Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 07:06
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Jak to się robi w „Sikago”

Prawie półtora roku trwały moje perypetie związane z odmową zapłaty mandatu karnego, jaki próbowali nałożyć na mnie Strażnicy Miejscy, za to, że ich zdaniem nie wywiązałem się z obowiązku odśnieżenia chodnika przed należąca do mnie posesją przy ulicy Słowackiego. Kilka rozpraw, fałszowanie i dorabianie dokumentów, sprzeczne zeznania i naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych. Działania, jakich dopuścili się wobec mnie funkcjonariusze w czarnych mundurach, w mojej ocenie kwalifikują się co najmniej pod kilka paragrafów i chwilami mogłyby być ciekawym materiałem na scenariusz filmu Barei. Opary absurdu unosiły się na Sali Sądowej, czyniąc atmosferę duszną nawet dla doświadczonego sędziego. Zacznijmy jednak od samego początku.

 

Sobota 9 stycznia 2010 roku. Spadł, pierwszy tamtej zimy, obfity śnieg. W nocy zasypało ulice i chodniki. Warstwa kilkudziesięciocentymetrowej grubości białej „kołdry” przykryła szarość naszego miasta. Tuż przed 9 rano, wychodząc do pracy, odbieram telefon. Strażnik miejski grzecznie informuje mnie, że chodnik przy moim biurze jest zasypany i należy go odśnieżyć. – Właśnie wychodzę w tym celu z domu - odpowiadam i pędzę walczyć z „żywiołem”. Kilka godzin machania łopatą i chodniki odśnieżone. Nie tylko te, których odśnieżanie jest moim obowiązkiem ale również i te, które odśnieżyć powinno miasto. Są to jednak „Syzyfowe prace”, ponieważ śnieg wciąż pada i zasypuje to, co odśnieżyć się już udało.

 

Kolejny dzień, 10 stycznia, ciągłe opady śniegu. Jest niedziela, ale mimo wszystko odśnieżamy. Wykopujemy w zaspach ścieżkę, by było możliwe przejście.  

 

Poniedziałek, 11 stycznia. Jak zwykle zjawiam się w pracy o 7:45. Mój najemca pojawia się 15 minut później. Całą noc padało, więc parking, chodnik i ulica zasypane. Trzeba wszystko odśnieżyć, bo sąsiad czeka na dostawę sprzedawanych przez siebie towarów. Odśnieżamy po raz kolejny. Znowu to, co do nas należy i to, czego odśnieżać nie musimy. Opadów coraz mniej, mimo to akcje w ciągu dnia powtarzamy kilkakrotnie.

 

Mija kolejna noc, kolejne dni, wszystko toczy się zwykłym trybem. Od czasu do czasu pada, my odśnieżamy, zrzucamy też śnieg z dachu. Zwykła rzecz. Co roku nas nie omija.

 

Po kilku tygodniach otrzymujemy jednak wezwanie. Czytamy w niem, że musimy zgłosić się do siedziby Straży Miejskiej. Idę więc, jak zwykle radośnie, wszak kilka strażniczek jest w miarę urodziwych. Niestety w ponurym i ciasnym holu, czeka na mnie przedstawiciel płci tożsamej z moją i wcale nie ma uśmiechu na ustach. -  Pan nie odśnieżył – mówi do mnie a Ja traktuje to jak dobry żart i mówię: ok. przyjmuję pouczenie i spadam do pracy. Niestety, okazało się, że to nie takie proste. Zanim wyjdę, musze zapłacić mandat w wysokości 100 zł. Przyznam, że zdenerwowałem się i przeszła mi ochota na żarty. Nie chodziło o tę kwotę, której ode mnie zażądano. Pomyślałem sobie, że za swoje odciski jeszcze mandat chcą mi wcisnąć a jest to wyjątkowo niesprawiedliwe, bo jedyna posesja, jaka była odśnieżona na całej ulicy należała do mnie. Uparłem się i powiedziałem, że nie zapłacę. Pan pouczył mnie, że w takim razie spotkamy się w Sądzie.

