Dwa lata temu do Sejmu wpłynął prezydencki projekt o ochronie krajobrazu. Zamysł był prosty i klarowny – miał doprowadzić do zniknięcia szpecących reklam, wprowadzić jasne zasady w zarządzaniu nimi. Projekt przewidywał zobligowanie samorządów do podejmowanie decyzji w następujących sprawach: co, gdzie i w jaki sposób można powieść oraz jak karać za łamanie przepisów. Coś, co wydawało się pomysłem niepodlegającym dyskusji, dziś wywołuje zażarty spór.
Branża reklamowa protestuje
Oczywistym było, że prezydencki pomysł nie spotka się z aprobatą branży reklamowej. Zakaz wieszania ogromnych billboardów w centrach miast doprowadzić może bowiem do znacznego uszczuplenia ich dochodów, likwidacji firm, a co za tym idzie utraty pracy przez wiele osób. Padały zarzuty, że ustawa została przygotowana przez laików, nie znających rynku. Praktycznie każdy producent billboardów największe zyski czerpał z produkcji tego, co miało zostać zakazane.
Wespół z lobby reklamowym stanęli właściciele budynków, którzy miesięcznie zarabiali „grube” pieniądze na reklamach. Szacuje się, że w ubiegłych latach były to kwoty kilkudziesięciu milionów złotych.
Swój głos w sporze zabrały również wspólnoty mieszkaniowe, które na wielkich billboardach powieszonych na blokach, zarabiały na swój rozwój. Z uzyskanych pieniędzy ocieplane były bloki, przeprowadzane inwestycje, z których największe korzyści odnotowywali sami mieszkańcy.
Co dalej?
W czwartek posłowie dyskutowali nad poprawkami Senatu odnośnie przyjętej w ubiegłym miesiącu ustawy krajobrazowej. Łącznie 31 poprawek, które wcześniej poparły komisje infrastruktury, kultury i środków przekazu oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej, spotkało się z pełnym poparciem ze stron PO i PSL. Jedynie PiS zapowiedział, że zaaprobuje trzy z nich. Sprzeciw opozycji odnosił się głównie wobec wysokości kar za nielegalne umieszczenie reklam w przestrzeni publicznej, które ze wstępnych 5 tys. złotych, miały przyjąć formę czterdziestokrotności opłaty reklamowej.

























































Napisz komentarz
Komentarze