To nie jest zwykła nowelizacja techniczna. To symboliczny koniec obrazu, który przez dekady był częścią polskiego krajobrazu: buda na końcu podwórka, miska, błoto, krótki łańcuch i pies, który zamiast życia miał jedynie promień kilku metrów. Literatura i kino często potrafiły pokazać samotność człowieka. Tu mówimy o samotności zwierzęcia, którego cierpienie zbyt długo uznawano za „normalny widok”.
Zakaz obejmie psy i koty
Zgodnie z ustawą zakazane ma być trzymanie zwierząt na uwięzi. Co istotne, przepisy nie dotyczą wyłącznie psów. Zakazem objęte będą również koty, choć to psy były dotąd głównym symbolem problemu — szczególnie te trzymane latami na łańcuchach przy budach.
Za ustawą zagłosowała zdecydowana większość Sejmu. Poparli ją wszyscy głosujący posłowie Koalicji Obywatelskiej, PSL-Trzeciej Drogi, Lewicy, Centrum i Polski 2050. Za było także 145 spośród 160 głosujących posłów Prawa i Sprawiedliwości. Przeciw opowiedzieli się wszyscy głosujący posłowie Konfederacji.
Teraz ustawą zajmie się Senat.
Kojec tak, ale nie klatka bez zasad
Nowe przepisy nie oznaczają, że pies nie będzie mógł przebywać w kojcu. Ustawa dopuszcza taką formę utrzymywania zwierzęcia, ale pod warunkiem spełnienia określonych wymogów.
Kojec ma mieć powierzchnię pozwalającą psu na swobodne poruszanie się i realizację naturalnych potrzeb. Musi być trwały, stabilny, a co najmniej dwa jego boki powinny mieć prześwity przepuszczające światło i zapewniające swobodny przepływ powietrza. Właściciel będzie musiał także zapewnić psu codzienny ruch poza kojcem — dostosowany do wieku, zdrowia oraz potrzeb gatunkowych i behawioralnych zwierzęcia.
To ważny zapis, bo sama zamiana łańcucha na ciasny boks nie rozwiązuje problemu. Pies nie jest przedmiotem gospodarskim, który można „odstawić” pod płot. Zgodnie z duchem ustawy o ochronie zwierząt jest istotą żyjącą, zdolną do odczuwania cierpienia, a człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
Buda ma chronić, a nie tylko stać
Ustawa przewiduje również obowiązki dotyczące bud. Jeśli pies będzie utrzymywany w kojcu, nieogrzewanym pomieszczeniu albo na otwartej przestrzeni, właściciel będzie musiał zapewnić mu budę wykonaną z drewna lub materiałów drewnopochodnych, stanowiących barierę termiczną.
Buda ma mieć izolację cieplną, chronić przed warunkami atmosferycznymi i być dostosowana do wielkości psa. Koniec więc z prowizorycznymi skrzynkami, blaszanymi konstrukcjami i budami, które latem zamieniają się w piekarnik, a zimą w lodówkę.
Minimalne warunki utrzymywania psów w kojcach — w tym minimalną powierzchnię kojca — ma określić minister rolnictwa w rozporządzeniu. Przy ich ustalaniu pod uwagę mają być brane m.in. wysokość psa w kłębie, liczba psów w kojcu oraz szczególne potrzeby suki karmiącej ze szczeniętami do trzeciego miesiąca życia.
Będą wyjątki od zakazu
Ustawa przewiduje wyjątki. Zwierzę będzie mogło być czasowo uwiązane m.in. podczas transportu, udziału w wystawie, zabiegu lub w sytuacjach krótkotrwałych i incydentalnych poza miejscem stałego bytowania. Warunek jest jednak zasadniczy: nie może to naruszać dobrostanu zwierzęcia.
Przepisy dotyczące uwięzi i kojców nie będą miały zastosowania do psów wykorzystywanych do celów specjalnych. Z regulacji dotyczących wielkości kojców wyłączone będą także psy utrzymywane w schroniskach dla zwierząt. W trakcie prac sejmowych dodano również wyjątki dotyczące psów utrzymywanych w celach hodowlanych w niektórych zakładach.
Drugie podejście do „ustawy łańcuchowej”
To drugie podejście do wprowadzenia zakazu trzymania psów na uwięzi. W grudniu ubiegłego roku prezydent Karol Nawrocki zawetował tzw. ustawę łańcuchową. Argumentował wówczas, że proponowane normy dotyczące powierzchni kojców były nierealne.
Następnie prezydent złożył do Sejmu własny projekt. Komisja Nadzwyczajna do spraw Ochrony Zwierząt pracowała więc nad dwoma propozycjami: prezydencką oraz poselską, przygotowaną przez parlamentarzystów KO, PSL-TD, Polski 2050 i Lewicy. Ostatecznie za projekt wiodący uznano propozycję poselską.
Co to oznacza dla mieszkańców Tomaszowa i powiatu?
Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic nowe przepisy będą miały bardzo praktyczne znaczenie. Wciąż zdarzają się posesje, na których pies traktowany jest jak alarm, nie jak żywa istota. Szczekać ma, pilnować ma, nie przeszkadzać ma. Tylko że pies nie jest syreną, narzędziem ani elementem ogrodzenia.
Zmiana prawa będzie oznaczała konieczność dostosowania warunków utrzymywania zwierząt. Dotyczy to zwłaszcza gospodarstw, domów z dużymi podwórkami i posesji, na których psy przez lata były trzymane „po staremu”. Po wejściu ustawy w życie właściciele będą mieli 12 miesięcy na przygotowanie się do nowych zasad.
Lokalnie warto też pamiętać o adopcjach. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Tomaszowie Mazowieckim od lat opiekuje się psami czekającymi na odpowiedzialne domy. Każde zwierzę zabrane z łańcucha, każdy pies adoptowany ze schroniska, każdy kot potraktowany nie jak kłopot, lecz jak członek domowej wspólnoty — to mała korekta świata. Może niewielka, ale bardzo konkretna.
Prawo prawem, ale potrzebna będzie reakcja sąsiadów
Najtrudniejsze nie będzie samo uchwalenie ustawy. Najtrudniejsze będzie jej egzekwowanie. Bo łańcuch najczęściej nie wisi w centrum miasta, pod kamerą i reflektorem. Wisi za stodołą, przy bocznej ścianie budynku, na końcu posesji, gdzie łatwo odwrócić wzrok.
Dlatego po wejściu nowych przepisów ważne będą nie tylko kontrole, ale też społeczna wrażliwość. Jeśli widzimy zwierzę skrajnie zaniedbane, przetrzymywane w złych warunkach, bez schronienia, wody, ruchu lub opieki, nie powinniśmy udawać, że to „nie nasza sprawa”. Tak zaczyna się każda zmiana: od końca obojętności.
Łańcuch przez lata był w Polsce symbolem pilnowania domu. Coraz częściej staje się jednak symbolem czegoś zupełnie innego — cywilizacyjnego opóźnienia, którego nie da się już usprawiedliwiać tradycją. Jeśli ustawa przejdzie przez Senat i zostanie podpisana, Polska zrobi krok w stronę świata, w którym pies przy budzie nie jest skazany na dożywocie bez wyroku.



Komentarze