Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 marca 2026 03:11
Reklama

Marta Żmuda Trzebiatowska: czasami myślałam, że chyba już nie chcę uprawiać aktorstwa

Zorientowałam się, że rzadziej jestem zapraszana na takie castingi, o których marzyłam. Coraz częściej słyszałam: „Nie, ona się nie nadaje”. I mówili to ludzie, którzy nigdy się ze mną nie spotkali! A ja przecież przez te wszystkie lata bardzo się zmieniłam, dojrzałam – wspomina w rozmowie z PAP Life Marta Żmuda Trzebiatowska, którą w nowym serialu „Kibic” (Netflix) możemy zobaczyć w kompletnie innej roli niż te, z jakimi była dotychczas kojarzona.

PAP Life: Czy interesujesz się piłką nożną?

Marta Żmuda Trzebiatowska: Nie jestem jakąś wielką znawczynią futbolu. Ale czasami towarzyszę mężowi w oglądaniu meczów naszej reprezentacji. Poza tym, wychowywałam się w małej miejscowości, gdzie mieszkałam przy stadionie. Więc trochę znam realia trzecio- czy czwartoligowych klubów, ich problemy. Moi koledzy z podstawówki grali w takich klubach, część z nich gra do dzisiaj, niektórzy zostali trenerami.

PAP Life: Zapytałam cię o to nieprzypadkowo, bo grasz jedną z głównych ról w „Kibicu”. Ale paradoksalnie piłka wcale nie jest bohaterem tego serialu...

M.Ż.T.: Absolutnie się zgadzam. Kiedy przeczytałam ten scenariusz, od razu poczułam, że to nie jest o futbolu. Kibicowanie jest tylko tłem do poprowadzenia opowieści o dorastaniu, o wpływie rodziców i wszystkich ludzi, których spotykamy na swojej drodze, o wyborach i konsekwencjach tych wyborów, o nieumiejętności radzenia sobie z emocjami, trudnościach w porozumiewaniu się. Dla mnie jest to przede wszystkim serial społeczny, poruszający bardzo ważne tematy. A historia Justyny tak mocno chwyciła mnie za serce, że po prostu bardzo chciałam ją zagrać.

PAP Life: Justyna mieszka w ciasnym mieszkaniu na blokowisku, przez kilka lat samotnie wychowywała dwójkę dzieci, bo jej mąż siedział więzieniu. To postać bardzo odległa od bohaterek, z którymi jesteś kojarzona.

M.Ż.T.: To nie był do końca mój wybór, jakie role grałam. Aktorstwo to zawód - grałam to, co mi proponowano. Jeszcze jako studentka byłam zapraszana na rozmaite castingi i dosyć szybko zaczęłam występować w popularnych produkcjach. Między innymi w „Magdzie M.”, która z kolei była taką trampoliną do filmu „Nie kłam, kochanie” i serialu „Teraz albo nigdy”. Wszystko w nich było takie piękne. Apartamenty, ładni ludzie w drogich ubraniach i luksusowych autach. A ja w wieku 20 lat grałam trzydziestolatkę. O czym to świadczy? Że oszukiwaliśmy. Tamte produkcje powstały kilkanaście lat temu, wtedy wszyscy chcieliśmy oglądać taki świat, aspirowaliśmy do niego. Tamte moje role mocno zapadły widzom w pamięć, miały wielomilionową widownię i do dzisiaj są powtarzane. A mnie przyniosły ogromną popularność. Jako młoda dziewczyna kończąca szkołę teatralną mogłam tylko marzyć o takiej szansie. Skorzystałam z niej i nie żałuję. Ale niestety miało to też konsekwencje, których nie mogłam wtedy przewidzieć.

PAP Life: W ostatnich latach nie grałaś często w filmach.

M.Ż.T.: Z różnych powodów. Wiele się wydarzyło w moim życiu prywatnym, skupiłam się na rodzinie, urodziłam dwójkę dzieci. Po jakimś czasie zorientowałam się, że coraz rzadziej jestem zapraszana na takie castingi, o których marzyłam, coraz częściej słyszałam: „Nie, ona się nie nadaje”. I mówili to ludzie, którzy nigdy się ze mną nie spotkali. A ja przecież przez te wszystkie lata bardzo się zmieniłam, dojrzałam. Tylko że nikt nie był mnie ciekawy. Skupiłam się więc na pracy w teatrze, trochę pograłam za granicą - zrobiłam czeski i szwedzki film, napisałam książkę, rozwijałam swoje pasje, wychowywałam dzieci.

PAP Life: Dzisiaj kino ma pokazywać rzeczywistość taką, jaka jest, bez lukru. Poszukiwani są też inni aktorzy. Może ty jesteś po prostu za ładna do tych filmów?

M.Ż.T.: Bez przesady. Owszem, jeśli ktoś kojarzy mnie z czerwonego dywanu, to może pomyśleć, że jestem tylko ozdobą, a nie kobietą z krwi i kości. Czerwony dywan wymaga innej prezencji. Ale faktycznie, reżyserzy i reżyserki obsady zdecydowanie wolą charakterystycznych aktorów. Nawet do szkół teatralnych przyjmuje się według tego klucza. Kręci się inne filmy. Tylko że to u nas tak jest, że łatwo się kogoś wrzuca do jakiejś szufladki. Pracowałam trochę w zagranicznych produkcjach i tam naprawdę nie jest problemem, żeby kogoś ładnego zbrzydzić. Natomiast u nas miałam wrażenie, że zderzyłam się ze ścianą.

PAP Life: I jak sobie z tym radziłaś?

M.Ż.T.: Były chwile totalnego zwątpienia, czasami myślałam, że chyba już nie chcę uprawiać tego zawodu. Bo przecież ktoś musi w ciebie uwierzyć, dać szansę, żeby chociaż zaprosić cię na casting, nagrać self-tape'a, bo dzisiaj to jest dużo bardziej popularne. Na szczęście, mam wspaniałych ludzi wokół, mojego męża, który jest aktorem i dobrze mnie rozumie, moją agentkę, która wierzyła we mnie za mnie. To ona tak bardzo walczyła, żeby zaproszono mnie na casting do „Kibica”, wiedziała, że będę idealną Justyną. Jestem też wdzięczna reżyserowi obsady, czyli Konradowi Bugajowi, który uwierzył, że to mogę być ja. A Łukasz Palkowski, reżyser oraz Olga i Bartek Czerkascy, czyli producenci, oglądając moje nagrania, powiedzieli: „Tak, to będzie nasza Justyna”.

PAP Life: Podobną historię przeżył Mateusz Damięcki, który przez lata był obsadzany w rolach przystojnych, sympatycznych chłopaków. I dopiero w filmie „Furioza” dostał szansę, żeby zagrać kompletnie inną postać.

M.Ż.T.: Przyjaźnimy się z Mateuszem od lat. Po „Mowie ptaków” Xawerego Żuławskiego, w której zagrałam zupełnie inną rolę niż te, z którymi byłam kojarzona, Mateusz do mnie zadzwonił i powiedział: „Jak ja się cieszę! Chciałbym, żeby ta +Mowa ptaków+ przyniosła ci coś dobrego. Bo ja doskonale wiem, jak się mogłaś czuć przez te wszystkie lata”. Wtedy Mateusz był jeszcze przed premierą „Furiozy”, trochę opowiadał mi o tym filmie. A potem zobaczyłam „Furiozę”, Mateusza w roli Goldena i wykonałam podobny telefon do niego, żeby powiedzieć mu: „Jak ja się cieszę, stary! Mam nadzieję, że da ci to coś dobrego”. Myślę, że „Furioza” dużo zmieniała w zawodowym życiu Mateusza i to jest cudowne. Daje nadzieję.

PAP Life: Rzeczywiście, Mateusz Damięcki zaczął grać inne role. Powstała też druga część „Furiozy”.

M.Ż.T.: U mnie „Mowa ptaków” jeszcze nie do końca była punktem zwrotnym. Po pierwsze, była trochę niszowym filmem, a po drugie, tak się złożyło, że za chwilę wydarzyła się pandemia, lockdowny i na dwa lata właściwie wszystkie projekty zostały zawieszone. A ja urodziłam drugie dziecko, więc też się na tym wtedy skupiłam. Dziś myślę, że „Mowa ptaków” była takim cudownym rozbiegiem do tego, co się teraz wydarza.

