Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 września 2026 06:37
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

Polska 4 czerwca 1989 roku nie przypominała kraju gotowego do świętowania. Była raczej jak człowiek po długiej chorobie: wychudzona kryzysem, zmęczona kolejkami, reglamentacją, propagandą i strachem, ale wciąż z upartym błyskiem w oczach. W mieszkaniach pachniało nie rewolucją, lecz codziennym trudem. Na klatkach schodowych mówiło się półgłosem. W sklepach nadal brakowało więcej niż było. W telewizji wciąż pobrzmiewał język władzy, która przez dekady uczyła obywateli, że państwo należy do partii, a wybory są rytuałem potwierdzania tego, co już wcześniej zapisano w gabinetach.

I wtedy przyszła kartka wyborcza. Mały, papierowy przedmiot, który tego dnia stał się czymś więcej niż dokumentem. Stał się narzędziem obywatelskiego odwetu — spokojnego, legalnego, ale bezlitosnego. Nie było szturmu na pałace, nie było barykad jak z „Nędzników” Victora Hugo, nie było dymu rewolucji znanego z filmowych kronik. Były lokale wyborcze, długopisy, skreślenia i cisza ludzi, którzy po latach upokorzeń postanowili powiedzieć władzy: dość.

Po latach Lech Wałęsa podsumował ten dzień słowami: „Wybraliśmy nową Polskę. Komuniści dostali czerwoną kartkę. Tym razem ten kolor nie mógł ich cieszyć. W zasadzie zostali wyrzuceni z boiska”. Trudno o bardziej trafną metaforę. Bo przecież system, który przez dekady sam pisał regulamin meczu, obsadzał sędziów, liczył punkty i decydował, kto może wejść na murawę, nagle zobaczył, że publiczność przestała się bać. A kiedy pokazano czerwoną kartkę, okazało się, że tym razem kolor czerwony nie oznacza zwycięstwa, lecz polityczne upokorzenie.

Okrągły Stół, czyli kontrakt pod presją historii

Wybory 4 czerwca 1989 roku były rezultatem porozumień zawartych przy Okrągłym Stole. Po jednej stronie siedziała władza PRL, z Wojciechem Jaruzelskim i Czesławem Kiszczakiem jako symbolami systemu, który tracił oddech. Po drugiej — przedstawiciele opozycji solidarnościowej, ludzie Kościoła katolickiego i środowiska obywatelskie, które po stanie wojennym, internowaniach, szykanach i latach podziemia wracały do legalnej gry.

Prof. Andrzej Paczkowski nazwał porozumienie zawarte przy Okrągłym Stole „kontraktem stulecia”. To określenie dobrze pokazuje istotę tamtej konstrukcji. Nie była to pełna demokracja. Nie był to jeszcze wolny wybór w zachodnim sensie tego słowa. Była to umowa polityczna, zawarta w warunkach kryzysu gospodarczego, presji społecznej i niepewności geopolitycznej. Dlatego parlament wybrany w czerwcu 1989 roku przeszedł do historii jako Sejm kontraktowy.

Kontrakt miał swoją cenę. Dla jednych był dowodem realizmu, dzięki któremu Polska uniknęła rozlewu krwi. Dla innych — aktem zbyt daleko idącego kompromisu z ludźmi systemu. Ten spór nie skończył się do dziś. Wraca w rocznice, w publicystyce, w polityce, w rodzinnych rozmowach. Wraca, bo narodziny III RP nie były czystym początkiem zapisanym na białej kartce. Były raczej poprawianiem starego zeszytu, w którym część stron wyrwano, część przepisano, ale część dawnych zapisków nadal przebijała spod świeżego atramentu.

System chciał zachować pakiet kontrolny

Największy paradoks wyborów czerwcowych polegał na tym, że były one jednocześnie przełomem i konstrukcją głęboko ograniczoną. Wszystkie miejsca w Senacie oraz 35 procent miejsc w Sejmie miały zostać obsadzone w wolnej rywalizacji. Pozostałe 65 procent mandatów w Sejmie zagwarantowano PZPR i ugrupowaniom od niej zależnym, przede wszystkim Zjednoczonemu Stronnictwu Ludowemu i Stronnictwu Demokratycznemu.

