Nie mylić z rocznicą ślubu. Nie mylić z Dniem Ojca. To osobna kategoria – jak jazz obok muzyki klasycznej. Improwizacja, przetrwanie i nuty, które nie zawsze brzmią czysto, ale bez nich całość by się rozpadła.
Bo kim właściwie jest mąż w XXI wieku?
To człowiek, który jednocześnie:
– potrafi naprawić kran… albo przynajmniej zadzwonić po hydraulika,
– zna różnicę między „zrób coś z tym” a „nic nie rób, tylko posłuchaj”,
– umie znaleźć pilot, który „zniknął na zawsze”,
– i – co najważniejsze – potrafi przetrwać pytanie: „czy ja naprawdę tak wyglądam?”
Mąż to trochę jak bohater filmów Barei – funkcjonuje w rzeczywistości, która często go przerasta, ale jakoś sobie radzi. Z humorem, z dystansem, czasem z lekkim zagubieniem. A jednak trwa.
Dzień Doceniania Męża to moment, w którym można – bez ironii, a przynajmniej z jej kontrolowaną dawką – zauważyć te wszystkie małe rzeczy, które składają się na wspólne życie. To nie tylko wielkie gesty. To raczej:
– wyniesione śmieci (czasem po przypomnieniu, ale jednak),
– zakupy „na szybko”, które wracają z niespodziewanym batonikiem,
– milcząca obecność, gdy dzień był ciężki,
– i to słynne „zaraz zrobię”, które… czasem naprawdę oznacza „zaraz”.
W Tomaszowie Mazowieckim – jak w każdym innym mieście – mężowie są częścią lokalnego krajobrazu. Spotkacie ich w kolejkach do piekarni, na trybunach meczów, przy grillach w ogródkach działkowych. Nie zawsze mówią dużo, ale często robią więcej, niż się wydaje.
Oczywiście, nie idealizujmy. Bywają zapominalscy, bywają uparci, czasem ich „geniusz organizacyjny” przypomina scenariusz komedii romantycznej z lat 90. Ale może właśnie w tym tkwi sens – w tej niedoskonałości, która czyni życie bardziej ludzkim.
Jak pisał kiedyś Woody Allen: „Małżeństwo to próba rozwiązania problemów, których nie miałbyś, gdybyś był sam”. A jednak – mimo wszystko – ludzie wciąż się na nie decydują.
Bo gdzieś pomiędzy rachunkami, obowiązkami i codziennym chaosem jest coś jeszcze. Partnerstwo. Wspólnota. Ktoś, kto stoi obok – nawet jeśli czasem stoi trochę z boku.
Dlatego jeśli dziś przypada Dzień Doceniania Męża – może warto zrobić coś prostego. Niekoniecznie wielkiego.
Powiedzieć „dziękuję”.
Zrobić herbatę.
Albo po prostu nie pytać, dlaczego pilot znowu jest w lodówce.
Bo każdy mąż – nawet ten najbardziej „filmowy” – lubi czasem usłyszeć, że jest… całkiem niezły w tej swojej roli.





























































Napisz komentarz
Komentarze