"Debata spsiała". Cyrk w magistracie
Jeśli oglądacie czasami telewizyhny programy publicystyczne (jeśli nie to wcale się nie dziwię, bo i ja rzadko je oglądam), w których występują politycy, to być może zwróciliście uwagę na to, co jest najczęściej osią ich sporów. Może nawet właściwiej byłoby powiedzieć: co nią nie jest. A nie jest nią na pewno Polska. Czasem (przecież) ostre kłótnie, przeradzające się (momentami) w pospolite bazarowe "pyskówki" dotyczą spraw, które dla większości Polaków mają znaczenie drugo, jak nie trzeciorzędne. Istotą tych medialnych przepychanek jest więc wojna politycznych gangów, a przy okazji... odmóżdżanie społeczeństwa, poprzez pobudzanie odruchów emocjonalnych i wyłączanie zachowań zdroworozsądkowych. Czy na szczeblu samorządowym jest inaczej? Otóż niekoniecznie. Prawie sześć godzin trwała ostatnia sesja Rady Miejskiej. W czasie jej trwania, na sali zrobiło się mroczno i nadciągnęły prawdziwe chmury burzowe. Radni na zmianę obrażali się a następnie przepraszali. Jedni wychodzili z sali obrad, inni żądali ich doprowadzenia przez Straż Miejską. jakby powiedział śp. Edek Wójciak: siwy dym...
09.09.2019 17:21
26
2
Komentarze