 

Minęło kilka miesięcy, o sprawie zapomniałem ale okazało się, że nie zapomniała o niej Straż Miejska. Funkcjonariusze dotrzymali słowa. Dostałem wezwanie do Sądu na rozprawę w charakterze obwinionego.  Zaczęła się „zabawa”. Nie mówię tego z przekąsem, bo jak nazwać sytuację, gdzie w tej samej sprawie raz występuję w charakterze świadka a raz obwinionego? Ten dualizm podmiotowy wziął się stąd, że Straż zamiast złożyć jeden wniosek w stosunku do mnie i do mojej mamy, która jest współwłaścicielką nieruchomości, skierowano dwa odrębne, angażując dwójkę sędziów i dwukrotnie prowadząc te same postępowania. Na szczęście jeden z Sędziów dopatrzył się tego lapsusa i postanowił, że obie "spawy" zostaną zamknięte a wszczęta zostanie nowa dotycząca dwójki obwinionych równocześnie. Tak więc po trzech posiedzeniach, przesłuchaniu świadków i obwinionych, wszystko zaczęło się od początku.

 

A początek wcale nie był łatwy, bo zaczęło się od wezwania, jakie zostało do nas wysłane przez strażników miejskich. Widniało w nim wyraźnie, że wzywa się nas, ponieważ nie odśnieżyliśmy chodnika przy ulicy Grunwaldzkiej. Ten kwit nie trafił jednak do akt sądowych, ponieważ problem leżał w tym, że uprzątnięcie chodnika przy tej ulicy należało do… miasta. Trzeba było to zmienić, więc obwiniono nas o chodnik na Słowackiego. Zarzut brzmiał więc: w dniu 12 stycznia o godzinie 10:00 nie odśnieżył chodnika. Oczywiście nie dosłownie ale właśnie o to chodziło. Ta właśnie godzina zastanowiła mnie na samym początku. Jak wspomniałem wcześniej pracuje od 7:45 a mój najemca od 8:00, więc dziwnym mi się wydało, że strażnicy miejscy będąc o 10 na patrolu nie próbowali wejść do jednego, czy drugiego lokalu i ukarać mnie lub pouczyć na miejscu. O co chodzi? – pomyślałem sobie. - Jaki jest cel takich działań? Czy utrzymanie porządku w mieście, czy może polowanie na „leszcza”? Logika wskazywałaby, że ważny jest porządek i bezpieczeństwo.

 

Niestety logiki w działaniach strażników tutaj nie ma. Jeden zeznał, że lokale były zamknięte, drugi, że "nie mają takiego obowiązku". Na koniec zmienili zeznania i stwierdzili, że byli przed moją posesją o godzinie 7:20. Jacy oni biedni… naprawdę się rozczuliłem. Uczucie to spotęgowało się jeszcze bardziej, kiedy obejrzałem sobie kopie notatników służbowych moich „stróżów ładu i porządku”. Jak nie współczuć ludziom, którzy wypędzani są na patrol o godzinie 6:20, by sprawdzili, czy chodniki są odśnieżone a pozwala się wrócić do ciepełka dopiero o 8:20 tego samego dnia. Dwie godziny na mrozie? To skandal! Na szczęście po prowocie do włąsnej siedziby już później nigdzie wychodzić nie musieli. Wybaczcie mi sarkazm ale z większą głupotą naprawdę trudno się spotkać.

 

Notatniki służbowe, które powinny dokumentować przebieg służby, to kolejny zabawny temat. Pozwoliłem sobie kopie pokazać zaprzyjaźnionym policjantom. Przyznam, że dawno nie widziałem i nie słyszałem, tak radosnego rechotu. Trasa patrolu opisana w sposób „dowolny”. Co to znaczy? Otóż wyjaśnili to strażnicy  w swoich zeznaniach, stwierdzając, że nie należy patrzeć na to, co tam napisane, bo oni notatki robili w brudnopisach a później dopiero przepisywali do notatników. To również pokazałem znajomemu policjantowi. Ryknął śmiechem i mówi do mnie: zapytaj, w jaki sposób mają ewidencjonowane te brudnopisy. Łzy miał w oczach, dorosły facet, no… jak już przestał się śmiać stwierdził, że jego zdaniem ma to charakter korupcyjny,

 

 

 

 

W tych, „dokumentach”, które w wielu przypadkach stanowią materiał dowodowy w sprawach sądowych, można zauważyć kilka innych ciekawych rzeczy. Np. zdarza się, że wezwania do kilku właścicieli jednej nieruchomości noszą ten sam numer a bywa, że są to kolejne numery. Oznacza to, że w Straży Miejskiej nie ma opracowanych żadnych standardów i wzorców postępowania. W jaki sposób nadawane są kolejne numery dokumentom jest dla mnie prawdziwą tajemnicą.

 

Zabawne są również zapiski godzinowe. Zgodnie ze złożonymi zeznaniami, panowie wyszli z siedziby o godzinie 6:30. Przeszli Piłsudskiego, Zgorzelicką, Grunwaldzką, Krzyżową, Wschodnią, Słowackiego i Górną  w 50 minut, w tym czasie notując nieodśnieżone posesje. Biorąc pod uwagę porę roku, to prędkość z jaką to zrobili należy uznać za godną Janusza Kusocińskiego. Niestety  w pierwszej części patrolu tak bardzo się zmęczyli, że spod mojego biura na ulicy Słowackiego wracali do swojej siedziby już ponad godzinę. Mnie, powłóczystym, starczym krokiem, droga ta zajmuje najwyżej 15 minut.  

 

Przygotowując się do jednej z rozpraw natrafiłem na artykuł Arka Wojciechowskiego, jaki napisał dla TiT. Mówił on o właścicielach garaży przy ulicy Grunwaldzkiej, którzy mieli podobny problem do mojego. Zaciekawił mnie ze zrozumiałych względów niezmiernie. Przede wszystkim dlatego, że sytuacja  i data były takie same. W dodatku garaże są w bezpośrednim sąsiedztwie mojej nieruchomości. Sprawdziłem w notatnikach strażników i okazało się, że garaże nie są do nich wpisane, więc albo moich sąsiadów odwiedził inny patrol albo trafili zamiast do notatnika do brudnopisu. Czy ktoś trafi za strażnikiem miejskim? Ja za przewodnika w lesie bym takiego nie wynajął.   

 

Nie chciał zapłacić? No to my mu pokażemy! I tak się rzeczywiście stało. Zobaczyłem obraz niekompetencji, łamania prawa w różnej postaci. Co gorsza działanie to nie miało za zadanie ochronę obywatela ale dokuczenie mu. W dodatku w głębokim poczuciu własnej bezkarności.

 

Fakt, że panowie po półtoragodzinnym spacerze już później ze swojej siedziby nie wychodzili, natchnął mnie kolejnym pytaniem, którego nie omieszkałem zadać. Zapytałem skąd wiedzieli, że nieruchomość należy do mnie. Przesłuchiwani przeze mnie strażnicy beztrosko stwierdzili, że poszli sobie do Wydziału Geodezji i urzędniczka udostępniła im moje dane. Byłem w szoku! - Bez pisemnego wniosku? – próbowałem się upewnić. Okazało się, że strażnicy zostali wyszkoleni w taki sposób, że nie muszą nic pisać. Super, pomyślałem, jak będzie taki współpracował z bandytami, to im sprawdzi, co będą chcieli i nawet śladu nie będzie. Dla odmiany policjanci sprawdzający cokolwiek w swojej bazie danych muszą za każdym razem użyć swojego numeru służbowego. Sprawa jak nic dla Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, którego oczywiście nie omieszkam powiadomić.

 

Oczywiście, kiedy się kogoś oskarża, należy przygotować odpowiedni materiał dowodowy. Nasi strażnicy zrobili to również wobec mojej osoby. Jednym z dowodów jest notatka urzędowa z dnia 14 stycznia 2010, która stwierdza, że zgłosiłem się i że odmówiłem zapłacenia mandatu. Ktoś jednak nie zauważył, że wezwanie do stawienia się wysłano dopiero 28 stycznia. Wynika z tego, że do siedziby Straży miejskiej sprowadziła mnie … intuicja.

 

Żeby było zabawniej fakt mojego stawienia się potwierdza podobna notatka (kolejny dowód w sprawie), podpisana przez jednego ze strażników, którym postawiono ostatnio zarzuty, datowana na 26 stycznia. Stwierdza ona m.in. że moja wina nie budzi wątpliwości i dlatego odstąpiono od przesłuchania mojej osoby.  Jak można przesłuchiwać kogoś kogo się jeszcze nie wezwało?

 

W obliczu bałaganu w dokumentacji, sprzecznych zeznań i dorabianych dokumentów, postanowiłem wezwać na świadka komendanta straży miejskiej. Udało mi się też przekonać sędziego, że jest to konieczne, ze względu na interes społeczny. Niestety Komendant, po otrzymaniu wezwania się zachorował a reprezentująca Straż, niezwykle sympatyczna dziewczyna zawnioskowała o uniewinnienie mnie i mojej matki z powodu braku dowodów, do czego Sąd się oczywiście przychylił.

 

Dlaczego piszę o tym, w tej właśnie formie? Otóż z doświadczenia wiem, że w podobnych przypadkach, obywatel w konfrontacji z funkcjonariuszami publicznymi stoi na pozycji z góry przegranej. Zakłada się, że są oni osobami zaufania publicznego i że ich zeznania mają większą wartość niż zeznania składane przez obwinionego Kowalskiego. Nie zawsze jest tak, jak w moim przypadku. Może się zdarzyć, że ktoś zostanie fałszywie oskarżony lub obwiniony a funkcjonariusze dołożą „należytej staranności” w fabrykowaniu materiału dowodowego… 

 

P.S.

 

Ustawowy obowiązek utrzymywania porządku na chodnikach będących własnością kogoś innego, jest jednym z absurdów polskiego prawa.  Z jednej strony nakłada się na kogoś obowiązek sprzątania, z drugiej, kiedy ta sama osoba, będzie chciała zrobić w tym samym miejscu mini stragan, będzie musiała zapłacić właścicielowi chodnika opłatę za zajęcie pasa drogowego.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

? 31.05.2011 19:04
do 20-tki.zrobić trzeba referendum90% przypuszczam,będzie za rozwiązaniem.

Tomaszowianka 31.05.2011 17:41
Boże jaki pan biedny wstawał tak rano odśnieżać chodnik a śnieg padał i padał normalnie syzyfowa praca, a panowie w czarnych mundurach wystawili panu mamdat jak to możliwe, że taki poważny i odpowiedzialny człowiek dostał mandat za coś czego nie zrobił. Ale za to w pozytywny sposób wypowiada się pan o kobietach w czarnych mundurach szkoda panu było, że nie od nich dostał mandat i tak sie rozczarował, że trzeba strażników miejskich zmieszać z błotem. Szkoda że nie zauważa pan że jednak strażnicy miejscy robią coś dobrego w tym mieście.

mieszkanka 31.05.2011 00:10
Byłoby o czym porozmawiać , ale niestety nie ma z kim, a straszyć to pan może, dzieci Mikołajem.ł. Mimo wszystko pozdrawiam, PA

kiki 29.05.2011 13:20
Ło jeejku?...a cioto...mieszkanka do szkoły nie chodziła,że tyle byków narobiła ?...

El Loco 29.05.2011 12:48
Do MS: rozumiem że osoby które pomawiały p. Frycza mogły to robić bez problemu i nikt tych 'komentarzy' nie kasował a teraz gdy ktoś emituje podobne 'sformułowania' to trzeba je wykluczać z publikowania.

MS 29.05.2011 11:37
"mieszkanka", poprzednich nicków nie pamiętam, każdy z trzech wykasowanych wpisów łamał prawo, zawierał treści zniesławiające i pomawiające, kwalifikujące się na pozew sądowy w powództwie cywilnym oraz karnym z oskarżenia prywatnego. Wypowiedzi o tej samej treści z przyjemnością opublikujemy, pod pańskim rzeczywistym imieniem i nazwiskiem. Powyższy tekst, to tylko skrót wielomiesięcznego postępowania sądowego. Wielu informacji tu nie zamieściłem. Np. odpowiedzi strażników na pytanie dlaczego w inny sposób traktowani są właściciele prywatnych posesji a inaczej zarządcy "publiczni". Otóż okazało się, że w Tomaszowie nie karze się mandatami zarządcy drogi, ttbs, który zarządza nieruchomościami, dyrektorów szkół i innych miejskich jednostek.

mieszkanka 29.05.2011 08:14
Aha, rozumiem, piszemy o Straży i strażnikach tylko żle, bo pozytywy nie śą przez pana wyświetlane, no to oki, zaczynam. Te strazniki to takie podłe, że jak potrzebowałam pomocy to po złości przyjechali i pomogli, a czasami to przujeżdżają nawet wtedy gdy ich nie potrzeba, nieroby jedne, niech jeżdża tylko tam gdzie są wzywani, a nie tak marnują paliwo i jeżdżą po osiedlach i straszą tych naszych super kierowców którzy parkują na trawnikach, gonią łobuzy tych biednych handlujacych na skrzyżowaniach, nie dają pić wódy tej naszej kochanej kólturalnej młodzieży, a już dziwie się bardzo że tych pijoków z klatek przeganiają, i w piwnicach też nie dają sikać i kupać, przeciez to nienormalne jest. Podłe te strażniki, niech ich piorun trzaśnie.Czepiają się podłoty, tych co śmieci do lasu wywalają, a gdzie mają wywalać?No już , bo naprawdę przyłożę rękę do rozwiązania tych Czarnych Demonów.

Poldek 28.05.2011 11:14
Jezeli śnieg pada nie masz obowiązku odsnieżać.

? 28.05.2011 00:05
satyr myślę,żeś naprawdę satyr.tylko w tym kraju takich można znależć.obrońców bajzlu,korupcji,cwaniactwa.na głupotę nie ma lekarstwa.tumanów nie sieją saami się rodzą.

, 27.05.2011 21:28
ooo taaaaaaaa bardzo ganiaja za nieodsniezanie...glownie lapia gnojkow z piwem albo babcie na rynku bo zle stoja...a jesli chcecie straznikow z autem to najczesciej stoja na muszli no chyba, ze musza jakas swoja sprawe zalatwic ;]

kiki 27.05.2011 19:21
Przy takich obfitych tegorocznych opadach śniegu prywatni właściciele posesji przy takiej wąskiej ulicy jaką jest Grunwaldzka mieli o śnieg w workach na nartach do Wolbórki nosić ?... Dodać należy,że służby miejskie jak co roku zima zaskoczyła i wszystkie drogi miejskie były aż do wiosny nie odśnieżane. Drogi powiatowe owszem,tak. Czarnuchy (demony) placówki państwowe omijali z daleka... Gnębili i wyżywali się na właścicielach,mimo,że ci pierwsi o porannym zmroku przystąpili do walki z opadami gdy demony jeszcze nie łazili, no bo lenie sobie spali a potem bzdury w raportach wypisywali.

mieszkamiec 27.05.2011 18:45
To małe miasto i wiem że mieszkańcy często ociągają się z odśnieżaniem jak ich Strażnicy nie pogonią to śnieg leży a ja przemaczam buty.Ulica Grunwaldzka często była nie odśnieżona.Odsnieżać trzeba a Strażnicy są po to by się czepiać. Natomiast jeśli fałszowali dokumenty to biada im biada.Poza tym wieloletnie działania Strażników doprowadziły że w mieście jest czyściej szkoda tylko że Urząd Miasta nie nadąża.Zobaczcie Plac Kościuszki ręce opadają a p.Prezydent chce przyjrzeć się Straży Miejskiej , niech się przyjrzy swoim terenom i weżmie się za robotę.

Satyr 27.05.2011 18:04
Racja KIKI trzeba sprawdzić czy w Straży Miejskiej nie ma żydów , masonów żółtych czarnych lub czerwonych tylko prawdziwy Polak jest uczciwy.Polska dla Polaków.To zalatuje poprzednią epoką mam nadzieje że nie wróci. KIKI może czas o tym z kimś porozmawiać.

Satyr 27.05.2011 17:57
Masz racje " ? " wszystkiemu jest winna Straż Miejska nawet za wypadek w Smoleńsku.Nie myśl że jak zlikwidują Straż to będziesz płacił niższe podatki , oraz że część problemów zniknie.Nie , będą nowe np.dzieciak wpadnie do wyrwy w chodniku itp.Poza tym w Urzędzie Miasta jest nie lepiej i w innych instytucjach też bywa bajzel.Poza tym " ? " ty rozumiem jesteś ideałem. Ponadto wiesz w USA kontrolerzy na lotniskach spali , jedz do ameryki i daj jankesom parę dobrych rad. Powodzenia " ? "

? 27.05.2011 15:26
gwardia przyboczna,prezydentów i burmistrzów,poza kontrolą społeczeństwa.spytajcie się radnych czy chcą się na razić podjąć temat. przypuszczam,że same pociotki,obiboki,na koroniówke znimi.tak wygląda demokracja POLSZE,brak prawa dla obywatela,porządnej konstytucji,pchanie na radnych,posłów,bliżej koryta i do się.wracając do tematu ilu takich ,którzy zapłacili nie chcieli prowadzac się po sądach.dzisiaj znajomy zwrócił mi uwagę na fakt,czy pan.B,LAS GAS,

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama