Są filmy, które nie starzeją się razem z taśmą filmową. One zostają — jak dźwięk fortepianu dobiegający z ruin miasta, jak milczenie po ostatniej scenie, jak pytanie, które długo nie pozwala wyjść z kina. Jednym z takich obrazów jest „Pianista” Romana Polańskiego — poruszająca historia Władysława Szpilmana, cenionego pianisty i kompozytora, którego życie w okupowanej Warszawie zostaje brutalnie złamane przez nazistowską machinę zagłady.
14 czerwca w kinie Helios widzowie będą mogli ponownie zobaczyć ten przejmujący film na wielkim ekranie w ramach cyklu Helios RePlay.
W 1939 roku Szpilman jest uznanym muzykiem, mieszka z rodziną w Warszawie i wierzy, że świat, choć niespokojny, wciąż ma swój rytm. Wraz z wkroczeniem nazistów do stolicy wszystko rozpada się jednak jak źle uderzony akord. Bohater traci kolejne prawa, trafia do getta, patrzy na upadek miasta, doświadcza głodu, strachu, samotności i rozpaczliwej walki o przetrwanie. Ocala dzięki przypadkowi, pomocy innych, łutowi szczęścia — i muzyce, która w tym filmie staje się czymś więcej niż sztuką. Jest ostatnim śladem człowieczeństwa.
Helios RePlay to cykl spotkań z filmami, które zapisały się w historii kina i kultury. To powrót do tytułów kultowych, ważnych, ponadczasowych — takich, które najlepiej wybrzmiewają właśnie tam, gdzie kino ma największą siłę: na dużym ekranie, w ciemnej sali, przy dźwięku, który nie jest tylko tłem, lecz częścią opowieści.
„Pianista” to nie tylko film wojenny. To opowieść o człowieku wrzuconym w sam środek historii, która nie zna litości. O Warszawie zniszczonej, ale nie całkiem pokonanej. O sztuce, która nie zatrzymuje czołgów, ale potrafi ocalić pamięć. To kino bolesne, wielkie i potrzebne — zwłaszcza dziś, gdy historia znów zbyt często przypomina, że pokój nigdy nie jest dany raz na zawsze.
Seans odbędzie się 14 czerwca w ramach cyklu Helios RePlay.
To wyjątkowa okazja, by zobaczyć „Pianistę” tak, jak powinno się oglądać najważniejsze filmy — wspólnie, w skupieniu, na wielkim ekranie.



Komentarze