Decyzja zapadła podczas spotkania przywódców państw należących do tzw. koalicji chętnych, które odbyło się w Paryżu. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele około 35 państw i organizacji międzynarodowych, w tym prezydent Francji Emmanuel Macron, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz sekretarz generalny NATO Mark Rutte.
Koalicja pracuje nad systemem gwarancji bezpieczeństwa, które miałyby zostać uruchomione po ewentualnym zawieszeniu broni lub zawarciu porozumienia pokojowego. W przyjętych wcześniej deklaracjach państwa uczestniczące w tym formacie wskazywały m.in. na możliwość utworzenia wielonarodowych sił dla Ukrainy oraz zapewnienia Kijowowi wielopoziomowego wsparcia politycznego i militarnego.
Francuzi i Brytyjczycy będą ćwiczyć w Polsce
Donald Tusk przekazał, że pierwsze ćwiczenia przygotowujące koalicję do realizacji jej zadań odbędą się w Polsce jesienią 2026 roku. Główny ciężar zagranicznego udziału mają wziąć na siebie wojska Francji i Wielkiej Brytanii.
– Założenie jest takie, że ćwiczenia będą miały charakter wspólny, wielonarodowy – mówił premier, podkreślając, że Polska będzie nie tylko uczestnikiem, ale również gospodarzem przedsięwzięcia.
Nie podano jeszcze dokładnego terminu manewrów, liczby żołnierzy ani miejsc, w których będą się one odbywały. Zapowiedź oznacza jednak, że Polska stanie się jednym z najważniejszych punktów operacyjnego przygotowania europejskich państw do ewentualnego zabezpieczenia przyszłego rozejmu w Ukrainie.
Nie chodzi już zatem wyłącznie o deklaracje wygłaszane przy stołach konferencyjnych. Ćwiczenia mają sprawdzić, czy państwa koalicji potrafią wspólnie przerzucać wojska, zabezpieczać logistykę, dowodzić wielonarodowymi oddziałami i reagować na sytuacje kryzysowe. W wojskowym słowniku to właśnie ten moment, w którym polityczne słowa muszą założyć hełm, wsiąść do transportera i zdać egzamin w terenie.
Możliwa stała obecność większej liczby wojsk sojuszniczych
Premier zapowiedział również przygotowania do zwiększenia stałej obecności wojsk sojuszniczych w Polsce. Obecnie fundamentem bezpieczeństwa kraju pozostaje obecność armii amerykańskiej, ale rząd chce stworzyć warunki także dla długoterminowego stacjonowania żołnierzy innych państw europejskich.
Polska ma przygotowywać odpowiednie zaplecze logistyczne i finansowe. Chodzi m.in. o koszary, poligony, magazyny, transport, systemy dowodzenia oraz możliwość szybkiego przyjęcia większych kontyngentów.
Warszawa i Paryż już wcześniej zacieśniły współpracę obronną. Podpisany w Nancy traktat polsko-francuski przewiduje wzajemne wsparcie w przypadku zagrożenia, w tym możliwość udzielenia pomocy militarnej.
Polska poza koalicją obrony przeciwrakietowej
Podczas paryskiego spotkania poinformowano także o utworzeniu odrębnej koalicji przemysłowej, która ma rozwijać europejskie możliwości obrony przed pociskami balistycznymi. Przystąpiły do niej Dania, Francja, Niemcy, Włochy, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania, Holandia oraz Ukraina.
Polski nie znalazło się wśród państw założycielskich. Donald Tusk wyjaśnił, że inicjatywa ma przede wszystkim charakter przemysłowy, a udział państw zależy od konkretnych propozycji przedstawianych przez przedsiębiorstwa sektora obronnego.
Według premiera polskie firmy analizują obecnie swoje możliwości. Polska miałaby dołączyć do projektu, gdy krajowe przedsiębiorstwa przygotują odpowiednią ofertę technologiczną i produkcyjną.
Polska nie przekaże kolejnych pocisków Patriot
Szef rządu poinformował też, że Polska nie planuje obecnie przekazywania Ukrainie kolejnych pocisków do systemu Patriot. Jak tłumaczył, krajowe zapasy są ograniczone, a podstawowym obowiązkiem władz pozostaje zabezpieczenie polskiej przestrzeni powietrznej.
Tusk odniósł się także do wcześniejszej donacji pięciu pocisków Patriot. Według premiera została ona uzgodniona ze Stanami Zjednoczonymi i NATO, ale w Polsce wywołała niepotrzebny polityczny spór.
– Póki będę premierem, Polska będzie aktywnie uczestniczyła, w miarę swoich możliwości i nie naruszając naszego bezpieczeństwa, w pomaganiu Ukrainie wobec wojny Rosji – zadeklarował.
Jednocześnie sprzeciwił się – jak to określił – „antyukraińskiej licytacji” prowadzonej przez część polskiej sceny politycznej. Stanowisko rządu zakłada dalszą pomoc dla Kijowa, ale bez podejmowania decyzji, które osłabiałyby zdolności obronne Polski.
Zamiast pokoju może nadejść kolejna eskalacja
Choć koalicja przygotowuje się przede wszystkim do działań po ewentualnym zakończeniu walk, Donald Tusk ocenił, że szybkie zawieszenie broni jest mało prawdopodobne.
Zdaniem premiera Rosja pozostaje nieustępliwa i może próbować przedłużać wojnę co najmniej do zimy. W najbliższych miesiącach bardziej realna od pokoju jest więc dalsza eskalacja rosyjskich działań.
Dlatego państwa europejskie przygotowują się jednocześnie do kilku scenariuszy: wzmacniają granice, rozwijają współpracę dronową, organizują wielonarodowe ćwiczenia oraz zwiększają zdolności logistyczne. Dotychczasowe deklaracje koalicji zakładają dalsze wspieranie Ukrainy, utrzymywanie presji na Rosję i budowę mechanizmów, które miałyby zabezpieczyć ewentualne przyszłe porozumienie pokojowe.
Polskie F-16 nad Paryżem
We wtorek przywódcy uczestniczący w paryskim spotkaniu wzięli również udział w obchodach francuskiego święta narodowego. Defilada z okazji rocznicy zdobycia Bastylii odbywała się pod hasłem „Strategiczne przebudzenie Europy”.
W uroczystościach uczestniczyli żołnierze Pułku Reprezentacyjnego Wojska Polskiego, a w części lotniczej nad Paryżem przeleciały dwa polskie samoloty F-16.
Symbolika obchodów była czytelna. Europa, która przez dziesięciolecia traktowała wojnę jako zamknięty rozdział podręcznika historii, coraz wyraźniej przygotowuje się na świat, w którym bezpieczeństwa nie zapewniają już same deklaracje, traktaty i konferencyjne fotografie. Potrzebne są żołnierze, infrastruktura, amunicja, przemysł oraz zdolność do wspólnego działania.
Jesienne manewry w Polsce mają być jednym z pierwszych sprawdzianów tej nowej europejskiej rzeczywistości.



Napisz komentarz
Komentarze