Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 11:26
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Tajlandia (Khao Lak, Phuket) - Długi przeskok, ciuciubabka z monsunem i wakacje

Jak pracowałem w Polsce, byłem zdania, że im krótsze spódniczki przy mundurkach szkolnych - w ich żeńskim wydaniu, oczywiście - tym lepiej. Dopiero w Tajlandii, przekonałem się do czego takie obyczajowe rozwolnienie może doprowadzić. Teraz w pełni popieram zakaz malowania się chłopców w liceach i przychodzenia na zajęcia topless..... obiecuję wszem i wobec, że kiedyś przeproszę pana Romana za głośne krytykowanie jego konserwatywnych poglądów.

Mimo, że słowa pozornie głupiej, popowej piosenki "One night in Bangkok makes a hard man humble", okazały się mieć nad wyraz głęboki sens, nie chciało mi się szybko opuszczać "Miasta Aniołów". Mama Marka przygotowywała zbyt pożywne śniadania żeby tak po dwóch dniach, po których odczułem przesyt wrażeń się już żegnać.

 

Właśnie podczas jednego z nich - świeżego Pad Thai z warzywami i kilkoma sadzonymi jajkami na spokojnych przedmieściach, o spokojnym poranku, zaglądając w głąb swojego żołądka (tj. duszy), doszedłem dlaczego nie boję się miejsc powszechnie uważanych za niebezpieczne, a zwykli, pospolici lejdiboje, rodzą we mnie poczucie panicznego strachu.

 

Odpowiedź znał już dziadek Zygmunt. Nazwał ją pięknymi, podniosłymi słowami "kompleks kastracyjny". Wybuch miny rodzi kompleks kastracyjny bez konsekwencji, ale już widok "motylicy" w stanie przeobrażania z motyla, podświadomie wywołuje u mnie dziwne stany lękowe. Cóż..... mogłem się bać np. potworów w szafie.

 

W końcu, kiedy strzeliło kilka piorunów z sino-ciemnego nieba, przypomniało mi się, że zaczęła się pora deszczowa. Wypadało ruszyć dalej, w stronę miejsca, gdzie nie będzie codziennie padać a małe opóźnienie czasowe przypłacić kilkoma postojami na suszenie.

 

Tylko jak się wywieźć z ogromnego miasta? Na którym piętrze głównej arterii stanąć? Ba... co tam piętro? Jak tutaj znaleźć drogę we właściwym kierunku. Skorzystałem z wyszukiwarki pociągów. Jest! W moją stronę - do niewielkiego Cha-Am, jakieś 200 kilometrów na południe od Bangkoku. Najfajniejsze jest to, że pociąg ten jest całkowicie za darmo, a stacja położona jest niedaleko znanego mi China Town. Poszedłem na stację, kupiłem w kasie bilet za 40 bahtów (4zł), udałem się na peron, na którym, mimo pozornego chaosu, wszystko okazało się być ładne, przejrzyste i czytelne i wsiadłem do mojego, bez problemu odszukanego składu.

 

40 Bahtów to oczywiście tajska darmocha dla falangów. Niby mogłem się targować; mogłem wsiąść bez biletu i zgrać głupa, że google translator przetłumaczył mi, że nie trzeba mieć biletu, ale po co? Gdyby to było 400 bahtów to tak, ale dla 40 nie ma co robić awantury. Z drugiej strony, mimo, że rodzi to lekkie poczucie dyskryminacji, ma taka polityka ręce i nogi. Skoro Tajowie płacą podatki, a koleje są państwowe, czyli zbudowane i utrzymywane z tych ich podatków to po co mają dopłacać kolejny podatek w postaci biletu? Co innego falandzy ze swoimi wielkimi czterema literami, czasem podniesionymi do przypominającego owal kwadratu przez nadmiar tłuszczy w diecie. Oni podatków w Tajlandii nie płacą.

 

Mimo, że komfort jazdy trzecią klasą na twardych drewnianych fotelach nie należy do najwyższych a wagony sprawiają wrażenie jakby zostały losowo powyrywane z różnych innych pociągów z różnych dekad i połączone ze sobą w bardzo ciekawy i wymagający wielkiej wyobraźni sposób, Tajskie koleje bardzo dbają o komfort pasażerów. Co tam podwieszone do sufitu wiatraki i chodzący tam i spowrotem sprzedawcy przekąsek na których można zbankrutować? Najważniejsze było to, że na bilecie, który trzymałem w ręku buła nadrukowana godzina przyjazdu.

