Ponad 1,141 mln cudzoziemców pracowało w Polsce na koniec 2025 roku
Na koniec grudnia 2025 roku pracę w Polsce wykonywało ponad 1,141 mln cudzoziemców. To o 77,1 tys. osób więcej niż rok wcześniej — wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Wzrost wyniósł 7,2 proc. rok do roku. W porównaniu z końcem listopada liczba pracujących obcokrajowców zwiększyła się nieznacznie, o 3,1 tys. osób, czyli o 0,3 proc.
Za tymi liczbami kryje się coś więcej niż sucha statystyka. To obraz polskiej gospodarki, która — niczym bohaterowie „Ziemi obiecanej” Reymonta — wciąż szuka rąk do pracy, tempa, siły i ludzi gotowych wejść w rytm fabryk, magazynów, usług, transportu, gastronomii czy opieki. Tyle że współczesna „ziemia obiecana” nie kończy się już na Łodzi. Rozciąga się od wielkich aglomeracji po średnie miasta, takie jak Tomaszów Mazowiecki, gdzie lokalne firmy również coraz częściej mierzą się z pytaniem: skąd wziąć pracowników?
Ukraińcy nadal najliczniejszą grupą
Według GUS na koniec grudnia 2025 roku największą grupę cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce stanowili obywatele Ukrainy. Było ich 771,8 tys., co oznacza wzrost o 8,1 proc. w porównaniu z końcem grudnia 2024 roku. Ukraińcy stanowili 67,6 proc. wszystkich pracujących w Polsce cudzoziemców.
Drugą najliczniejszą grupą byli obywatele Białorusi — na koniec grudnia było ich 118,9 tys. Dane te potwierdzają kierunek widoczny od kilku lat: polski rynek pracy w dużej mierze opiera się dziś na migracji z krajów wschodnich. Wpływ na to mają zarówno czynniki gospodarcze, jak i polityczne oraz wojenne — szczególnie pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę, która od 2022 roku zmieniła mapę migracji w Europie.
Umowy zlecenia nadal ważnym elementem rynku
GUS podał również, że 439,6 tys. cudzoziemców wykonywało pracę wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych. To o 25,3 tys. osób więcej niż rok wcześniej, czyli wzrost o 6,1 proc.
To ważny sygnał dla rynku pracy. Umowy cywilnoprawne często są wykorzystywane w sektorach wymagających elastyczności: usługach, logistyce, prostych pracach produkcyjnych czy sezonowych. Z drugiej strony pokazują też, że część cudzoziemców funkcjonuje na mniej stabilnych zasadach niż osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę.
W tle pozostają pytania o bezpieczeństwo socjalne, dostęp do świadczeń, warunki zatrudnienia i uczciwą konkurencję między firmami. Dla pracodawców oznacza to konieczność szczególnej dbałości o legalność zatrudnienia, dokumenty pobytowe i zgodność warunków pracy z przepisami.
Cudzoziemcy to już 6,9 proc. wszystkich pracujących
Na koniec grudnia 2025 roku cudzoziemcy stanowili 6,9 proc. ogólnej liczby osób wykonujących pracę w Polsce. Rok wcześniej było to 6,8 proc.
Zmiana może wydawać się niewielka, ale w skali kraju oznacza dziesiątki tysięcy ludzi, którzy codziennie współtworzą polską gospodarkę. Pracują w zakładach produkcyjnych, centrach logistycznych, sklepach, firmach budowlanych, transporcie, gastronomii, opiece i usługach. Są obecni także w mniejszych miejscowościach, gdzie starzenie się społeczeństwa i odpływ młodych osób do większych miast coraz mocniej uderzają w lokalnych przedsiębiorców.
Dla takich miast jak Tomaszów Mazowiecki to temat nie abstrakcyjny, lecz bardzo konkretny. W powiecie tomaszowskim działają firmy produkcyjne, usługowe, transportowe i handlowe, które — podobnie jak przedsiębiorstwa w całym województwie łódzkim — odczuwają presję demograficzną. Gdy brakuje pracowników, migracja zarobkowa staje się nie dodatkiem, lecz jednym z filarów utrzymania ciągłości pracy.
Więcej mężczyzn niż kobiet
Wśród cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce większość stanowili mężczyźni. Ich udział na koniec grudnia 2025 roku wyniósł 59,8 proc. To o 0,3 pkt proc. więcej niż rok wcześniej.
Struktura płci różniła się jednak w zależności od obywatelstwa. Wśród pracujących obywateli Ukrainy mężczyźni stanowili 52,6 proc., natomiast w grupie cudzoziemców z innych państw ich udział wyniósł aż 74,9 proc. Może to wynikać m.in. z charakteru migracji zarobkowej, branż zatrudnienia oraz sytuacji wojennej w Ukrainie.
Nowe przepisy i większa odpowiedzialność pracodawców
Zatrudnianie cudzoziemców nie jest dziś wyłącznie kwestią kadrową. To także obszar silnie regulowany prawnie. Od 1 czerwca 2025 roku obowiązują nowe przepisy dotyczące legalizacji pracy i pobytu cudzoziemców, obejmujące m.in. elektronizację procedur oraz nowe przesłanki odmowy legalizacji pracy i pobytu. Informował o tym rządowy serwis Biznes.gov.pl.
Podstawowe znaczenie ma tu ustawa z 20 marca 2025 roku o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium RP, która określa warunki dostępu cudzoziemców do rynku pracy, właściwe organy oraz tryb postępowania w tych sprawach.
Dla przedsiębiorców oznacza to jedno: zatrudnianie obcokrajowców wymaga coraz większej staranności. Nie wystarczy „mieć człowieka do pracy”. Trzeba mieć komplet dokumentów, właściwą podstawę pobytu, legalne powierzenie pracy i realne warunki zatrudnienia zgodne z przepisami.
Rynek pracy bez cudzoziemców? Coraz trudniej to sobie wyobrazić
Dane GUS wpisują się w szerszy trend widoczny przez cały 2025 rok. W czerwcu 2025 roku pracę w Polsce wykonywało 1,099 mln cudzoziemców, a ich liczba była o 6,5 proc. większa niż rok wcześniej. W listopadzie GUS wskazywał już na 439,4 tys. osób pracujących wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych.
Grudniowe dane pokazują więc nie jednorazowy skok, lecz konsekwentny proces. Polska gospodarka coraz mocniej opiera się na pracownikach z zagranicy. I nie chodzi wyłącznie o wielkie miasta. W mniejszych ośrodkach, gdzie każdy wakat potrafi zatrzymać linię produkcyjną, opóźnić usługę albo ograniczyć rozwój firmy, obecność cudzoziemców staje się elementem codzienności.
W lokalnym wymiarze to także wyzwanie społeczne. Szkoły, urzędy, przychodnie, wynajmujący mieszkania, organizacje pomocowe i samorządy muszą uczyć się funkcjonować w bardziej wielojęzycznej i wielokulturowej rzeczywistości. Nie z filmowej pocztówki, ale z dnia powszedniego: z kolejki w urzędzie, rozmowy w zakładzie pracy, dzieci w klasie, sąsiadów na osiedlu.
Gospodarka potrzebuje ludzi
Polska od lat mierzy się ze starzeniem społeczeństwa i spadkiem liczby osób w wieku produkcyjnym. Dlatego dane o cudzoziemcach wykonujących pracę są czymś więcej niż statystyką rynku pracy. To barometr kondycji państwa, przedsiębiorstw i lokalnych wspólnot.
Można spierać się o politykę migracyjną, procedury, integrację czy koszty społeczne. Ale jedno jest coraz trudniejsze do zakwestionowania: bez cudzoziemców wiele branż miałoby poważny problem z utrzymaniem obecnego tempa pracy.
Polski rynek pracy nie stoi już wyłącznie na polskich rękach. Coraz częściej stoją przy nim ręce ukraińskie, białoruskie i wielu innych narodowości. Pytanie nie brzmi więc, czy cudzoziemcy będą częścią naszej gospodarki. Oni już nią są. Pytanie brzmi, czy potrafimy zorganizować tę obecność mądrze, uczciwie i z korzyścią dla wszystkich stron.



Komentarze