PAP Life: Napisałaś na Instagramie, że Justyna to jedna z tych postaci, które z tobą zostaną na dłużej. Co miałaś na myśli?

M.Ż.T.: Minął już ponad rok, odkąd zrobiliśmy ten serial i kiedy go teraz obejrzałam, wszystko we mnie odżyło. Poczułam, że tęsknię za Justyną. Bo ja bardzo lubiłam nią być. Na pewno to, czego mnie nauczyła i co mi dała – to siła. Nie mówię na życie, bo myślę, że jeśli chodzi o walkę o własne marzenia, o rodzinę, to nigdy mi tej siły nie brakowało. Ale nie miałam takiej zawodowej siły. Wiary we własne możliwości. Zagranie Justyny okazało się też bardzo wyzwalającym i oczyszczającym doświadczeniem. W normalnym życiu wiele emocji muszę trzymać pod kontrolą lub dusić w sobie. Kulturalny człowiek przecież wie, jak powinien się zachować w różnych sytuacjach, co może powiedzieć, a czego nie. Chociaż może czasami chciałby tak jak Justyna puścić wiąchę - na pewno jest to zdrowsze.

PAP Life: Faktycznie, Justyna nie przebiera w słowach. To było dla ciebie trudne, żeby mówić jej językiem?

M.Ż.T.: Na co dzień uważam na słowa i raczej takim językiem się nie posługuję (śmiech). Ale też znam ten język, wspominałam, że wychowywałam się koło stadionu i różne słowa wpadały przez okno. W czasie kręcenia musiałam po prostu przejść na język Justyny - trochę tak, jakbym przechodziła na angielski czy włoski. Pamiętam, jak kilka miesięcy po zakończeniu zdjęć pojechałam na postsynchrony. Musiałam poprawić jedną scenę, bo jakiś dźwięk się zatarł. Usiadłam, obejrzałam i mówię do chłopaków: „Poczekajcie, muszę to jeszcze trzy razy przesłuchać. Nie potrafię tak od razu wejść w ten sposób mówienia”. Więc to też nie było dla mnie do końca łatwe. Kiedy kręciłam film, to Justyna „wchodziła” we mnie. Oczywiście w domu nie byłam Justyną, ale zdarzały się takie sytuacje, kiedy ktoś mi podniósł trochę ciśnienie i ostro zareagowałam. Kilka razy mój mąż mnie stopował: „Hej, nerwy na wodzy, jesteś w domu, a nie na planie!”.

PAP Life: Kiedy oglądałam „Kibica”, zwróciłam uwagę na okropne włosy Justyny - przepalone, z czarnym odrostem. Te włosy pomogły ci zbudować postać?

M.Ż.T.: Bardzo. Pamiętam, że już w pierwszym etapie, kiedy ta rola została mi zaproponowana, padło pytanie, czy dam sobie zniszczyć włosy. Od razu powiedziałam, że jeśli to jest potrzebne, to oczywiście, że tak. Faktycznie, nie dało się inaczej niż po prostu fizycznie je spalić. Od góry był robiony ciemny odrost, a po 10 czy 15 centymetrach żółtojajeczny blond. Mój fryzjer, z którym się przyjaźnię, podjął się tej drastycznej zmiany. Śmialiśmy się, że to jest antyreklama dla jego salonu, ponieważ włosy wyglądały okropnie, zaczęły się kruszyć, wypadać. Co chwilę różni fryzjerzy pisali do mnie, kto mi je tak zniszczył, i proponowali, że chętnie je poprawią (śmiech). Ale nie tylko włosy, cała metamorfoza była ważna. Dotychczas, jak grałam w serialach, to zawsze na planie byłam pierwsza, bo moja charakteryzacja zajmowała godzinę, półtorej. A tutaj mogłam przyjechać na 10 minut przed rozpoczęciem zdjęć. Stasiu Doliński, który mnie charakteryzował, miał tylko trzy farbki: czarną, zieloną, szarą, którymi malował mi na twarzy zmęczenie i pogłębiał zmarszczki. Kiedy przyjeżdżałam na plan wypoczęta, wydawał się tym faktem niepocieszony: „O nie, wyspałaś się dzisiaj”.

Dziewczyny od kostiumów z góry mnie przeprosiły, że wszystko mi kupują o rozmiar, dwa za małe, żeby trochę mi się wylewało tu i ówdzie. To był też taki znak, że to są ubrania z dawnych czasów. Justyna kiedyś miała lepszą figurę, dzisiaj ma gorszą, ale nie ma kasy, żeby kupić sobie coś nowego. Ona po prostu funkcjonuje w określonym środowisku, pochodzi z takiej, a nie innej rodziny. Ale ja bardzo chciałam tak ją zagrać, żeby widz dostrzegł, że ona na maksa się stara być dobrą matką i uratować swoje dziecko.

PAP Life: Niestety to się nie udaje.

M.Ż.T.: I to też prowokuje do postawienia wielu pytań: czy to jest jakieś fatum, które wisi nad tą rodziną, czy to środowisko po prostu przygniata i wokół jest zbyt wiele ciemności, zła, złych ludzi, żeby ktoś mógł się z tego wyrwać?

PAP Life: Podobno jest to możliwe pod warunkiem, że w otoczeniu znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która poda rękę, pokaże inną drogę.

M.Ż.T.: Dla mnie w tym serialu potencjał na taką osobę miał nauczyciel w technikum stolarskim. Nie wiem, może zabrakło mu determinacji, żeby o Kubę (syn Justyny - red.) zawalczyć. Wiem też, że jest taka teoria, że są osoby o tak silnej konstrukcji psychicznej, które zawsze będą chciały wyjść w górę, „na powierzchnię”, których nie pogrąży mrok, nigdy nie będzie ich ciągnęło w dół. Kuba na pewno do nich nie należał. On idzie za złem, które go trochę pociąga. Kusi, aż w końcu przejmuje nad nim kontrolę. Ale jest szansa, że jego młodszy brat Mikołaj pójdzie inną drogą. W życiu też obserwowałam różne historie, nie jestem odklejona od rzeczywistości. Wychowałam się na dawnych terenach popegeerowskich, moi rodzice byli wiejskimi nauczycielami, którzy w wakacje dorabiali na saksach, a ja chodziłam w używanych ciuchach przywożonych z Niemiec od jakiejś rodziny. Niczego mi nie brakowało, ale też na wiele rzeczy nie było nas stać.

PAP Life: Ale nie poszłaś na skróty.

M.Ż.T.: Bo ja właśnie zawsze miałam silną konstrukcję psychiczną. To zresztą kiedyś, jak byłam w terapii, potwierdziła mi moja pani psycholog. Byłam zdeterminowana, że chcę stamtąd wyjechać, i wiedziałam, że jedyną drogą jest to, że muszę się uczyć. Uwielbiałam konkursy recytatorskie, zachwycałam się filmami Andrzeja Żuławskiego i stąd mi wpadło to aktorstwo. Właściwie to tyle, bo do najbliższego teatru miałam przecież 100 kilometrów. Ale pamiętam, że jak do niego pojechałam, to wszystko mnie tam zachwycało. I ta pasja była silniejsza od wszystkiego innego, mimo że się ze mnie śmiano. Na zjeździe z okazji 20-lecia matury koledzy powiedzieli: „Wiesz co, wow, ty to zrobiłaś”. Widziałam szacunek w ich oczach, że miałam marzenie i dopięłam swego. Ale przecież nie jest tak, że tylko mnie się udało. Różne są losy moich znajomych - niektóre tragiczne, a inne wspaniałe.

PAP Life: Wiążesz z rolą Justyny jakieś nadzieje na zawodowy zwrot?

M.Ż.T.: Ja już tyle w życiu przeżyłam jako aktorka, że na nic się nie nastawiam, niczego nie oczekuję. Jestem szczęśliwa, bo dostaję cudowny feedback od ludzi, od niektórych krytyków też, ale już wiem, że życie aktora to sinusoida. Jeżeli coś fajnego się wydarzy – wspaniale. Jeśli się nie wydarzy – okej, dalej będę mamą, będę miała więcej czasu dla dzieci. One dały mi takie cudowne oparcie, że już na nic nie czekam. Po „Kibicu” odeszłam z „Na dobre i na złe”, bo poczułam, że chcę robić więcej takich rzeczy. Ale też zdawałam sobie sprawę, że one mogą się nie wydarzać. I przez ostatni rok faktycznie niewiele zawodowo zrobiłam. Grałam w teatrze, a wolny czas, którego miałam dużo, poświęciłam na rozwijanie siebie. Zaczęłam uprawiać różne sporty, pilates, aerial jogę, grać w tenisa, zdobywać nowe umiejętności. W takich momentach dużo czasu spędzam na samorozwoju. Poza tym uważam, że lepiej być głodnym grania, niż czuć przesyt. Kiedy byłam na planie „Kibica” i słyszałam „akcja”, czułam, że chcę wykorzystać każdą sekundę bycia na ekranie. (PAP Life)

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/moc/ag/

Marta Żmuda Trzebiatowska wychowała się w Przechlewie na Kaszubach. W 2007 roku ukończyła Akademię Teatralną w Warszawie. Popularność przyniosły jej role w filmie „Nie kłam, kochanie” oraz serialu „Teraz albo nigdy”, za którą nagrodzono ją Telekamerą. W 2010 roku rozpoczęła pracę w stołecznym Teatrze Kwadrat. W nim też poznała swojego przyszłego męża, też aktora - Kamila Kulę, z którym wychowuje dwoje dzieci. Za rolę Jakubcowej w filmie Xawerego Żuławskiego „Mowa ptaków” (2019) otrzymała nominację do nagrody Orła za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą. Ostatnio zagrała jedną z głównych ról w serialu „Kibic” (Netflix). Ma 40 lat.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Dziś w kraju i na świecie – najważniejsze wydarzenia 17 marca 2026

Najważniejsze wydarzenia 17 marca w Polsce i na świecie: rząd zajmie się zmianami w Kodeksie postępowania karnego, Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy spór o wybór sędziów, a Sąd Apelacyjny wraca do głośnej sprawy Ewy Tylman. Na arenie międzynarodowej trwają przygotowania do szczytu UE, a napięcia wokół wojny Izrael–Iran wpływają na globalny rynek ropy.Data dodania artykułu: 17.03.2026 07:15
Dziś w kraju i na świecie – najważniejsze wydarzenia 17 marca 2026

Dziś w kraju i na świecie – najważniejsze wydarzenia 16 marca

16 marca w Polsce i na świecie przynosi serię ważnych wydarzeń politycznych, gospodarczych i międzynarodowych. W centrum uwagi są program SAFE, posiedzenie ministrów spraw zagranicznych UE, wojna Izraela i USA z Iranem oraz sprawa Sądu Najwyższego przed TSUE.Data dodania artykułu: 16.03.2026 07:35
Dziś w kraju i na świecie – najważniejsze wydarzenia 16 marca

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 15 marca. Kalendarium wydarzeń, historia, polityka i muzyka

15 marca to 74. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 5.53, a zajdzie o 17.37. Imieniny obchodzą dziś m.in. Klemens, Ludwika, Krzysztof, Zachariasz i Luiza. Sprawdzamy najważniejsze wydarzenia historyczne, polityczne i kulturalne, które przypadają na ten dzień.Data dodania artykułu: 15.03.2026 09:04
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 15 marca

14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie

14 marca to 73. dzień roku. Sprawdź najważniejsze wydarzenia historyczne, kalendarium muzyczne oraz aktualne wiadomości z Polski i ze świata.Data dodania artykułu: 14.03.2026 08:17
14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie

Nawet 20 lat więzienia. Sejm chce zaostrzyć kary za seksualne nadużycie zależności

Sejm rozpoczął prace nad projektem zmian w Kodeksie karnym, który zakłada znaczące podniesienie kar za seksualne nadużycie zależności. Nowelizacja przygotowana przez posłów PiS przewiduje nawet do 20 lat więzienia dla sprawców wykorzystujących swoją pozycję wobec podwładnych, uczniów, pacjentów czy osób pozostających w trudnej sytuacji życiowej.Data dodania artykułu: 13.03.2026 17:31
Nawet 20 lat więzienia. Sejm chce zaostrzyć kary za seksualne nadużycie zależności

NFZ ukarał szpital w Łodzi. Ponad 200 tys. zł kary za naruszenie praw pacjentki

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył ponad 200 tys. zł kary na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Kontrola wykazała naruszenie praw pacjentki w ciąży z poważną wadą płodu, m.in. w zakresie dostępu do informacji i sposobu prowadzenia leczenia. Sprawa wywołała szeroką dyskusję o standardach opieki nad pacjentkami w łódzkich szpitalach.Data dodania artykułu: 13.03.2026 16:23
NFZ ukarał szpital w Łodzi. Ponad 200 tys. zł kary za naruszenie praw pacjentki

Czy Kościół będzie bliżej ludzi? Kard. Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim

Decyzja papieża o powołaniu kard. Konrada Krajewskiego na metropolitę łódzkiego może okazać się ważnym momentem dla Kościoła w Polsce, ale także dla wiernych z regionu łódzkiego. Wielu z nich zastanawia się dziś, czy Kościół w Polsce będzie bardziej skupiony na sporach publicznych i polityce, czy raczej na codziennych problemach ludzi.Data dodania artykułu: 13.03.2026 15:15
Czy Kościół będzie bliżej ludzi? Kard. Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim

Sondaż Opinia24: liderem Koalicja Obywatelska, spadek poparcia dla Konfederacji

Gdyby wybory parlamentarne w Polsce odbyły się w najbliższych dniach, wygrałaby je Koalicja Obywatelska z poparciem 34,5 proc. – wynika z najnowszego sondażu Opinia24 dla „Faktów” TVN i TVN24. Oznacza to wzrost poparcia o 0,3 punktu procentowego w porównaniu z badaniem z 5 marca.Data dodania artykułu: 13.03.2026 09:10
Sondaż Opinia24: liderem Koalicja Obywatelska, spadek poparcia dla Konfederacji
Reklama
Otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026 w Bogusławicach

Otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026 w Bogusławicach

W dniach 10–12 kwietnia 2026 roku w Stadzie Ogierów w Bogusławicach odbędzie się otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026. Wydarzeniu towarzyszyć będą zawody ogólnopolskie, regionalne oraz towarzyskie w skokach przez przeszkody, które co roku przyciągają do Bogusławic zawodników oraz miłośników jeździectwa z całej Polski.To jedna z pierwszych dużych imprez jeździeckich sezonu w tej części kraju, dlatego na starcie spodziewani są zarówno doświadczeni zawodnicy, jak i młodzi jeźdźcy rozpoczynający rywalizację w nowym sezonie.Tradycja i sportowa rywalizacjaStado Ogierów w Bogusławicach od lat jest ważnym miejscem na mapie polskiego jeździectwa. Organizowane tu zawody w skokach przez przeszkody cieszą się dużym zainteresowaniem zarówno zawodników, jak i publiczności. Rywalizacja odbywa się na profesjonalnie przygotowanym parkurze, a uczestnicy startują w różnych konkursach – od klas dla początkujących po bardziej wymagające przejazdy dla doświadczonych jeźdźców.Zawody ogólnopolskie pozwalają zdobywać cenne punkty rankingowe, natomiast konkursy regionalne i towarzyskie są okazją do sprawdzenia formy koni i zawodników przed kolejnymi startami w sezonie.Atrakcje dla kibiców i całych rodzinOrganizatorzy zadbali nie tylko o sportowe emocje, ale również o bogatą ofertę dla odwiedzających. Przez cały czas trwania zawodów działać będzie duży bar gastronomiczny, w którym serwowane będą m.in.:domowe posiłkipizza i zapiekankiprzekąski i napojedesery lodoweDodatkowo dostępna będzie strefa Grill Bar z potrawami z grilla oraz Food Truck, w którym będzie można spróbować m.in. lodów świderków, waty cukrowej, popcornu i gofrów.Niedzielna strefa rekreacyjna dla dzieciSzczególnie atrakcyjnie zapowiada się niedziela, kiedy na terenie obiektu powstanie nowa strefa rekreacyjna dla dzieci. Najmłodsi będą mogli skorzystać z wielu atrakcji, w tym:placu zabawdmuchanego zamku i zjeżdżalnidmuchanego toru przeszkódprofesjonalnego pola do minigolfaanimacji i oprowadzania na kucykuZaplanowano także trening hobby horse, przejażdżki bryczką, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem, a także mini zoo z karmieniem kucyków oraz spotkanie z alpakami.Zaproszenie dla zawodników i kibicówOrganizatorzy zapraszają zawodników do zgłaszania udziału w konkursach, a wszystkich miłośników koni i aktywnego wypoczynku – do odwiedzenia Bogusławic. Trzy dni zawodów to nie tylko sportowa rywalizacja na wysokim poziomie, ale także okazja do spędzenia czasu na świeżym powietrzu w rodzinnej atmosferze.Otwarcie sezonu w Bogusławicach tradycyjnie zapowiada początek intensywnego roku dla polskiego jeździectwa i jest świetną okazją, by z bliska zobaczyć emocjonujące skoki przez przeszkody oraz piękno sportowej rywalizacji koni i jeźdźców.Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.04.2026

Polecane

Szkolnictwo polskie pod znakiem nowej ery. Czy naprawdę tak wiele się zmieniło?Kinka Sobieraj nie żyje. Walczyła z białaczką, pomagał jej cały Tomaszów MazowieckiMłodzi strażacy rywalizowali w Rzeczycy. Duże zawody w powiecie tomaszowskimWraca współpraca w powiecie tomaszowskim. Konwent Gmin znów jednoczy samorządyTomaszów Mazowiecki 25 Brygada Kawalerii Powietrznej i GOPR – nowe porozumienie ratowniczeCo piąta kobieta doświadcza dyskryminacji w pracy. Jak wygląda sytuacja w Tomaszowie MazowieckimPożary traw w Tomaszowie Mazowieckim. Wypalanie traw to zagrożenie i wysokie karyPrognoza pogody 17–18 marca – Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowskiDziś w kraju i na świecie – najważniejsze wydarzenia 17 marca 2026Śmiertelny wypadek na trasie S8 pod Tomaszowem Mazowieckim. Nie żyje 35-letni motocyklista100. urodziny mieszkanki gminy. Pani Marianna Wieczorek ze Sługocic świętowała wyjątkowy jubileuszTragiczny finał poszukiwań pod Tomaszowem. W Wąwale odnaleziono ciało zaginionego 45-latka
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
zachmurzenie małe

Temperatura: 2°C Miasto: Tomaszów Mazowiecki

Ciśnienie: 1028 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: AntolinTreść komentarza: Kolejna niepotrzebna inwestycja w bardzo zadłużonej gminie Ujazd.Źródło komentarza: Nowoczesna świetlica w Bukowie coraz bliżej. Gmina wybrała wykonawcę inwestycjiAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Mój wredny dodatek. Ciekawi mnie, co teraz dzieje się z tym dwoma dziewuchami (wierna jak pies skarbniczka i ta druga służąca miernocie katechecie).Źródło komentarza: Kto jeszcze udaje, że tu chodzi tylko o „nieporozumienia”?Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: No i bardzo dobrze!!! No, ten minister niezły jest... Ma chłop spod Rawy łeb na karku, a nie główkę kapusty. "I ło to chodzi - panie kochanku!!!" A, że Jemu pomaga wielu szefów samorządów w naszym powiecie, to jeszcze lepiej. I ten stary wyga, niemal odwieczny wójt Gminy Żelechlinek Bodzio Kaczmarek (bardzo mądry wójt i porządny facet), który z zaciekawieniem przygląda się tej imprezie.... Bogdan: dlaczego zgodziłeś się, aby Tobie tak na biało pomalowali włosy...?!Źródło komentarza: Wraca współpraca w powiecie tomaszowskim. Konwent Gmin znów jednoczy samorządyAutor komentarza: Wyrazy współczuciaTreść komentarza: Kinga miała 30 lat a nie 29Źródło komentarza: Kinga Sobieraj nie żyje. Walczyła z białaczką, pomagał jej cały Tomaszów MazowieckiAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Gonić takich gnoi na cztery wiatry!!!Źródło komentarza: Związkowcy żądają odwołania Pawła Jabłońskiego. „To on pogłębia chaos”Autor komentarza: ObserwatorTreść komentarza: I dla nierobów i pijaczków. po co pracować jak przywiozą do domu.Źródło komentarza: 13 ton żywności dla potrzebujących. Fundacja Arka Nadziei pomaga przed Wielkanocą
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama