To zmiana, która dotknie codzienności tysięcy rodzin — także w Tomaszowie Mazowieckim i całym powiecie tomaszowskim. Wystarczy popatrzeć rano na okolice szkół, ścieżki rowerowe, chodniki przy osiedlach, rejon Areny Lodowej, bulwary nad Pilicą czy drogi prowadzące do Spały. Rower i e-hulajnoga stały się dla dzieci i nastolatków tym, czym kiedyś były trampki, walkman i wolne popołudnie — symbolem samodzielności. Teraz ta samodzielność ma mieć na głowie kask.
Nowe przepisy: kogo obejmuje obowiązek?
Zgodnie z nowelizacją Prawa o ruchu drogowym, obowiązek używania kasku ochronnego dotyczy osób do 16. roku życia, które kierują:
rowerem,
rowerem z napędem,
hulajnogą elektryczną,
urządzeniem transportu osobistego, czyli np. elektryczną deskorolką lub segwayem.
Nie chodzi więc wyłącznie o klasyczny rower. Ustawodawca objął przepisami także ten nowy, miejski i bardzo popularny świat małej elektromobilności, który kilka lat temu wjechał na chodniki i drogi rowerowe szybciej, niż zdążyły za nim nadążyć przyzwyczajenia kierowców, pieszych i samych użytkowników.
Odpowiedzialność ponosi dorosły
Nowelizacja wprowadza również zmianę do Kodeksu wykroczeń. Jeśli osoba mająca obowiązek opieki lub nadzoru dopuści dziecko do jazdy bez wymaganego kasku, może zostać ukarana grzywną do 100 złotych.
To ważny szczegół. Mandat nie jest wymierzony w dziecko, lecz w dorosłego, który pozwolił mu ruszyć w drogę bez ochrony. W praktyce oznacza to, że rodzic nie może już powiedzieć: „Nie chciał założyć”. Prawo odpowiada dość jasno: skoro dziecko nie ma 16 lat, to dorosły ma obowiązek dopilnować, by kask był na głowie, a nie zawieszony na kierownicy jak dekoracja.
Dzieci do 7 lat: nowe zasady przewożenia
Zmiany dotyczą także przewożenia najmłodszych dzieci. Co do zasady dziecko do 7 lat może być przewożone na rowerze lub rowerze z napędem pod warunkiem, że ma założony kask ochronny oraz znajduje się w dodatkowym siodełku lub foteliku zapewniającym bezpieczną jazdę.
Przewidziano jednak wyjątki. Kask nie będzie wymagany m.in. wtedy, gdy konstrukcja fabrycznego fotelika bezpieczeństwa, roweru przeznaczonego do przewozu osób albo przyczepki z pasami bezpieczeństwa uniemożliwia jego prawidłowe użycie. To rozsądny zapis, bo bezpieczeństwo nie polega na mechanicznym spełnianiu przepisu, lecz na realnej ochronie dziecka.
Hulajnogi: cichy pojazd, realne zagrożenie
Nowe przepisy nie wzięły się znikąd. Według danych przekazanych przez Instytut Transportu Samochodowego, w 2024 roku liczba wypadków z udziałem dzieci na e-hulajnogach wzrosła aż o 84 procent względem roku poprzedniego. Z kolei dane Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS pokazują, że liczba wypadków z udziałem e-hulajnóg wzrosła z 543 w 2022 roku do 1158 w 2025 roku. W tym samym okresie liczba ofiar śmiertelnych zwiększyła się z 3 do 11, a liczba ciężko rannych ze 162 do 358.
To są liczby, za którymi nie stoją tabelki w urzędowym raporcie, lecz konkretne dramaty: telefon do rodziców, sygnał karetki, szpitalny korytarz, czasem jedno niefortunne uderzenie głową o asfalt. E-hulajnoga wygląda niewinnie, ale przy zderzeniu z samochodem, krawężnikiem albo słupkiem nie ma litości. Fizyka nie zna taryfy ulgowej dla dzieci.
Kask może uratować życie
Instytut Transportu Samochodowego wskazuje, że stosowanie kasku przez rowerzystów zmniejsza ryzyko śmiertelnych urazów głowy o ponad 70 procent. W przypadku użytkowników e-hulajnóg ograniczenie ryzyka urazów głowy przekracza 40 procent.
Anna Zielińska z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS podkreśla, że nowe przepisy zwiększają ochronę najmłodszych użytkowników rowerów, e-hulajnóg i urządzeń transportu osobistego, którzy w zderzeniu z pojazdem są szczególnie narażeni na ciężkie kalectwo lub śmierć.
Warto też zauważyć, że badania ESRA3 pokazują wysokie społeczne poparcie dla takich rozwiązań. Niemal połowa Polaków popiera obowiązek jazdy w kasku dla wszystkich rowerzystów, a w przypadku dzieci poparcie sięga około 80 procent.
Ważne: od marca dzieci poniżej 13 lat nie mogą kierować e-hulajnogą
To nie jedyna zmiana, o której powinni pamiętać rodzice. Od 3 marca 2026 roku obowiązuje zakaz kierowania hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego przez dzieci, które nie ukończyły 13 lat.
W praktyce oznacza to, że dziecko w wieku 10, 11 czy 12 lat nie powinno samodzielnie jeździć e-hulajnogą po drodze publicznej, drodze dla rowerów czy chodniku. Tu nie wystarczy już kask. Tu problemem jest sam wiek i brak uprawnienia.
Tomaszów też powinien odrobić tę lekcję
Dla Tomaszowa Mazowieckiego to temat bardzo lokalny. Miasto ma coraz więcej rowerzystów, sezonowo rośnie ruch rekreacyjny, a w ciepłe dni dzieci i młodzież chętnie korzystają z jednośladów. W okolicach szkół, parków, osiedli i głównych ciągów pieszo-rowerowych potrzeba nie tylko kontroli, ale przede wszystkim mądrej edukacji.
Warto, by szkoły, rodzice, policja i samorządy potraktowały nowe przepisy nie jak kolejny urzędowy obowiązek, ale jak okazję do rozmowy. Bo dziecko nie zakłada kasku dlatego, że ustawodawca dopisał nowy paragraf. Zakłada go wtedy, gdy rozumie, że to nie wstyd, lecz rozsądek. Tak jak pasy w samochodzie, światła po zmroku czy odblask na poboczu.
Kiedyś w filmach młodzieżowa wolność miała wiatr we włosach. Dziś powinna mieć też dobrze dopasowany kask. Nie odbiera to przygody. Po prostu zwiększa szansę, że dziecko wróci z niej całe do domu.
Co powinni zrobić rodzice?
Przed wypuszczeniem dziecka na rower lub hulajnogę warto sprawdzić, czy kask jest dobrze dobrany, nie przesuwa się na głowie, ma zapięty pasek i spełnia właściwe normy bezpieczeństwa. Trzeba też przypomnieć dziecku, że hulajnoga elektryczna nie jest zabawką do slalomu między pieszymi, a chodnik nie jest torem wyścigowym.
Nowe przepisy nie zastąpią rozsądku. Mogą jednak pomóc tam, gdzie dotąd działała zasada „jakoś to będzie”. Na drodze „jakoś” bywa najdroższym słowem.



Komentarze