Czyli tradycyjnie – czas idealny na przygotowania: dopracowanie strategii, przypomnienie sobie „szczęśliwych liczb”, odpalenie intuicji oraz wewnętrznego coacha, który szepcze: „nie tym razem, ale może tym razem”.
Święto, w którym smutek ma zakaz wstępu
Dzień Gracza LOTTO ustanowiono po to, żeby dobra energia i uśmiech szczęścia dotarły wszędzie. Brzmi jak akcja społeczna, tylko zamiast ulotek – są kupony, a zamiast megafonu – długopis pożyczony od pani w kolekturze.
To święto wszystkich, którzy lubią gry LOTTO, dobrą zabawę i radość wygrywania. I tych, którzy wygrywają częściej „wewnętrznie” niż w portfelu, ale za to z godnością. Bo prawda jest taka: w LOTTO każdy ma w sobie trochę matematyka, trochę romantyka i trochę człowieka, który wierzy, że los jednak czasem robi niespodzianki.
W tę niedzielę gracze umawiają się na wspólne wyjścia do punktów LOTTO albo na grę na lotto.pl. Liczy się przede wszystkim wspólny, optymistyczny duch zabawy. To w zasadzie jedyny dzień w roku, kiedy można powiedzieć znajomym: „Idziemy razem zagrać” i nikt nie pyta, czy to na pewno rozsądne. To jest tradycja. To jest styl życia. To jest plan.
Zdrapki – czyli polska wersja „prezentu z emocjami”
Zwyczajem w Dniu Gracza LOTTO jest też obdarowywanie się Zdrapkami. I to jest piękne, bo to jedyny prezent, który można wręczyć z tekstem: „Masz, powodzenia!” i w tym samym momencie samemu zacząć się stresować. Zdrapka ma w sobie coś z kinder-niespodzianki dla dorosłych: niby wiadomo, że może nic nie być, ale serce i tak przyspiesza.
A ponieważ to święto jest bardzo pozytywne, tego dnia nie wypada się smucić. Co oznacza, że nawet gdy trafi się klasyczne „dziękujemy za udział”, należy zachować pogodę ducha i powiedzieć: „Najważniejsze, że wspieram sport i kulturę”. I to jest prawda – tylko w wersji premium.
Skąd ten 25 stycznia?
Dzień Gracza LOTTO powstał z inicjatywy Totalizatora Sportowego i nawiązuje do daty 25.01.1956 r., kiedy spółka rozpoczęła działalność. Wtedy dochód miał wspierać budownictwo i remonty obiektów sportowych w Polsce. I tu wchodzi najważniejszy argument, który ratuje każdą rozmowę o grze: z każdej złotówki przeznaczonej na gry liczbowe LOTTO 19 groszy trafia na polski sport i kulturę.
Czyli kiedy ktoś mówi: „Znowu grasz?”, można spokojnie odpowiedzieć: „Nie, ja inwestuję w kulturę”. A jak ktoś dopyta: „Jaką?”, to: „Tę narodową, kuponową”.
Totalizator od dekad konsekwentnie wspiera sport i kulturę, a w 2021 roku świętował 65-lecie. I niezależnie od tego, czy komuś trafi się szóstka, piątka czy klasyczne „prawie” – to właśnie w tym jest urok: w grze, emocjach i tym krótkim momencie, kiedy człowiek już widzi siebie na wakacjach, choć jeszcze nie sprawdził wyników.
Miliony marzeń, jedna wspólna nadzieja
Świat LOTTO to przede wszystkim radość wygrywania, dobra zabawa i entuzjazm. To także setki, tysiące i miliony spełnionych marzeń. Czasem to wielkie sprawy, a czasem te mniejsze, ale równie ważne: remont kuchni, nowy rower, urlop bez nerwowego sprawdzania stanu konta po każdym paragonie.
I jest w tym coś bardzo ludzkiego: każdy może mieć swoje ulubione gry, swoje szczęśliwe liczby, swój rytuał. Jedni zawsze skreślają daty urodzin, inni „co czują”, a jeszcze inni wybierają liczby metodą najstarszą i najbardziej szlachetną: „niech będzie jak leci”.
Jak świętować w 2026?
Prosto. W niedzielę 25 stycznia uśmiechnij się do losu, zagraj sam albo z ekipą, kup komuś Zdrapkę, a jeśli ktoś będzie próbował wprowadzać pesymizm, przypomnij mu, że to Dzień Gracza LOTTO – święto optymizmu. W końcu są dni, kiedy trzeba być realistą… ale 25 stycznia to nie ten dzień.
A jutro? Jutro zaczyna się wielkie odliczanie do niedzielnego:
„A może jednak tym razem?”






























































Napisz komentarz
Komentarze