Władza sądziła, że w ten sposób zachowa „kontrolny pakiet” państwa. Miała mieć większość sejmową, wpływ na wybór prezydenta i możliwość pilnowania transformacji tak, by stary system nie runął zbyt gwałtownie. W praktyce PZPR próbowała przejść przez historyczną bramkę z własnym bramkarzem, własnym regulaminem i przekonaniem, że wynik da się utrzymać pod kontrolą.

Tyle że społeczeństwo potraktowało te wybory nie jako ćwiczenie z kompromisu, ale jako pierwszy od dziesięcioleci realny plebiscyt nad PRL-em. I w tym plebiscycie partia przegrała z kretesem.

Czy kompromis Okrągłego Stołu był ceną konieczną za pokojowe przejście do wolności? Czy był początkiem długiego sporu o niedokończoną dekomunizację? Uczciwa odpowiedź wymaga uznania obu prawd naraz. Bez kompromisu być może nie byłoby tak spokojnego demontażu systemu. Ale kompromis sprawił też, że w wolną Polskę weszli ludzie, instytucje, interesy i nawyki wyniesione z PRL. Historia nie zamknęła drzwi z hukiem. Raczej uchyliła je skrzypiącymi zawiasami.

Kampania Solidarności: Wałęsa, plakaty i ściągawki dla wyborców

Obóz solidarnościowy nie dysponował aparatem państwa, telewizją, radiem ani większością gazet. Miał jednak coś, czego nie miała władza: społeczną energię i wiarygodność zrodzoną z oporu. Kampanię prowadził Komitet Obywatelski „Solidarność”. Ponieważ wielu kandydatów opozycji było szerzej nieznanych, postawiono na prosty i skuteczny znak rozpoznawczy: zdjęcie z Lechem Wałęsą.

Fotografie kandydatów z liderem Solidarności stały się jednym z najmocniejszych symboli tamtej kampanii. Jak w kinowym kadrze z epoki przełomu: zwykli ludzie, często bez wielkiej medialnej rozpoznawalności, stawali obok człowieka, który dla milionów Polaków był twarzą buntu przeciw systemowi.

Ogromne znaczenie miało również wydawanie od 8 maja 1989 roku „Gazety Wyborczej”, początkowo w nakładzie 150 tysięcy egzemplarzy. Do tego dochodziły pierwsze audycje telewizyjne Solidarności, emitowane od 9 maja. Opozycja nadrabiała brak dostępu do mediów pomysłowością, dyscypliną i prostym przekazem: głosować na kandydatów Solidarności, skreślać resztę, odrzucić listę krajową.

Trzeba pamiętać, że po dekadach fikcyjnych wyborów obywateli należało uczyć głosowania od podstaw. Kolportowano więc instrukcje, swoiste wyborcze ściągawki. W kraju, w którym przez lata obywatel miał tylko potwierdzać wolę władzy, nagle trzeba było wyjaśniać, jak skutecznie użyć karty do głosowania przeciwko tej władzy.

Solidarność wsparli również ludzie kultury, także z zagranicy, między innymi Jane Fonda, Yves Montand i Stevie Wonder. Brzmiało to niemal jak ironiczna puenta historii: system, który lubił mówić o internacjonalizmie i postępie, musiał patrzeć, jak światowa kultura symbolicznie staje po stronie polskiej opozycji.

Wynik, który przewrócił stolik

Pierwsza tura wyborów odbyła się w niedzielę, 4 czerwca 1989 roku. Frekwencja wyniosła około 62 procent. Dziś można się dziwić, że nie była wyższa, skoro ważyły się losy państwa. Ale Polska była zmęczona. Po latach upokorzeń część ludzi nie wierzyła już w żadne wybory. Inni bali się, że to tylko kolejna dekoracja przygotowana przez władzę. Tym bardziej wynik okazał się ciosem.

W Senacie kandydaci Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” zdobyli już w pierwszej turze 92 mandaty. Strona rządowa nie zdobyła ani jednego. W Sejmie Solidarność uzyskała 160 ze 161 możliwych do zdobycia miejsc. Kandydaci koalicji rządowej, mimo zagwarantowanej im puli mandatów, ponieśli kompromitującą porażkę tam, gdzie musieli realnie zmierzyć się z wyborcami.