 

 

 

 

W Cha-Am byliśmy prawie planowo. Poślizg wyniósł tylko dwie godziny co w porównaniu do pociągu, który w Pakistanie wiózł mnie 700 kilometrów przez prawie 40 godzin nie było najgorsze. W Cha-Am zjadłem smażony ryż z jajem i pikantną sałatką z papaji i wyszedłem na trasę łapać spokojnie dalej stopa. Pani, która się zatrzymała, podwiozła mnie na kolejną stację oferując mi darmowy pociąg w pobliże Phukhetu. Nie wykręcałem się - łudziłem się, że rodowita Tajka może załatwić przejazd na gapę - niestety, nic z tego. Falang to falang. Money money give me all your money.

 

Zostałem za to odstawiony na posterunek ochrony ośrodka wypoczynkowego, w którym pracowała jej znajoma. Po piętnastu minutach, zza bramy wyłonił się prywatny songthaew, który rozwoził pracowników do domów. W ten sposób, zaliczyłem kolejne 50 kilometrów, przetoczyłem się przez kolejne miasto i złapałem dwie panie, które wręczyły mi świeży chleb, wodę i chciały mi dać 100 bahtów na szczęście, których mimo, że kończyła mi się gotówka, nie przyjąłem.

 

W miejscu, w którym mnie wysadziły zaczęło porządnie wiać. Chwilę później pojawiła się chmura i deszcz.... i to jaki deszcz! Zwiałem pod wiatę. Kiedy przestało dmuchać a ulewa zmieniła się w mżawkę, wymyśliłem, że pójdę pod drzewo obok drogi. Jakieś 20 metrów i już byłem cały mokry. W życiu nie widziałem takiej gęęęęęęstej mżawki. Niby wcale tak mocno nie padało, ale to była dosłownie kropla obok kropli. Na szczęście, w takich warunkach, od razu zatrzymało się dwóch żołnierzy. Podwieźli mnie kilkadziesiąt kilometrów na dworzec autobusowy.

 

Przestało padać. Przeszedłem kawałek dalej i znów złapałem króciutki przeskok do kolejnego dworca. Znów zaczęło padać. Tym razem tak mocno, że założyłem na plecak pokrowiec przeciwdeszczowy. Płaszcza nie chciało mi się wyciągać - z cukru nie jestem, było ciepło, a deszczówka czysta powinna być - można się małymi łyczkami napić przy okazji idąc.

 

Machając, przeszedłem kawałeczek na stację benzynową. Pomyślałem, że skoro jest restauracja i 711 to mogę sobie zamówić herbatę i przeczekać noc przy stoliku. Nic z tego! Zapomniałem, że im cieplejszy kraj tym wydajniejsza i zimniejsza klimatyzacja. Spanie w środku nie wchodziło w grę. Postawiłem na ławeczkę przed 711. Wyiągnąłem chleb, który dostałem i....... wróciłem do sklepu i poprosiłem o kartkę papieru. Napisałem na niej nazwę najdalszego miasta, przed rozjazdem dróg w stronę wybrzeża Morza Andamańskiego i Zatoki Tajskiej, położyłem ją na plecaku i zacząłem konsumować moją kolację. Zobaczyłem kierowcę ciężarówki, który najpierw zatankował, później ustawił się ukosem na parkingu i zniknął w arktycznych temperaturach sklepu. Pomyślałem, że pewnie jedzie daleko dlatego kiedy tylko wychodził, pokazałem mu kartkę.


- Co masz? Tylko ten plecak?
- Tak, tylko ten plecak i torbę z aparatem i wodą. A gdzie pan jedzie? Kierowca pokazał mi na mapie jakąś miejscowość położoną pod samą granicą z Malezją. A ja jadę Na Phukhet.
- To mogę Cię odstawić przed mój rozjazd do [jakaś skomplikowana i trudna do zapamiętania nazwa, którą wymawiając chyba bezbłędnie wzbudził we mnie pełny szacunek].


Jechaliśmy przez całą noc a mój kierowca co jakiś czas zatrzymywał się by uzupełnić prowiant, zapasy tytoniowe i kofeinowe. Najfajniejsze było to, że za cholerę nie wiedziałem, gdzie mnie wiezie. Zresztą po co wiedzieć zbyt dużo? Ważne, że w dobrą stronę, nie pod prąd i on sam wie najlepiej gdzie mam wyskoczyć. Do tego, choć zimno, było bezpiecznie - tak mi się wydawało do momentu kiedy ciężarówka zaczęła mu pływać. Chwilę później zrobiliśmy kolejną, dłuższą przerwę na kawę. Kierowcy w Tajlandii nie mają tachografów.


- Wooooow
- Woooooow
- Może się zatrzymamy? Zapytałem widząc jak jadący przed nami pickup, na zakręcie pojechał prosto i przedachował w rowie pomiędzy jezdniami
- Nie, nie trzeba
- To może zadzwonimy na policję?
- Nie trzeba. On na pewno zasnął, na pewno śpi.

 

No tak, Azjaci są bardzo pomocni i chojni - pod warunkiem, że się ich o coś poprosi - nieproszeni, z reguły trzymają się z daleka. Do tego, wszystkiego panicznie się boją - zatrzymanie się w środku nocy do udzielenia pierwszej pomocy daleko wykracza poza ich poczucie bezpieczeństwa. Ale już po prozaicznych rusztowaniach z bambusa skaczą bez żadnych linek jak gibony.

 

Chwilę po feralnym zaśnięciu. Ja też odpłynąłem. Obudził mnie mój kierowca, który faktycznie, odwiózł mnie najdalej jak mógł - nadrobił całe 20 kilometrów żeby wywieźć mnie poza rogatki miasta tak żebym mógł łapać auta wyjeżdżające poza nie. Ponieważ niedaleko była świeżo skoszona trawka, stwierdziłem, że dalszą jazdę odłożę na następny dzień. Wyciągnąłem namiot i..... rama - gdzie jest rama? Zupełnie nie mogłem sobie przypomnieć gdzie ją zgubiłem - pokrowiec był, aluminiowych rurek brak. Zostało płutno, śledzie i folia, której używam zamiast tropiku oszczędzając na wadzę. Przynajmniej nie padało. Rozłożyłem karimatę i położyłem się na trawcę. Przypomniały mi się węże, które naliczyłem w ogródku Freddiego z Mae Sot, ale jakoś bez problemu zasnąłem.

 

 

Następnego dnia, spokojnie, na kilka przeskoków, dotoczyłem się najpierw w okolice Khao Sok,gdzie zastanawiałem się czy nie zostać na chwilę. Wielkie, wystające z ziemi postrzępione skały porośnięte nienaruszoną dżunglą. Trekking w dżungli? Nie głupi pomysł, ale wszędzie tylko nie w Tajlandii. Jeszcze by mnie jakieś dzikie plemię lejdibojów zaatakowało. Nic z tego!

 

 

 

 

 

Zjechałem dalej, do Khao Lak, gdzie skontaktowałem się z Ursulą z Niemiec. Na pozór, miła, starsza pani. W praktycę, autorka kilku przewodników, która w latach 80-tych, wraz z mężem zjeździła wszystkie kontynenty Volgswagenem Transporterem. Typowy backpacking tamtych czasów, jednak bardziej wymagający niż teraz.

 

Teraz mamy internet, wszystko można posprawdzać, zaaranżować, a Google zna odpowiedzi na większość nurtujących nas egzystencjonalnych pytań. Wcześniej? Już poza rogatkami rodzimego miasta czaiła się przepaść i potwory. Ursula, opowiadając jak robiła paszportowe pieczątki z ziemniaków bo nie zawsze udawało się znaleźć celników tam gdzie być powinni, przypomniała mi by bardziej realistycznie patrzeć na sprawy biurokratyczno-dokumentowe. Jeśli czegoś brakuje i przeskoczenie jest zbyt kosztowne lub niemożliwe, zawsze można to sobie samemu dorobić.

 

Mnie nadal brakuje prawa jazdy na motor..... ale już wyszperałem opisy zabezpieczeń i zacząłem tutorial photoshopa ;-). Kurortowe Khao Lak było jednym z najciężej dotkniętych przez Tsunami w 2004 roku miejsc. Tsunami w nadmorskich rejonach tej części Azji to nic nadzwyczajnego i ma prawo się co jakiś czas wydarzyć. Poziom wody, szczególnie podczas pory deszczowej, nie raz sięga na ponad kilometr w głąb lądu. Ale dopiero po tym jak przygrzmociło konkretnie, niczym nie przejmujący się na codzień Tajowie, zwrócili uwagę na zagrożenie jakie niesie ze sobą woda i opracowali odpowiednie przepisy budowlane, jak i plany ewakuacyjne.

 

W Tajlandii, Ursula robi to co większość starszych wiekiem falangów - odpoczywa. Z mężem się rozwiodła bo zostawił ją dla Tajki. Co te Tajki w sobie mają to ja nie wiem. Starsi panowie mają brzuszek, łysinkę i rencinkę, ale młode Tajki? Wcale nie oponowałem by w tym odpoczynku jej potowarzyszyć. W końcu, jeśli nie na polowania na żonę/męża/osobnika wielofunkcyjnego, to głównie po to przyjeżdża się do Krainy Uśmiechów. Mimo stabilizacji finansowej, Ursuli nadal zostały backpakerskie zwyczaje. Nie wzbudzając żadnych, najzwyczajniej w świecie mieszając się w tłum, korzystaliśmy m.in. z hotelowych basenów, prysznicy po kąpieli w słonej wodzie i.... biblioteki.

 

Po kilku dniach w Khao Lak, zjechałem dalej na Phukhet. Wystarczyło mi tylko przejść do kafejki, sprawdzić mapę, bo ta, którą miałem wcześniej zdążyła brzydko się od deszczu posklejać, i wyjść na drogę. Na Phukhecie zatrzymałem się u Aleksandra i Julii z Rosji. Gdyby nie oni, w życiu nie byłoby mnie stać na zakwaterowanie na tej luksusowej wyspie. Rosjanie w Tajlandii to specyficzna grupa przybyszy, o czym udało mi się przekonać kiedy wpadła mi gazetka m.in. z anonsami. Ogłoszenia na wynajem domków - nie jakichś wielkich willi tylko zwyczajnych domków - minimum 500 dolarów za noc (dla porównania, korzystając z jednej z wielu agencji, 80-metrowy, parterowy dom z ogrodem można wynająć za 400 dolarów miesięcznie). Za jacht trzeba rzucić co najmniej 1000 dolarów dziennie. Nie ma się, zresztą co dziwić. W tej samej gazecie było zestawienie największych jachtów na świecie. Na 10 z nich, połowa należała właśnie do rosyjskich "oligarchów", którzy najbardziej skorzystali na przejściu komunizmu w.... to coś co jest teraz.

 

Aleks i Julia to również podróżnicy, tylko, że innego rodzaju. Chcąc zmienić miejsce zamieszkania, bukują bilety, wynajmują dom, wprowadzają swoje sprzęty z najważniejszymi - laptopami i zajmują się pracą.; Aleks jest programistą w jednej z rosyjskich firm. Dzięki temu i dzięki erze powszechnego bardziej niż ciepła woda w spłuczce wifi, nie musi ograniczać się do jednego, stałego miejsca zamieszkania. Pogadaliśmy trochę o Indonezji i pobyczyliśmy się na plaży starając się łapać promyki słońca przeplatane co chwila ostrym i gwałtownym deszczem.
 

Pływanie w morzu podczas pory deszczowej ma taką wadę, że morze robi się nerwowe. Jest to idealna pora dla adeptów surfingu, którego już niedługo mam nadzieję spróbować. O ile na obrzydliwą i parzącą meduzę nie trafiłem, o tyle, silne prądy doświadczyłem na własnej skórze. Nigdy wcześniej, pozornie niska fala nie zwaliła mnie z nóg, obracając i koziołkując pod wodą.

 

Na szczęście ani w okolicach Khao Lak ani na Phukhecie nie ma raf koralowych więc nie ma możliwości rozbicia sobie głowy i utraty przytomności. Jednak zwykły wir może się okazać tak silny, że poniesie nas w zupełne inne miejsce niż chcemy. Co w takim przypadku zrobić? To samo co podczas bójek ulicznych - nie tracić kalorii na mocowanie się tylko spokojnie się poddać. Znudzona zabawą woda, wcześniej czy później nas wypluje. A jeśli nas nie odda? Można poczekać aż prąd zwolni i dopiero wtedy wypływać w górę. Warto przy tym spojrzeć czy nie idzie kolejna fala - jeśli właśnie łamie się przed nami, lepiej uciec znów pod wodę. Takie porady dostałem od kilku osób - między innymi od Aleksa, który właśnie podczas pory deszczowej surfował w Indonezji na większych falach. Dzięki tej nieocenionej wiedzy, "łapanie" wirów było moją ulubioną zabawą na Phukhecie.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 07:45
28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

Są święta państwowe, kościelne, rodzinne, branżowe i takie, których istnienie człowiek zaczyna doceniać dopiero po otwarciu rachunku za prąd, przeczytaniu komentarzy na Facebooku albo przejechaniu przez Tomaszów Mazowiecki w godzinach szczytu. 28 października obchodzimy Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów. Święto, które w naszym kraju powinno być nie tylko dniem wolnym od pracy, ale wręcz obowiązkowym elementem narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego. Bo choć Polacy potrafią przetrwać wiele, to są trzy rzeczy, które wystawiają ich cierpliwość na szczególnie ciężką próbę: polityka, drogowe korki i człowiek, który w kolejce do kasy przypomina sobie, że zapomniał zważyć pomidory. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 02:00
Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty

Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty

Ponad milion złotych w ciągu jednego roku – według danych zebranych przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska taki poziom wynagrodzenia osiągnęło w 2025 roku co najmniej 172 lekarzy. Rekordowa ujawniona kwota zbliżyła się do 3 mln zł. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego ta dyskusja nie jest jednak opowieścią z odległych klinik w Lublinie, Koszalinie czy Gorzowie. NaszTomaszow.pl już kilka miesięcy temu ujawnił, że również w Tomaszowskim Centrum Zdrowia indywidualne kontrakty lekarskie przekraczały milion złotych rocznie. Najwyższy sięgał ponad 1,42 mln zł. Data dodania artykułu: Wczoraj, 16:48 Liczba komentarzy: 2 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Prezent dla myśliwego i strzelca. Co kupić, a czego unikać Filmowa jesień w kinach Helios Miłość nie zna wieku. Seniorzy zagrali w MCK Tkacz i przypomnieli, że na marzenia nigdy nie jest za późno Z Tomaszowa do literatury. Joanna Kordula spotka się z czytelnikami w rodzinnych stronach Złoto w Arenie, teraz Kanada! Zofia Marszałek i Miłosz Ślusarski z kwalifikacją do Pucharu Świata Juniorów Sześć nieprawidłowości, zmiana dyrekcji i kolejna kontrola. Co ustaliła Komisja Rewizyjna w tomaszowskim ŚDS? 28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki 28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury! Złote Gody w Czerniewicach. Jedenaście par świętowało 50 lat małżeństwa Within Temptation – „Bleed Out”. Kiedy anioły przestają śpiewać o raju, a zaczynają krzyczeć przeciwko piekłu na ziemi Dziesięć lat turnieju KGW. Grand Prix dla Dąbrowy, zwycięstwo Stasiolas Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Bardzo trafna i fachowa ocena projektowanej inwestycji. Już wcześniej pojawiły się w tej sprawie jakieś dzikie jęki i ubolewania typu: miasto wyludnia się i umiera, brak nowych inwestycji, brak pracy, itp., itd., a ktoś w taki marazm ryzykuje dużą kasę... Ja odpowiadałem, że ten ktoś, przed podjęciem tematu, z pewnością dobrze przeanalizował temat pod każdym względem i dobrze wie, co robi. Te powyższy wpis z pewnością jest częścią takiej analizy. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8 z pierwszym zgrzytem. Decyzja środowiskowa zaskarżona, sprawa trafiła do SKO Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jeżeli prezesem tego TPTM jest Piotr Kucharski i jeżeli to towarzystwo zajmuje się pamięcią o czymkolwiek lub o kimkolwiek, to można mieć pewność, że spier...lą każdą swoją akcję . To jest kupa dziada bez zelówek. Jest takie powiedzenie: przykład idzie z góry. Tą "górą" 'dla tego towarzystwa jest ten Piotr Kucharczyk - ulubieniec tomaszowskiego, gazetowego szmatławca. Więc, o czym my mówimy?! Źródło komentarza: Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień Autor komentarza: Ta Treść komentarza: A wystraczyło przyjsc na polaczone komisje ... Źródło komentarza: Kamery także na komisjach Rady Powiatu? Projekt trafi pod opinię Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat nr 1: "Problemem nie jest więc to, że lekarze dobrze zarabiają. Problemem jest pytanie, czy publiczny system potrafi racjonalnie określić wartość ich pracy, kontrolować kontrakty oraz zagwarantować, że wysokość wynagrodzeń idzie w parze z dostępnością świadczeń dla pacjentów." Cytat nr 2: "Ale dla pacjenta ostatecznie nie jest najważniejsze, ile zarabia lekarz. Najważniejsze jest, czy lekarz będzie w szpitalu wtedy, kiedy pacjent będzie go potrzebował." Te obydwa cytaty z powyższego materiału PRAWIE zawierają sedno sprawy. Napisałem: "PRAWIE", bo nie zawierają PODSTAWOWEGO zagadnienia: jaka jest SKUTECZNOŚĆ: diagnozowania, leczenia pacjentów przez tych wielomilionowych, milionowych i pozostałych lekarzy. Ja w swoim zawodzie zawsze mówię moim, przyszłym zleceniodawcom tak: jak kupisz np. garnitur za 300 zł, to za trzy miesiące marynarka rozejdzie się tobie na plecach. Ale, jak kupisz garnitur za 3000 zł, to będziesz w nim chodził wiele lat. I tak jest z tym "dochtorami" . Lekarz lekarzowi nierówny, nawet, jak ma tytuł profesora. Jeden zawsze będzie traktował człowieka/pacjenta, jak człowieka, któremu trzeba pomóc (z takim spotkałem się na Oddziale chirurgii urazowej w TCZ), a inny niewiele pomoże , ale zarobi tę bańkę rocznie. I ta trzecia kategoria. Niech ma tę bańkę, która będzie się jemu należała, bo na tę bańkę zasługuje. Źródło komentarza: Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uważam, że ten wpis oddaje aktualną sytuację tej inwestycji. Również uważam, że te różne postulaty ludzi, zainteresowanych przebiegiem obwodnicy, ale również (co jest najważniejsze) swoim dalszym losem (likwidacja domostw, gospodarstw rolnych, firm), obowiązkowo powinny być brane pod uwagę. No, ale, co można się spodziewać po premierze - wrogu Polski.... Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Te! Cwaniaczku: a dlaczegóż to miałby to zdanie skreślać? Przy rządach ryżego niemca żadnej gumki nie można chować do szuflady, bo ten wróg Polski robi wszystko, aby Polskę zniszczyć i odciąć od jakichkolwiek inwestycji. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram
Reklama
Reklama
Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Cena: Do negocjacji Aktywny wózek inwalidzki dopasowany do potrzeb użytkownikaW naszej ofercie dostępny jest lekki, aluminiowy wózek inwalidzki, zaprojektowany z myślą o osobach, które cenią mobilność, wygodę i możliwość indywidualnego dopasowania sprzętu do codziennego funkcjonowania.Wózek posiada składaną krzyżakowo ramę aluminiową, zintegrowany z ramą podnóżek oraz możliwość wyboru przedniej części ramy — z przewężeniem lub bez. Dostępne są także trzy długości ramy, co pozwala lepiej dopasować konstrukcję do wzrostu, sylwetki i sposobu poruszania się użytkownika.Komfort jazdy zwiększa oparcie z regulacją napięcia pasami, poduszka siedziska oraz możliwość regulacji środka ciężkości, kąta i wysokości siedziska. Do wyboru są różne rozmiary i rodzaje kółek przednich, szeroka gama kół tylnych na szybkozłączkach, a także kamber 0,5° lub 3°. Wózek można wyposażyć w ciągi aluminiowe lub stalowe oraz hamulce dociskowe pionowe albo poziome.To sprzęt, który można skonfigurować bardzo indywidualnie — od koloru ramy i tapicerki, przez rodzaj rączek do pchania, po rozwiązania dla osób z większymi potrzebami stabilizacji. Dostępne są m.in. tapicerki oddychające, ciągi dla tetra- i paraplegików, zagłówek, pas, kamizelka, klin, pasy odwodzące nogi, kółka podporowe, osłony na szprychy, śpiwór oraz plecak.Wózek wyposażony jest również w boczek aktywny, jednoczęściowy stopień podnóżka oraz pas podudzia. Dzięki szerokiej gamie opcji może być dopasowany zarówno do użytkownika aktywnego, jak i osoby wymagającej dodatkowego wsparcia w codziennym poruszaniu się.Z pełną ofertą wózków inwalidzkich można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż i dostawy bezpośrednio do domów pacjentów. 

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama