Dokument wpłynął do Biura Rady Miejskiej 9 lipca 2026 roku. Kazimierz Baran zwraca się w nim do prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego o zajęcie przez samorząd miejski jednoznacznego stanowiska wobec pojawiających się planów konsolidacji Tomaszowskiego Centrum Zdrowia z placówką związaną z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi.
Choć właścicielem większościowym szpitalnej spółki jest samorząd powiatowy, radny podkreśla, że skutki ewentualnych zmian odczują przede wszystkim mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego. Jego zdaniem miasto nie może ograniczać się do roli obserwatora, kiedy dyskusja dotyczy jednego z najważniejszych elementów lokalnego bezpieczeństwa.
Szpital to nie tylko bilans i szyld nad wejściem
W uzasadnieniu interpelacji Kazimierz Baran przypomina, że ochrona zdrowia należy do zadań własnych gminy. Przywołuje art. 7 ust. 1 pkt 5 ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którym sprawy ochrony zdrowia należą do katalogu potrzeb wspólnoty samorządowej.
Radny zaznacza, że zarówno prezydent miasta, jak i Rada Miejska reprezentują mieszkańców, dlatego powinni zabrać głos w sprawie zmian, które mogą wpłynąć na dostępność leczenia w Tomaszowie Mazowieckim.
„Tomaszowskie Centrum Zdrowia od wielu lat stanowi podstawowy podmiot zabezpieczający świadczenia zdrowotne dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego oraz całego powiatu tomaszowskiego” – podkreśla Kazimierz Baran.
Według niego ewentualne zmiany właścicielskie lub organizacyjne powinny zostać poprzedzone szeroką debatą publiczną. Nie może być to proces prowadzony wyłącznie w gabinetach, za zamkniętymi drzwiami, w języku wycen, konsolidacji i optymalizacji. Dla mieszkańca szpital nie jest bowiem rubryką w arkuszu kalkulacyjnym. Jest miejscem, do którego trafia w chwili największego lęku – z bólem, chorym dzieckiem, po wypadku albo z podejrzeniem nowotworu.
Obawy o oddziały, poradnie i kolejki
W interpelacji radny wymienia kilka najważniejszych zagrożeń, które – jego zdaniem – powinny zostać szczegółowo wyjaśnione przed podjęciem jakichkolwiek decyzji.
Pierwszym z nich jest możliwość ograniczenia dostępności świadczeń zdrowotnych dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego. Baran zwraca również uwagę na brak gwarancji utrzymania pełnego zakresu działających obecnie oddziałów i poradni specjalistycznych.
Kolejne obawy dotyczą pogorszenia ciągłości leczenia oraz wydłużenia czasu oczekiwania na wizyty, badania i zabiegi. Konsolidacja przedstawiana jako sposób na ratowanie finansów szpitala może bowiem oznaczać nie tylko zmianę struktury właścicielskiej, lecz także nowy podział zadań pomiędzy placówkami.
W lokalnej debacie możliwość połączenia TCZ ze strukturami klinicznymi Uniwersytetu Medycznego przedstawiana była jako potencjalna recepta na problemy finansowe tomaszowskiej spółki. Nie są jednak publicznie znane szczegółowe warunki takiej operacji ani gwarancje dotyczące przyszłości poszczególnych oddziałów.
Czy część pacjentów będzie musiała jeździć do Łodzi?
Jedną z najmocniej wybrzmiewających kwestii jest ryzyko centralizacji części świadczeń w Łodzi. Radny zauważa, że dla wielu pacjentów, szczególnie osób starszych, niepełnosprawnych i przewlekle chorych, konieczność dojazdu do szpitala klinicznego oznaczałaby realne utrudnienie w dostępie do leczenia.
Odległość liczona na mapie wygląda niewinnie. Kilkadziesiąt kilometrów. Dla człowieka młodego i zdrowego – godzina drogi. Dla seniora poruszającego się o lasce, pacjenta onkologicznego albo rodziny bez samochodu może być to jednak bariera trudna do pokonania.
Kazimierz Baran pyta także o przyszłość personelu medycznego oraz pozostałych pracowników Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Zwraca uwagę, że obecnie brakuje informacji dotyczących zatrudnienia po ewentualnym przeprowadzeniu zmian organizacyjnych.
To ważne pytanie, bo TCZ jest nie tylko miejscem leczenia, ale także jednym z większych lokalnych pracodawców. Według informacji publikowanych przez placówkę szpital zatrudnia m.in. około 160 lekarzy, 261 pielęgniarek, 25 położnych, 46 ratowników medycznych i 44 salowe.
Baran chce debaty na forum Rady Miejskiej
Interpelacja nie przesądza, że konsolidacja musi zostać odrzucona. Radny domaga się jednak przedstawienia jej warunków oraz publicznego określenia granic, których – w interesie mieszkańców – nie wolno przekroczyć.
Proponowane stanowisko Rady Miejskiej mogłoby zawierać żądanie zachowania podstawowych oddziałów, poradni i diagnostyki w Tomaszowie Mazowieckim, gwarancje dla pracowników oraz zapewnienie, że pacjenci nie zostaną zmuszeni do szukania podstawowej pomocy w Łodzi.
W tle pozostaje trudna sytuacja organizacyjna i finansowa TCZ. Dyskusja o konsolidacji trwa od kilku miesięcy, a szpital nadal stoi przed koniecznością znalezienia sposobu na ograniczenie strat i dostosowanie swojej działalności do realnej liczby pacjentów. Jednocześnie placówka realizuje kolejne inwestycje, w tym rozwój opieki długoterminowej oraz cyfryzację usług.
Czas na konkrety, nie polityczne zaklęcia
Interpelacja Kazimierza Barana stawia pytanie, które w najbliższych tygodniach będzie powracało coraz częściej: kto i na jakich zasadach ma decydować o przyszłości tomaszowskiego szpitala?
Sama nazwa „konsolidacja” brzmi bezpiecznie, niemal technicznie. Jak przesuwanie segregatorów pomiędzy biurkami. Jednak za tym słowem mogą kryć się decyzje o zamykaniu oddziałów, przenoszeniu lekarzy, zmianie miejsca leczenia i redukcji zatrudnienia. Mogą się też kryć nowe możliwości: dostęp do kadry akademickiej, szerszej diagnostyki i stabilniejszego finansowania.
Dlatego mieszkańcy mają prawo poznać nie hasła, lecz dokumenty. Nie polityczne deklaracje, lecz warunki. Nie opowieść o ratowaniu szpitala, ale odpowiedź na proste pytanie: co po konsolidacji pozostanie w Tomaszowie Mazowieckim?
Teraz na interpelację powinien odpowiedzieć prezydent Marcin Witko. Od jego decyzji zależeć będzie, czy sprawa trafi pod obrady Rady Miejskiej i czy miejscy radni oficjalnie włączą się do debaty o przyszłości Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.



Napisz komentarz
Komentarze