O tym problemie mówi dr n. med. Marek Kowalczyk, kierujący Oddziałem Onkologii Klinicznej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Barbary w Sosnowcu. Jak podkreśla, palenie tytoniu jest jednym z najważniejszych czynników ryzyka zachorowania na nowotwory, a u osób już leczonych onkologicznie może pogarszać przebieg terapii.
Palenie nie kończy się wraz z diagnozą
Dr Kowalczyk przypomina, że dym tytoniowy ma silny związek przede wszystkim z rakiem płuca, ale nie tylko. Na liście chorób zależnych od palenia znajdują się również m.in. nowotwory układu moczowego, w tym rak pęcherza.
– Jest to bardzo istotny czynnik ryzyka zachorowania na dosyć dużą liczbę nowotworów złośliwych. Wśród nich należy wymienić przede wszystkim nowotwory płuc, ale także nowotwory układu moczowego – wyjaśnił lekarz w rozmowie z PAP.
Według onkologa zdecydowana większość pacjentów z rakiem płuca to osoby, które paliły przez wiele lat. – Uważa się, że mniej więcej dziewięciu na dziesięciu chorych z rozpoznaniem raka płuca to wieloletni palacze – wskazał dr Kowalczyk.
To zdanie brzmi jak medyczna wersja „memento” z antycznej tragedii: konsekwencje nie zawsze przychodzą od razu, ale kiedy już wchodzą na scenę, robią to z pełną mocą.
Nawroty, gorsza tolerancja leczenia i większe ryzyko powikłań
Problem nie kończy się na samym zachorowaniu. Lekarz zwraca uwagę, że kontynuowanie palenia po diagnozie może prowadzić do nawrotów choroby. Dotyczy to m.in. pacjentów z nowotworami pęcherza moczowego, u których leczenie bywa miejscowe i endoskopowe, a rokowanie często jest stosunkowo dobre. Paradoksalnie właśnie wtedy część chorych mniej odczuwa presję, by zerwać z nałogiem.
– W momencie, kiedy taki nowotwór jest usuwany drugi, trzeci czy czwarty raz, pacjenci widzą już związek między dalszym paleniem a nawrotami choroby. Wtedy czasami decydują się na zerwanie z nałogiem – powiedział dr Kowalczyk.
Podobne wnioski pojawiają się w międzynarodowych opracowaniach medycznych. Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że używanie tytoniu przez pacjentów onkologicznych ma znaczenie dla wyników leczenia, a badania omawiane w literaturze medycznej pokazują, że dalsze palenie po diagnozie może pogarszać efekty terapii, zwiększać działania niepożądane, śmiertelność nowotworową i ogólną.
Amerykańskie CDC również podkreśla, że u pacjentów z chorobą nowotworową i ozdrowieńców palenie może zwiększać ryzyko zgonu, rozwoju drugiego nowotworu pierwotnego, nawrotu choroby, gorszej odpowiedzi na leczenie i większej toksyczności terapii.
Radioterapia i dym. Podwójne uderzenie w organizm
Szczególnie trudna sytuacja dotyczy pacjentów poddawanych radioterapii w obrębie klatki piersiowej. Dym tytoniowy drażni śluzówki, a leczenie onkologiczne samo w sobie jest obciążeniem dla organizmu. W efekcie działania niepożądane mogą się nakładać.
– Dym tytoniowy działa drażniąco na śluzówki. Jeżeli dołączymy do tego toksyczność radioterapii, działania niepożądane się kumulują, a pacjenci znacznie gorzej znoszą leczenie – podsumował dr Kowalczyk.
To nie jest więc wyłącznie kwestia „zdrowego stylu życia”, o którym łatwo mówi się z plakatów i kampanii społecznych. W przypadku pacjenta onkologicznego papieros staje się czymś znacznie bardziej konkretnym: czynnikiem, który może utrudniać leczenie tu i teraz.
Uzależnienie trzeba leczyć, nie tylko potępiać
Najważniejsze jest jednak to, by nie sprowadzać problemu do prostego osądu: „wystarczy chcieć”. Nikotyna uzależnia, a pacjent onkologiczny często mierzy się jednocześnie ze strachem, stresem, bólem, niepewnością finansową i rodzinną. Papieros, choć niszczący, bywa dla niego fałszywym kołem ratunkowym.
Dlatego dr Kowalczyk podkreśla, że osoby mające trudności z rzuceniem palenia powinny szukać pomocy specjalistycznej.
– Pacjent powinien szukać wszelkich możliwych form pomocy, aby odstawić wyroby zawierające nikotynę, także przy wsparciu psychologa czy psychiatry – zaznaczył.
W Polsce działa m.in. Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym, prowadzona przy Narodowym Instytucie Onkologii. Poradnia oferuje bezpłatne wsparcie osobom na różnych etapach rzucania palenia; można kontaktować się pod numerami 801 108 108 oraz 22 211 80 15.
Dostępny jest także program profilaktyki chorób odtytoniowych, realizowany przez wybrane placówki podstawowej opieki zdrowotnej mające umowę z NFZ. Jak informuje serwis pacjent.gov.pl, do programu nie jest potrzebne skierowanie — wystarczy zgłosić się do placówki realizującej świadczenie.
To może być najważniejsza decyzja po diagnozie
W historii medycyny są momenty wielkich przełomów: nowe leki, precyzyjna diagnostyka, radioterapia, immunoterapia, operacje, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu wydawałyby się scenariuszem science fiction. Ale obok tych wielkich technologii pozostaje decyzja bardzo zwyczajna, intymna, codzienna: nie zapalić kolejnego papierosa.
Dla pacjenta onkologicznego to nie jest gest symboliczny. To realny element leczenia. Cichy, trudny, często okupiony nawrotami i walką z samym sobą, ale wart podjęcia. Bo w chorobie nowotworowej każdy sojusznik ma znaczenie, a papieros nigdy nim nie był.
Źródło główne: PAP / wypowiedzi dr. n. med. Marka Kowalczyka.



Komentarze