Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 12:52
Reklama
Pilotaż skróconego czasu pracy w powiecie?

Pomysł radnego Jodłowskiego brzmi efektownie, ale jest kompletnie odklejony od realiów

Skrócony tydzień pracy w administracji publicznej brzmi atrakcyjnie, ale w realiach Powiatu Tomaszowskiego, to kosztowny eksperyment obniżający dostępność usług. Pomysł radnego Jodłowskiego, by zgłosić powiat do pilotażu MRPiPS, oznacza mniej okienek, dłuższe kolejki i ryzyko przekroczeń terminów KPA, przy niewystarczającym finansowaniu. Zamiast PR-owych haseł o „skróconym czasie pracy” potrzebne są cyfryzacja procesów, wzmocnienie kadr i pełne finansowanie zadań zleconych.

Radny Jodłowski proponuje, by Powiat Tomaszowski zgłosił swoje jednostki do rządowego pilotażu skróconego czasu pracy i „nowych modeli organizacji pracy”. Czas na to był do 15 września, więc dzisiaj już na to za późno. Na papierze wygląda to jak cywilizacyjny skok, bo przecież: krótszy tydzień pracy, większa efektywność, lepsze łączenie zatrudnienia z życiem prywatnym.... Problem w tym, że gdy zejdziemy z poziomu populistycznych haseł do realiów przepisów, pieniędzy i obowiązków administracji, propozycja zaczyna się rozsypywać. Mamy do czynienia nie z reformą, tylko z kosztownym i ryzykownym eksperymentem PR-owym, który w powiatowej rzeczywistości może skończyć się dłuższymi kolejkami, karami za przewlekłość postępowań i rachunkiem, którego nikt nie pokryje. O atmosferze w miejscu pracy nawet trudno wspominać, bo jak radny wytłumaczy jednym pracownikom, że do pilotażu wybrano... tych drugich? 

Zacznijmy od faktów. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ruszyło 14 sierpnia 2025 r. z naborem do pilotażu „Skrócony czas pracy – to się dzieje!”. Resort chwali się „pierwszym na taką skalę pilotażem w Polsce” i zachęca: „Chcemy zachęcać do skróconego czasu pracy, (…) by każdy pracodawca mógł sprawdzić, co u niego działa” – mówiła minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Wniosek może składać także samorząd, ale na twardych warunkach: objęcie projektem co najmniej połowy pracowników danej jednostki, utrzymanie 90 proc. zatrudnienia i wynagrodzeń. Można otrzymać maksymalnie 1 mln zł wsparcia, przy koszcie nie wyższym niż 20 tys. zł na pracownika. Harmonogram też nie jest „na już”: 2025 to przygotowania. Realne testy trwają przez cały 2026 r., a rozliczenie zamyka się w maju 2027 r. To nie jest szybka poprawa jakości obsługi mieszkańców, tylko długi projekt organizacyjno-badawczy, z góry ustawiony pod duże, zasobne organizacje.

Resort podkreśla dodatkowo, że „nie narzuca jednego modelu skracania czasu pracy”, a lista chętnych urosła do ok. dwóch tysięcy zgłoszeń. To dobra wiadomość dla branż usługowych czy firm prywatnych, gdzie da się agresywnie ciachać narady i optymalizować procesy. Ale w starostwie i jednostkach powiatowych mówimy o zadaniach publicznych o charakterze administracyjnym, licencjach i decyzjach z terminami z Kodeksu postępowania administracyjnego. „Bez zbędnej zwłoki” nie znaczy „po czterech dniach w tygodniu”, a sprawy wymagające postępowania wyjaśniającego powinny być załatwione do miesiąca, w skomplikowanych – do dwóch miesięcy. Każdy dzień krótszego tygodnia to realnie mniej okienek i mniej terminów, za które odpowiada starosta i kierownicy wydziałów, a naruszenia kończą się skargami na bezczynność i grzywnami. A więc brawo! 

Drugi zderzak to Kodeks pracy. Norma to 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin tygodniowo; oczywiście można układać różne systemy i rozkłady, ale jeśli celem jest realne skrócenie czasu pracy z zachowaniem płacy, to albo wydłużamy kolejki i ryzykujemy przekroczenia terminów, albo zatrudniamy dodatkowych ludzi, lub też płacimy nadgodziny i dodatki za nienormowany czas. Każde z tych rozwiązań w administracji powiatowej kosztuje. A budżety powiatów? Od lat – co potwierdzają samorządowe analizy i spory sądowe – systemowo nie domykają finansowania zadań zleconych przez państwo. Dorzucenie kolejnego kosztownego „pilotażu” na plecy starostwa to proszenie się o cięcia gdzie indziej albo o podnoszenie opłat i parapodatków. A pamiętajmy, że powiaty są pozbawione dochodów własnych. Dziwne, że pomysły takie składa wieloletni pracownik Starostwa. Nie rozumie realiów?

Trzeci problem jest organizacyjny i bardzo przyziemny. Zadania powiatu to m.in. rejestracja pojazdów i prawa jazdy, transport, geodezja i kataster, drogi powiatowe, ochrona środowiska, nadzór nad szkolnictwem ponadpodstawowym – w ogromnej części procesy „okienkowe”, na styku z mieszkańcem lub przedsiębiorcą. Tu nie da się „zrobić backlogu po cichu” ani przerzucić ruchu na chatbot. Rejestr pojazdów i praw jazdy to ciągłe kolejki, które nawet w dużych i dobrze zinformatyzowanych powiatach wymagają rezerwacji slotów i monitoringów sal. Zmniejszenie tygodniowej dostępności urzędu bez równoczesnego wzrostu zatrudnienia to matematyka, nie ideologia: mniej godzin = mniej obsłużonych spraw = większe nerwy na korytarzach i więcej skarg. 

Czwarty kłopot to pieniądze... znów one. Ministerstwo oferuje maksymalnie 1 mln zł na projekt i limit 20 tys. zł na pracownika objętego pilotażem. W praktyce oznacza to wysoki wkład własny przy większym urzędzie. Jeśli w typowej jednostce powiatowej pracuje około 200 osób, to minimalny próg „50 proc. załogi” daje 100 uczestników. Limit 20 tys. zł na osobę to 2 mln zł potencjalnego kosztu, a grant kończy się na 1 mln zł. Resztę ma dopłacić powiat. To wciąż tylko koszty „projektowe” – szkolenia, analizy, wdrożenia – a nie stałe skutki płacowe i organizacyjne po pilotażu. Nie ma tu żadnej magii: jeśli mieszkańcy mają mieć tę samą liczbę okienek przez mniej dni, to trzeba utrzymać dyżury zmianowe albo zatrudnić nowych urzędników. A jeżeli okienek będzie mniej – przyjdzie nam zapłacić dłuższym czasem załatwienia sprawy.

Zwolennicy skracania czasu pracy powołują się na wyniki z Islandii czy Wielkiej Brytanii. Rzeczywiście, islandzkie testy z sektora publicznego wykazały, że „produktywność i jakość usług pozostały na tym samym poziomie lub się poprawiły” w większości miejsc pracy. W brytyjskim pilotażu większość firm utrzymała czterodniowy tydzień, raportowano mniejszy stres i rotację, a nawet wzrost przychodów. Tyle że te sukcesy miały swoje konieczne warunki: silne zaplecze analityczne, partnerskie układy związkowe, głębokie przerysowanie procesów i kulturę organizacyjną, której administracja powiatowa po prostu nie ma. To nie jest kopiuj-wklej. Próba przeniesienia tych modeli do starostwa bez gigantycznego przygotowania i pieniędzy to proszenie się o efekt domina, który uderzy w mieszkańców. 

Warto też czytać regulamin rządowego pilotażu drobnym drukiem. Jednostka samorządu terytorialnego może złożyć raptem jeden wniosek i musi wskazać konkretną jednostkę podległą, w której testuje skrócony czas pracy – oraz objąć pilotażem minimum połowę całej załogi tej jednostki. To zabija logikę „małego, kontrolowanego eksperymentu” i zamienia go w duży hazard, bo jeśli testujemy – to na żywym organizmie całego wydziału komunikacji, całej geodezji czy całego PUP-u. Co więcej, resort ogłosił, że lista zakwalifikowanych dopiero w październiku, a właściwe testy ruszą od stycznia 2026 r., więc wszelkie bajki o „szybkiej poprawie dostępności usług publicznych” można odłożyć na półkę z folderami.

Dołóżmy do tego jeszcze konieczność synchronizacji pracy starostwa z partnerami zewnętrznymi, którzy przez cztery dni nie działają: Samorządowe Kolegium Odwoławcze, wojewoda, służby i inspekcje, sądy administracyjne – cały łańcuch instytucji nadal funkcjonuje pięć dni w tygodniu. Odcinając powiat na piąty dzień, wytworzymy korki w obie strony. I nie pomoże żaden „zespół roboczy do spraw rekomendacji”, o który prosi radny, bo to dekoracja, a nie rozwiązanie. Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie podstawowe: kto za to zapłaci i na mocy jakich zmian w prawie zapewni się identyczną jakość i terminowość decyzji administracyjnych?

Ktoś powie: ale przecież pilotaż jest po to, żeby testować. Owszem, pod warunkiem że eksperyment jest rozsądnie odizolowany, a koszt potencjalnych porażek – skalkulowany. Tymczasem w samym powiecie od lat toczy się walka o finansowanie zadań zleconych, a samorządy coraz częściej pozywają państwo o pokrycie realnych kosztów. W tej sytuacji dorzucanie sobie projektu, który pochłonie ludzi, pieniądze i uwagę kadry kierowniczej na dwa lata, trąci polityką wizerunkową, pozbawioną minimum odpowiedzialności za finanse publiczne. Mieszkańców nie interesują modne hasła o „czterodniowym tygodniu” – interesuje ich, czy mogą zarejestrować auto bez utraty dnia pracy, czy decyzja geodezyjna przyjdzie w terminie i czy powiatowa droga będzie naprawiona. Tego pomysł radnego Jodłowskiego nie rozwiązuje, a ryzykuje pogorszenie. 

Na koniec warto być uczciwym: są miejsca, gdzie skracanie czasu pracy działa i ma sens. Ale wymaga to wielkiej pracy organizacyjnej, pieniędzy i prawa skrojonego pod sektor publiczny. Polski pilotaż – w obecnym kształcie, z limitem dofinansowania, progiem 50 proc. załogi i trzyletnim horyzontem – to pomysł ciekawy dla firm konsultingowych i kilku bogatych miast, nie dla przeciążonego obowiązkami powiatu. Tomaszów Mazowiecki potrzebuje dziś stabilności w obsłudze mieszkańców, redukcji kolejek i inwestycji w cyfryzację procesów, a nie eksperymentu, którego pierwszymi ofiarami będą interesanci, a ostatnimi – i tak finanse powiatu. Jeśli radny naprawdę chce „nowoczesnego samorządu”, niech zacznie od rzeczy mierzalnych: audytu procesów, cięcia zbędnych procedur, sensownego e-urzędu i odważnego lobbowania o pełne finansowanie zadań zleconych. „Cztery dni w urzędzie” brzmią miło, ale bez twardej podstawy prawnej, finansowej i operacyjnej to nie reforma – to absurd. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

MK 27.09.2025 20:16
Ja bym proponował redukcję etatów, przynajmniej koszta by się zmniejszyły

Ja 20.09.2025 00:24
Urzędy mogą pracować 4 dni w tygodniu tylko niech pracują dłużej np. do 17.30 przez 4 dni. Bo jak coś chcę załatwić to muszę brać urlop

Tytan 19.09.2025 20:43
Ten co sie w zyciu narobil . Zenada

Ajdejano 17.09.2025 23:11
Cały powyższy tekst, to dokładny obraz głupoty, efekciarstwa oraz jednocześnie kompletnego braku odpowiedzialności za publiczny budżet i totalnego lekceważenia cennego czasu zwykłych ludzi na załatwienie czegokolwiek w starostwie. Pogrubione Fragmenty tekstu podkreślają społeczny i samorządowy kretynizm powiatowych samorządowców. Co jeden, to głupszy. Myślałem, że ta społeczna i samorządowa głupota skończy się na: jakimś katechecie, na jakimś Gosce, na jakimś Mordace, na jakimś Jabłońskim, a jednak ta plaga szybko się rozszerza. Niczym covid....

Zofia 17.09.2025 20:06
Ciekawe, że interpelacja została przez tego paniusia złożona kiedy prawie kończył się czas na składanie wniosku. Niech se w KRUS testuje.

Latte 17.09.2025 19:51
To wszystkim skrócie czas pracy a nie tylko urzędnikom. Oni i tak mają więcej wolnego niż zwykły Kowalski przed różnymi świętami.

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama

Polecane

Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie MazowieckimŻołnierze i weterani uczą młodzież, jak reagować na zagrożenia, dezinformację i kryzysyInowłódz wprowadza Kartę Mieszkańca. Nowy program dla rozliczających PIT w gminieUstawa „wrzuci” tysiące mieszkań na rynek?Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagi
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A kogo mieli wybrać tęczowego Rafała co się z pedofilem z Targówka fotografował?Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: TomMazTreść komentarza: W języku polski imiona piszemy z dużej litery! Trochę szacunku!Źródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnejAutor komentarza: AdiksTreść komentarza: Kilkanaście mln zł w rundzie wydanej na transfery i podnieta, że bramkami udało się uciec że spadkowej. W ,,normalnej" firmie zarząd, menadżerowie od transferów do zwolnienia. Kurde ale muszą ,,doić" sponsora.Źródło komentarza: Widzew jeszcze żyje. Wieczór, który przywrócił nadzieję przy PiłsudskiegoAutor komentarza: Ewa SzlakTreść komentarza: No cóż gość jest z pokolenia lewicy, która nie zna słowa empatia, kultura, wyczucie.Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: MisierwiczTreść komentarza: Co z tego, że na zwolnieniu. On tam był prywatnie :-)Źródło komentarza: Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama