Dzień, w którym pamięć ma kilka twarzy
Są daty, które nie dają się opowiedzieć jednym zdaniem. 28 maja należy właśnie do nich. To nie jest kartka z kalendarza spokojna i grzeczna, odłożona między inne jak zakładka w książce. To raczej scena, na której raz po raz zmienia się światło: raz pada na magnacki Wilno XVI wieku, raz na lodowate fiordy Norwegii, raz na Warszawę czasów PRL, raz na salę sejmową III Rzeczypospolitej.
Tego dnia wspominamy Mikołaja Radziwiłła Czarnego, jednego z najpotężniejszych ludzi Wielkiego Księstwa Litewskiego. Kanclerz wielki litewski, wojewoda wileński, kalwin i protektor reformacji na Litwie był politykiem z epoki, w której religia, państwo i rodzinne ambicje splatały się mocniej niż w powieściach Dumasa. Radziwiłł nie był tylko magnatem. Był jednym z tych ludzi, którzy potrafili przesuwać granice wpływów, budować rodową potęgę i zostawiać po sobie cień dłuższy niż własne życie.
W tej samej dacie wraca także Bronisław Pieracki — legionista, oficer, polityk obozu sanacyjnego, minister spraw wewnętrznych II RP, zamordowany w 1934 roku przez członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Jego śmierć była jednym z tych wydarzeń, które pokazywały, jak napięta, krucha i niebezpieczna była polityka międzywojennej Europy Środkowej. Nie była to epoka czarno-biała. Raczej ciemny film polityczny, w którym idea państwa zderzała się z przemocą, radykalizmem i narodowymi ranami.
Irena Krzywicka: kobieta, która nie mówiła półgłosem
28 maja 1899 roku urodziła się Irena Krzywicka — pisarka, publicystka, jedna z najbardziej niepokornych kobiet polskiego dwudziestolecia międzywojennego. Pisała o edukacji seksualnej, świadomym macierzyństwie, równouprawnieniu kobiet, prawie do rozmowy o ciele i wolności. W czasach, gdy wiele tematów zamiatano pod dywan salonów, ona ten dywan podnosiła i mówiła: proszę bardzo, tu jest prawdziwe życie.
Dziś jej nazwisko brzmi inaczej niż w skandalizującej atmosferze międzywojennej Warszawy. Współczesna debata o prawach kobiet, zdrowiu, edukacji i odpowiedzialności państwa pokazuje, że pytania stawiane przez Krzywicką nie przeszły do muzeum. One wciąż wracają — w szkołach, parlamentach, gabinetach lekarskich, mediach i przy rodzinnych stołach. Literatura często wyprzedza ustawodawcę. Publicystyka — jeśli jest odważna — potrafi wyprzedzić całą epokę.
Rząd Witosa i stara lekcja polskiej polityki
103 lata temu, w 1923 roku, powstał rząd Wincentego Witosa, tworzony przez koalicję PSL „Piast”, Związek Ludowo-Narodowy i Chrześcijańską Demokrację. Był to czas polityki rozedrganej, trudnej, gęstej od sporów społecznych i gospodarczych. II Rzeczpospolita dopiero scalała organizm państwowy po zaborach, a jednocześnie musiała odpowiadać na inflację, napięcia klasowe, konflikty parlamentarne i pytanie fundamentalne: czy młode państwo potrafi rządzić samo sobą?
Dla lokalnych wspólnot, także takich jak Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski, ta historia nie jest odległą kroniką z Warszawy. Witos symbolizuje polityczną drogę chłopów i małych wspólnot do współdecydowania o państwie. To ważne także dziś, gdy debata o Polsce lokalnej, samorządzie i prowincji często rozgrywa się między wielkimi słowami a bardzo konkretnym pytaniem: kto naprawdę słyszy ludzi poza centrum?
Narvik: polski żołnierz na końcu mapy
86 lat temu, w 1940 roku, Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich walcząca u boku aliantów zdobyła Narvik. To jedna z tych wojennych historii, które mają w sobie coś niemal filmowego: śnieg, fiordy, góry, zimno, obce krajobrazy i polscy żołnierze, którzy po klęsce wrześniowej nie złożyli broni.
Narvik był czymś więcej niż operacją wojskową. Był komunikatem wysłanym światu: Polska nie zniknęła. Nie dała się wykreślić z mapy ani z pamięci. W czasie, gdy kraj był pod okupacją, polski mundur pojawiał się daleko na północy Europy. To opowieść o uporze, który w naszej historii powraca jak refren — czasem heroiczny, czasem tragiczny, ale zawsze rozpoznawalny.
Kongres Polonii Amerykańskiej: Polska daleko od Polski
82 lata temu, w 1944 roku, w Buffalo rozpoczęło się spotkanie polskich działaczy społecznych, podczas którego utworzono Kongres Polonii Amerykańskiej. Był to czas, gdy los powojennej Polski wciąż pozostawał dramatycznie niepewny. Polonia amerykańska próbowała mówić głosem tych, którzy nie mogli swobodnie mówić w kraju.
Ta historia dobrze pokazuje, że polskość nie zawsze mieściła się w granicach państwa. Czasem żyła w parafiach Chicago, stowarzyszeniach Buffalo, rodzinnych opowieściach, gazetach emigracyjnych i paczkach wysyłanych do kraju. Emigracja bywała dla Polski lustrem, wyrzutem sumienia i kołem ratunkowym jednocześnie.
Prymas Tysiąclecia: człowiek, który nie klękał przed państwem
45 lat temu, 28 maja 1981 roku, zmarł kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia. Kapelan Powstania Warszawskiego, biskup lubelski, arcybiskup gnieźnieński i warszawski, od 1948 roku prymas Polski — był jedną z najważniejszych postaci polskiego XX wieku.
Jego biografia to opowieść o sporze Kościoła z komunistycznym państwem, ale także o cierpliwości politycznej, której dziś często brakuje. Wyszyński nie był człowiekiem gestów pustych. Wiedział, kiedy milczenie jest formą oporu, a kiedy słowo musi wybrzmieć jak dzwon. Słynne „Non possumus” stało się symbolem granicy, której władza nie powinna przekraczać.
Warto pamiętać, że postać Prymasa Tysiąclecia pojawiała się również w lokalnej pamięci Tomaszowa Mazowieckiego. W 2021 roku, przy okazji Roku Stefana Kardynała Wyszyńskiego, w parafii Najświętszego Serca Jezusowego przygotowano program artystyczny „Stefan Kardynał Wyszyński. Jedna jest Polska”. To pokazuje, że wielka historia nie żyje wyłącznie w podręcznikach. Czasem wraca w szkolnej akademii, parafialnym spotkaniu, lokalnej uroczystości — bliżej ludzi niż marmurowe pomniki.
Uchwała lustracyjna: państwo zagląda w swoje archiwa
34 lata temu, w 1992 roku, Sejm przyjął uchwałę lustracyjną, zobowiązującą ministra spraw wewnętrznych do przedstawienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które w latach 1945–1990 miały współpracować z UB i SB. Był to jeden z najbardziej zapalnych momentów pierwszych lat III RP.
Lustracja stała się słowem, które przez dekady rozpalało polską politykę. Dotykała sprawy podstawowej: czy państwo po przełomie 1989 roku może budować zaufanie bez rozliczenia systemu, który opierał się na inwigilacji, donosach i aparacie represji? Ale dotykała też drugiego pytania: jak rozliczać, by nie zamienić sprawiedliwości w polityczny miecz?
Późniejsze ustawy lustracyjne próbowały nadać tej materii ramy prawne, ale emocje nigdy całkiem nie wygasły. W samorządach, również lokalnych, pamięć o PRL i pytanie o jawność życia publicznego wracały regularnie. Demokracja nie składa się wyłącznie z wyborów. Składa się także z zaufania, a zaufanie — jak dobrze wiemy — odbudowuje się znacznie trudniej niż buduje hasła wyborcze.
Henryk Samsonowicz: historyk, który rozumiał średniowiecze i współczesność
5 lat temu zmarł prof. Henryk Samsonowicz, wybitny historyk, znawca średniowiecza, rektor Uniwersytetu Warszawskiego, minister edukacji narodowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Był jednym z tych uczonych, którzy potrafili mówić o przeszłości bez akademickiego kurzu na ramionach. Dla niego średniowiecze nie było ciemną epoką z rycin. Było laboratorium państwa, miasta, handlu, prawa i społecznych przemian.
Dla lokalnych redakcji i regionalnych opowieści jego dorobek ma szczególne znaczenie. Samsonowicz przypominał, że historia Polski nie zaczyna się i nie kończy w stolicach. Jej prawdziwa tkanka to miasta, szlaki handlowe, rzemiosło, lokalne elity, wspólnoty i codzienność. Bez takiego spojrzenia trudno pisać także historię Tomaszowa Mazowieckiego — miasta młodszego, przemysłowego, ale przecież wyrastającego z tej samej logiki lokalnych przemian, pracy, migracji i społecznej energii.
Granica, która boli: Mateusz Sitek
2 lata temu, w 2024 roku, na granicy polsko-białoruskiej w rejonie Dubicz Cerkiewnych został ciężko ranny żołnierz Mateusz Sitek. Zmarł kilka dni później w szpitalu. Zdarzenie było jednym z najbardziej poruszających momentów kryzysu migracyjnego na granicy.
Ta historia pokazuje dramat, w którym spotykają się bezpieczeństwo państwa, prawo międzynarodowe, polityka migracyjna i zwykły ludzki strach. Granica nie jest abstrakcyjną linią na mapie. Jest miejscem, gdzie decyzje polityczne zmieniają się w realne ryzyko dla funkcjonariuszy, żołnierzy, migrantów i lokalnych społeczności. W polskim prawie nielegalne przekroczenie granicy może rodzić odpowiedzialność karną, ale debata publiczna nie kończy się na przepisach. Dotyczy także tego, jak państwo chroni własnych ludzi i jak zachowuje człowieczeństwo w sytuacjach granicznych — dosłownie i moralnie.
Dziś w kraju: Sejm, gospodarka, książki i pamięć o Prymasie
W Sejmie kontynuowane są prace nad projektami ustaw i uchwał. Posłowie mają zajmować się m.in. rządowym projektem ustawy o związku metropolitalnym w województwie pomorskim, projektami dotyczącymi dróg publicznych i opłat elektronicznych dla części pojazdów kempingowych, a także deregulacją w energetyce. Zmiany w tym ostatnim obszarze mają obejmować prostsze rachunki za energię, szybszą komunikację ze sprzedawcami oraz rozwiązania dotyczące ciepłownictwa i magazynów ciepła.
W porządku obrad pojawia się także projekt uchwały z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych Ameryki oraz sprawa wniosku o zgodę na pociągnięcie posła Zbigniewa Ziobry do odpowiedzialności karnej z oskarżenia prywatnego Doroty Schnepf.
Warszawa staje się dziś również miejscem debaty gospodarczej. Pod hasłem „Czas Przewagi” odbywa się Polski Kongres Gospodarczy. Organizatorzy akcentują konkurencyjność, bezpieczeństwo gospodarcze, energetykę, cyfryzację i inwestycje strategiczne. W czasach, gdy gospodarka coraz mocniej splata się z geopolityką, takie spotkania nie są już tylko rozmową o wykresach. To rozmowa o odporności państwa.
Także dziś rozpoczynają się Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie. Wydarzenie potrwa do niedzieli, a gościem honorowym jest Szardża — jeden z emiratów Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dla ludzi książki to święto, ale także przypomnienie, że czytanie jest jedną z ostatnich przestrzeni skupienia w epoce nerwowego przewijania ekranów.
W 45. rocznicę śmierci kardynała Stefana Wyszyńskiego odbywają się uroczystości religijne. Relikwie Prymasa Tysiąclecia mają zostać wprowadzone do kaplicy sejmowej, a modlitwy o jego kanonizację będą miały miejsce również poza Polską.
Dziś za granicą: dyplomacja w cieniu bezpieczeństwa
W Szwajcarii trwa oficjalna wizyta polskiej pary prezydenckiej. W programie są spotkania z przedstawicielami biznesu, wizyta w Politechnice Federalnej w Lozannie oraz w Muzeum Paderewskiego w Morges. Sam Paderewski jest tu patronem symbolicznym: artysta, polityk, dyplomata, człowiek, który rozumiał, że czasem fortepian i gabinet dyplomatyczny służą tej samej sprawie.
Na Cyprze trwa nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej w formule Gymnich. Rozmowy dotyczą m.in. agresji Rosji na Ukrainę, sytuacji na Bliskim Wschodzie i europejskiego bezpieczeństwa. W takich spotkaniach nie zawsze zapadają formalne decyzje, ale często testuje się język przyszłych działań. Dyplomacja, jak jazz, opiera się nie tylko na nutach, ale i na słuchaniu partnerów.
W Berlinie odbywa się inauguracja Polskiego Klubu Biznesu przy Ambasadzie RP, a także spotkania ministrów finansów w nieformalnym formacie E6. To kolejny sygnał, że gospodarka i polityka zagraniczna coraz częściej jadą jednym pociągiem.
Sport: reprezentacja zaczyna zgrupowanie
Piłkarska reprezentacja Polski rozpoczyna we Wrocławiu krótkie zgrupowanie przed meczami towarzyskimi z Ukrainą i Nigerią. Spotkanie z Ukrainą zaplanowano na 31 maja na Tarczyński Arenie we Wrocławiu, a z Nigerią — 3 czerwca na PGE Narodowym w Warszawie. Selekcjoner Jan Urban powołał 26 zawodników, w tym Roberta Lewandowskiego.
Dla kibiców to nie tylko sparingi. To test nastrojów, formy i odpowiedzi na pytanie, w którym miejscu jest reprezentacja po kolejnych latach sportowych turbulencji. Polska piłka potrafi przypominać dramat Szekspira grany na murawie: wielkie nadzieje, nerwowe akty, niespodziewane zwroty i publiczność, która zawsze chce wierzyć w happy end.
Kalendarium muzyczne: od Fogerty’ego do Pink Floyd
28 maja to także mocna data w muzyce. W 1945 roku urodził się John Fogerty, gitarzysta i wokalista Creedence Clearwater Revival, autor i wykonawca utworów, które brzmią jak Ameryka widziana z pobocza: „Bad Moon Rising”, „Green River”, „Down On The Corner”, „Fortunate Son”. Ten ostatni stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych protest songów epoki wojny w Wietnamie.
W 1959 roku urodził się Steve Strange, wokalista Visage, zapamiętany przede wszystkim dzięki chłodnemu, eleganckiemu i nieco dekadenckiemu „Fade To Grey”. Jeśli lata 80. miały swój neonowy cień, Strange był jednym z ludzi, którzy potrafili go ubrać w muzykę i styl.
W 1966 roku Percy Sledge rozpoczął dwutygodniowe panowanie na amerykańskiej liście przebojów utworem „When A Man Loves A Woman”. Są piosenki, które nie potrzebują dekoracji. Wystarczy głos, emocja i kilka nut, by przez dekady wracały do ludzi w momentach, gdy zwykłe zdania nie wystarczają.
W 1968 roku urodziła się Kylie Minogue, australijska wokalistka i aktorka. Od serialu „Neighbours” po światowe parkiety taneczne — jej kariera jest dowodem, że pop, jeśli jest robiony z wyczuciem, potrafi być równie trwały jak rockowe hymny.
W 1973 roku album „The Dark Side Of The Moon” grupy Pink Floyd wszedł na listy przebojów po obu stronach Atlantyku. To jedna z najważniejszych płyt w historii muzyki popularnej — album o czasie, pieniądzach, lęku, szaleństwie i przemijaniu. Krążek, który brzmi jak planetarium ustawione w ludzkiej głowie.
W 1977 roku w Paryżu na jednej scenie spotkali się Sting, Stewart Copeland i Andy Summers. Trzy miesiące później powstało The Police. Czasem historia muzyki zaczyna się nie od manifestu, lecz od jednego wspólnego koncertu, po którym wiadomo, że coś zaiskrzyło.
W 1983 roku Irene Cara rozpoczęła sześciotygodniowe panowanie na amerykańskiej liście przebojów piosenką „Flashdance… What A Feeling”. Utwór zdobył Oscara i Złoty Glob, a filmowy obraz tańca, potu, marzeń i neonów stał się jednym z symboli popkultury lat 80.
W 2006 roku pod Miliczem doszło do tragicznego wypadku samochodowego zespołu Varius Manx. Ciężko ranni zostali Monika Kuszyńska i Robert Janson. To jedno z tych wydarzeń, które w polskiej muzyce zapisały się nie tylko jako dramat artystów, ale także jako opowieść o życiu po katastrofie, sile i cenie, jaką czasem płaci się za powrót na scenę.
Puenta
28 maja przypomina, że historia nie jest archiwum martwych dat. Jest raczej wielogłosową partyturą. Radziwiłł Czarny, Krzywicka, Witos, żołnierze spod Narviku, Wyszyński, Samsonowicz, Mateusz Sitek, John Fogerty i Pink Floyd — każdy z nich gra inny motyw, ale wszystkie składają się na opowieść o wolności, państwie, pamięci, odwadze i przemijaniu.
A lokalnie? Dla Tomaszowa Mazowieckiego i okolic takie kalendarium ma sens szczególny. Bo wielka historia zawsze kończy się pytaniem najbliższym: co z niej zostało w nas — w naszym mieście, w naszych szkołach, kościołach, rodzinach, rozmowach i codziennych wyborach?









Komentarze