Infantylizm polskich polityków przybiera coraz bardziej karykaturalne wymiary. O ile jeszcze przed rewolucją, spowodowaną przez tzw. social media, potrzebna była praca dziennikarzy, by obnażyć słabostki znanych (bo przecież nie tylko polityków) osób, tak obecnie, w przyrodzonej sobie ekshibicjonistycznej pasji, osoby te same radośnie prezentują swoje zdolności oraz przywary oraz słabostki. Szydło wychodzi więc z internetowego worka czasem szybciej niż poprzez żmudne i długotrwałe dziennikarskie
13.09.2014 14:30
(aktualizacja 26.09.2023 23:25)
Infantylizm polskich polityków przybiera coraz bardziej karykaturalne wymiary. O ile jeszcze przed rewolucją, spowodowaną przez tzw. social media, potrzebna była praca dziennikarzy, by obnażyć słabostki znanych (bo przecież nie tylko polityków) osób, tak obecnie, w przyrodzonej sobie ekshibicjonistycznej pasji, osoby te same radośnie prezentują swoje zdolności oraz przywary oraz słabostki. Szydło wychodzi więc z internetowego worka czasem szybciej niż poprzez żmudne i długotrwałe dziennikarskie śledztwa.
Kiedyś, pewna moja znajoma opowiadała mi, jak w parku im. Solidarności, grasował pan w płaszczu, który uwielbiał wyskakiwać zza krzaków z okrzykiem „a kuku”, prezentując równocześnie swoje zazwyczaj skrywane części ciała. „Showman” upodobał sobie park, bo wiedział, że na długiej przerwie wpadają tu na papierosa dziewczyny z pobliskiego liceum.
Ponieważ działo się to 20 lat temu, reakcja większości panienek była taka, że z piskiem uciekały przed jegomościem, któremu właśnie dokładnie o to chodziło. W końcu jednak natrafił na moją znajomą, która potrafiła się w tej niezręcznej sytuacji odnaleźć i zamiast piszczeć lub krzyczeć w panice: zboczeniec!, krótko aczkolwiek dosadnie stwierdziła: z robaczkiem proszę pana, to proszę się wybrać na ryby. Chyba nic nie wpływa tak deprymująco na faceta, jak ocena wielkości jego przyrodzenia. Człowiek w płaszczu przez kolejne dni już się nie pojawił.
Zauważyłem ostatnio, że w podobny sposób zachowują się wołający w internecie „a kuku” politycy. Poza bieżącym przedstawianiem gdzie byli i z kim się wyściskali, pokazują od czasu do czasu coś, czego co prawda nie ukrywają w spodniach, ale co siedzi ukryte w ich głowach.
W sumie nieduża jest to różnica, bo istnieją liczne przykłady myślenia za pomocą organu skrytego w poselskich gaciach i wypróżniania się przy użyciu narządu służącemu większości ludzi do dokonywania analiz myślowych.
Generalnie uważam ćwierkanie polityków za pomocą Twittera czy Facebooka, którzy w ten sposób uważają, że komunikują „tłuszczy” prawdy ich zdaniem objawione, za mało poważne. Zdawkowe komentarze, „przeklejki” to nie komunikacja ale wyraz lekceważenia ludzi.
Ostatnio jeden z takich posłów z lewicowej formacji o PZPR-owskich korzeniach, niczym wspomniany na początku pan w płaszczu postanowił się na mnie obrazić i ukarać mnie usunięciem z grona facebookowych znajomych. Prawda, że zrobił mi wielką krzywdę i że moja rozpacz mogłaby być uzasadniona? Tyle, że ja szczerze i w sposób bezpośrednio mało się przejmuję i raczej uśmiecham pod nosem (do którego za chwilę wrócę) z politowaniem.
Czemu pan poseł porzucił tak zaszczytną znajomość z moją osobą? Otóż stało się tak za sprawą kilku moich krytycznych komentarzy pod zamieszczanymi przez parlamentarzystę postami. Jakoś nie mogę przechodzić obojętnie, kiedy ktoś dla przykładu robi bohaterem, sowieckiego agenta, jakim niewątpliwie był pan Wojciech Jaruzelski.
Osobę zmarłego zostawmy jednak w spokoju. Ostatnimi czasy poseł nasilił facebookową akcję, prezentującą wojnę na Ukrainie w sposób cokolwiek dziwaczny. Zielone ludziki, co do których powszechnie wiadomo, że są ruskimi żołdakami, nazywani są przez pana posła powstańcami.
Doprawdy, kiedy czyta się takie posty, trudno nie dodać komentarza, bo rodzi się we mnie podejrzenie, że osoba, która je umieszcza potrzebuje dobrego specjalisty od leczenia schorzeń ulokowanych w głowach. Stosując ten tok rozumowania podobnym mianem powinniśmy określać... na przykład niemiecką V Kolumnę z czasów II Wojny Światowej. Można by powiedzieć, że „bohaterscy niemieccy powstańcy walczyli z brutalami z Wojska Polskiego”. No przecież to naprawdę ręce opadają. Wiele osób puka się w głowę, ale poseł ze swoich odkrywczych myśliu jest dumny, bo...
… jak twierdzi, jego rodzinie Polska wiele zawdzięcza. Rzeczywiście osoby noszące takie samo nazwisko, jak poseł są dla naszego kraju niezwykle zasłużone. Nie jestem jednak pewien, czy do rodzinnych koligacji chciałyby się z naszym posłem przyznawać...
Tym bardziej, że w odróżnieniu od pana parlamentarzysty, nie można by ich żaden sposób określić mianem ksenofobów, rasistów, czy antysemitów. Tymczasem poseł, o którym piszę postanowił poszukać moich przodków. Zwrócił uwagę na kształt mojego nosa (hm, nie wiem co brzydkiego w nim dostrzegł, bo mnie się podoba i mojej żonie również), który może świadczyć o moim semickim pochodzeniu. Na szczęście nie kazał zdejmować mi spodni, by sprawdzić, czy przypadkiem nie jestem obrzezany.
Znowu przypomniało mi się, jak to w czasach wychwalanych przez posła popularnym było hasło „Syjoniści na Synaj” (wciąż nie pojmuje co ma jedno do drugiego). Zapytałem więc, czy słyszał kiedykolwiek o polskich patriotach pochodzenia żydowskiego. Najwyraźniej nie słyszał, bo przecież dla posła wzorem patrioty był towarzysz Jaruzelski.
Nie minął dzień a mój pan poseł poseł błysnął po raz kolejny, publikując zdjęcie grupy księży w bardzo dojrzałym wieku, opatrzone jednozdaniowym komentarzem. Natychmiast pod fotografią zaczęły się pojawiać wpisy fanów posła. Najdelikatniejsze z nich określały starszych panów w sutannach mianem „opojów” i „pasibrzuchów”.
Zwróciłem więc delikatnie uwagę, że poseł podsyca internetowe hejterstwo i przypomniałem antysemityzm posła Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W odpowiedzi dowiedziałem się, że antysemicki wywód miał charakter prywatny i nie powinienem go upubliczniać. Co to oznacza? Chyba tyle, że w SLD można być rasistą prywatnie ale nie wolno ze swoimi poglądami się afiszować.
Poseł poprosił więc aby swój wpis usunął, oczywiście nie przepraszając mnie za swoje niestosowne zachowanie. Widocznie w jego ocenie byłem już Żydem, nie zasługującym na łaskawe słowa potomka „hrabiego”. Poseł wie lepiej, kto jest Żydem, kto gejem a kto filatelistą.
Nie minęło kilka godzin a poseł znowu w internecie stał się aktywny. Tym razem zaatakował piotrkowską dziennikarkę i autorkę książek o Piotrkowie Trybunalskim. Dziewczyna zwróciła jedynie uwagę, że to nie rząd PO a SLD podpisywał umowy na dostawy do Polski gazu ziemnego. Zezłoszczony poseł wytknął więc pisarce, że druk jej książki Sejmiku rządzi.
Nie pozostało więc nic innego, jak stanąć w obronie kobiety. Bo komunista, ksenofob, rasista, antyklerykał i seksista w jednym, to jednak odrobinę, jak na mój gust za dużo. Poseł przypomniał mi więc jakieś moje rzekome sprawy sądowe (faktycznie prawdziwy ze mnie kryminalista, wszak pisała nawet o mnie Rzepa) i wykluczył mnie z grona znajomych na FB. Odetchnąłem z prawdziwą ulgą.
Dlaczego poświęciłem mój sobotni felieton na opis zachowania pana posła (celowo bez nazwiska by nie robić mu dodatkowej reklamy wśród osób niepełnosprawnych intelektualnie)? Otóż od zawsze twierdzę, że lewicowość jest w swojej naturze infantylna. Z tej cechy dojrzali faceci wyrastają. Nie ma w niej żadnej wrażliwości społecznej, na którą lubią się socjaliści powoływać, jest za toi często cynizm i agresja. Agresja dokładnie taka, z jaką spotykamy się u dziecka, któremu w piaskownicy zabiera się szpadelek albo foremkę do piasku. Dzieciak obrzuci cię piachem, a lewicowy poseł błotem.
Dzieci w swojej złości potrafią być czasem zabawne, niestety dorośli ale niedojrzali ludzie (w dodatku na eksponowanych stanowiskach) mogą być niebezpieczni.
Podziel się
Oceń
Napisz komentarz
Komentarze
hlbez
14.09.2014 23:58
bez obrazy każdy ma prawo sobie spokojnie mieszkać i żyć gdzie pasuje, ale musi tolerować i szanować zwyczaje,prawa,kulturę kraju w którym żyje.Nie powinien na silę domagać się by wprowadzać swoje zwyczaje a już na pewno nie powinien rządzić w danym mieście czy kraju (nie rodzimym).Nie chodzi tu ani o żydow ani o innych obcoziemców - o wszystkich innych niż dany kraj.I pełny szacunek,że pracują,kupują ,płacą podatki - żyją jak my wszyscy
englishman
14.09.2014 22:53
Nie chcemy, aby w naszym kraju powstała piąta kolumna! – te słowa Władysława Gomułki rozpoczęły antysemicką kampanię, która osiągnęła apogeum w marcu 1968 roku. to wielka ściema... pogonili się żeby za klika lat odebrać odszkodowania. Ponadto warto poszukać materiałów o zamianie ub w sb. Oficer ub po zmianie nazwiska sam pisał donos na siebie i jako Oficer sb szukał osób o taki samym nazwisku, by się wykazać. poniżej z wikipedii:
Żydzi w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego[edytuj | edytuj kod]
Według raportu, jaki w 1945 roku pułkownik Nikołaj Seliwanowski (sowiecki doradca przy MBP) pisał do Ławrientija Berii wiadomo, że Żydzi stanowili 18,7% wśród ogółu pracowników MBP, ale aż 50% wśród zajmujących stanowiska kierownicze[2]. Odsetek Żydów w MBP regularnie wzrastał przekraczając podobno w późniejszym okresie 37% ogółu[3]. Był to duży odsetek, gdyż w okresie powojennym Żydzi w Polsce stanowili mniej niż 1% w społeczeństwie na skutek zagłady dokonanej przez III Rzeszę. Wybrane osoby pochodzenia żydowskiego związane z najwyższymi stanowiskami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego:
Roman Romkowski (właściwie Natan Grinszpan-Kikiel) - wiceminister MBP, generał brygady bezpieczeństwa publicznego,
Mieczysław Mietkowski (właściwie Mojżesz Bobrowicki) - wiceminister MBP, generał brygady bezpieczeństwa publicznego
Leon Andrzejewski (właściwie Ajzen Lajb Wolf) - kierownik kadr, dyrektor Gabinetu MBP, pułkownik
Józef Różański (właściwie Józef Goldberg) - kierownik sekcji śledczej resortu, pułkownik
Edward Kalecki (właściwie Szymon Eliasz Tenenbaum) - dyrektor Wydziału Finansowego resortu, pułkownik
Kamil Warman - resort ochrony zdrowia, lek.med, podpułkownik Urzędu Bezpieczeństwa
Wiktor Herer - naczelnik Wydziału IV Departamentu V
Leon Gangel (właściwie Lew Gangel) - dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP, pułkownik
Ludwik Przysuski (właściwie Salomon Przysuski) - dyrektor Departamentu Służby Zdrowia MBP, płk
Michał Rosner - resort cenzury,
Hanna Wierbłowska - resort cenzury, major UB
Michał Taboryski (właściwie Mojżesz Taboryski) - dyrektor Departamentu techniki operacyjnej, perlustracji korespondencji oraz ewidencji, ppłk
Zygmunt Braude - kierownik Biura Prawnego MBP, ppłk
Witold Gotman - resort prawny,
Feliks Goldsztajn (właściwie Fiszel Goldsztajn) - Dyrektor Działu "Konsumów"
Jadwiga Piasecka - Centralne Archiwum MBP,
Zygmunt Okręt (właściwie Nechemiasz Okręt) - dyrektor Centralnego Archiwum MBP, zast. dyrektora Departamentu VII MBP, płk
Roman Garbowski (właściwie Rachamiel Garber) - Biuro Wojskowe,
Józef Czaplicki (właściwie Izydor Kurc) - dyrektor Departamentu III MBP, płk
Julian Konar (właściwie Julian Jakub Kohn) - wicedyrektor Departament I MBP, płk
Leon Rubinstein (właściwie Lejba Rubinstein) - Departament II,
Aleksander Wolski (właściwie Salomon Dyszko) - dyrektor Departamentu IV MBP, płk
Józef Kratko - Dyrektor Departamentu IV i VII MBP, oraz dyrektor Departamentu Szkolenia MBP, płk
Bernard Konieczny (właściwie Bernstein) - naczelnik Wydziału III Departamentu IV MBP,
Julia Brystiger - dyrektor Departamentu V MBP, płk
Dagobert Jerzy Łańcut - Dyrektor Departamentu Więźiennictwa, ppłk
Wacław Komar (właściwie Mendel Kossoj) - dyrektor Departamentu VII MBP, dowódca Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gen. brygady
Marek Fink (właściwie Mark Finkienberg) - dyrektor Departamentu VII MBP, płk
Józef Światło (właściwie Izaak Fleischfarb) - wicedyrektor Departament X MBP, ppłk
Henryk Piasecki (właściwie Izrael Chaim Pesses) - wicedyrektor Departament X MBP, ppłk
14.09.2014 23:29
Komentarz prawdziwy, jakkolwiek nie do końca na temat. Chyba, że chciałeś podkreślić lewacką hipokryzję.
14.09.2014 12:12
Pytanie tylko po co tak łatwo dołączać znajomych do FB? Później jest tak jak z przechodzeniem z powrotem na 'PAN' :)
tomaszowiak
14.09.2014 11:01
szkoda że nie ma w Tomaszowie tych przedwojennych żydów z ich kapitałem, miasto tętniłoby życiem, ludzie mieliby u nich pracę i samowystarczalny Tomaszów rozwijałby się prężnie. A tak, to teraz robiera się ostatnie fabryczki pożydowskie przy ulicy św. Tekli (Barlickiego); pamiątki robotniczego Tomaszowa, nie zniszczyła tego wojna to bez litości robi to ,,niewidzialna ręka wolnego rynku"!!!
mKIKI
14.09.2014 14:02
Tylko, że Moritz Piesch (właściciel późniejszej "Mazovii,, urodził się w rodzinie fabrykanckiej o korzeniach żydowskich i pochodził z Austrii. Jego ojciec Karol Piesch był ewangelikiem.
niebrowianka
14.09.2014 15:04
a na co pamiątki po fabrycznym Tomaszowie, stoją dwa pałace fabrykantów na Barlickiego od ćwierćwiecza puste i nikt nie ma pomysłu jakby te cacka architektury zagospodarować czy przywrócić do życia. Dopiero Galerie zamiast tego co jest, są w stanie rozweselić tę ulicę.
AK-47
14.09.2014 19:24
Szybki przeskok od czasów przedwojennych cyt. "fabryczki pożydowskie przy ulicy św. Tekli (Barlickiego); pamiątki robotniczego Tomaszowa" do cyt.,,niewidzialna ręka wolnego rynku" czyli do teraźniejszości. A gdzie 45 lat komunistycznego raju?
Lesiu
18.09.2014 19:36
o ile pamiętam z historii to tych tomaszowskich żydów w liczbie ponad 20 tysięcy wywieziono z naszej stacji kolejowej, wagonami go pieców krematoryjnych w Treblince i prawdopodobnie żaden z nic nie przeżył. Są jeszcze zdjęcia jak żydzi pod eskortą karabinów szkopów są prowadzeni przez Plac Kościuszki, Warszawską, obecną Konstytucji i Dworcową na rampy z wagonami...
mKIKI
18.09.2014 20:12
Nie wszystkich wywieziono. Kilku ocalało.
chyba faktycznie dyskusja jest zbędna
13.09.2014 22:31
Felieton (fr. feuilleton – zeszycik, odcinek powieści) – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Ale czy osobisty punkt widzenia to to samo co osobiste wzajemne rozgrywki i wycieczki .Nie jestem specjalistą tylko potrafie czytać Panie Mariuszu , widzę że dyskusja z Panem jest tutaj niewskazana i skutkuje przyklejaniem kwalifikacjami
brytan
13.09.2014 21:44
@3. Ważne, że cały czas utrzymujecie rewolucyjną czujność. Szefostwo GUKPiW jest z Was dumne. Brudnym rękom won od Autora!
observer
13.09.2014 21:27
Jakoś nie zanotowałem hasła „Syjoniści na Synaj”, bo to chyba banalne, ale wbiło mi się inne z tych imprez marcowych " Syjoniści do Syjamu" Młodzi internauci nie muszą wiedzieć ale tak kiedyś nazywała się Tajlandia. I to jest hit!
6nmj
13.09.2014 21:18
aby dalej od komuny , ale artykuł uważam za osobisty i nie w tym zadnego dziennikarstwa obywatelskiego ..... tylko co ?
AK-47
13.09.2014 21:16
To są skutki awansu społecznego...drogi Panie. Zbyt szybkiego awansu.
A z "Panem Jaruzelskim" to trochę Pan przesadził.....bardziej właściwym było by "Towarzysz Jaruzelski" ....
Peter
13.09.2014 20:10
Co się dziwisz jaka partyja taki osioł...poseł znaczy;)!
Napisz komentarz
Komentarze