokalne media wypowiedzi rzeczniczka UM podkreśla, że miejsca wskazano zgodnie z wytycznymi wojewody, a miasto składało wnioski o środki.
Problem jest ogólnopolski: schronów brakuje, a wiele jest w złym stanie
Najnowsze kontrole NIK pokazują, że większość schronów nie spełnia wymaganych warunków technicznych, a nowych budowli ochronnych przez lata po prostu nie przybywało.
Równolegle trwa państwowa weryfikacja obiektów: do sprawdzenia przez PSP i nadzór budowlany zgłoszono tysiące miejsc, które mogą zostać uznane za budowle ochronne.
Co się ma zmienić: przeglądy, kwalifikacja obiektów i pieniądze na modernizacje
Rządowy Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej 2025–2026 zakłada m.in. przegląd i sprawdzenie obiektów, które potencjalnie mogą służyć jako zbiorowa ochrona – a wyniki tych sprawdzeń mają wpływać na to, kto dostanie wsparcie na remonty i modernizacje.
W praktyce oznacza to, że nie wystarczy „mieć piwnicę”: obiekty mają być oceniane i – jeśli się da – doprowadzane do standardu, który pozwoli im pełnić realną funkcję ochronną.
Tomaszów: inwestycje idą też w ostrzeganie – cyfrowe syreny i system alarmowania
Władze miasta zapowiadają modernizację infrastruktury alarmowej: w 2025 r. uruchamiano procedury związane z zakupem centrali alarmowej i czterech cyfrowych syren w ramach programu ochrony ludności.
To ważny element układanki, bo nawet najlepszy schron nie pomoże, jeśli mieszkańcy nie dostaną ostrzeżenia na czas albo nie będą wiedzieli, gdzie się kierować.
Najważniejsze pytanie: ile z tych miejsc będzie „naprawdę gotowych”?
Dane o liczbie miejsc to jedno. Drugie – i trudniejsze – to ich realna gotowość: stan techniczny, dostępność, drożność wejść, wentylacja, zasilanie awaryjne, wyposażenie. NIK wprost wskazuje, że w skali kraju wiele obiektów wymaga napraw, a część – gruntownej modernizacji.
Dla Tomaszowa kluczowe będzie więc nie tylko „ile adresów jest na liście”, ale ile z nich po przeglądach i ewentualnych remontach faktycznie da się uruchomić jako bezpieczne obiekty zbiorowej ochrony – i jak szybko.
Jeśli chcesz, mogę przygotować też krótką „ramkę” w stylu BBC: co oznaczają sygnały syren, czym różni się schron od miejsca doraźnego schronienia i co mieszkańcy mogą sprawdzić już dziś (bez straszenia, konkretnie i praktycznie).






























































Napisz komentarz
Komentarze