Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 20 października 2026 14:37
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

Polska 4 czerwca 1989 roku nie przypominała kraju gotowego do świętowania. Była raczej jak człowiek po długiej chorobie: wychudzona kryzysem, zmęczona kolejkami, reglamentacją, propagandą i strachem, ale wciąż z upartym błyskiem w oczach. W mieszkaniach pachniało nie rewolucją, lecz codziennym trudem. Na klatkach schodowych mówiło się półgłosem. W sklepach nadal brakowało więcej niż było. W telewizji wciąż pobrzmiewał język władzy, która przez dekady uczyła obywateli, że państwo należy do partii, a wybory są rytuałem potwierdzania tego, co już wcześniej zapisano w gabinetach.

I wtedy przyszła kartka wyborcza. Mały, papierowy przedmiot, który tego dnia stał się czymś więcej niż dokumentem. Stał się narzędziem obywatelskiego odwetu — spokojnego, legalnego, ale bezlitosnego. Nie było szturmu na pałace, nie było barykad jak z „Nędzników” Victora Hugo, nie było dymu rewolucji znanego z filmowych kronik. Były lokale wyborcze, długopisy, skreślenia i cisza ludzi, którzy po latach upokorzeń postanowili powiedzieć władzy: dość.

Po latach Lech Wałęsa podsumował ten dzień słowami: „Wybraliśmy nową Polskę. Komuniści dostali czerwoną kartkę. Tym razem ten kolor nie mógł ich cieszyć. W zasadzie zostali wyrzuceni z boiska”. Trudno o bardziej trafną metaforę. Bo przecież system, który przez dekady sam pisał regulamin meczu, obsadzał sędziów, liczył punkty i decydował, kto może wejść na murawę, nagle zobaczył, że publiczność przestała się bać. A kiedy pokazano czerwoną kartkę, okazało się, że tym razem kolor czerwony nie oznacza zwycięstwa, lecz polityczne upokorzenie.

Okrągły Stół, czyli kontrakt pod presją historii

Wybory 4 czerwca 1989 roku były rezultatem porozumień zawartych przy Okrągłym Stole. Po jednej stronie siedziała władza PRL, z Wojciechem Jaruzelskim i Czesławem Kiszczakiem jako symbolami systemu, który tracił oddech. Po drugiej — przedstawiciele opozycji solidarnościowej, ludzie Kościoła katolickiego i środowiska obywatelskie, które po stanie wojennym, internowaniach, szykanach i latach podziemia wracały do legalnej gry.

Prof. Andrzej Paczkowski nazwał porozumienie zawarte przy Okrągłym Stole „kontraktem stulecia”. To określenie dobrze pokazuje istotę tamtej konstrukcji. Nie była to pełna demokracja. Nie był to jeszcze wolny wybór w zachodnim sensie tego słowa. Była to umowa polityczna, zawarta w warunkach kryzysu gospodarczego, presji społecznej i niepewności geopolitycznej. Dlatego parlament wybrany w czerwcu 1989 roku przeszedł do historii jako Sejm kontraktowy.

Kontrakt miał swoją cenę. Dla jednych był dowodem realizmu, dzięki któremu Polska uniknęła rozlewu krwi. Dla innych — aktem zbyt daleko idącego kompromisu z ludźmi systemu. Ten spór nie skończył się do dziś. Wraca w rocznice, w publicystyce, w polityce, w rodzinnych rozmowach. Wraca, bo narodziny III RP nie były czystym początkiem zapisanym na białej kartce. Były raczej poprawianiem starego zeszytu, w którym część stron wyrwano, część przepisano, ale część dawnych zapisków nadal przebijała spod świeżego atramentu.

System chciał zachować pakiet kontrolny

Największy paradoks wyborów czerwcowych polegał na tym, że były one jednocześnie przełomem i konstrukcją głęboko ograniczoną. Wszystkie miejsca w Senacie oraz 35 procent miejsc w Sejmie miały zostać obsadzone w wolnej rywalizacji. Pozostałe 65 procent mandatów w Sejmie zagwarantowano PZPR i ugrupowaniom od niej zależnym, przede wszystkim Zjednoczonemu Stronnictwu Ludowemu i Stronnictwu Demokratycznemu.

Władza sądziła, że w ten sposób zachowa „kontrolny pakiet” państwa. Miała mieć większość sejmową, wpływ na wybór prezydenta i możliwość pilnowania transformacji tak, by stary system nie runął zbyt gwałtownie. W praktyce PZPR próbowała przejść przez historyczną bramkę z własnym bramkarzem, własnym regulaminem i przekonaniem, że wynik da się utrzymać pod kontrolą.

Tyle że społeczeństwo potraktowało te wybory nie jako ćwiczenie z kompromisu, ale jako pierwszy od dziesięcioleci realny plebiscyt nad PRL-em. I w tym plebiscycie partia przegrała z kretesem.

Czy kompromis Okrągłego Stołu był ceną konieczną za pokojowe przejście do wolności? Czy był początkiem długiego sporu o niedokończoną dekomunizację? Uczciwa odpowiedź wymaga uznania obu prawd naraz. Bez kompromisu być może nie byłoby tak spokojnego demontażu systemu. Ale kompromis sprawił też, że w wolną Polskę weszli ludzie, instytucje, interesy i nawyki wyniesione z PRL. Historia nie zamknęła drzwi z hukiem. Raczej uchyliła je skrzypiącymi zawiasami.

Kampania Solidarności: Wałęsa, plakaty i ściągawki dla wyborców

Obóz solidarnościowy nie dysponował aparatem państwa, telewizją, radiem ani większością gazet. Miał jednak coś, czego nie miała władza: społeczną energię i wiarygodność zrodzoną z oporu. Kampanię prowadził Komitet Obywatelski „Solidarność”. Ponieważ wielu kandydatów opozycji było szerzej nieznanych, postawiono na prosty i skuteczny znak rozpoznawczy: zdjęcie z Lechem Wałęsą.

Fotografie kandydatów z liderem Solidarności stały się jednym z najmocniejszych symboli tamtej kampanii. Jak w kinowym kadrze z epoki przełomu: zwykli ludzie, często bez wielkiej medialnej rozpoznawalności, stawali obok człowieka, który dla milionów Polaków był twarzą buntu przeciw systemowi.

Ogromne znaczenie miało również wydawanie od 8 maja 1989 roku „Gazety Wyborczej”, początkowo w nakładzie 150 tysięcy egzemplarzy. Do tego dochodziły pierwsze audycje telewizyjne Solidarności, emitowane od 9 maja. Opozycja nadrabiała brak dostępu do mediów pomysłowością, dyscypliną i prostym przekazem: głosować na kandydatów Solidarności, skreślać resztę, odrzucić listę krajową.

Trzeba pamiętać, że po dekadach fikcyjnych wyborów obywateli należało uczyć głosowania od podstaw. Kolportowano więc instrukcje, swoiste wyborcze ściągawki. W kraju, w którym przez lata obywatel miał tylko potwierdzać wolę władzy, nagle trzeba było wyjaśniać, jak skutecznie użyć karty do głosowania przeciwko tej władzy.

Solidarność wsparli również ludzie kultury, także z zagranicy, między innymi Jane Fonda, Yves Montand i Stevie Wonder. Brzmiało to niemal jak ironiczna puenta historii: system, który lubił mówić o internacjonalizmie i postępie, musiał patrzeć, jak światowa kultura symbolicznie staje po stronie polskiej opozycji.

Wynik, który przewrócił stolik

Pierwsza tura wyborów odbyła się w niedzielę, 4 czerwca 1989 roku. Frekwencja wyniosła około 62 procent. Dziś można się dziwić, że nie była wyższa, skoro ważyły się losy państwa. Ale Polska była zmęczona. Po latach upokorzeń część ludzi nie wierzyła już w żadne wybory. Inni bali się, że to tylko kolejna dekoracja przygotowana przez władzę. Tym bardziej wynik okazał się ciosem.

W Senacie kandydaci Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” zdobyli już w pierwszej turze 92 mandaty. Strona rządowa nie zdobyła ani jednego. W Sejmie Solidarność uzyskała 160 ze 161 możliwych do zdobycia miejsc. Kandydaci koalicji rządowej, mimo zagwarantowanej im puli mandatów, ponieśli kompromitującą porażkę tam, gdzie musieli realnie zmierzyć się z wyborcami.

Najbardziej spektakularna była klęska listy krajowej. Spośród 35 kandydatów umieszczonych na tej liście tylko dwóch uzyskało wymagane poparcie ponad 50 procent głosów: Mikołaj Kozakiewicz z ZSL oraz Adam Zieliński. Pozostali zostali wyeliminowani. A to oznaczało, że 33 mandaty poselskie pozostawały nieobsadzone.

To była polityczna katastrofa PZPR. Partia, która przez dziesięciolecia występowała jako jedyny reżyser sceny publicznej, nagle odkryła, że widownia wstała i wyszła z teatru. Albo inaczej: że mecz, który miał być ustawiony, wymknął się spod kontroli po pierwszym gwizdku.

Panika w obozie władzy

Po stronie rządowej nie było już pewności siebie. Była konsternacja, gniew i strach. W dzienniku Mieczysława F. Rakowskiego widać atmosferę narastającej paniki. Pod datą 16 maja 1989 roku zapisał: „Jest źle”. Zauważał, że w wielu miejscowościach Kościół jednoznacznie stanął po stronie opozycji, a opozycja nawołuje do skreślenia listy krajowej. Pada tam zdanie bardzo znamienne: „Jeśli 10 mln ludzi posłucha wezwań opozycji, to wszyscy przepadniemy”.

To nie jest język ludzi pewnych swojej historycznej misji. To język obozu, który nagle zobaczył, że fasada może runąć szybciej, niż przewidywano.

Po wyborach Czesław Kiszczak mówił, że „wybory do Senatu to nasza całkowita klęska”. Stanisław Ciosek przyznawał, że nie rozumie przyczyn porażki i zwracał uwagę na problem wyboru prezydenta, który zgodnie z umową Okrągłego Stołu miał przypaść obozowi rządowemu. Wojciech Jaruzelski oceniał z kolei, że PZPR była partią urzędników, kierowników i emerytów, której zabrakło instynktu samozachowawczego.

To niezwykle mocny obraz schyłku systemu. Partia, która przez 45 lat rządziła bez prawdziwej konkurencji, nie umiała walczyć w prawdziwej kampanii. Przyzwyczajona do monopolu, nie rozumiała mechanizmu obywatelskiego sprzeciwu. Jak bokser, który całe życie walczył tylko z cieniem, a potem po raz pierwszy dostał cios od realnego przeciwnika.

Dekret po porażce, czyli prawo elastyczne jak partyjna potrzeba

Kontekst prawny tamtych wydarzeń pokazuje, jak niezwykły i zarazem jak kruchy był to moment. 7 kwietnia 1989 roku Sejm przyjął ustawę o zmianie Konstytucji PRL, wprowadzającą między innymi Senat oraz urząd Prezydenta PRL. 13 kwietnia Rada Państwa wyznaczyła termin wyborów na 4 i 18 czerwca. 17 kwietnia zalegalizowano NSZZ „Solidarność”, a 20 kwietnia „Solidarność” Rolników Indywidualnych.

Ale najbardziej wymowny pozostaje 12 czerwca 1989 roku. Po klęsce listy krajowej Rada Państwa wydała dekret zmieniający ordynację wyborczą do Sejmu X kadencji. Na jego podstawie 33 mandaty z listy krajowej przekazano do okręgów, aby obsadzić je w drugiej turze.

Trudno o bardziej wyrazisty przykład tego, jak władza traktowała prawo, gdy obywatele powiedzieli coś innego, niż partia chciała usłyszeć. Prawo miało być stabilnym fundamentem państwa, ale w praktyce okazało się narzędziem dostosowywanym do politycznej potrzeby chwili. Gdy kartka wyborcza zadziałała zbyt skutecznie, system sięgnął po korektę reguł.

To właśnie ten moment sprawia, że opowieść o 4 czerwca nie może być wyłącznie rocznicową laurką. Tak, społeczeństwo zwyciężyło. Tak, upadek PRL stał się realny. Ale jednocześnie stary aparat nie zniknął natychmiast. Próbował negocjować, zabezpieczać się, poprawiać mechanizmy, ratować wpływy. Czerwona kartka została pokazana, ale zawodnik długo jeszcze schodził z boiska.

Polska i Chiny: urny kontra czołgi

Tego samego dnia, gdy Polacy głosowali przeciwko komunizmowi przy urnach, w Pekinie doszło do masakry na placu Tiananmen. Ten kontrast należy do najmocniejszych obrazów XX wieku. W Polsce system zaczął przegrywać wyborami. W Chinach został obroniony czołgami.

Timothy Garton Ash pisał, że niedziela 4 czerwca była punktem zwrotnym nie tylko dla powojennej historii Polski i Europy Wschodniej, lecz dla całego świata komunistycznego. A jednocześnie zauważał mieszaninę egzaltacji, niedowierzania i przerażenia po stronie przywódców Solidarności. Bo zwycięstwo nie oznaczało końca problemów. Oznaczało początek odpowiedzialności.

To ważne. Łatwo patrzeć na 4 czerwca z perspektywy szkolnego plakatu: data, flaga, hasło, uśmiechnięte twarze. Ale wtedy nikt nie miał pewności, dokąd to wszystko pójdzie. W Moskwie rządził Michaił Gorbaczow, który sygnalizował odejście od brutalnej ingerencji w sprawy państw bloku wschodniego, ale nikt nie mógł mieć stuprocentowej gwarancji, że historia nie cofnie się nagle jak źle puszczona taśma magnetofonowa.

Tomaszów Mazowiecki: wielka historia w lokalnym rytmie

Także w takich miastach jak Tomaszów Mazowiecki wybory czerwcowe były czymś więcej niż aktem politycznym — były sprawdzianem pamięci, odwagi i społecznego zmęczenia systemem. Wielka historia nie działa przecież wyłącznie w Warszawie, przy okrągłych stołach, w gmachach komitetów i redakcjach gazet. Ona wchodzi do zakładów pracy, mieszkań, kolejek po mięso, rozmów przy kuchennym stole, autobusów jadących rano przez miasto.

Tomaszów, miasto o silnym robotniczym doświadczeniu, znał ciężar schyłkowego PRL nie z podręczników, lecz z codzienności. Zmęczenie systemem nie było abstrakcją. Miało twarz ludzi wracających z pracy, stojących w kolejkach, kombinujących, jak przeżyć od wypłaty do wypłaty, słuchających oficjalnych komunikatów i prywatnych rozmów, w których prawda brzmiała zupełnie inaczej niż w dzienniku telewizyjnym.

Dla wielu mieszkańców takich miast 4 czerwca nie był ideologicznym fajerwerkiem. Był raczej cichym westchnieniem: może wreszcie coś się zmieni. Może państwo przestanie traktować obywatela jak petenta. Może praca, godność i wolność przestaną być hasłami z przemówień, a staną się częścią zwykłego życia.

- Świętowanie tej rocznicy? To bardzo dyskusyjne zwycięstwo. Nie chodzi o samą zmianę ustroju i PZPR z jego wszystkimi patologiami, czy podległość Związkowi Radzieckiemu. Dla Tomaszowa to początek upadku przemysłu, szkolnictwa, ale też relacji społecznych. Kiedy spojrzymy na to szerzej, to bardzo szybko ludzie zaczęli tęsknić za komunistami i zaczęli głosować na nich w kolejnych wyborach. Stąd sukcesy Kwaśniewskiego i Millera - mówi działacz Solidarności z lat 80, pracujący w nieistniejącej już Mazovii. 

Ten lokalny wymiar jest ważny, bo bez niego rocznice łatwo zamieniają się w akademie. A przecież 4 czerwca 1989 roku dokonał się nie tylko w Warszawie. Dokonał się także w Tomaszowie Mazowieckim, w powiecie tomaszowskim, w mniejszych miejscowościach, w sercach ludzi, którzy może nie trafili do podręczników, ale poszli do lokalu wyborczego i zrobili swoje.

Druga tura i gorzki smak kompromisu

18 czerwca odbyła się druga tura wyborów. Frekwencja spadła do około 25 procent. Solidarność zdobyła jedyny brakujący mandat poselski oraz 7 z 8 pozostałych mandatów senatorskich. Ostatecznie kandydaci Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” uzyskali 260 miejsc w 560-osobowym Zgromadzeniu Narodowym.

Ale równolegle trwała gra o ciągłość państwa, o prezydenturę, o granice zmiany. Wybór Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta stał się jednym z najbardziej symbolicznych momentów tej epoki: generał stanu wojennego obejmujący najwyższy urząd w państwie, które właśnie zaczynało wychodzić z komunizmu. Dla jednych był to element politycznej konieczności. Dla innych — rana, która nigdy do końca się nie zabliźniła.

I właśnie dlatego 4 czerwca trzeba czytać w dwóch porządkach. W pierwszym — jako wielkie zwycięstwo obywateli. W drugim — jako początek trudnej transformacji, w której wolność mieszała się z kompromisem, nadzieja z rozczarowaniem, a historia z rachunkami, których nie wystawiono od razu.

Czerwona kartka nie kończy meczu

37 lat po tamtych wydarzeniach wciąż spieramy się o sens wyborów czerwcowych. I dobrze, że się spieramy, jeśli robimy to uczciwie. Narody, które nie rozmawiają o własnych przełomach, oddają je w ręce sloganów. A 4 czerwca nie zasługuje ani na slogan, ani na zapomnienie.

To był dzień wielkiego obywatelskiego zwycięstwa. Dzień, w którym kartka wyborcza okazała się mocniejsza niż partyjna legitymacja. Dzień, w którym system usłyszał z milionów gardeł nie krzyk, lecz skreślenie. Ciche, chłodne, precyzyjne. Jak podpis pod wyrokiem historii.

Ale nie był to koniec historii. Był początkiem długiej drogi. Polska wybrała wolność, lecz weszła w nią z bagażem kompromisów, dawnych układów, niezamkniętych rachunków i sporów, które wracają do dziś. 4 czerwca otworzył drzwi, ale nie posprzątał całego domu. Wpuścił świeże powietrze, lecz kurz PRL-u jeszcze długo unosił się w korytarzach.

Komuniści dostali czerwoną kartkę. Tym razem nie mogli jej zawiesić na sztandarze. Musieli ją zobaczyć taką, jaka była naprawdę: jako znak końca epoki, w której obywatel miał milczeć, a partia mówić za wszystkich. Tego dnia boisko zaczęło należeć do ludzi. I choć mecz o Polskę trwa do dziś, 4 czerwca 1989 roku padł gol, którego nie dało się już cofnąć.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków

Sejm we wtorek zajmie się projektami ustaw ws. wynagrodzenia medyków oraz o jawności umów w ochronie zdrowia. W harmonogramie są także projekty dot. przedłużenia sieci szpitali, leczenia HIV i leczenia transgranicznego. Data dodania artykułu: 20.10.2026 08:50
Sejm zajmie się projektem ustawy ws. wynagrodzenia medyków

20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

Historia potrafi być okrutnym reżyserem. Jednego dnia hetman podpisuje układ, który ma ocalić Litwę, lecz przechodzi do historii jako symbol zdrady. Kilka stuleci później niewysoki piłkarz ze Śląska strzela dwa gole reprezentacji ZSRR, zamieniając zwykły mecz w narodowe święto. Nad Missisipi rozbija się samolot jednej z największych grup rockowych, a w Dublinie czterech młodych muzyków rozpoczyna drogę, która zaprowadzi ich na największe stadiony świata. Co wydarzyło się 20 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 20 października przypomina również o polsko-litewskich reformach, odzyskiwaniu Śląska, wielkich odkryciach kosmicznych i niezwykłym skarbie znalezionym w lasach pod Spałą. Bo czasem historia spoczywa zaledwie kilkanaście centymetrów pod naszymi stopami. Data dodania artykułu: 20.10.2026 08:33
20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

19 października w historii. Pokój toruński, porwanie ks. Popiełuszki i lek, który zmienił walkę z gruźlicą

19 października potrafił kończyć wojny, obalać przekonania i otwierać rany, które nie zagoiły się przez dziesięciolecia. W 1466 roku podpisano drugi pokój toruński, kończący trzynaście lat walk Polski z zakonem krzyżackim. W 1943 roku w laboratorium Rutgers University dokonano odkrycia, które dało medycynie streptomycynę – pierwszy praktyczny antybiotyk skuteczny przeciw gruźlicy. Czterdzieści dwa lata temu funkcjonariusze SB uprowadzili ks. Jerzego Popiełuszkę, a trzy lata później giełdy świata przeżyły „czarny poniedziałek”. Co wydarzyło się 19 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 19 października prowadzi również przez odzyskiwanie niepodległości w 1918 roku, wojnę koreańską, podbój kosmosu, muzykę a-ha i Pearl Jam oraz sportową historię Roberta Kubicy. Data dodania artykułu: 19.10.2026 06:29
19 października w historii. Pokój toruński, porwanie ks. Popiełuszki i lek, który zmienił walkę z gruźlicą

18 października w historii. Jaruzelski przejmuje władzę, 100 lat Chucka Berry’ego i niezwykły tomaszowianin

Historia potrafi być przewrotna. Tego samego dnia, w którym przed 45 laty Wojciech Jaruzelski przejmował kierownictwo PZPR, za zachodnią granicą Polski – osiem lat później – upadał Erich Honecker, jeden z symboli komunistycznego porządku. W Ameryce rodził się człowiek, który zmienił brzmienie muzyki popularnej, a w Meksyku lekkoatleta wykonywał skok, jakiego świat wcześniej nie widział. Co wydarzyło się 18 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 18 października prowadzi od prześladowań religijnych i narodzin wielkiej literatury po kosmiczne odkrycia, rock and roll i sportowe rekordy. Jest również wyjątkowy lokalny ślad: dokładnie 135 lat temu w Tomaszowie Mazowieckim urodził się artysta, którego twórczość trafiła do amerykańskich galerii i archiwów. Data dodania artykułu: 18.10.2026 10:56
18 października w historii. Jaruzelski przejmuje władzę, 100 lat Chucka Berry’ego i niezwykły tomaszowianin