Najbardziej spektakularna była klęska listy krajowej. Spośród 35 kandydatów umieszczonych na tej liście tylko dwóch uzyskało wymagane poparcie ponad 50 procent głosów: Mikołaj Kozakiewicz z ZSL oraz Adam Zieliński. Pozostali zostali wyeliminowani. A to oznaczało, że 33 mandaty poselskie pozostawały nieobsadzone.

To była polityczna katastrofa PZPR. Partia, która przez dziesięciolecia występowała jako jedyny reżyser sceny publicznej, nagle odkryła, że widownia wstała i wyszła z teatru. Albo inaczej: że mecz, który miał być ustawiony, wymknął się spod kontroli po pierwszym gwizdku.

Panika w obozie władzy

Po stronie rządowej nie było już pewności siebie. Była konsternacja, gniew i strach. W dzienniku Mieczysława F. Rakowskiego widać atmosferę narastającej paniki. Pod datą 16 maja 1989 roku zapisał: „Jest źle”. Zauważał, że w wielu miejscowościach Kościół jednoznacznie stanął po stronie opozycji, a opozycja nawołuje do skreślenia listy krajowej. Pada tam zdanie bardzo znamienne: „Jeśli 10 mln ludzi posłucha wezwań opozycji, to wszyscy przepadniemy”.

To nie jest język ludzi pewnych swojej historycznej misji. To język obozu, który nagle zobaczył, że fasada może runąć szybciej, niż przewidywano.

Po wyborach Czesław Kiszczak mówił, że „wybory do Senatu to nasza całkowita klęska”. Stanisław Ciosek przyznawał, że nie rozumie przyczyn porażki i zwracał uwagę na problem wyboru prezydenta, który zgodnie z umową Okrągłego Stołu miał przypaść obozowi rządowemu. Wojciech Jaruzelski oceniał z kolei, że PZPR była partią urzędników, kierowników i emerytów, której zabrakło instynktu samozachowawczego.

To niezwykle mocny obraz schyłku systemu. Partia, która przez 45 lat rządziła bez prawdziwej konkurencji, nie umiała walczyć w prawdziwej kampanii. Przyzwyczajona do monopolu, nie rozumiała mechanizmu obywatelskiego sprzeciwu. Jak bokser, który całe życie walczył tylko z cieniem, a potem po raz pierwszy dostał cios od realnego przeciwnika.

Dekret po porażce, czyli prawo elastyczne jak partyjna potrzeba

Kontekst prawny tamtych wydarzeń pokazuje, jak niezwykły i zarazem jak kruchy był to moment. 7 kwietnia 1989 roku Sejm przyjął ustawę o zmianie Konstytucji PRL, wprowadzającą między innymi Senat oraz urząd Prezydenta PRL. 13 kwietnia Rada Państwa wyznaczyła termin wyborów na 4 i 18 czerwca. 17 kwietnia zalegalizowano NSZZ „Solidarność”, a 20 kwietnia „Solidarność” Rolników Indywidualnych.

Ale najbardziej wymowny pozostaje 12 czerwca 1989 roku. Po klęsce listy krajowej Rada Państwa wydała dekret zmieniający ordynację wyborczą do Sejmu X kadencji. Na jego podstawie 33 mandaty z listy krajowej przekazano do okręgów, aby obsadzić je w drugiej turze.

Trudno o bardziej wyrazisty przykład tego, jak władza traktowała prawo, gdy obywatele powiedzieli coś innego, niż partia chciała usłyszeć. Prawo miało być stabilnym fundamentem państwa, ale w praktyce okazało się narzędziem dostosowywanym do politycznej potrzeby chwili. Gdy kartka wyborcza zadziałała zbyt skutecznie, system sięgnął po korektę reguł.

To właśnie ten moment sprawia, że opowieść o 4 czerwca nie może być wyłącznie rocznicową laurką. Tak, społeczeństwo zwyciężyło. Tak, upadek PRL stał się realny. Ale jednocześnie stary aparat nie zniknął natychmiast. Próbował negocjować, zabezpieczać się, poprawiać mechanizmy, ratować wpływy. Czerwona kartka została pokazana, ale zawodnik długo jeszcze schodził z boiska.

Polska i Chiny: urny kontra czołgi

Tego samego dnia, gdy Polacy głosowali przeciwko komunizmowi przy urnach, w Pekinie doszło do masakry na placu Tiananmen. Ten kontrast należy do najmocniejszych obrazów XX wieku. W Polsce system zaczął przegrywać wyborami. W Chinach został obroniony czołgami.

Timothy Garton Ash pisał, że niedziela 4 czerwca była punktem zwrotnym nie tylko dla powojennej historii Polski i Europy Wschodniej, lecz dla całego świata komunistycznego. A jednocześnie zauważał mieszaninę egzaltacji, niedowierzania i przerażenia po stronie przywódców Solidarności. Bo zwycięstwo nie oznaczało końca problemów. Oznaczało początek odpowiedzialności.

To ważne. Łatwo patrzeć na 4 czerwca z perspektywy szkolnego plakatu: data, flaga, hasło, uśmiechnięte twarze. Ale wtedy nikt nie miał pewności, dokąd to wszystko pójdzie. W Moskwie rządził Michaił Gorbaczow, który sygnalizował odejście od brutalnej ingerencji w sprawy państw bloku wschodniego, ale nikt nie mógł mieć stuprocentowej gwarancji, że historia nie cofnie się nagle jak źle puszczona taśma magnetofonowa.

Tomaszów Mazowiecki: wielka historia w lokalnym rytmie

Także w takich miastach jak Tomaszów Mazowiecki wybory czerwcowe były czymś więcej niż aktem politycznym — były sprawdzianem pamięci, odwagi i społecznego zmęczenia systemem. Wielka historia nie działa przecież wyłącznie w Warszawie, przy okrągłych stołach, w gmachach komitetów i redakcjach gazet. Ona wchodzi do zakładów pracy, mieszkań, kolejek po mięso, rozmów przy kuchennym stole, autobusów jadących rano przez miasto.

Tomaszów, miasto o silnym robotniczym doświadczeniu, znał ciężar schyłkowego PRL nie z podręczników, lecz z codzienności. Zmęczenie systemem nie było abstrakcją. Miało twarz ludzi wracających z pracy, stojących w kolejkach, kombinujących, jak przeżyć od wypłaty do wypłaty, słuchających oficjalnych komunikatów i prywatnych rozmów, w których prawda brzmiała zupełnie inaczej niż w dzienniku telewizyjnym.

Dla wielu mieszkańców takich miast 4 czerwca nie był ideologicznym fajerwerkiem. Był raczej cichym westchnieniem: może wreszcie coś się zmieni. Może państwo przestanie traktować obywatela jak petenta. Może praca, godność i wolność przestaną być hasłami z przemówień, a staną się częścią zwykłego życia.

- Świętowanie tej rocznicy? To bardzo dyskusyjne zwycięstwo. Nie chodzi o samą zmianę ustroju i PZPR z jego wszystkimi patologiami, czy podległość Związkowi Radzieckiemu. Dla Tomaszowa to początek upadku przemysłu, szkolnictwa, ale też relacji społecznych. Kiedy spojrzymy na to szerzej, to bardzo szybko ludzie zaczęli tęsknić za komunistami i zaczęli głosować na nich w kolejnych wyborach. Stąd sukcesy Kwaśniewskiego i Millera - mówi działacz Solidarności z lat 80, pracujący w nieistniejącej już Mazovii. 

Ten lokalny wymiar jest ważny, bo bez niego rocznice łatwo zamieniają się w akademie. A przecież 4 czerwca 1989 roku dokonał się nie tylko w Warszawie. Dokonał się także w Tomaszowie Mazowieckim, w powiecie tomaszowskim, w mniejszych miejscowościach, w sercach ludzi, którzy może nie trafili do podręczników, ale poszli do lokalu wyborczego i zrobili swoje.

Druga tura i gorzki smak kompromisu

18 czerwca odbyła się druga tura wyborów. Frekwencja spadła do około 25 procent. Solidarność zdobyła jedyny brakujący mandat poselski oraz 7 z 8 pozostałych mandatów senatorskich. Ostatecznie kandydaci Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” uzyskali 260 miejsc w 560-osobowym Zgromadzeniu Narodowym.

Ale równolegle trwała gra o ciągłość państwa, o prezydenturę, o granice zmiany. Wybór Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta stał się jednym z najbardziej symbolicznych momentów tej epoki: generał stanu wojennego obejmujący najwyższy urząd w państwie, które właśnie zaczynało wychodzić z komunizmu. Dla jednych był to element politycznej konieczności. Dla innych — rana, która nigdy do końca się nie zabliźniła.

I właśnie dlatego 4 czerwca trzeba czytać w dwóch porządkach. W pierwszym — jako wielkie zwycięstwo obywateli. W drugim — jako początek trudnej transformacji, w której wolność mieszała się z kompromisem, nadzieja z rozczarowaniem, a historia z rachunkami, których nie wystawiono od razu.

Czerwona kartka nie kończy meczu

37 lat po tamtych wydarzeniach wciąż spieramy się o sens wyborów czerwcowych. I dobrze, że się spieramy, jeśli robimy to uczciwie. Narody, które nie rozmawiają o własnych przełomach, oddają je w ręce sloganów. A 4 czerwca nie zasługuje ani na slogan, ani na zapomnienie.

To był dzień wielkiego obywatelskiego zwycięstwa. Dzień, w którym kartka wyborcza okazała się mocniejsza niż partyjna legitymacja. Dzień, w którym system usłyszał z milionów gardeł nie krzyk, lecz skreślenie. Ciche, chłodne, precyzyjne. Jak podpis pod wyrokiem historii.

Ale nie był to koniec historii. Był początkiem długiej drogi. Polska wybrała wolność, lecz weszła w nią z bagażem kompromisów, dawnych układów, niezamkniętych rachunków i sporów, które wracają do dziś. 4 czerwca otworzył drzwi, ale nie posprzątał całego domu. Wpuścił świeże powietrze, lecz kurz PRL-u jeszcze długo unosił się w korytarzach.

Komuniści dostali czerwoną kartkę. Tym razem nie mogli jej zawiesić na sztandarze. Musieli ją zobaczyć taką, jaka była naprawdę: jako znak końca epoki, w której obywatel miał milczeć, a partia mówić za wszystkich. Tego dnia boisko zaczęło należeć do ludzi. I choć mecz o Polskę trwa do dziś, 4 czerwca 1989 roku padł gol, którego nie dało się już cofnąć.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

Koalicja Obywatelska zdecydowanie prowadzi w najnowszym sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu”. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, na KO zagłosowałoby 33,34 proc. badanych. Prawo i Sprawiedliwość uzyskałoby 22,23 proc., a Konfederacja 13,54 proc. Samo pierwsze miejsce nie oznacza jednak, że obecny obóz rządzący miałby prostą drogę do utrzymania władzy. Data dodania artykułu: 04.09.2026 11:04
KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: 04.09.2026 10:00
4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

3 września jest datą, która zaczyna się od podpisu pod traktatem kończącym jedną wojnę, a potem prowadzi prosto w sam środek kolejnych. W 1783 roku Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych. W 1939 roku Londyn i Paryż wypowiedziały wojnę III Rzeszy – w Warszawie ludzie wiwatowali, wierząc, że pomoc właśnie nadchodzi. Tego samego dnia niemieckie samoloty ponownie pojawiły się nad Tomaszowem Mazowieckim: o godz. 11.30 siedemnaście maszyn zrzuciło na miasto dziewiętnaście bomb, zabijając pięć osób. W 1944 roku dogorywała powstańcza Warszawa, w 1980 górnicy z Jastrzębia wywalczyli między innymi wolne soboty, a dokładnie pół wieku temu Viking 2 usiadł na powierzchni Marsa. Muzycznie wspominamy Mieczysława Fogga, świętujemy urodziny Stana Borysa i Bogdana Łyszkiewicza, a sportowo czekają nas dziś trzy duże polskie emocje: siatkarki grają o półfinał mistrzostw Europy, Iga Świątek wychodzi na kort US Open, a wieczorem Ekstraklasa nadrabia zaległości. W Tomaszowie dzień zakończy się jazzem. Data dodania artykułu: 03.09.2026 09:04
3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Środa, 2 września, wygląda jak montaż równoległy z politycznego thrillera. W Katowicach prokuratura prowadzi kolejną dużą operację w sprawie Zondacrypto – zatrzymano trzy osoby, w tym znanego inwestora Rafała Zaorskiego, a funkcjonariusze zabezpieczają dokumentację w PKOl i UOKiK. Donald Tusk przed piątkowym głosowaniem nad wetem ustawy o kryptoaktywach mówi wprost o wykorzystywaniu kryptowalut przez Rosję do finansowania sabotażu. Radosław Sikorski ocenia, że Moskwa prowadzi przeciw Polsce i jej sojusznikom wojnę hybrydową. Kijów jest atakowany siódmy dzień z rzędu, USA i Iran wymieniają kolejne uderzenia, a baryłka ropy Brent kosztowała po południu blisko 95 dolarów. W Łodzi nad dawną Wifamą stanęła ściana czarnego dymu. Dla Tomaszowa najbliższe dni przyniosą natomiast znacznie spokojniejszy, ale bardzo praktyczny temat: Bieg Malinowskiego i duże zmiany w kursowaniu MZK. Data dodania artykułu: 02.09.2026 20:58
Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

Komiks zamiast tradycyjnego omówienia lektury, budżet szkolnej wycieczki na matematyce, gry podczas nauki języka obcego, powrót przyrody i zajęć praktyczno-technicznych. Od tego roku szkolnego w polskiej edukacji rozpoczyna się jedna z największych od lat zmian programowych. Jej twórcy przekonują, że szkoła ma nie tylko przekazywać informacje, ale nauczyć młodych ludzi, jak je rozumieć, łączyć, oceniać i wykorzystywać w prawdziwym życiu. Data dodania artykułu: 02.09.2026 10:51
Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

2 września jest jedną z tych dat, w których historia lubi stawiać obok siebie rzeczy pozornie niemożliwe. Dokładnie 405 lat temu pod Chocimiem zaczynała się jedna z największych bitew XVII-wiecznej Europy. W 1666 roku płonął Londyn. W 1944 roku dogorywała powstańcza Starówka, a niemieckie oddziały mordowały rannych i cywilów. Rok później na pokładzie USS „Missouri” Japonia podpisywała kapitulację – II wojna światowa formalnie się kończyła. Tego samego dnia w Warszawie byli oficerowie AK powoływali konspiracyjne Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Muzyczny kalendarz otwierają dziś Billy Preston, Steve Porcaro, Tatiana Okupnik i sanah, sportowy – Henryk Gruth, nocny mecz Igi Świątek i kolejny etap Vuelta a España. A w Tomaszowie Mazowieckim można dziś pójść na „Drugie życie” albo jeszcze zdążyć zgłosić drużynę do siatkarskiej walki o Puchar Wójta. Data dodania artykułu: 02.09.2026 09:04
2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

Pierwszy dzień września miał być przede wszystkim dniem pamięci i pierwszego szkolnego dzwonka. Historia dopisała jednak własny, niepokojący komentarz. Gdy na Westerplatte i w Tomaszowie Mazowieckim wspominano ofiary niemieckiej napaści z 1939 roku, Rosja szósty dzień z rzędu atakowała Kijów, Niemcy oskarżyły Moskwę o próbę ataku dronem na lotnisko Lipsk/Halle, a Stany Zjednoczone rozpoczęły kolejną falę uderzeń na cele w Iranie. Ropa poszła ostro w górę. W Polsce prezydent Karol Nawrocki ponownie wezwał Niemcy do wypłaty reparacji, a prawie pięć milionów uczniów wróciło do szkół, w których od dziś obowiązują nowe zasady. W Tomaszowie dzień rozpoczął się syrenami o piątej rano, a kończy koncertem pamięci przy ul. Browarnej. Stan informacji: wieczór, 1 września 2026 roku. Data dodania artykułu: 01.09.2026 21:25
87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open

1 września ma w polskim kalendarzu ciężar, którego nie da się pomylić z żadną inną datą. O świcie 1939 roku huk dział „Schleswig-Holsteina” i bomb spadających na polskie miasta przerwał świat, który jeszcze poprzedniego wieczoru udawał, że wojny można uniknąć. Kilkadziesiąt minut później wojna dotarła również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dzisiaj, dokładnie 87 lat później, na tomaszowskich ulicach znów zabrzmiały syreny – tym razem jako znak pamięci. Ale 1 września to nie tylko wojna: to także początek roku szkolnego, rocznica śmierci Kazimierza Deyny i Henryka Warsa, 80. urodziny Barry’ego Gibba, urodziny Glorii Estefan oraz sportowy dzień z awansem Igi Świątek w US Open i kolejnym etapem Vuelta a España. Data dodania artykułu: 01.09.2026 08:43
1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open
Kino Konesera: Nowa Fala

Kino Konesera: Nowa Fala

Filmowe spotkanie w cyklu Kino KoneseraNowa Fala to propozycja dla miłośników ambitnego kina prezentowana w ramach cyklu Kino Konesera. Na plakacie zapowiedziano seans filmu w reżyserii Richarda Linklatera, z udziałem Guillaume'a Marbecka, Zoey Deutch i Aubry Dullin.Produkcja Francja/USA z 2025 roku trwa 105 minut. Wydarzenie odbywa się we wrześniu 2026 roku w kinie Helios i stanowi okazję do obejrzenia interesującego filmu w kameralnej, kinowej atmosferze. Pokazywane w zeszłorocznym konkursie festiwalu w Cannes najnowsze dzieło Richarda Linklatera to energetyczna i błyskotliwa podróż do czasów narodzin francuskiej nowej fali. Reżyser, jeden z najważniejszych twórców amerykańskiego kina niezależnego, składa hołd Godardowi i całemu pokoleniu artystów, którzy odmienili oblicze światowego kina. „Nowa fala” to film o pasji, wolności twórczej i odwadze marzenia inaczej. Z niezwykłą lekkością i humorem pokazuje artystę w momencie, gdy rodzi się dzieło, a kino staje się przestrzenią buntu i młodzieńczej energii. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.09.2026

Polecane

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 10:00
5 września przypada Międzynarodowy Dzień Dobroczynności. To okazja, by spojrzeć na siłę lokalnej pomocy Ponad 3,2 kilometra nowej drogi dla pieszych przy DK12. Podpisano umowę Nowy wóz dla OSP w Lubochni. Inwestycja za ponad 1,55 mln zł zakończona Ponad milion złotych na magazyn obrony cywilnej w Kolonii Zawada Plica i Wolbórka jako zielony kręgosłup miasta. Stary pomysł wraca w nowej interpelacji Lechia podejmie KS CK Troszyn. Czeka ją trudny mecz z beniaminkiem III ligi, który przeszedł kadrową rewolucję Powiat zakończył rozbudowę drogi do Krzemienicy. Inwestycja za ponad 8,2 mln zł KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany Polacy żyją w social mediach. Młodzi są tam najczęściej, ale to starsi chętniej wierzą temu, co widzą Silny wiatr uderzy w Tomaszów. IMGW ostrzega, porywy do 85 km/h 4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego Ogólnopolskie Święto Dożynkowe w Spale. 25 tysięcy mieszkańców wsi z całego kraju u Prezydenta Rzeczypospolitej
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Park wyremontowano, uporzadkowano i otwarto w 20 rocznice istnienia PRL. W pracach porzadkiwych udzial brali tomaszowianie, po pracy, w wolnych chwilach, uczniowie po lekcjacj. Otwarcie parku bylo wielkom swietem. Fontanna, muszla, male zoo, staw z labedziami, park jordanowski dla najmlodszych, uporzdkowane alejki, Schmidt. To bylo cos. Duma tomaszowiakow, radosc dzieciakow. To bylo cos. Ale solidarnie uporzadkowany park XX lecia noszacy obecnie nazwe Park Solidarnosci chyba powinien otrzymac trzecia nazwe. Ale co ja tam wiem. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Co ma Solidarnosc do parku? Nic. Co ma park do Solidarnosci? Nic. I co mi zrobicie ? Nic. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Klozetowa Treść komentarza: A może po prostu "Muszla"? Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: m Treść komentarza: Taka też była nazwa parku "NASZ CZYN DLA DZIECI XX LAT PRL" Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Te psy ciągle uciekają i biegają po lesie gdzie przebywają dzieci , niektórzy nie powinni mieć zwierząt Źródło komentarza: „Nożownika nie było”? Prokuratura stawia zarzuty. Pijany i agresywny kryminalista jednak na wolności Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: I jeden i drugi, to mniej więcej ta sama liga "noblistów" prymitywu. Źródło komentarza: 21 kłamstw w 15 minut. Piotr Kucharski rzuca nimi bez najmniejszych skrupułów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama