To był rok pracy, pomysłów, prób, prezentacji, rozmów, poprawek i odwagi. Nie tej teatralnej, deklarowanej na akademiach, ale praktycznej — takiej, która każe młodemu człowiekowi wyjść z ławki, nazwać swój pomysł, policzyć koszty, sprawdzić rynek, stanąć przed komisją i powiedzieć: „to jest nasz produkt, nasza odpowiedzialność, nasza firma”. Uczniowie klasy III menedżerskiej z II Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Tomaszowie Mazowieckim pokazali, że przedsiębiorczość nie musi być szkolnym hasłem z podręcznika. Może być doświadczeniem, które zostaje na długo.
W ramach Ogólnopolskiego Konkursu „Miniprzedsiębiorstwo Roku 2026” w „Żeromskim” działało sześć młodzieżowych firm. Aż pięć z nich znalazło się w gronie 20 finalistów wyłonionych spośród około 150 miniprzedsiębiorstw z całej Polski. Finał ogólnopolski odbył się 21 i 22 maja w Warszawie, w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych. Organizatorzy programu podkreślają, że konkurs służy praktycznej nauce przedsiębiorczości, a najlepsze miniprzedsiębiorstwo reprezentuje Polskę podczas europejskiego Festiwalu Przedsiębiorczości GEN-E.
Pięć zespołów z Tomaszowa w krajowym finale
W tegorocznej edycji uczniowie z II LO stworzyli sześć miniprzedsiębiorstw. Były to: ATEfagia, CALMORIA anti-stress jewellery, Muge, Taggiezz, UpCycling oraz Lockz-mini. Każde z nich pracowało nad własnym pomysłem, własną nazwą, własnym sposobem dotarcia do odbiorców. W praktyce była to mała szkoła kapitalizmu, ale też współpracy — bo bez zespołu nawet najlepszy pomysł potrafi rozsypać się jak domek z kart.
Do krajowego finału zakwalifikowały się: ATEfagia, CALMORIA, Muge, Taggiezz oraz UpCycling. Sam ten wynik jest już czymś więcej niż szkolnym sukcesem. To sytuacja, w której jedna placówka z Tomaszowa Mazowieckiego wprowadza do ścisłego finału aż jedną czwartą wszystkich najlepszych zespołów w Polsce.
W finale, zgodnie z regulaminem konkursu, komisja wybiera trzy najlepsze miniprzedsiębiorstwa z największym potencjałem rynkowym, a zdobywcy trzech pierwszych miejsc otrzymują tytuł laureata konkursu. Dla młodzieży oznacza to coś więcej niż dyplom. To pierwsze zderzenie z językiem rynku, oceną ekspertów, prezentacją produktu, finansami i pytaniami, które w dorosłym biznesie padają bez taryfy ulgowej.
CALMORIA trzecia w Polsce i z nagrodą finansową
Największy sukces konkursowy odniosła CALMORIA anti-stress jewellery, która zajęła III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie „Miniprzedsiębiorstwo Roku 2026”. Zespół tworzyły: Maria Wiktorowicz, Natalia Nowacka, Gabriela Bernacik i Amelia Kaliszewska.
CALMORIA otrzymała również Euroclear Finance Award — nagrodę dla najlepszego miniprzedsiębiorstwa realizującego swój potencjał biznesowy w obszarze finansowania inwestycji i wzrostu. Informację o trzecim miejscu CALMORII potwierdzają także relacje prasowe po finale konkursu.
To ważny sygnał. Nie chodzi wyłącznie o „ładny projekt” czy efektowną prezentację. Nagroda finansowa wskazuje, że komisja dostrzegła w pomyśle realną logikę rozwoju: myślenie o kosztach, inwestycjach, wzroście i potencjale rynkowym. A więc dokładnie to, czego często brakuje w edukacji ekonomicznej, kiedy pozostaje ona na poziomie definicji, a nie działania.
ATEfagia z nagrodą za ducha zespołu
Specjalne wyróżnienie trafiło również do ATEfagii. Miniprzedsiębiorstwo otrzymało nagrodę ufundowaną przez Giełdę Papierów Wartościowych — „TEAM SPIRIT AWARD BY FUNDACJA GPW”.
W skład ATEfagii weszły: Blanka Pietrzak, Weronika Pożoga, Martyna Kubacka, Lena Bieliajew, Nikola Rybak oraz Paulina Skorzycka.
Ta nagroda ma szczególne znaczenie, bo w biznesie — tak jak w sporcie, teatrze czy dobrej redakcji — talent pojedynczej osoby bywa błyskiem, ale dopiero zespół daje światło. „Team spirit” to nie ozdobnik z prezentacji. To umiejętność rozmowy, dzielenia się odpowiedzialnością, gaszenia konfliktów i podnoszenia się po błędach. W świecie, w którym młodzi ludzie coraz częściej słyszą, że mają być „marką osobistą”, takie wyróżnienie przypomina, że najważniejsze rzeczy nadal robi się wspólnie.
Liderzy z Tomaszowa zauważeni przez jurorów
Sukcesy nie skończyły się na nagrodach zespołowych. Wyróżnienia liderskie otrzymały także uczennice z II LO: Judyta Najder i Alicja Witko z Taggiezz, Blanka Pietrzak z ATEfagii oraz Maria Wiktorowicz z CALMORII.
To nazwiska, które warto zapamiętać. Nie dlatego, że każdy laureat konkursu musi za kilka lat zostać prezesem start-upu, inwestorem albo bohaterem gospodarczego podcastu. Warto je zapamiętać, bo pokazują coś prostszego i cenniejszego: w tomaszowskich szkołach są młodzi ludzie, którzy potrafią brać odpowiedzialność, występować publicznie, organizować pracę i prowadzić projekt od pomysłu do finału.
W skład Taggiezz weszli: Judyta Najder, Alicja Witko, Roksana Szczepanik, Olivier Jaworski, Maja Kowalczyk, Antonina Zawadziłło oraz Miłosz Zdonek. Z dostępnego spotu promocyjnego wynika, że projekt Taggiezz dotyczył opaski z technologią NFC, mającej pomagać osobom w potrzebie poprzez szybki dostęp do najważniejszych danych identyfikacyjnych i medycznych.
Młodzieżowy biznes, czyli lekcja, której nie da się odrobić za kogoś
W konkursie uczestniczyły także zespoły Muge, UpCycling oraz Lockz-mini. Muge tworzyli: Weronika Dębiec, Gabriela Legierska, Wojciech Łagowski, Wojciech Kiedrzyński, Patryk Stachecki i Adam Woźnica. W zespole UpCycling pracowali: Michał Szymański, Wiktor Ejsmont, Adam Chrzanowski i Maciej Włodarczyk. Lockz-mini stworzyli: Bartłomiej Kwapisiewicz, Mikołaj Filipczak, Jakub Tomczyk i Miłosz Matusiak.
W takich projektach najważniejsze bywa to, czego nie widać na zdjęciu z finału: godziny rozmów, dopracowywanie szczegółów, podział obowiązków, stres przed wystąpieniem, pierwsze pomyłki i pierwsza satysfakcja, kiedy ktoś z zewnątrz mówi: „to ma sens”.
To właśnie odróżnia program miniprzedsiębiorstw od zwykłej szkolnej symulacji. Tu nie wystarczy napisać referatu o firmie. Trzeba spróbować ją stworzyć. Nawet jeśli w miniaturowej skali, to z prawdziwą odpowiedzialnością za zespół, produkt, klienta i własną wiarygodność.
Za sukcesem stała opiekunka projektów
Opiekunką wszystkich miniprzedsiębiorstw była Katarzyna Kozioł-Machel. W takich konkursach rola nauczyciela bywa trochę jak rola dobrego reżysera: nie zasłania aktorów, ale bez niego spektakl może się rozsypać. Trzeba pilnować rytmu pracy, mobilizować, tłumaczyć, czasem hamować, czasem popychać do przodu. I przede wszystkim — pozwolić uczniom zrobić coś samodzielnie.
Sukces II LO jest więc sukcesem młodzieży, ale również dowodem na to, że szkoła może być przestrzenią praktycznego działania. Nie tylko miejscem sprawdzianów, ocen i dzwonków, lecz także laboratorium dorosłości.
Tomaszów potrzebuje takich historii
W lokalnych wiadomościach często dominują problemy: korki, remonty, spory, wypadki, ceny, decyzje urzędów. I słusznie — od tego jest lokalne dziennikarstwo, by patrzeć władzy i rzeczywistości na ręce. Ale są też historie, które pokazują cichą, pozytywną energię miasta. Ta jest właśnie taka.
Uczniowie z II LO w Tomaszowie Mazowieckim weszli do krajowego finału, zdobyli podium, nagrody specjalne i wyróżnienia liderskie. Zrobili to nie na kredyt sympatii, ale dzięki pracy. W czasach, gdy młodym często zarzuca się bierność, ekranowe rozproszenie i brak cierpliwości, oni dali odpowiedź najlepszą z możliwych: konkretem.
Można powiedzieć, parafrazując stare filmowe zdanie, że to dopiero początek pięknej przyjaźni — między edukacją, biznesem i odwagą. Bo jeśli takie rzeczy dzieją się w szkolnej klasie w Tomaszowie, to znaczy, że przyszłość nie zawsze trzeba sprowadzać z wielkich metropolii. Czasem siedzi w ławce obok, ma notatnik pełen pomysłów i właśnie uczy się, jak przekuć je w działanie.


























































Komentarze