Wieczorny przegląd: atak na polskich dyplomatów, dwa miliony ludzi w skrajnym ubóstwie i ostrzeżenie dla mieszkańców Rokicin

Sobota, 17 października 2026 roku, przyniosła wiadomości, które pokazują, jak różne oblicza może mieć bezpieczeństwo. Na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu zaatakowano konwój, w którym znajdowali się polscy dyplomaci. Warszawa zażądała wyjaśnień od Izraela. Donald Trump wstrzymał wprowadzenie nowych sankcji wobec Rosji, a rosyjskie bombardowania ponownie zabijały ukraińskich cywilów. W Polsce opublikowano raport pokazujący, że około dwóch milionów osób nadal żyje w skrajnym ubóstwie. W naszym regionie najważniejszy pozostaje komunikat sanepidu dotyczący wody z wodociągu Rokiciny. Tomaszów miał również dzień poświęcony bezpieczeństwu rodzin, sportowi i kulturze. Na światowych kortach wydarzyło się natomiast coś wyjątkowego: Maja Chwalińska pokonała Igę Świątek i awansowała do finału turnieju w Wuhan. Data dodania artykułu: 18.10.2026 05:45
Wieczorny przegląd: atak na polskich dyplomatów, dwa miliony ludzi w skrajnym ubóstwie i ostrzeżenie dla mieszkańców Rokicin

17 października w historii. Śmierć Chopina, cud na Wembley i wydarzenia, które zmieniały świat

Jednego dnia Polska żegnała kompozytora, którego muzyka miała stać się symbolem narodowej tożsamości. Ponad sto lat później jeden strzał Jana Domarskiego i niezwykłe interwencje Jana Tomaszewskiego sprawiły, że angielskie Wembley zamilkło, a polski futbol rozpoczął marsz ku światowej elicie. Tego samego dnia amerykańscy żołnierze zmieniali losy wojny o niepodległość, Europa wchodziła w epokę radiotelegrafii, a Bruce Springsteen opowiadał o zwyczajnych ludziach, których marzenia zderzały się z twardą rzeczywistością. Co wydarzyło się 17 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 17 października prowadzi przez wielką historię, muzykę, sport i dramatyczne wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Nie zabraknie również Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie rozpoczynają się obchody 130-lecia niezwykłego zabytku kolejowego. Data dodania artykułu: 17.10.2026 07:11
17 października w historii. Śmierć Chopina, cud na Wembley i wydarzenia, które zmieniały świat

16 października w historii. Jan Paweł II, płonąca synagoga w Tomaszowie i dzień, który zmienił medycynę

Są daty, które stają się symbolami nadziei, i takie, które na zawsze pozostają świadectwem ludzkiego okrucieństwa. 16 października 1978 roku świat usłyszał nazwisko Karola Wojtyły, a Polska, żyjąca pod komunistycznymi rządami, otrzymała wydarzenie, którego znaczenia nikt nie potrafił jeszcze przewidzieć. Tego samego dnia, 39 lat wcześniej, w Tomaszowie Mazowieckim płonęła Wielka Synagoga – jeden z najważniejszych symboli wielokulturowego miasta. W 1846 roku lekarze pokazali, że operacja chirurgiczna nie musi oznaczać niewyobrażalnego cierpienia, a Jimi Hendrix, Kate Bush i Rammstein zapisali kolejne rozdziały historii muzyki. Co wydarzyło się 16 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 16 października prowadzi przez wielką politykę, dramaty wojenne, naukę, kulturę i lokalne historie, których nie wolno zapomnieć. Data dodania artykułu: 16.10.2026 06:53Liczba komentarzy artykułu: 1
16 października w historii. Jan Paweł II, płonąca synagoga w Tomaszowie i dzień, który zmienił medycynę

Komitet Regionów: Kliczko zaapelował o wsparcie Ukrainy przed zbliżającą się zimą

Mer Kijowa Witalij Kliczko występując online podczas wtorkowego siedzenia plenarnego Europejskiego Komitetu Regionów (KR), zaapelował o wsparcie Ukrainy przed zbliżającą się zimą. Data dodania artykułu: 15.10.2026 11:05
Komitet Regionów: Kliczko zaapelował o wsparcie Ukrainy przed zbliżającą się zimą
Hauser symfonicznie w Helios Tomaszów. Koncert z Royal Albert Hall na ekranie

Hauser symfonicznie w Helios Tomaszów. Koncert z Royal Albert Hall na ekranie

Koncert z Londynu na wielkim ekranieW ramach cyklu Helios na Scenie do Tomaszowa Mazowieckiego trafi wyjątkowe wydarzenie muzyczne „Hauser symfonicznie”. Na ekranie kina widzowie zobaczą koncert z legendarnej Royal Albert Hall w Londynie, bez konieczności wyjazdu z miasta.Gwiazdą wieczoru będzie Stjepan Hauser, chorwacki wiolonczelista znany z ekspresyjnych interpretacji i scenicznej charyzmy. Artysta łączy klasyczne arcydzieła z muzyką filmową i musicalową, tworząc widowisko dla szerokiej publiczności.Muzyczne widowisko w kinowej oprawieOrganizatorzy zapowiadają około 135 minut muzycznej pasji, piękna i emocji. W programie pojawią się także uznani goście: Caroline Campbell, Aida Garifullina oraz Lara Fabian. Seans będzie wyświetlany z polskimi napisami i obejmie jedną przerwę.To propozycja dla miłośników koncertów, którzy chcą poczuć atmosferę światowej klasy wydarzenia w lokalnym kinie. Tego typu seanse pokazują, że kino w Tomaszowie Mazowieckim staje się nie tylko miejscem premier filmowych, ale także przestrzenią spotkania z kulturą na dużą skalę.Dla kogo jest to wydarzenie„Hauser symfonicznie” to oferta dla osób ceniących zarówno klasyczną elegancję, jak i nowoczesną, widowiskową formę koncertu. Dla jednych będzie to muzyczny wieczór z repertuarem pełnym emocji, dla innych okazja, by zobaczyć światowej klasy show bez opuszczania Tomaszowa Mazowieckiego. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.10.2026
Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach

Mistrzostwa Polski na Dystansach w Arenie Lodowej22–25 października 2026 r. | Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiPrzez cztery dni Tomaszów Mazowiecki będzie jednym z najważniejszych punktów na mapie polskiego łyżwiarstwa szybkiego. W Arenie Lodowej odbędą się Mistrzostwa Polski na Dystansach, podczas których o medale krajowego czempionatu rywalizować będą czołowi polscy panczeniści.Na tomaszowskim torze zobaczymy specjalistów od sprintu, średnich i długich dystansów. Dla miejscowej publiczności szczególnie interesujące będą starty zawodników związanych z KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, którego reprezentanci znajdują się w kadrach narodowych.Październikowe mistrzostwa będą jednocześnie jednym z pierwszych mocnych akcentów sezonu 2026/2027 w Arenie Lodowej. W kolejnych miesiącach obiekt będzie gospodarzem następnych zawodów krajowych, od Pucharów Polski po imprezy juniorskie i młodzieżowe.Termin: 22–25 października 2026 r.Miejsce: Arena Lodowa, Tomaszów MazowieckiOrganizator: Polski Związek Łyżwiarstwa SzybkiegoGospodarz: Tomaszowskie Centrum SportuProgram godzinowy: zostanie ogłoszony przez organizatoraBilety: szczegóły nie zostały jeszcze podane⛸️ Cztery dni szybkiego lodu, walki o medale i reprezentantów Polski na tomaszowskim torze. To propozycja nie tylko dla fanów panczenów, ale również dla tych, którzy chcą zobaczyć sport na najwyższym krajowym poziomie. Data rozpoczęcia wydarzenia: 22.10.2026

Polecane

20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy

Historia potrafi być okrutnym reżyserem. Jednego dnia hetman podpisuje układ, który ma ocalić Litwę, lecz przechodzi do historii jako symbol zdrady. Kilka stuleci później niewysoki piłkarz ze Śląska strzela dwa gole reprezentacji ZSRR, zamieniając zwykły mecz w narodowe święto. Nad Missisipi rozbija się samolot jednej z największych grup rockowych, a w Dublinie czterech młodych muzyków rozpoczyna drogę, która zaprowadzi ich na największe stadiony świata. Co wydarzyło się 20 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 20 października przypomina również o polsko-litewskich reformach, odzyskiwaniu Śląska, wielkich odkryciach kosmicznych i niezwykłym skarbie znalezionym w lasach pod Spałą. Bo czasem historia spoczywa zaledwie kilkanaście centymetrów pod naszymi stopami. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:33
Zakończono remont dachu przy Św. Antoniego 31/33. Koszt inwestycji to 30 tys. zł Małe remonty także cieszą Najlepsza metoda na podkreślenie naturalnych rzęs – czy laminacja będzie dobrym wyborem? Plany ogólne w powiecie tomaszowskim. Niektóre gminy już je uchwaliły. Co z pozostałymi i co to oznacza dla właścicieli działek? Widzew bez błysku z Wisłą Kraków. Kontrowersyjny karny i świetny Łubik zadecydowały o bezbramkowym remisie Dziesięć lat, sto kół gospodyń i tysiące widzów. Tomaszów szykuje jubileuszowe widowisko 20 października w historii. Radziwiłł oddaje Litwę Szwedom, Cieślik pokonuje ZSRR, a katastrofa przerywa karierę rockowej legendy Biblioteka po zmroku. Tomaszowska książnica znów udowodniła, że „się sprawdza” Pięć uczennic z Tomaszowa wyróżnionych Nagrodą Papieża Franciszka w Łodzi Pałacyk Landsberga niszczeje. TPTM: zamiast kolejnej sprzedaży zróbmy tu inkubator przedsiębiorczości Bliskość od pierwszych chwil. Wyjątkowe spotkanie w Szkole Rodzenia TCZ Dopóki brzmi ich muzyka. Bezpłatny koncert zaduszkowy w MCK Tkacz z utworami wielkich artystów
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: TPTM, czyli stowarzyszenie, działające za publiczne (czyli za nasze) pieniądze, kombinuje , jak stary koń pod górkę, aby ktoś zlitował się na tym "zabytkiem klasy 0". Nie macie - ci z TPTM, nic innego do roboty i chcecie zaistnieć ?! To nie wstawiajcie tutaj tanich farmazonów, ale zróbcie zrzutkę i odbudujcie ten wasz żydowsko-niemiecki zabytek klasy zero. PS. Jak ja nie cierpię takiego, lokalnego dziadostwa. Źródło komentarza: Pałacyk Landsberga niszczeje. TPTM: zamiast kolejnej sprzedaży zróbmy tu inkubator przedsiębiorczości Autor komentarza: Leon Treść komentarza: Dyrektorka tomaszowskiego domu dziecka opowiadała o tym, że jej podopieczne sprzedawały swoje roznegliżowane zdjęcia w internecie i co nic, prokuratoria wycisza sprawę więc nasuwa się pytanie kto kupuje i z czyjego ramienia jest pani dyrektor i prokurator? Źródło komentarza: Nagrania, których nikt nie chce słuchać. Polityczne skandale i tomaszowska tajemnica Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Gdybyś ukończył podstawówkę, to wiedziałbyś, że nie piszemy "gdy by", ale gdyby. Źródło komentarza: 360 lamp LED w ośmiu miejscowościach. Gmina wymieni stare oświetlenie Autor komentarza: obserwator Treść komentarza: Ludzie młodzi (20 - 40 ) lat niech się wezmą za pracę , a nie jako bezdomni korzystają z MOP-u. Mężczyzna 26 lat bezdomny? Chyba już się urodził bezdomnym. Źródło komentarza: Gospodarka rośnie, bieda nie znika. Dwa miliony Polaków w skrajnym ubóstwie. W Tomaszowie też wzrosła liczba korzystających z pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Tak. Masz rację. Ta cała Ella, to jakiś totalny przygłup, który nie ma pojęcia o komputerowym pisaniu po polsku. Ostatnie zdanie we wpisie tego przygłupa brzmi: "A swoja droga: a przeciez nam zal palacow." Źródło komentarza: Spacer śladami Landsbergów. W niedzielę będzie można odkryć fragment dziejów Tomaszowa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Z tego materiału powyżej wynika tylko jeden wniosek: gospodarka w Polsce wzrasta, a ubóstwo rośnie. Czy w tym materiale, jego Autor nie wysilił się nawet na milimetr, aby wyjaśnić przyczynę w/w zjawiska ekonomicznego. Z powyższego wynika stwierdzenie, że tego typu, tzw. "fachowe" materiały ekonomiczne, to jest zwykła, niby ekonomiczna analiza. A w rzeczywistości, to jest zwykła publicystyka, która nic nikomu nie wyjaśnia. Źródło komentarza: Gospodarka rośnie, bieda nie znika. Dwa miliony Polaków w skrajnym ubóstwie. W Tomaszowie też wzrosła liczba korzystających z pomocy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama